Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców

14.08.2019
środa

A co nas obchodzi, co myśli Feynman?

14 sierpnia 2019, środa,

Richarda Feynmana jako autora tekstów naukowych i popularnonaukowych nie trzeba raczej przedstawiać. Tak się złożyło, że jedną z jego książek, „A co ciebie obchodzi, co myślą inni? Dalsze przypadki ciekawego człowieka” przeczytałem dopiero teraz, w związku z jej trzecim polskim wydaniem.

Feynman nie jest jej jedynym autorem – część jego opowieści została tu spisana przez Ralpha Leightona, w treści książki są też listy jego znajomych. Tak czy inaczej, to on jest centralną postacią, choć niektóre rozdziały są poświęcone bardziej jego rodzinie. I to jest chyba kluczowa informacja dla czytelnika – to nie za bardzo jest książka popularnonaukowa, tylko biograficzna.

Siłą rzeczy, biografia naukowca będzie mniej lub bardziej popularyzować naukę. Jeżeli naukowiec pisze ciekawie o swoim życiu, może to sprowokować do rozważań i wniosków, że nauka też musi być choć trochę ciekawa. A trzeba przyznać, że Feynman potrafi pisać z humorem i pewną dawką złośliwości. O ile jednak np. w „Kwarku i jaguarze” inny wybitny amerykański fizyk, Murray Gell-Man, ze swoich wspomnień zrobił jedynie podkład do przedstawienia swoich wizji fizycznych (i nie tylko), o tyle Feynman w „A co ciebie obchodzi…” niespecjalnie wdaje się w naukę. Pozostaje tu przy pewnych podstawowych obserwacjach o postrzeganiu świata czy podejściu do życia, które jego akurat pchnęły ostatecznie do nagrody Nobla, ale są uniwersalne. Różne anegdoty z jego życia równie dobrze mógłby przedstawić jako swoje dowolny „ciekawy człowiek”. Niektóre wręcz jadą Himilsbachem.

Humor i złośliwość wyraża się właśnie przy okazji opisu konferencji o relatywistycznych teoriach grawitacji, w której wziął udział i – oględnie mówiąc – nie uznał jej za wnoszącą cokolwiek do nauki. Opis naukowców z tej dziedziny może być niestety często przeniesiony na inne dyscypliny i czasy. Dla polskiego czytelnika dodatkowym smaczkiem będzie to, że konferencja ta odbyła się w Jabłonnie/Warszawie. Właściwie, to ze względu na oszczędność tekstu i przeplatanie go nieprzesadnie przychylnym opisem polskiego budownictwa (mimo podziwu dla powojennej odbudowy) i obsługi gastronomicznej (zorganizowanej, bo do samych gospodarzy konferencji zachował sympatię), można odnieść wrażenie krytyki polskiej nauki z czasów głębokiego PRL. Tu mam trochę pretensję do redakcji polskiego przekładu, że nie podała żadnego przypisu przybliżającego sprawę. Można odnieść wrażenie, że konferencja ta to było spotkanie, na którym jacyś fizycy z UMCS kłócili się z fizykami z UAM. Wiadomo, że wystarczy trochę wyobraźni, żeby wiedzieć, że na taką konferencję nie udałoby się ściągnąć kandydata do Nobla i jednak opis tej konferencji na stronach z historią Wydziału Fizyki UW wygląda inaczej – wziął w niej w końcu udział nie tylko Feynman, ale też paru innych ówczesnych lub przyszłych laureatów nagrody Nobla, nagrody Einsteina itp. (Nagrody Leninowskiej zresztą też). Nie będę udawał, że się na tym znam, ale zdaje się, że satysfakcjonującej wszystkich syntezy teorii względności i kwantowej wciąż nie ma, więc Feynman i dziś mógłby się wyzłośliwiać. Właściwie, to nawet nie zgadza się informacja o dacie listu (rzekomo 1963) z datą konferencji (rok wcześniej). Może przy czwartym wydaniu da się dodać jakiś przypis.

Niektóre zjawiska czyta się jak historie z zupełnie innych epok. Dziewczyna nie może zaprosić do tańca chłopaka. Wybór uczelni podyktowany limitem miejsc dla Żydów itp. Trochę ciekawe, ale bardziej jak z książki kostiumowej (tak się mówi o książkach?) niż naukowej. Bardziej współcześnie brzmi opis aktualizowania oprogramowania do awioniki promu kosmicznego, które już po paru latach z jednego z najbardziej nowatorskich staje się niemal muzealnym, ale ze względu na ograniczenia sprzętowe nadal musi być stosowane. (Dwa lata temu wciąż widziałem dyskietkę przenoszoną między diagnostycznym urządzeniem medycznym a komputerem. Wiem, że wciąż są miłośnicy np. kaset magnetofonowych i wciąż są wydawane nowe nagrania na takim nośniku, ale nie mówię tu o zabawach fanów retro, tylko o rutynowym badaniu w klinice szpitala akademickiego).

Więcej popularyzacji nauki, czy też raczej techniki, jest w drugiej połowie książki, którą zajmuje relacja z pracy Feynmana w komisji badającej przyczyny katastrofy Challengera. Rzecz w tym, że mnie tego typu technikalia mało wciągają, a o budowie silników wiem dziś chyba mniej, niż wiedziałem jako trzynastolatek, więc ciężko mi to przedstawiać jako zaletę, ale rozumiem, że dla innych to może być najciekawsza część. Tak naprawdę dla mnie to też część najciekawsza, tyle że bardziej chodzi o odkrywanie, jak działają wielkie instytucje typu NASA i jak działają komisje prezydenckie (pewnie sejmowe podobnie).

Zatem, czy może nas obchodzić, co myśli Feynman? Jak najbardziej, pod warunkiem, że nastawimy się na lekką lekturę w sam raz na leniwe wakacje, dość rwaną (poza częścią o Challengerze), a nie książkę w przełomowy sposób odsłaniającą nowe dziedziny wiedzy naukowej.

