Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców

21.08.2019
środa

Żabie mezalianse

21 sierpnia 2019, środa,

Niedawno opisywałem coraz częściej spotykane przeze mnie jaszczurki: żyworodną i zwinkę. Znacznie częściej spotykałem jednak żaby.

Tutaj jednak nie napiszę, jaki gatunek reprezentuje osobnik na zdjęciu powyżej. Brązowa żaba spotkana z dala od wody będzie najczęściej żabą trawną (Rana temporaria); dość łatwo rozpoznać różne gatunki ropuch czy też kumaków (przynajmniej od dołu). Najpospolitsze w stawach żaby zielone trzech gatunków… no nie daje się! Dlaczego?

Jakoś zwykle w tematach herpetologii naszej rodzimej (herpetologii w szerokim znaczeniu, bo niektórzy zachowują ten termin jedynie dla nauki poświęconej gadom, naukę o płazach zwąc batrachologią, od greckiego słowa oznaczającego żabę) włącza mi się jakiś sentyment. Pisałem już kiedyś, jaką rewolucję w systematyce wywołało oparcie jej na genetyce.

Dziś podobnie zaczniemy od tego, jak to drzewiej bywało. A więc w rodzinie żabowatych (jakżeby innej, po łacinie Ranidae) wyróżniano sześć gatunków występujących w Polsce, a wszystkie zaliczano do tego samego rodzaju Rana (słowo to oznacza po łacinie żabę). Mówiło się o trzech żabach brunatnych: pospolitej żabie trawnej oraz rzadszych żabie moczarowej (Rana arvalis) i żabie dalmatyńskiej (Rana dalmatina).

Oprócz nich wyróżniano żaby zielone, wśród których wymieniano żabę jeziorkową (Rana lessonae), wodną (Rana esculenta) oraz śmieszkę (Rana ridibunda). Z wyglądu bardzo do siebie podobne. Jak je odróżnić? Otóż badania genetyczne wykazały, że nie tylko obserwujący żaby ludzie mają z tym problem – nie radzą sobie z tym zadaniem same płazy!

Otóż żaby, żaby zielone, które – uprzedzając – wydzielono do osobnego rodzaju Pelophylax, krzyżują się ze sobą. Krzyżowanie, czyli hybrydyzacja, obejmuje więcej gatunków, tutaj jednak ograniczymy się do trójki występującej w Polsce.

Weźmy staw, w którym występuje jedynie żaba jeziorkowa (Pelophylax lessonae). Samce przybywają, włażą do wody, kumkają zawzięcie, wabiąc samice. Samice dają się zwabić, składają jaja (skrzek), które samce zapładniają.

Chwila, nie tak szybko. Powstawanie jaj to skomplikowany proces. W komórkach dorosłego płaza (w moich zresztą też) znajdują się po dwa zestawy każdego genu (systemy determinacji płci dla uproszczenia pomijamy). Dorosły płaz to organizm diploidalny (tak jak ja). Ale rozwija się on z zygoty, czyli komórki powstałej z połączenia dwóch gamet (plemnika i komórki jajowej).

Żeby rachunek się zgadzał, zygoty muszą mieć po jednym zestawie każdego genu – są haploidalne. Skąd się bierze pojedynczy zestaw DNA w gamecie? Co za problem przekazać gamecie tylko jeden z dwóch obecnych w pierwotnej komórce, która dzieląc się, da początek plemnikom albo jajom?

Twórca genetyki Gregor Medel odkrył m.in. dwa prawa: prawo czystości gamet (to, o czym mówiliśmy przed chwilą: w gamecie tylko jedna kopia genu, oczywiście Mendel formułował to prawo innym językiem) i prawo niezależnej segregacji. Otóż gameta nie dostaje genomu, który wytwarzający ją osobnik odziedziczył po swojej matce bądź ojcu. Dostaje wymieszane geny z obydwu genomów jego rodziców. U człowieka gen koloru oczu odziedziczony po matce może się znaleźć w jednej gamecie z genem koloru włosów od ojca – segregują one do gamet niezależnie. Dzieje się to dzięki procesowi zwanemu crossing over – polegającemu na, w dużym uproszczeniu, mieszaniu się fragmentów chromosomów, przypominającym trochę tasowanie kart.

Tak jest zazwyczaj i tak dzieje się też podczas tworzenia gamet przez żabę jeziorkową i żabę śmieszkę (Pelophylax ridibundus, końcówkę epitetu gatunkowego będącego przymiotnikiem dopasowujemy do rodzaju nazwy rodzajowej). Załóżmy, że żyją one obok siebie w jednym stawie. Kumkający samiec jednego gatunku zwabia swym pięknym głosem samicę innego gatunku, niepomną na biologów zapisujących ich w uczonych tekstach pod innym epitetem gatunkowym. Miłość zwycięża, plemnik zapładnia jajo i tworzy się zygota. Cóż wyrośnie z owocu takiego międzygatunkowego mezaliansu? Żaba wodna (Pelophylax kl. esculentus).

Otóż żaba wodna nie jest odrębnym gatunkiem, a mieszańcem międzygatunkowym! Ale na tym dziwy się nie kończą. To kl. w nazwie naukowej to skrót od słowa klepton, oznaczającego gatunek uprawiający pasożytnictwo płciowe – kradzież gamet innego gatunku, których potrzebuje do rozrodu.

Mieszańce często są bezpłodne. Muł zwykle nie tworzy gamet, ponieważ genotypy jego rodziców – klaczy i osła – nie pasują do siebie. Wrzeciono kariokinetyczne nie da rady ustawić ich obok siebie i następnie podzielić ich na gamety. Jak problem ten omijają żaby?

Genotypy żaby śmieszki i żaby jeziorkowej również niezbyt do siebie pasują. Chromosomy nie mogą dopasować się do siebie i zmieszać podczas crossing over. Podczas tworzenia gamet jeden z genotypów rodzicielskich jest usuwany (zwykle ten odziedziczony po żabie jeziorkowej). Tak więc gameta żaby wodnej jest w zasadzie gametą żaby śmieszki, co więcej – identyczną z gametą jej rodzica z tego gatunku. Żaba wodna współżyje następnie z żabą jeziorkową – gameta żaby wodnej dostarcza materiału genetycznego żaby śmieszki, gameta żaby jeziorkowej zachowuje się zwyczajnie, w rezultacie powstaje kolejna żaba wodna.

A jeśli rzeczony mieszaniec zapała miłością do żaby śmieszki? Spłodzą kolejną żabę śmieszkę, nieświadomą zawiłości swego rodowodu. A jeśli dwie żaby wodne podejmą ampleksus (płazi odruch płciowy)? Niestety większość zygot nie rozwinie się, szansę na rozwój ma jakieś 3 proc.

To tzw. system L-E (od pierwszych liter epitetów gatunkowych). Istnieją i inne systemy, np. R-E, w którym usuwany jest z gamet genom żaby śmieszki. Ciekawe jest to, że wszystkie żaby wodne pochodzące od tego samego osobnika żaby śmieszki mają dokładnie ten sam jej genotyp. W efekcie cała populacja zamieszkująca dany staw może mieć w połowie te same geny, czyli być w połowie klonem. Taki typ rozrodu nazywamy hemiklonalnym (czy dlatego nie rozwijają się zygoty o podwójnym sklonowanym genomie?).

Występują też żaby wodne mające w komórkach po trzy zestawy genów (triploidalne). Takie żaby wodne mogą już rozmnażać się ze sobą. Wedle niektórych badaczy wyodrębnia się w ten sposób nowy gatunek.

Skomplikowane? Bardzo. I tak opis uproszczono. Wielokrotnie zwracałem uwagę, jak skomplikowanymi sprawami są rozród i płeć.

Ilustracja: zdjęcie wykonane przez autora

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 110

Dodaj komentarz »
  1. Zdziwniej i zdziwniej! — zawołała Alicja (…)

  2. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  3. @markot
    ample… co?!

    Chodź mała nad wodę się poampleksić, powiedział żab do żaby.

  4. Starym dla przypomnienia, młodym ku nauce 😎

  5. @markot
    „Akademija wszelkiej sciencyi pełna na różne tytuły jak na classes podzielona, mądrym dla memoriału, idiotom dla nauki, politykom dla praktyki, melancholikom dla rozrywki erygowana”

  6. 😀 😀 😎

  7. Młodym idiotom ku/dla nauki! Wezmę sobie to do serca…!
    Czy któraś z tych żab całuje może?
    Królewicz na gwałt potrzebny!

  8. Gwałt – na już…żeby nie było
    I nie dla mnie,dla koleżanki 🙂

  9. To z 9:42 to w ogóle rzekotka jest, a nie żaba.

  10. @ppanek
    to w ogóle rzekotka jest, a nie żaba

    A jak się zhybrydyzują, będzie żekotka?

  11. Co ta rzekotka robiła w wodzie w końcu maja, wraz ze stadem sobie podobnych? Spóźnione amory?

  12. Ona już chyba była zhybrydyzowana, bo miała wielkość żaby 😉

  13. Wielkość to jedno, ale np. brak wypukłości grzbietu itd. jest mało żabi.

  14. @markot
    Istotnie, jak pisał PPanek. Najpierw ropucha szara (Bufo bufo) prawdopodobnie, bo widać parotydy, potem rzekotka drzewna (Hyla arborea).

  15. Gammon No.82
    Nie będzie, bo od rzekotki do żaby daleko.

  16. Że ropucha, to wiem. Nie mam innych ujęć ampleksusa (obłapień) a ropuchy chyba robią to samo, co żaby 😉

    Dla mnie rzekotka to też żaba. Tree frog, Laubfrosch… W innych językach jest jakoś łatwiej 🙂

  17. Pewnie te rzekotki akurat miały gody, bo koncert niósł się daleko. To było na Podkarpaciu, przy pełni Księżyca, very romantic

  18. @markot
    Dla mnie rzekotka to też żaba.

    Pewna nauczycielka biologii mówiła przed laty: „nie wszystko na literę «z» jest «zaba»”.

  19. Czy ktoś/coś blokuje komentarze?

  20. Musiałam przeczytać cztery razy, żeby zrozumieć te koligacje genów. Arcyciekawy wpis.

    „Otóż żaba wodna nie jest odrębnym gatunkiem, a mieszańcem międzygatunkowym! Ale na tym dziwy się nie kończą. To kl.w nazwie naukowej to skrót od słowa klepton, oznaczającego gatunek uprawiający pasożytnictwo płciowe – kradzież gamet innego gatunku, których potrzebuje do rozrodu.”
    W związku z powyższym powstaje pytanie który z dwóch gatunków jest złodziejem a który jest okradany. Genotyp żaby jeziorkowej jest przeważnie usuwany, więc na złodzieja wychodzi żaba śmieszka. Ale bywa też odwrotnie (system R-E).

    „A jeśli dwie żaby śmieszki podejmą ampleksus (płazi odruch płciowy)? Niestety większość zygot nie rozwinie się, szansę na rozwój ma jakieś 3 proc.”
    Czy to znaczy, że żaba śmieszka praktycznie nie ma szans na rozmnażanie bez pomocy żaby jeziorkowej? Albo że – w systemie R-E – to żaba jeziorkowa ma nikłe szanse bez żaby śmieszki?
    Czy można pomyśleć o koalicji gatunków?