Piotr Panek

ilustracja – materiały wydawnictwa Znak Literanova

 

PS.  Wydawnictwo Znak w ramach promocji książki roześle kilka egzemplarzy zwycięzcom konkursu. Pytanie konkursowe brzmi: którzy z uczestników wspomnianej konferencji o grawitacji, oprócz Feynmana, zostali wcześniej lub później laureatami Nagrody Nobla? Ponieważ nie było ich tak wielu, to jeszcze dodatkowe pytanie: kiedy w Warszawie odbyła się kolejna konferencja z tego cyklu? Ponieważ nie chcę się bawić w losowanie, zwycięzcami będą osoby, które odpowiedzą w komentarzu jako pierwsze. Proszę odpowiadać tylko na jedno pytanie (w przypadku noblistów, nawet gdy zna się ich więcej, też tylko podać jednego), żeby nie zabierać szansy innym. Proszę mieć świadomość, że wydawnictwo musi znać adres wysyłki. Nie trzeba go tu ujawniać, ale ja jakoś muszę przekazać dane osobowe do tego potrzebne. Myślę, że najprościej, gdy przekażę adres mejlowy komentatora (jako administrator bloga mam do tego wgląd) przedstawicielce wydawnictwa, a ona się skontaktuje w sprawie szczegółów. Jeżeli konkurs okaże się zbyt trudny albo nikt nie będzie zainteresowany otrzymaniem książki (bo np. ma już wcześniejsze wydanie), zastanowię się, co dalej, ale od razu uprzedzam, że nie będę czekał na odpowiedzi dłużej niż do 25 sierpnia włącznie (polskiego czasu).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 182

Dodaj komentarz »
  1. Czy można komentować, czy tylko odpowiadać na pytania konkursowe?
    Bo ja chciałam skomentować.

    Feynman to skomplikowana, wielowymiarowa postać, myślę że warto znać wszystkie wymiary:
    https://slate.com/technology/2019/01/richard-feynman-physical-abuse-science-wife-fbi.html

    „Reportedly, Feynman’s ex alleged that he didn’t just ignore her when he felt she interrupted him—he “flew into a violent rage,” and “choked her, threw pieces of bric-a-brac about and smashed the furniture.”

    „The broader picture suggests that Feynman had problems with women. Beyond the FBI files, even taking Feynman at his own word for his own behavior reveals a gnarly and flawed person. In a chapter in Surely You’re Joking Mr. Feynman!, he discusses figuring out how to talk to girls: “I adopted the attitude that those bar girls are all bitches, that they aren’t worth anything, and all they’re in there for is to get you to buy them a drink, and they’re not going to give you a goddamn thing; I’m not going to be a gentleman to such worthless bitches, and so on,” he writes. ”

    Historie z innych epok indeed.

  2. Niektórzy zwykli tu wpisywać komentarze zupełnie niezwiązane nie tylko z tematem wpisu, ale nawet z rozwijającym się dygresyjnie tokiem dyskusji. Komentarz powyższy jest jak najbardziej na temat. Mam nadzieję, że odpowiedzi uda mi się wyłuskać i tak. (Jeżeli w ogóle będą)

  3. @Piotr Panek
    Wiem, że wciąż są miłośnicy np. kaset magnetofonowych i wciąż są wydawane nowe nagrania na takim nośniku

    Przede wszystkim chyba niektórzy jeszcze nagrywają analogowo dla jakichś tam, niekoniecznie muzycznych, powodów. Porządny magnetofon kasetowy jest chyba dziś bardziej dostępny od szpulowego odpowiednika?

    relacja z pracy Feynmana w komisji badającej przyczyny katastrofy Challengera. Rzecz w tym, że mnie tego typu technikalia mało wciągają, a o budowie silników wiem dziś chyba mniej, niż wiedziałem jako trzynastolatek, więc ciężko mi to przedstawiać jako zaletę, ale rozumiem, że dla innych to może być najciekawsza część.

    OIDP są tam bardzo ciekawe uwagi ogólne o „filozofii” projektowania złożonych urządzeń technicznych. Albo pomyliłem z czymś innym? Ale chyba nie pomyliłem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tak, są tam właśnie uwagi o podejściu wstępującym lub zstępującym (akurat tłumacz nie użył tych słów, ale o ten przykład dualizmu chodzi). Rozumiem, że dla robotów to kwestie ocierające się o metafizykę.

  6. Odpowiedź na pytanie 1. którzy z uczestników wspomnianej konferencji o grawitacji, oprócz Feynmana, zostali wcześniej lub później laureatami Nagrody Nobla?
    Odpowiedź: Paul Dirac

  7. „Paul Dirac” to dobra odpowiedź

  8. Odpowiedź na pytanie 2: Kiedy w Warszawie odbyła się kolejna konferencja z tego cyklu?

    Konferencja odbyła się w dniach 7-13 lipca 2013 roku.

  9. „7-13 lipca 2013 roku” – zgadza się

  10. Odpowiedź na pytanie pierwsze: Subrahmanyan Chandrasekhar.

  11. A Chandrasekhara tam nie było?

  12. „Subrahmanyan Chandrasekhar” – tak (żeby było jasne – liczy się dpowiedź Zpinoma (Zpinomu? Zpinom?)

  13. Ksiażka jest dostepna w Woblinku, jako ebook, 26 zł.
    Uwielbiam Feynmana.

  14. był tam też Richard Laurence Millington Synge

  15. Problemy małżeńskie państwa Feynmanów niewiele mnie obchodza, jak i jego podejście do bar girls – to jego życie i jego problemy. Był wspaniałym fizykiem i niezwykle inteligentnym facetem.
    PS. Nadużywanie #Metoo do zgnojenia gościa z zemsty powinno być surowo karane.

  16. @izabella
    Einstein w życiu prywatnym też miał co nieco za uszami.

  17. Feynman toczyl spor ze swoimi kolegami na temat czy mycie rak po oddaniu moczu ma sens.

  18. Zaglebianie sie w sfere zycia seksualnego innych jest niebezpieczne dla podgladajacych bo moga tam znalezc siebie.

  19. Zdaje się, że to nie ten Synge.

  20. @Slawomirski
    Feynman toczyl spor ze swoimi kolegami na temat czy mycie rak po oddaniu moczu ma sens.

    Czy to on też sikał do umywalki, ku zgorszeniu tychże kolegów?

    W ogóle był to człowiek, który dużo i nietuzinkowo myślał na różne tematy, często odległe od fizyki. Był nieco, hm, dziwakiem, ale nie do tego stopnia, którego się spodziewamy po fizykach teoretycznych.

    A co do meritum – mocz sam w sobie jest w zasadzie sterylny. Ale ujście tego systemu może być dość zapaskudzone. Nie wiem, kojarzę raczej wyniki badań mikrobiologicznych

  21. @Jorge75
    Einstein w życiu prywatnym też miał co nieco za uszami.