  21. @markot 21 sierpnia, 13:41
    To na podkarpaciu są takie kolorowe żaby?

  22. @kruk
    Mój błąd z nieuwagi, 2 żaby wodne – zgon następuje w stadium kijanki. Śmieszki jakoś się z innymi śmieszkami rozmnażają. Tylko żaby wodne się ze sobą nie rozmnażają (o ile są diploidalne, bo u zwierząt triploidalnych geny mają się już jak parować i tworzą się gamety).

  23. @kruk

    Podkarpacka była tylko nocna rzekotka.
    Ropuchy są sudeckie, kolorowa żaba (trawna?) – też górska.

  24. @ observer

    Czy ktoś/coś blokuje komentarze?

    Próbowałeś coś napisać, czy tylko czekałeś na poczytanie czegoś nowego?

  25. Po 14.06 brak komentarzy – myślałem Polska wpadła w czarna dziurę, albo Franciszek odprawia mszę na Wawelu.

  26. @observer

    Tak myślałem. Znowu przegapiłeś okienko 😉

  27. @Markocie
    A cóż tak pozieleniałeś?
    Zaraziłeś się jelitówką od Lelka,najpewniej!
    To tak na stałe (żaba leśna)?
    Zycie całe swe też przegapić można,podobno.
    Gody,śpiew,głos wzmaga wzajemne przyciąganie albo je definitywnie ucina, nas kobiet zawodzenie nie zwiedzie, na całe nasze szczęście!

  28. @Bohatyrowiczowa

    Chwilowa ekspozycja na temat.
    Zmieniłem na inne. Adekwatnie do sezonu. Jak się znudzi, znowu zmienię 😉

  29. @observer
    Po 14.06 brak komentarzy – myślałem Polska wpadła w czarna dziurę, albo Franciszek odprawia mszę na Wawelu.

    Zapewne mój komentarz z 14:06 był tak głupi, że wszyscy postanowili wziąć głeboki oddech i odczekać.

  30. G82
    Żaden z Twoich (pisze z duzej litery „just in case” jezeli posiadasz juz wirus „własnej godnosci”) – nie był głupi.
    Myslałem że ci siadły baterie.

  31. Zaraz tam głupi
    Może na tyle enigmatyczny i osobliwy, że czekano na dalszy ciąg? 😉

  32. @Blog Szalonych Naukowców
    Na podstawie lapsus linguae puściłam wodze fantazji, ale ta żabia kleptomania i tak jest fantastycznym zjawiskiem.

  33. @markot
    Dzięki twojej fotografii (21.08, godz.11:15) i uwagom @ppanka dowiedziałam się, że zielone stworzonka, które hasały mi dawno temu po ogrodzie, to nie były żaby tylko rzekotki. Z pobliskiego stawu dochodziły do nas wtedy żabie chóry. Od wielu lat nie ma ani żab ani rzekotek.

  34. @kruk

    No to się cieszę 🙂 Ten obrazek zrobiłem onegdaj w delcie Dunaju.

    Notabene, po hiszpańsku rzekotka to też żaba (żabka)
    La ranita de San Antonio (Hyla arborea) es una pequeña rana arborícola del género Hyla

  35. @markot
    Dziekuję za rzekotkę po hiszpańsku. Francuzi, tak jak my, odróżniają rzekotkę od żaby: grenouille=żaba, rainette=rzekotka. Ale jabłko renetka pochodzi od „reinette” (mała królowa).

  36. Znajomy kucharz sycylijski opowiadał ze zgrozą, jak goście z Czech zamówili u niego ranocchie czyli żabki 8O, a kiedy się wzbraniał i krzyczał impossibile! napierali natarczywie wskazując frytownicę.
    Aż się wyjaśniło, że goście chcieli hranolky czyli frytki 😎

  37. @observer
    jezeli posiadasz juz wirus „własnej godnosci”

    Nigdy nie rozumiałem konceptu godności – czy on nie jest wyczerpany przez „próżność”, „samozadowolenie” i kilka podobnych uczuć.

    Myslałem że ci siadły baterie.

    Nie, po prostu nie za wiele wiem o płazach (poza przypadkowymi obserwacjami). Dobrze, że jeszcze coś pamiętam z mejozy i crossing-over, to w miarę gładko przeczytałem notkę, ale nic nie miałem szczególnego do powiedzenia (poza tym, że mi metaforycznie szczęka opadła ze zdziwienia).

    @markot
    Może na tyle enigmatyczny i osobliwy, że czekano na dalszy ciąg?

    To zdanie nie miało dalszego ciągu. Ale wyczuwam w nim otchłanną głębię. Albo głębinową otchłań. Coś w tym duchu.

  38. Na rozdíl od většiny pravých žab žijí pravé ropuchy obvykle na souši.

  39. @Gammon

    Mnie to przypomniało niedawne rozważania o dekolcie, dłoni, dwunastnicy i jeszcze czegoś na „d”. @markot ma rację – litera „z” jest enigmatyczna.

  40. @Gammon
    Chodziło mi o zdanie:

  41. Niewiarygodne, moja maszynka nie chce kopiować cytatu. Jest to zdanie z 21 sierpnia, o godz.14:06

  42. @kruk
    Tak. Wiem. „Z” i „zaba”.

  43. I znowu rozwarła się otchłań…

  44. @markot
    Noo dooobra, już sobie pójdę.

  45. @Gammon

    Dlaczego? Sobiepójście to nie jest wyjście.
    Zaraz przyjdzie @observer i się zaniepokoi, co tu tak pusto 🙄
    Chcesz tego?
    Z braku żaby pokażę coś innego, co spotkałem kilka dni temu
    https://photos.app.goo.gl/r4QjPkGJ7o2Wn9Nt5

  46. Nie zaba, ale też na „z”

  47. @markot
    Z braku żaby pokażę coś innego, co spotkałem kilka dni temu

    Pluszowa larwa!

  48. @markot 10:53
    Jeżeli jest to larwa, to jakiego motyla?
    A wcześniej (9:43) – jakie powodowały Tobą pobudki, żeby podesłać nam ten deser? Może to Twoje dzieło dla wegan w rodzinie? Niech zgadnę – sorbet truskawkowy. Teraz musi być w Polsce sezon na jeżyny i maliny, truskawki mogą być z mrożonki. A listki to mięta.

    @Gammon
    Dzięki Tobie dowiedziałam się, że z pluszu robi się nawet larwy. Jak myslisz – czy to zachęca dzieci do poznawania przyrody? Czytałam kiedyś, że Japończycy przywiązują się czule do cyfrowych piesków, czy może kotków.

  49. Jak nie pluszowy, to może ten z pędzli do golenia?
    https://photos.app.goo.gl/AuitbRAZw33rjD6x5

  50. @kruk

    Motyl? Zmrocznik wilczomleczek.
    Pobudki? Ne vim, ne povim. Impuls taki. Może pogoda i aktualność?
    Sorbet z mrożonych truskawek. Zmiksować mrożone truskawki z sokiem z jednej pomarańczy i łyżką cukru pudru. Hotovo.
    Lubią nie tylko weganie. To samo z mrożonych malin.

  51. @markot
    Cóż za przepiękne pędzelki! Jaki to stwór?
    Trafiłam z truskawkami, bo sorbet mógł być też malinowy. Ale maliny są ciemnoróżowe a truskawki jasnoczerwone i na zdjęciu było widać tę różnicę. Musisz mieć bardzo czuły aparat.
    W ogóle odcienie kolorów w przyrodzie są niesamowite. Dlatego nie mogę powstrzymać się z kupowaniem roślin, kiedy spotykam jakiś nowy kolor liści, i dobieraniem doniczek do tych kolorów.
    Nie będąc weganką (co przyznaję ze skruchą) wolę sorbety od lodów.
    P.S. Zmrocznik wilczomleczek – śliczna nazwa. Zmrocznik, bo nocny, a czy jest jakieś wilcze mleczko?

  52. @kruk
    Dzięki Tobie dowiedziałam się, że z pluszu robi się nawet larwy.

    To był żart, ale bardzo możliwe, że na serio się je robi, skoro istnieją pluszowe bakterie, wirusy, pierwotniaki i inne podobne żyjątka.
    https://www.giantmicrobes.pl

    Co do wilczego mleczka – może go nie ma, ale na pewno jest rodzaj: wilczomlecz (Euphorbia L.).

  53. @kruk

    Szczotecznica szarawka (Calliteara pudibunda syn. Dasychira pudibunda) – motyl nocny z rodziny brudnicowatych.

    Gąsienica zmrocznika wilczomleczka żeruje na wilczomleczu, ale lubi też fuksje.

  54. A ta tutaj
    https://photos.app.goo.gl/q9q1GeVSc6tgNSqA8
    za młodu jest czarna i kosmata. Pawica grabówka.

  55. @markot
    „Szczotecznica szarawka (Calliteara pudibunda syn. Dasychira pudibunda)…”
    Że szczotecznica, to zrozumiałe. Ale dlaczego przydomek „wstydliwa”. Może nie wstydliwa a skromna ze względu na szarość w stadium ćmy? Jako gąsienica jest ładniejsza.
    Pawica grabówka jest piękna jako gąsienica i jako motyl.
    Widzę, że Twoje pole zainteresowań wykracza daleko poza herpetologię.

  56. Dlaczego pudibunda?

    Wstydliwa, bo gąsienica po dotknięciu chowa głowę zwijając się w kłębek albo też z powodu wyglądu motyla w pozycji siedzącej.
    (Spuler 1908)

  57. @Gammon
    „…na pewno jest rodzaj: wilczomlecz …”
    Dziękuję za podanie mi tropu. Zajrzałam pod „wilczomlecz” w Google’u i odkryłam bezlik różnych odmian. Przedziwna jest ta taksonomia, bo pod tą samą nazwą kryją się rośliny, których na oko nie przyszłoby mi do głowy uznać za pokrewne. Z radością znalazlam wśród nich okaz z moich najnowszych nabytków: https://www.google.com/search?q=wilczomlecz+l%C5%9Bni%C4%85cy+korona+cierniowa&rlz=1CAKEFG_enMX622MX622&oq=wilczomlecz+korona+cierniowa&aqs=chrome.1.69i57j0l3.18108j0j4&sourceid=chrome&ie=UTF-8 Tu nazywa się popularnie „corona de Cristo”.

  58. @markot
    Fakt – gąsienica po dotknięciu zwija się w kłębek. W tym, co jest na zdjeciu nie potrafię rozpoznać motyla a tym bardziej w pozycji siedzącej.

  59. @kruk

    To jest włochata głowa motyla z czułkami. Nie widzisz wstydliwej pozycji? To może tutaj skromnie przycupnięta
    Dla mnie to piękny motyl, w tym „futerku”.

    Wilczomlecze wszystkie są trujące. Ich mleczny sok drażni skórę powodując oparzenia, a nawet pęcherze i owrzodzenia.
    Gąsienice odżywiające się tymi roślinami też są trujące, co sygnalizują swoim ekstrawaganckim wyglądem.
    Twoja roślinka przynajmniej ładnie kwitnie.
    Ja mam w domu wilczomlecz białounerwiony, który kwitnie niepozornie, za to strzela nasionkami w różnych kierunkach w nadziei na zagnieżdżenie w jakiejś doniczce w pobliżu. I to mu się udaje 😎
    Dostałem kiedyś małą sadzonkę, która się rozrosła i jest prawie niezniszczalna. Jak mnie długo nie ma i nikt jej nie podleje, to traci liście, a po podlaniu odżywa i produkuje nowe. Stoi w najciemniejszym kącie, co nagradza mi pięknymi ciemnozielonymi liśćmi.