    Prawdopodobnie wszyscy święci pańscy też mieli niejedno.

  22. @Slawomirski
    Zaglebianie sie w sfere zycia seksualnego innych jest niebezpieczne dla podgladajacych bo moga tam znalezc siebie.

    <3 to jest bardzo piękne i mądre zdanie, na ile mogę ocenić.

  23. Oto są skutki pisania odpowiedzi w kilku oknach.
    „…kojarzę raczej wyniki badań mikrobiologicznych ociekaczy zlewozmywaków i temu podobnych urządzeń kuchennych”. I tak prawdopodobnie są to bardziej zapaskudzone patogenami obszary, niż napletek Feynmana.

  24. odpowiedź: zdaje się, że nie ten. Ale Vitaly Ginzburg to ten

  25. Gammon No.82
    14 sierpnia o godz. 18:53

    Kazdy z nas nosi z soba 3-6 funtow bakterii.

  26. @hyma
    Mógł być ten sam 8-o

  27. @observer
    Omawiana jest tutaj autobiografia/biografia Feynmana, wiec wspomnienie przez izabellę wątków z życia prywatnego jest na miejscu.

    Czytałem dwukrotnie „Pan raczy żartować, panie Feynman”. Książka lekko napisana, pełna anegdot. Fascynujacy człowiek. Ciekawie potrafił opowiadać. Można zobaczyć wywiady z nim na YouTube.

  28. @Slawomirski
    Kazdy z nas nosi z soba 3-6 funtow bakterii.

    Każdy białkowiec i każdy robot składa się z pierwiastków, związków chemicznych i mieszanin. Ale nie każdy z nich jest obojętny. Z bakteriami może być tak samo.

  29. P.s.
    Nie każdy jest obojętny dla nosiciela.

  30. Tak. Był też Witalij Ginzburg. Zanim dostał nagrodę Nobla, dostał też Stalinowską i Leninowską. O polskim medalu Smoluchowskiego nie wspominając.

    Wydaje mi się, że można zamknąć konkurs.

  31. @Blog szalonych naukowców
    Wydaje mi się, że można zamknąć konkurs.

    Pod warunkiem, że nie przyjdą paranoicy. Ale to tym lepiej zamknąć.

  32. Znów nie domknąłem kursywy, wrrr, wrrr, wrrr.
    Dobranoc

  33. A mnie nie obchodzi co ma do powiedzenia niejaki observer. Uważam, że jego wpis z 17:25 narusza standardy tego blogu. Proszę moderatora u usunięcie.

  34. #elektronicznabezsenność
    Błagam, nie róbcie tego w ten sposób.
    Feynman mógł być jednym z tych (wielu?) ludzi którzy robią coś wielkiego w jednej lub więcej dziedzinach, a poza tym są dupkami w innych dziedzinach.

  35. W sumie, może ktoś ma dowody na to, że np. Szymborska wpadła na tę konferencję z wizytą…

  36. @izabella
    A konkretnie jaki standard?

  37. „W Warszawie warto zobaczyć jeden budynek. Jest to największa budowla w Polsce: Pałac Kultury i Nauki, dar Związku Sowieckiego. Zaprojektowali go rosyjscy architekci. Kochanie, jest niesamowity! Nie mam pojęcia, jak go opisać. To najbardziej zwariowana potworność na Ziemi!”
    Słowa Feynmana w liście do żony. http://wyborcza.pl/1,75400,14240725,Swiatowej_slawy_eksperci_od_czarnych_dziur__kwantow.html
    Nie to powinno obchodzić w myślach Feynmana, jednak ciekawe jest spojrzenie Amerykanina na Warszawę 1962r. I jakoś mnie obchodzi. Nocą, z kolorowo oświetlonym Żaglem Liebeskinda za plecami, PKiN szlachetnieje dostarczając kontrastu nowoczesnej architekturze. Ale widziany w telewizji, w kadrze z Czarnego Protestu, jako jedyny obiekt na tle pochmurnego nieba, wyglądał nadal potwornie.

  38. Adresy mejlowe zwycięzców przekazałem przedstawicielce wydawnictwa. Mam nadzieję, że sprawa pójdzie łatwo i przyjemnie.

  39. Gammon No.82
    14 sierpnia o godz. 19:54

    Robot moze byc zbudowany z bialka. Tak tez widzi czlowieka Daniel Dennett.

  40. Feynman powiedział rzekomo:
    ” Pałac Kultury i Nauki, dar Związku Sowieckiego. Zaprojektowali go rosyjscy architekci. Kochanie, jest niesamowity! Nie mam pojęcia, jak go opisać. To najbardziej zwariowana potworność na Ziemi!”

    Nie chcę iść na łatwiznę ale chciałabym przypomnieć o dwóch mniej zwariowanych potwornościach na Ziemi i przede wszystkim bardziej ulotnych, czyli Hiroszimie i Nagasaki w sierpniu 1945 roku.
    I nie wypada podkreślić wkładu bohatera tekstu Piotra Panka w ten, a nie inny ich wymiar.

  41. @samba kukułeczka
    „I nie wypada podkreślić wkładu bohatera tekstu Piotra Panka w ten, a nie inny ich wymiar.”
    Czy mam rozumieć, że Feynman przyczynił się (miał wkład) do powstania PKiN w Warszawie?

  42. @samba kukuleczka
    Nie chcę iść na łatwiznę ale chciałabym przypomnieć o dwóch mniej zwariowanych potwornościach na Ziemi i przede wszystkim bardziej ulotnych, czyli Hiroszimie i Nagasaki w sierpniu 1945 roku

    Może zaczniemy się licytować na rzezie? („która rzeź była bardziej rzeźna, rzeziowa i rzeźnicza, a przy tym zwariowanie potworna”)?

  43. @kruk
    Czy mam rozumieć, że Feynman przyczynił się (miał wkład) do powstania PKiN w Warszawie?