  60. Co za pomysł z robieniem bakterii i wirusów z pluszu – niewiarygodny startup. Czy zyskowny?
    Czy jest w Polsce jakiś zespół który nadaje polskie nazwy nowoodkrytym roślinom, zwierzętom itp. Jak to działa?
    Dlaczego gasiennica po dotknięciu zwija się w kulkę? Znam odpowiedź: zapytaj się gasiennicy.
    Ptaszyska odfrunęły, ustało trzepotanie, zrobiło się spokojniej. Pewnie rubelków zabrakło.

  61. Dokładam jeszcze jednego pluszaka z mojej kolekcji
    https://photos.app.goo.gl/cyTZUid8umyhKBuR6
    To nocena księżycówka (Calophasia lunula) żerująca na lnicy pospolitej, też trującej.

  62. @observer
    Co za pomysł z robieniem bakterii i wirusów z pluszu – niewiarygodny startup. Czy zyskowny?

    Nie wiem, ale ten interes nie powstał w Polsce
    www dot giantmicrobes dot com
    (boję się podawać zbyt wiele linków w jednym komentarzu)
    – kręci się od dawna i jak na razie nie bankrutuje.

    Czy jest w Polsce jakiś zespół który nadaje polskie nazwy nowoodkrytym roślinom, zwierzętom itp. Jak to działa?

    Podejrzewam, że jak dawniej nazwę proponuje odkrywca, a w razie potrzeby jest ona później zmieniana. W Polsce nie ma jednego zespołu dla nazewnictwa wszystkiego co żywe.
    Dla zoologii działa to tak:
    https://www.totylkoteoria.pl/2018/04/krokuta-pampasowiec-systematyka-ssakow.html

    Dlaczego gasiennica po dotknięciu zwija się w kulkę?

    Chyba nie każda – tylko u niektórych gatunków (jest to podawane jako cecha rozpoznawcza). Zgaduję, że w populacji gąsienic te, które się nie zwijały, miały mniejszą szansę przeżycia i przepoczwarczenia się w cokolwiek dalej. A dlaczego? Nie wiem.
    Larwa, która zwija się i spada z liścia – znika z pola widzenia drapieżnika?
    Larwa, która zwija się i nieruchomieje na miejscu – staje się trudniej dostrzegalna?

    Ptaszyska odfrunęły, ustało trzepotanie, zrobiło się spokojniej. Pewnie rubelków zabrakło.

    Albo poszły zdziobywać gąsienice (może jeszcze ich trochę zostało). I już niech tam zostaną.

  63. @markot
    Dokładam jeszcze jednego pluszaka z mojej kolekcji

    Plusz i op-art.

  64. @Markot
    Twoje zdjęcia larw,są przepiękne,gdyby były takie pluszaki dostępne kupiłabym dla wnuczki,nawet w formie poduszeczek- jaśków,obłędnie
    wyglądało by jej łóżeczko w przyszłości!
    Robisz piękne zdjęcia,albo ci którym je robisz są bardzo fotogeniczni,
    mnie aparat nie lubi, może to lustro oszukuje,ale unikam zdjęć jak ognia!
    Sorbet 🙁 coś mi przypomniał, od wielu miesięcy,takiego nie jadłam, a przed ciążą córki zawsze na mnie czekał po pracy,nocą w lodówce,zajadałyśmy się nimi też przy maratonach seriali np „Chicago Fire”te czasy minęły już raczej bezpowrotnie…

  65. @Bohatyrowiczowa
    Robisz piękne zdjęcia,albo ci którym je robisz są bardzo fotogeniczni

    To nie tylko uroda modeli, te zdjęcia są świetne technicznie.

  66. @Gammon
    „To nie tylko uroda modeli, te zdjęcia są świetne technicznie.”

    Ciiiiii Gammon, wypluj te słowa za lewe ramię, jeszcze Markot to usłyszy obrośnie w piórka, co niechybnie zbliży go do Lelka nie tylko klona jego nicku,
    i idąc tokiem jego myślenia,zarzuci nam w ogóle brak stołu,jadanie z podłogi,o ile jest tu gdzieś jakaś podłoga?

  67. @Bohatyrowiczowa

    Za późno, już usłyszałem 😎 I dziękuję, Gammon 🙂

    „Idąc tokiem jego myślenia…”
    A to ciekawe, co sobie ludzie potrafią wyinterpretować i z czego?
    Chętnie dowiem się więcej.

  68. Profesor Andrzej Friszke napisał o tej książce: „Od dawna nie czytałem tak wnikliwych analiz polskiej duszy i polskich podziałów”.
    A jak brzmi jej tytuł?

    „Bohatyrowicze. Szkice do portretu”.

    Oczywiście to co powyższe, nijak się ma do tytułowych bohaterek.Z wiadomej przyczyny pozwoliłam sobie na tej treści dygresję.
    @Bohatyrowiczowa Ty to jesteś!

  69. @Gammon
    „Albo poszły zdziobywać gąsienice (może jeszcze ich trochę zostało). ” Piszesz to o ptaszyskach.
    Właśnie wiadome ptaszysko spotkałam na blogu L.A. pod nickiem @bohuwamohu, którego już tam kiedyś używał. Z ciekawości co tam znowu robi przeczytałam jego komentarze i stwierdzam, że – wprawdzie z trudem – ale starał się ograniczać ciskanie w innych obelgami. Pewnie dlatego, że chciał jednak coś napisać i nie być ignorowanym. W końcu go rozpoznano.

  70. @markot
    „To jest włochata głowa motyla z czułkami. Nie widzisz wstydliwej pozycji?”
    Nie rozpoznałam czułków w tych piórkowatych odroślach. Na drugim zdjęciu widać piękny kształt i rzeczywiście śliczne futerko. Zastanawiam się dlaczego świat roślin i zwierząt, nawet tych drobniutkich, tak uderza pięknem. Co to świadczy o człowieku? Są oczywiście wyjątki – smoki Komodo, krokodyle itp. Ale ogólnie przyroda zachwyca. Zdarza się, że kolor fiołka afrykańskiego zapiera mi dech.
    Poza tym gratuluję Ci kolekcji.

  71. @kruk

    Dziękuję. Żaden obiekt nie poniósł szkody, ten tutaj też nie:
    https://photos.app.goo.gl/dQTjzzuDMTjiLXep9

  72. ” Bardziej problematyczne są sytuacje, gdy okazuje się, że pomidor i ziemniak to gatunki tego samego rodzaju.” (z wpisu pana Panka sprzed dwóch lat)
    Znowu zaskoczenie, że rośliny tak, wydawałoby się, odmienne należą do tego samego rodzaju. Dawno nie widziałam kartofliska ani krzaczków z pomidorami ale chyba liście ziemniaków i pomidorów są do siebie podobne. Ustalanie taksonów musi być pasjonującą rzeczą – wymaga wiedzy, wyobraźni i precyzji.

    Ni stąd ni zowąd przypomniała mi się Dieffenbachia (miałam kiedyś ogromny jej okaz). To musi być nazwa pochodząca od nazwiska Dieffenbach. Takie taksony są pewnie stosowane dla specjalnie hodowanych roślin ozdobnych. W książce „Un Jardin dentro de Casa” znalazłam takie jeszcze nazwy:
    Haworthia, Kochleria, Miltonia, Schlumbergera, Thunbergia. Jak nic pochodzą od nazwisk.

  73. Pomidory w moim sklepie sa bardziej spokrewnione z kaloszem niż z pomidorem działkowym – bez smaku, zapachu, nie dojrzewaja, raczej gnija.

  74. @markot 16:47
    Stwory na zdjęciu wydają się pocieszne ale spotkać takiego z bliska bym nie chciała. Odczucie piękna i fascynacja nie muszą iść w parze. Już kiedyś wspomniałam, że mój syn fascynował się arachnidami na ekranie czując do nich wstręt w rzeczywistości. Ciekawe czy słynny Autralijczyk, wielbiciel krokodyli, dostrzegał w nich piękno.

  75. Pomidory i ziemniaki nie są aż tak bardzo odmienne, są nawet pomidory o liściach kartoflanych
    Ziemniaki po przekwitnięciu wydają owoce przypominające pomidory koktajlowe.

  76. @observer

    Nie myślałeś nigdy o posadzeniu sobie własnych pomidorów, choćby w donicy na balkonie? Różne koktajlowe i daktylowe znakomicie się nadają do takiej uprawy.

  77. @kruk

    Krokodyle bywają piękne jak najbardziej A takie całkiem młode i małe – wręcz śliczne 😉 I wzruszające, kiedy mama przenosi je w paszczy w bezpieczne miejsce.

  78. Escherichia też pochodzi od nazwiska. W ogóle niektóre nazwy można o to podejrzewać, gdy ich ortografia mocno odbiega od klasycznej łaciny. Chociażby taka Gliwiczia albo Woloszynskia.

  79. Bougainvillea, Livistona (palma), Pritchardia hillebrandii, Neisseria (gonorrhoeae)…
    ,

  80. Czy Helladotherium duvernoyi pochodzi od Georgesa Louisa Duvernoy?

  81. @markot
    „Krokodyle bywają piękne jak najbardziej”
    Trudno nie poczuć sympatii do tego na zdjęciu, tak szelmowsko łypie ślepiem. Nie pomyślałabym, że kiedyś to powiem o krokodylu. Jeszcze ten motylek!
    Nie wiedziałam, że krokodylka opiekuje się małymi. Matka troszcząca się o swoje dzieci zawsze wzrusza, nawet jak jest krokodylem.

  82. @Gammon”

    Sprawa mnie zaciekawiła. Georges Louis Duvernoy chyba nie ma z tym wygasłym zwierzęciem nic wspólnego, bo nie był paleontologiem, tylko lekarzem i zoologiem (wg francuskiej Wiki). Może był jeszcze inny Duvernoy.

  83. „„Idąc tokiem jego myślenia…”
    A to ciekawe, co sobie ludzie potrafią wyinterpretować i z czego?
    Chętnie dowiem się więcej.”

    Więcej Markocie?
    Tylko „chętnie” nie za wszelką cenę?
    Dowiesz się,dowiemy się,oni/one sie dowiedzą,gdy dowiedziesz że to właśnie Ty tą wiedzę powinieneś przygarnąć!
    Stół z z powyłamywanymi nogami to zawsze stół bez nóg,książka podpórką – prawdziwym przyjacielem w potrzebie, słowa w książce nigdy niezniekształcone świeżym spojrzeniem,może i wygodną wymówką…
    Ty mi powiedz co pomyślałeś,że ja mam na myśli?
    Może co mogłam mieć…hm,jestem tylko szyją wprawdzie jeźdźca chyba bez głowy ale….(tak,bredzę z przemęczenia)

  84. @Kukuła
    „@Bohatyrowiczowa Ty to jesteś!”
    Jaka jestem?
    Chyba że Matthew Casey,Kelly Severide?
    Matka wzdychała do Caseya a córka do Severaida….!
    Nie czytam Ci niestety w myślach?
    Zapytaj,wskaż,pokaż…..
    Wiesz co ja ostatnio słyszałam w Alieniście?

    https://www.filmweb.pl/serial/Alienista-2018-744874

    Że seks to tylko słowo,jedno słowo,a albo scala ludzi albo dzieli….