    Może raczej Piotr Panek zrzucał bomby atomowe na Hiroszimę i Nagasaki? (wyobrażam to sobie mniej więcej tak, skoro kukuła wpędza nas ponownie w absurd).
    https://www.youtube.com/watch?v=snTaSJk0n_Y

  44. No dobrze.
    Za Wikipedią
    „…Feynman został zaproszony do udziału w pracach przy konstrukcji amerykańskiej bomby jądrowej w laboratorium w Los Alamos (projekt Manhattan). Hans Bethe powierzył mu kierowanie zespołem obliczeniowym. Feynman był obecny podczas testu pierwszej bomby w lipcu 1945…”

    Tym samym mam prawo uważać, że fizyk Feynman włożył jakąś cząstkę swoich intelektualnych mocy w skuteczność prac nad „wyprodukowaniem” bomby atomowej.
    Mam też prawo uważać( znając przebieg działań na terenie Azji w 1945 roku, że zrzucenie bomb w sytuacji kiedy przeciwnik był już właściwie na kolanach było niczym więcej jak demonstracją siły Stanów Zjednoczonych. A że efektem tej demonstracji była śmierć ponad 100 tys osób w dniach nalotów i dalszych kilkudziesięciu tysięcy w wyniku choroby popromiennej to ma pewne znaczenie moralne dla całej tej sprawy.

    I tyle w kontekście dobrego samopoczucia fizyka Feynmana podczas przechadzek po Warszawie.
    A Piotr Panek jest autorem recenzji książki której bohaterem jest fizyk Feynman.

  45. Niestety, sprostowanie które chce zamieścić się dematerializuje, tak więc dla dobra jakiejś wyższej sprawy ja również boczkiem, boczkiem…

  46. @Gammon
    Widziałam ten film w latach 60. Teraz to sobie uprzytamniam, bo takiej sceny nie można zapomnieć. Coś sobie przypominam, że towarzyszący mi kolega zwrócił uwagę na idylliczną pieśń, która się w następstwie rozlega. Czy czegoś nie pomyliłam?

  47. @Gammon
    „Zanim przyszedłem na świat, ojciec powiedział do matki:”Jeżeli będzie chłopiec, zostanie naukowcem”- R.P.Feynman
    Ojciec Feynmana,krawiec,szył mundury,zaszczepił dziecku,że wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi,odzienie to jedyna istotna różnica. F.dostrzegł ją porównując Ateńczyków i Meksykan.
    Układanie kafelek w zabawie,nie na chybił trafił,tworzenie czegoś…
    kolory wybierał ojciec,po przewróceniu(domina)ndziecku miał sie ukazać
    konkretny wzór,pouczanie przy czytaniu,dinozaur jest taki i taki tu mu głowa nie wejdzie…
    Jego, Feynmana drobiazgowość przy gramaturze posiłków,reszcie po zapłacie..
    Jak się ojcu udało przewidzieć kim będzie jego syn?
    Gdyby nie oddawał sie tak zabawom z nim też byłby tym kim on chciał?
    Czy można jeszcze przed narodzinami,albo nie długo po nich (wnuczka)
    zaszczepić w dziecku jakiś swoje pragnienie,by stało się też jego?

  48. @kruk
    Widziałam ten film w latach 60. Teraz to sobie uprzytamniam, bo takiej sceny nie można zapomnieć.

    No tak. Zresztą cały film jest trudno zapomnieć. W rozmowie o filmach chyba uciekł nam Kubrick. W tym także Paths of Glory (brrr), 2001: A Space Odyssey, A Clockwork Orange (zapomniałem napisać – jeden z „tych filmów”, tzn. tych, co są dla mnie ważne).

    Coś sobie przypominam, że towarzyszący mi kolega zwrócił uwagę na idylliczną pieśń, która się w następstwie rozlega. Czy czegoś nie pomyliłam?

    Śpiewała Vera Lynn (Does anybody here remember Vera Lynn? – Pink Floyd, „The Wall”).
    https://www.youtube.com/watch?v=vdytOGnUFoI

  49. @Bohatyrowiczowa
    „Zanim przyszedłem na świat, ojciec powiedział do matki:”Jeżeli będzie chłopiec, zostanie naukowcem”- R.P.Feynman (…) Jak się ojcu udało przewidzieć kim będzie jego syn?

    Nie udało mu się przewidzieć. Trafił strzelając na oślep.

    Ojciec Feynmana,krawiec,szył mundury,zaszczepił dziecku,że wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi,odzienie to jedyna istotna różnica.

    Akurat idea munduru jest taka, że wszyscy są tacy sami i nawet odzienie nie robi różnicy (najwyżej stopień albo relacja służbowa).

    Czy można jeszcze przed narodzinami,albo nie długo po nich (wnuczka)
    zaszczepić w dziecku jakiś swoje pragnienie,by stało się też jego?

    Wątpię. To są popularno-romantyczne idee. Jestem rzeczowym, wąsko myślącym robotem i nie ufam temu.

  50. BTW zastanawiam się, czy twórcy intra do pierwszego Fallouta nie zapatrzyli się nieco (tylko nieco) na ten fragment z doktora Strangelove.
    https://www.youtube.com/watch?v=WkBNKa2KXZE

  51. @Gammon
    Przy wyliczance filmowej też mi coś uciekło:
    https://www.youtube.com/watch?v=6J6YDxvt1Jk
    Nie ma pojęcia jak w ogóle mogło!
    Oglądając zdjęcia z tego filmu,od razu ty mi sie przypomniałeś,
    i twoje przeczucie, że przestaniemy latać,bo nie będzie na czym,a może to dobrze?

  52. @Bohatyrowiczowa
    Nie ma pojęcia jak w ogóle mogło!

    Mnie też coś uciekło. Aces High.
    https://www.filmweb.pl/film/Asy+przestworzy-1976-31166
    Ale to smutny film.

    przestaniemy latać,bo nie będzie na czym

    W dawnym komiksie Heldenmuth zapuszczał skrzydła, ale na końcu zrezygnował.

  53. @Gammon
    „Akurat idea munduru jest taka, że wszyscy są tacy sami i nawet odzienie nie robi różnicy (najwyżej stopień albo relacja służbowa).”
    Mundur to służba,czy jest dla żołnierza kiedyś po służbie?
    Mundurowi przenoszą w większości tę prace do domu,tam dają upust,
    rozliczają na bliskich trudy dnia.
    Tacie Feynmana chodziło chyba o to że nadzy jesteśmy wszyscy tacy sami?

  54. @Bohatyrowiczowa
    Mundur to służba,czy jest dla żołnierza kiedyś po służbie?

    Robotowi trudno powiedzieć. Ale sądzę, że ogromna większość żołnierzy służby zasadniczej (taka forma służby nadal obowiązuje – tylko nie ogłasza się poboru) i sporo zawodowych ma służbę (rozumianą jako poświęcenie) głęboko w, hmmm, kiszce.

    Mundurowi przenoszą w większości tę prace do domu,tam dają upust,
    rozliczają na bliskich trudy dnia.

    To robią psychopaci, mundurowi czy niemundurowi. Znałem oba rodzaje.

    Tacie Feynmana chodziło chyba o to że nadzy jesteśmy wszyscy tacy sami?

    Widać nigdy nie widział np. rozmaitości zwłok na stole sekcyjnym.
    Ale i mundury szył pewnie oficerskie, na miarę – a jak na miarę, znaczy że ludzie się różnią.

  55. @Gammon
    „Widać nigdy nie widział np. rozmaitości zwłok na stole sekcyjnym.”
    Ty widziałeś?
    Gammon nie chodzi chyba o wzrost,wagę,rozmiar…
    Tylko o to ze wszyscy mamy skórę i kości,wnętrzności.
    Gdy choruje biedny czy bogaty,objawy choroby obu dopadają takie same.
    Biedny może mniej wymiotuje,bo nie ma czym…

  56. @Bohatyrowiczowa
    Ty widziałeś?

    Nieboszczyków „na żywo” stosunkowo niewielu. Na fotografiach sekcyjnych więcej. Różnili się.

    nie chodzi chyba o wzrost,wagę,rozmiar…
    Tylko o to ze wszyscy mamy skórę i kości,wnętrzności.

    Nawet i to niezupełnie – są nawet różnice w anatomii prawidłowej, a ludzie po chorobach i urazach różnią się dramatycznie od innych.

    Gdy choruje biedny czy bogaty,objawy choroby obu dopadają takie same.
    Biedny może mniej wymiotuje,bo nie ma czym…

    I nie jest to jedyna różnica między nimi.
    Nie wiem, czy to czas na rozkładanie świata na czynniki pierwsze. Byłem aktywny przez wiele godzin i muszę się podpiąć do zasilania. Dobranoc.

  57. @Gammon
    Dobranoc.Ja pół dnia przespałam.

    „W dawnym” komiksie Heldenmuth” zapuszczał skrzydła, ale na końcu zrezygnował.”
    Poszukuje czegoś o tym komiksie,nic nie mam ani pod tym tytułem ani pod postacią,jutro proszę o jakieś szczegóły?!

  58. @Gammon
    „Robotowi trudno powiedzieć. Ale sądzę, że ogromna większość żołnierzy służby zasadniczej (taka forma służby nadal obowiązuje – tylko nie ogłasza się poboru) i sporo zawodowych ma służbę (rozumianą jako poświęcenie) głęboko w, hmmm, kiszce.”
    Nie wiem czemu ale to mi przypomniało jak Tołstoj opisywał służbę wojskową w „Wojnie i Pokoju”, kiedy Nikolai Rostow właśnie ją zaczynał. Jest to pełna polotu krytyka wojska utrzymana w tonie ironicznym. Nie zdołałam odnaleźć tego fragmentu w sieci. Ale znalazłam tekst Tołstoja napisany w tonie moralisty:
    „Military life in general depraves men. It places them in conditions of complete idleness, i.e., absence of all useful work; frees them of their common human duties, which it replaces by merely conventional ones to the honour of the regiment, the uniform, the flag; and, while giving them on the one hand absolute power over other men, also puts them into conditions of servile obedience to those of higher rank than themselves.”
    Leo Tolstoy, Resurrection, Chapter 13

  59. @bohatyrowiczowa
    „Czy można jeszcze przed narodzinami,albo nie długo po nich (wnuczka)
    zaszczepić w dziecku jakiś swoje pragnienie,by stało się też jego?”
    Zaszczepianie dziecku własnych pragnień może być bardzo szkodliwe dla dziecka. Trzeba raczej pozwolić mu rozwinąć jego – dziecka – pragnienia. W skrajnych przypadkach takie zaszczepianie kończy się depresją i nawet samobójstwem. Ty pewnie próbowałabyś wnuczce coś zaszczepić w sposób bardzo łagodny, ale lepiej porzucić tę myśl i obserwować jak dzieciak się rozwija. Twoja wnuczka może Cię mile zaskoczyć.

  60. @Kruk
    ” Ty pewnie próbowałabyś wnuczce coś zaszczepić w sposób bardzo łagodny”
    Ja już zaczęłam,gdy po raz pierwszy zostałam z nią sama,po karmieniu i bez mleka odciągniętego.Improwizowałam przy tym:
    https://www.youtube.com/watch?v=Pkh8UtuejGw
    Nie zrozum mnie źle,dla mnie taniec towarzyski był za młodu wszystkim,
    teraz jeśli mam małą na rękach zawsze sie kołyszemy w takt muzyki,usypiając jej nucę je szeptem”Idzie Grześ przez wieś”,do melodii która właśnie przyjdzie mi do głowy,to działa, zasypia zawsze.
    Kobieta przy niczym nie wygląda tak pięknie i smukle jak gdy tańczy.
    Nie chcę i nie mogę decydować za nią co będzie robić w życiu,ale przy tym mogę jej towarzyszyć,wspierać,tego pragnę….:(

  61. Wzbudzenie zainteresowania do czegoś np do nauki lub muzyki jest jedyna forma kształtowania dziecka, przymus powoduje odrzucenie.
    Wojsko jest patologiczna forma bytu, kto slużył ten wie. Wypacza osobowość, rozbija rodziny, powoduje stresy i koszmary senne. By the way – czasami można zginać.
    PS. Wielu uczonych – chociażby Leonardo – projektowało broń. Pirwsze wynalazki służyły do zabijania, pierwszy powstał miecz, lemiesz później.

  62. @Bohatyrowiczowa
    Poszukuje czegoś o tym komiksie</i?