  85. @Gammon No.82

    Czy Helladotherium duvernoyi pochodzi od Georgesa Louisa Duvernoy?

    Zapewne.
    Nazwę tę nadał odkrywca, młody paleontolog Jean Albert Gaudry w 1856 roku, w rok po śmierci Duvernoya, który był profesorem zoologii w Muzeum Przyrodniczym (Muséum national d’histoire naturelle). Muzeum to, którego Gaudry był pracownikiem, wysłało go w 1853 roku w podróż naukową na Cypr i do Grecji, gdzie prowadził wykopaliska i dokonał wielu odkryć.
    Z kolei w 1924 roku inny paleontolog R. Mecquenem uczci Gaudry’ego nazwaniem swojego znaleziska Helladotherium gaudryi.
    W tym samym roku Szwed Torsten Ringström opisze mioceńskiego nosorożca kopalnego z Azji i nazwie go Iranotherium.
    Jedyny znany gatunek to… Iranotherium morgani Mecquenem (1908)
    Mecquenem już w 1908 roku analizując kości z wykopalisk w Maragha (dzisiejszy Iran) rozpoznał ich związek z nosorożcami, ale nazwał ten gatunek Rhinoceros morgani.

    Wymarłe nosorożce zalicza się do podrodziny Elasmotheriinae

  86. PS
    Byłem kiedyś w tym szacownym muzeum (w Paryżu). Ile tam kości 🙄

  87. Matka i noworodki
    Krokodyle (matka i ojciec) pilnują gniazda i słyszą, kiedy małe zaczynają się wylęgać. Matka wygrzebuje je ostrożnie z piasku i przenosi w pysku (do 15 sztuk naraz) do wody, gdzie lekko je zanurza przyzwyczajając do nowego środowiska i czekając, aż same odważą się wypłynąć. Pływać umieją od urodzenia.

  88. @markot
    Zapewne.
    No to chyba rzeczywiście od tego nazwiska.

    @kruk
    Nie znałem szczegółów, które podaje @markot, wiedziałem tylko, że Duvernoy współpracował z Cuvierem, więc w środowisku paleontologów (przynajmniej francuskich) musiał być postacią znaną. A tu okazuje się, że Gaudry i Duvernoy pracowali w jednej instytucji i pewnie mieli okazję poznać się osobiście.

  89. @markot
    „Byłem kiedyś w tym szacownym muzeum (w Paryżu). Ile tam kości ”
    Też tam byłam kilkakrotnie a jeszcze mam sentyment do Jardin des Plantes, przez który się do niego idzie. Duvernoy skojarzył mi się – pewnie tylko dlatego, że Francuz – z tym muzeum i stąd moje zaciekawienie Helladotherium . Czysto sentymentalne.
    Co najbardziej pamiętam oprócz tych kości to wielka rozmaitość kotów (spreparowanych przez taksidermistów). Że na świecie jest tyle dzikich kotów przypominających wyglądem domowe było dla mnie odkryciem.

  90. @markot
    „Matka i noworodki”
    Dziękuję z wideo. Pięć lat temu byliśmy w Puerto Vallarta akurat w czasie wylęgu żółwi. Maleństwa wyłaziły z piasku i same musiały znależć drogę do morza. Nad plażą krążyły złowrogo ptaszyska. Mój syn i ja przenosiliśmy w kierunku wody te, które kierowały się na ląd. Wzruszające to były stworzonka.

  91. @markot
    Ile tam kości

    Czy tam z tyłu sterczy Elasmotherium? Bo róg ma „o… taaaaki długi”.
    http://www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=u&nazwa=267

  92. @Gammon
    „Książę wyskoczył spod koca
    I krzyknął, wpadłszy do izby żony
    – Ty, gdzie się włóczysz po nocach? ”

    Chyba też ją widziałam tutaj:
    https://www.youtube.com/watch?v=7wfYIMyS_dI

    Jest kilka opcji takiego nocnego włóczęgostwa…
    Pragnienie…
    Oczekiwanie na wolną łaźnie.
    Wspomnienia,z wtedy gdy izba i łoże było tylko wspólne.
    Audyt, czy prośby o usuwanie niewielkich szkód usterek mają posłuch!
    Noszone nazwisko po ślubnym Dreptak chyba tez do czegoś zobowiązuje?

  93. @Bohatyrowiczowa
    Jest kilka opcji takiego nocnego włóczęgostwa…

    Jest ich więcej – depresja, koszmary senne, księżyc w pełni, kac po przepiciu, głośne pieśni żab w fosie zamkowej.
    Albo poszukiwanie wolnego wychodka.

  94. Z wiadomych względów ( możliwość posądzenia w okresie przedwyborczym o trolling i inne fejkostwa) ograniczam swoją bytność na blogu do niezbędnego minimum.
    Nie znaczy to, że zupełnie nic nie robię.
    Robię, bo czytam.
    Tytuły raczej nie powalą nikogo na „naukowym”, ale …

    Otóż w jednym z czytanych dzieł natrafiłam na tej treści fragment:

    I jak forhang unios i zobaczył, że oma chowie
    we brotbiksie te piniondze, co mo i zawsze mi zabieroła
    to un jej renka chycił i durś zaczął wykryncać,
    a oma te szpony zacisła i nie puszczoła.

    Czy ktoś z obecnych, w ramach swoich translatorskich mocy mógłby przerzucić ten tekst na polski, bo bez znajomości znaczenia niektórych słów fabuła mi się strasznie mota i tracę wątek.
    Z góry dziękuję.