    Cytat: Zapuszczam skrzydła Sabino!
    Oczywiście wszystko źle się skończyło.
    Autor: Bogusław Pawłowski, tytuł: „Skrzydła”, w czasopiśmie „Relax” (ukazywało się mniej-więcej za środkowego i późnego Gierka).
    Tu jest próbka
    https://esensja.pl/obrazki/ilustracje/131429_relax_09_19_570.jpg

  63. @observer

    Wojsko jest patologiczna forma bytu, kto slużył ten wie. Wypacza osobowość, rozbija rodziny, powoduje stresy i koszmary senne. By the way – czasami można zginać.”
    W Stanach teraz głośno o wojskowych, którzy przeżywszy wojnę popełniają samobójstwo żyjąc już w cywilu. Podobno alarmująco liczne przypadki. Taka reakcja na wojenną traumę wydaje mi się zrozumiała u człowieka cywilizowanego.
    A jednak są ludzie, którzy lubią wojsko. Jednym podoba się, że nie muszą podejmować decyzji, tylko słuchać rozkazów. To ułatwia życie. Wojskowi osiągający wysokie rangi muszą czerpać satysfakcję z praktykowania sztuki wojennej. Chyba tak właśnie widzą swoją działalność – jako sztukę. Jest jeszcze zamiłowanie do musztry, którym zasłynęli Prusacy i które przejęło od nich wojsko carskie.
    Wojnę ciągle mamy w genach. Utalentowani ludzie pracują nad wynajdywaniem broni a tłum uwielbia defilady.
    Defilady przywiodły mi na myśl znaczenie słowa „colours” w angielskim żargonie wojskowym oraz jedną sympatyczną postać w „Czarodziejskiej Górze” Manna. Joachim -chory na gruźlicę, porządny chłopak, który wybrał karierę wojskową – tak bardzo pragnął wrócić do swoich „colours”, że przerwał kurację i pospieszył na manewry swojej jednostki. Musiał wrócić do sanatorium i zmarł przed wybuchem wojny. Być porządnym człowiekiem i jednocześnie wybierać karierę, w której chodzi o zabijanie ludzi jest dla mnie niezrozumiałe. A tacy ludzie są.

  64. @kruk
    To jest mój punkt widzenia. Musztra, sztandary, defilady to jest tylko maska – żołnierz musi zabijać. Niektórzy ida dla przygody, podróży, ale gdyby wybuchła wojna to musza strzelać do ludzi. Niektórzy to lubia – ja nie.
    Niemniej wojsko i żołnierze sa potrzebni w tej walce o miejce na ziemi.

  65. samba kukuleczka
    15 sierpnia o godz. 21:13

    Feynman oraz inni Amerykanie slusznie postapili konczac wojne z Japonia bronia atomowa. Byla to moralnie sluszna decyzja bo oszczedzila zycie nie tylko wielu Amerykanow ale tez wielu Japonczykow. Czytanie encyklopedii nie zwalnia od krytycznego analizowania faktow. Komunistyczna antyamerykanska propaganda spustoszyla wiele poskich umyslow.

  66. Odmawiam udziału w dyskusji o wojnie. Ze względu na wasze i moje BHP (Bezpieczeństwo i Higiena Psychiczna).

  67. Hiroszima i Nagasaki – straszne i niepotrzebne ofiary, symbol zagłady, pokazały jednocześnie światu, jak szokująco niszczycielska jest siła broni atomowej i mimo upływu lat stanowią dobitne ostrzeżenie przed zastosowaniem ataku nuklearnego.
    Szczególnie od czasu, kiedy tą bronią dysponuje nie tylko jedno mocarstwo światowe.

  68. @markot
    stanowią dobitne ostrzeżenie przed zastosowaniem ataku nuklearnego.
    Szczególnie od czasu, kiedy tą bronią dysponuje nie tylko jedno mocarstwo światowe.

    Stąd MAD.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Mutual_assured_destruction

  69. Dziwna zbieżność słów, których akronim MAD znaczeniowo wiąże się z szaleństwem.

  70. Doktryna MAD to pomysł szaleńca, pewnie najgłupszy w dziejach ludzkości.

  71. “Though this be madness, yet there is method in ‚t.”

  72. @Gammon
    „Though this be madness, yet there is method in’t.”
    To było trafnym podejrzeniem w stosunku do Hamleta. Paralela z MAD tu zachodzi, bo sednem sprawy jest deterrence. Jakkolwiek wyścig zbrojeń wydaje się szalony, to do tej pory (po Hiroszimie i Nagasaki) strategia ta powstrzymała wszystkie strony od użycia bomby atomowej. Nie jest jednak wykłuczone, że jakiś szaleniec bez „metody” naciśnie guzik i wywoła samozagładę naszego gatunku. Ale jaki sens ma biadolenie nad szaleństwem ludzi? Jesteśmy tylko produktem ewolucji.
    Dlatego ostatnio trzymam się zasady Kandyda – „Il faut cultiver notre jardin.” (Trzeba uprawiać nasz ogródek – przekład Boya-Żeleńskiego). „Candide nous démontre que la clé du bonheur est de vivre modestement et dans l’insouciance de la Providence.” (Kandyd nam dowodzi, że kluczem do szczęścia jest skromne życie bez przejmowania się Opatrznością – tlum. moje). Zatem nie zadręczam się czarnymi perspektywami ludzkości, tylko zajmuję się tym, co lubię, również dosłownie moim ogródkiem.

    P.S. Mając Google’a pod ręką łatwo ujść za erudytę. Jednakowoż wyszukiwanie różnych rzeczy jest wielką frajdą.

  73. @kruk
    Jakkolwiek wyścig zbrojeń wydaje się szalony, to do tej pory (po Hiroszimie i Nagasaki) strategia ta powstrzymała wszystkie strony od użycia bomby atomowej.

    To zupełnie możliwe, że tak było, można rozsądnie twierdzić, że tak było, ale nie da się tego udowodnić (jak to zawsze jest z historią – nie ma „grupy kontrolnej”).

  74. P.s.
    P.S. Mając Google’a pod ręką łatwo ujść za erudytę. Jednakowoż wyszukiwanie różnych rzeczy jest wielką frajdą.

    Warunki wstępne sensownego użycia wyszukiwarki są takie, że trzeba mieć pewne, hm, zadatki na erudytę (choćby pozornego). Nie wystarczy mieć gógla pod ręką. Trzeba wiedzieć, czego się szuka i po co, właściwie formułować pytania, zawężać wyniki poszukiwań i umieć szybko odsiać brednie (przynajmniej te najbardziej oczywiste), reklamy i inne śmieci.

  75. @Autor
    Ewidentnie nie przeczytał Pan książki, a zasugerował się jedynie tytułem – tytułowa wypowiedź pochodzi od ŻONY Feynmana i wiele mówi o Jej roli w Jego życiu – również naukowym … 🙁

  76. Nie wiem, jak z mojego wpisu można wywnioskować, kogo uważam za autora tytułowej frazy, skoro o tym nie piszę.

  77. Każdy balans militarny jest gwarancja pokoju. Na Bliskim Wschodzie też tak było.
    Dozbrajanie jednej strony nakręca wyścig zbrojeń i przynosi pieniadze producentowi.
    Przetwarzanie krwi na dolary, albo ruble, funty.