  95. @Gammon
    „głośne pieśni żab w fosie zamkowej”

    Sprytnie! Jak już wróciliśmy do żab, to wybiorę fosę, tą wokół zamku Camelot! W niej Rana temporaria, treścią jego pieśni jest bliskość szlachetnego pochodzenia, maniera zaczerpnięta u samego strażnika i przywódcy gwiazd w Gwiazdozbiorze Wolarza, nocne polowania w towarzystwie samych Rycerzy Okrągłego Stołu, mógłby nadmienić ze Graala zdołałby też odnaleźć właśnie najbardziej prawy wśród kręgowców,
    westchnąć niemalże ze jest praktykującym druidą….(taniec Celtycki zanikł po najeździe wikingów, żaby w czasach Króla Arturusa, powinny były sie z nim zetknąć?)
    Czytałam ze zdarzało się, że zmieniają płeć w którym momencie ich życia?

    Jaki wpływ na sen ma Gammon księżyc w pełni? Tak po Twojemu!

  96. @Kukuła
    I jak forhang unios i zobaczył, że oma chowie
    I jak zasłonę uniósł zobaczył,że babka chowa

    we brotbiksie te piniondze, co mo i zawsze mi zabieroła
    we chlebaku te pieniądze , co (miała)i zawsze mi zabierała

    to un jej renka chycił i durś zaczął wykryncać,
    to on jej rękę chwycił i ciągle zaczął wykręcać

    a oma te szpony zacisła i nie puszczoła.
    a babka(babcia) te palce zaciskała i nie puszczała(tej kasy)

    Ja to tylko ze słuchu, tak to rozumiem!
    Markot i Gammon wiedzą pewniej!

  97. @Bohatyrowiczowa
    Jaki wpływ na sen ma Gammon księżyc w pełni? Tak po Twojemu!

    Trzeba mieć pancerne powieki, wówczas nie przeszkadza.

  98. @Gammon
    „Trzeba mieć pancerne powieki, wówczas nie przeszkadza.”

    Mnie księżyc w pełni nie przeszkadza, kieruję się nim przy koloryzacji włosów,i ich podcinaniu.
    Może na to ma wpływ znak zodiaku spod którego jesteśmy? Mój znak lubi godziny nocne, miedzy północą a drugą w nocy,lubię wtedy sprzątać szczególnie łazienkę, i jazda samochodem naprzeciw księżyca,w jego świetle w pełni bezpieczna,raczej On mnie do siebie przyciąga…

    „„Nie spoczniemy dopóki nie dojdziemy do miejsca, z którego rozpoczęliśmy naszą podróż odkrywania. Wtedy poznamy to miejsce na nowo.” T.S.Eliot ”

    Słońce to jego przeciwieństwo, pierwszy z kim kontakt choćby przez szybę
    to kichnięcie….nie oczyszczające, raczej weź qrde laska znikaj?!

  99. @Bohatyrowiczowa
    Może na to ma wpływ znak zodiaku spod którego jesteśmy?

    Dla maszyny „znaki zodiaku” to czysto przypadkowe układy gwiazd na aktualnym niebie.

    Słońce to jego przeciwieństwo, pierwszy z kim kontakt choćby przez szybę
    to kichnięcie…

    Niektórzy ludzie mówią, że patrzą na słońce, kiedy ich kręci w nosie, a nie mogą kichnąć.

  100. @Bohatyrowiczowa
    Dzięki.
    Po podstawieniu Twojego tłumaczenia fabuła ponownie nabrała sensu.

    A Ty rzeczywiście to tak z głowy, czy jednak pomagałaś sobie jakimiś ściągawkami?

  101. @Kukuła
    „Po podstawieniu Twojego tłumaczenia fabuła ponownie nabrała sensu.”
    To fajnie że Ci to pomogło,i tak byłam pewna że Panowie coś poprawią.

    Są tutaj tylko dwa trudne słowa, z którymi się jednak spotkałam.
    Zasłona i chlebak.
    To pierwsze forhang kojarzy mi się z domem mojej mamy chrzestnej,
    mieszkała kiedyś w Starym Chorzowie, w jej domu do głównego pokoju,
    były takie ogromne dwu skrzydłowe drzwi,był tam też prawie 50 cm próg(albo i liczył więcej cm),
    z takiej samej grubości framugą, i dokładnie tam znajdowały sie te zasłony,powodem było chyba to że przedpokój był wykorzystywany (tak duży)jako sypialnia, dla dzieciaków podczas najazdu gości.
    Z opowiadań cioci, w tym mieszkaniu podczas drugiej wojny światowej
    byli Niemcy, przed zasłonami siedział jakiś sekretarz, w pokoju ktoś wyżej postawiony,urzędnicy wojskowi.
    Brotbiksie hm!
    Wybacz mi proszę moje ostatnie zachowanie, miałam miesiąc drugich i przedłużonych drugich zmian,wszystko mnie już doprowadzało w sobotę do szewskiej pasji. Dziś mam jeden dzień wolnego, za gorąco by wyjść, odpoczywam przy laptopie 🙂

  102. @Gammon

    To, co róg ma okropnie długi to jest szkielet współczesnego nosorożca białego – samicy.

  103. @markot
    To, co róg ma okropnie długi to jest szkielet współczesnego nosorożca białego – samicy.

    Nie miałem pojęcia, że jest aż tak długi – podejrzewałem coś kopalnego. No ale ja się nie znam, Elasmotherium pewnie mi się zapamiętało z jakiejś ramoty typu Augusta / Burian.

  104. @markot
    Fascynujące. W sumie czasem wychodzi na to, że lepiej kojarzę organizmy kopalne od żywych.

css.php