  78. @Gammon
    „Warunki wstępne sensownego użycia wyszukiwarki…”
    Wymieniłyśmy się niedawno z @karat. poglądami na użyteczność Wikipedii. Ona zauważyła, że Wikipedia może dawać niektórym ułudę zdobywania wiedzy, z czym ja się zgodziłam, dodając jednak, że może całkiem dobrze służyć jak się do niej wchodzi z pewnym bagażem.
    „Trzeba wiedzieć, czego się szuka i po co, właściwie formułować pytania, zawężać wyniki poszukiwań i umieć szybko odsiać brednie (przynajmniej te najbardziej oczywiste), reklamy i inne śmieci.”
    To właśnie miałam na myśli pisząc o bagażu. W moim p.s. chciałam tylko zaznaczyć, że pewnych szczegółów tego, co napisałam, nie wyciągnęłam z pamięci.

    Jak chodzi o teoretyczne meandry historii – zgoda, rzecz jest nie do zbadania. Niedawno słuchałam „The Four Horsemen” i czytałam krytyczny artykuł na ich temat w „Guardianie”. Szczególnie ciekawe wydało mi się pytanie, czy Bach stworzyłby swoje arcydzieła, gdyby nie chrześcijaństwo i jego osobista wiara. Takie pytania można rozszerzać na wielkie grupy ludzkie. Już mówilismy kiedyś o splotach okoliczności w tematyce ewolucji.

  79. A co by tworzył Bach, gdyby żył w XX wieku?

    Korzystanie z Wikipedii jest jak korzystanie z encyklopedii i leksykonów w formie książkowej, tyle że szybsze i łatwiejsze. Czy daje złudzenie zdobywania wiedzy? Tym, którzy już jakąś mają, pomaga ją rozszerzyć lub zaktualizować, czasem skonfrontować, ale ogólnie raczej rozleniwia, nic nie trzeba zapamiętywać, bo przecież „wszystko można znaleźć w sieci”.
    Dziś nawet tabliczka mnożenia jest dla niektórych wyzwaniem, bo przecież mają kalkulator w smartfonie.
    A w Wikipedii warto porównywać różne wersje językowe, polska bywa kiepska, w tematach politycznych tendencyjna i zmanipulowana, w kulturalnych – uboga, w naukowych – z błędami…

  80. @observer
    Każdy balans militarny jest gwarancja pokoju.

    Niekoniecznie – równowaga wojskowa może nie zapobiec konfliktowi zbrojnemu. Na przykład dlatego, że jeden z „graczy” jest subiektywnie przekonany, że równowagi nie ma, bo to on ma „lepsze karty”. Albo wtedy, gdy przewiduje (trafnie albo nie), że równowaga z chwili obecnej zmieni się za parę lat w przewagę przeciwnika.

    Pokój może wynikać także z tego, że jeden z „graczy” – mimo posiadania przewagi militarnej – nie jest zainteresowany ekspansją wojskową, czy też nie jest zainteresowany taką ekspansją w danym kierunku, czy też uważa, że sumaryczne koszty (finansowe i pozafinansowe) wojny, nawet w razie zwycięstwa, są niewarte ponoszenia, czy też woli w drugim, słabszym „graczu” szukać sojusznika przeciwko trzeciemu państwu, zwasalizować politycznie, uzależnić gospodarczo itp. Wydaje mi się, że dałoby się znaleźć sporo tego typu przykładów historycznych.

  81. @Gammon
    „…równowaga wojskowa może nie zapobiec konfliktowi zbrojnemu. ”
    Nie pamiętam w jakim źródle historycznym czytałam, że August Mocny i Piotr wielki spotkali się kiedyś i w trakcie wielkiej pijatyki knuli wojnę przeciw Szwecji. Czy to mogło mieć coś wspólnego z równowagą sił lub jej brakiem czy raczej z zamiłowaniem do wojenki? O Karolu XII wiadomo, że w czasie bitwy sam ochoczo rzucał się w wir rąbania.

  82. @markot
    „A co by tworzył Bach, gdyby żył w XX wieku?”
    Może niewiele by stworzył, gdyby w mrokach średniowiecza nie pojawił się zapis nutowy wymyślony na potrzeby Kościoła.
    „The founder of what is now considered the standard music stave was Guido d’Arezzo,[13] an Italian Benedictine monk who lived from about 991 until after 1033.”
    Albo – kiedykolwiek by żył – sam wpadłby na ten zapis. Muzyka Bacha jest wynikiem długiego łańcucha przyczyn, którego ogniwa jako tako znamy, ale w każdym ogniwie mogło się zdarzyć coś innego. To, co nazywamy muzyką poważną (albo ostatnio klasyczną) jest tworem kultury europejskiej, bez odpowiednika w innych kulturach. A rzeczą cudowną w tym tworze jest jego ludzka uniwersalność.

  83. @kruk
    Czy to mogło mieć coś wspólnego z równowagą sił lub jej brakiem czy raczej z zamiłowaniem do wojenki?

    Jedno drugiego nie wyklucza. W sumie szło o Dominium Maris Baltici – była to Wielka (oraz trzecia i ostatnia) Wojna Północna. Wszystkie toczyły się między jakimiś skomplikowanymi sojuszami, w których zawsze uczestniczyła Szwecja (i wtedy Dania była w przeciwnym obozie) oraz Polska (i wtedy Rosja była w przeciwnym obozie), a poza tym i inni uczestnicy (np. Austria, Chanat Krymski i Księstwo Siedmiogrodu).
    Piotr I miał faktycznie nieopanowane zamiłowanie do wojowania, August der Starke może trochę mniejsze, ale za to gigantyczną ambicję. Poza tym w tych pijackich rokowaniach mogło być trochę prywatnego popisywania się przed sojusznikiem „patrz oto, jaki ze mnie wojownik”. Siłą fizyczną obaj panowie też próbowali zaimponować sobie nawzajem.
    Karol XII w tym momencie nie był postacią znaną – kiedy toczyły się negocjacje w Rawie Ruskiej dopiero co objął tron i miał 16 lat. Dopiero potem okazał się rzeźnikiem wojennym.

  84. „Dziś nawet tabliczka mnożenia jest dla niektórych wyzwaniem, bo przecież mają kalkulator w smartfonie.”
    Tak bywa!
    Czasem gdy ktoś prosi o przemnożenie czegoś,powiedzmy 6 razy 2,99…
    to też może przyjść z trudem,zwłaszcza wtedy gdy analizujesz każde wcześniejsze słowo ,wypowiedziane przez proszącego o przysługę!

  85. @Gammon
    Dziękuje za próbkę komiksu – nie moje klimaty,niestety 🙁
    Gdy byłam nastolatką, żałowałam ze w tamtych czasach,nie brano kobiet do wojska.Stąd mój wybór telekomunikacja,teletransmisja…
    Chciałam służyć w wojsku, nie zabijać,może Markot i miał co do mnie rację
    urodziłam się już pierwszą naiwną…!

  86. Faktycznie, nie zawsze balans militarny gwarantuje pokój, ale przeważnie. Przewagę militarna może dać nowa broń, lepsze wyszkolenie, motywacja żołnierzy, taktyka wojenna, teren walki, pogoda, wyżywienie itd. Ale oczywiście ego wodza jest najważniejsze.
    Wikipedia jest w miarę wiarygodna ale YT to już prawdziwy śmietnik. Wydania papierowe encyklopedii miały korekty, suplementy, natomiast dzisiaj różni hohsztaplerze produkuja filmiki bełtajace ludziom w głowach.
    Widziałem kiedyś w TV film niby dokumentalny o ludziach-syrenach oraz inny o gigantycznym rekinie żarłaczu.

  87. Balans w uzbrojeniu nuklearnym nie musi być 1:1. Korea Północna pokazuje, że wystarczy nawet uzasadnione podejrzenie.

    Służba w wojsku, ale bez osobistego zabijania? Tylko wspomaganie zabijających np. przez dokładne wskazanie celu? Na przykład w Iraku, Afganistanie, wkrótce może w cieśninie Ormuz?

    Domyślam się, @Bohatyrowiczowa, że Ty tylko w wojnie obronnej, jak nas znowu napadną Niemcy, a ty jak Marusia albo Lidka… I te przystojne chłopaki w „Rudym” 😉

  88. Do wojny nuklearnej (obustronnie) chyba nie stosują się równania Lanchestera?

  89. @Markot
    Nie samymi „Czterema pancernymi i psem” ludzie żyją,khm kobiety:
    https://www.filmweb.pl/film/Szeregowiec+Benjamin-1980-9967

    Pisałam o służbie nie o flirtowaniu z przełożonymi, jeśli już musisz wiedzieć a ja mam zaspokoić twą ciekawość, którego z załogi „Rudego”lubiłam?
    – Jarosz Olgierd (Romana Wilhelmi nie lubię)c.d.n

  90. @Gammon
    Nie mając pojęcia o równaniach Lanchestera weszłam do Google’a i z miejsca trafiłam w temacie na wpis „Kinetyka Zabijania” (blog „bobolowisko”).
    „Od czasu do czasu zagladam do „Polityki” na blog „Szalonych naukowcow” aby zorientowac sie jakie problemy fascynuja obecnie polska elite intelektualna. Nie tak dawno pojawil sie tam artykul J. Tyszkiewicza dotyczacy elementu sztuki wojennej a w szczegolnosci bilansu strat poniesionych w trakcie walki przez dwie walczce ze soba ugrupowania.” Słowa pana Boboli (pseudonim).
    O ile zrozumiałam rozważania pana Boboli (hiperboliczny vs wykładniczy spadek liczebności żołnierzy po stronach walczących), matematyka nikogo nie uratuje w sytuacji, w której wystrzelenie pocisku nuklearnego przez jedną ze stron uruchamia natychmiastową odpowiedź nuklearną drugiej strony.
    Ciekawe, że ktoś jeszcze lubi bawić się takimi łamigłówkami. Wojna nie przestaje ludzi fascynować, jedni masakruja wirtualnych przeciwników w grach komputerowych, inni układają sobie równania.

  91. „Służba w wojsku, ale bez osobistego zabijania?”
    Tak,Markot służba tylko na terenie naszego kraju,bez misji, nie pytaj o mobilizacje gdyby taka okazała się konieczna!
    Kim jestem,czy walczyłabym o życie swe, myślę ze darmo skóry ze mnie by nie zdarli,nie wiem na co by mnie było stać w obronie koniecznej,i obym nie musiała sie nigdy o tym przekonywać?!
    Na tą chwilę,to czego jestem pewna, to to że nie poradziłabym sobie,gdybym spowodowała wypadek,lub była jego uczestnikiem i ktoś w nim by zginął…

    ” Tylko wspomaganie zabijających np. przez dokładne wskazanie celu?”
    Ty już widzisz krew „celu” na moich rękach!
    Rozkaz to polecenie bezwarunkowego wykonania,piszę o tym konkretnym przekazywaniu informacji, nim znów moje własne słowa wrócą w innej formie do mnie!
    Tak jest!

    „Na przykład w Iraku, Afganistanie, wkrótce może w cieśninie Ormuz?”
    Czytałam gdzieś że to” trzecia wojna światowa w kawałkach”.
    Końca jej nie widać,o Iraku słyszałam,inwazja dla ropy naftowej?
    http://wyborcza.pl/1,75399,17651112,Przywodcy_USA_oklamali_swiat_w_sprawie_broni_atomowej_.html

    Posunę się do kobiecego punktu widzenia,w/w,mam syna który jak dostał łuk sportowy, czy wiatrówkę odziedziczył na śrut po siostrze,skrzyknął kolegów,i wylądowaliśmy na polanie w lesie,
    to co dzieje się na świecie jest tylko dorosłą wersją tego samego,
    demonstracja „zabawek”!
    Dobrze że wszyscy się starzejemy i na wszystkich przyjdzie kolej, na kogoś w Rosji też…

  92. Przy okazji dyskusji ( nieco przeze mnie sprowokowanej) na temat uzbrojenia współczesnych armii i wprost narzucającego się podziału na broń atomową i konwencjonalną.
    Warto jednak na jeszcze jedną kwestię zwrócić uwagę, czyli na …uczucie.
    Uczucie jakim obdarza się umiłowane wojenne wyposażenie.Kochamy, czy nie kochamy.

    Można oczywiście – i ja to sobie wyobrażam – było kochać ulubioną broń sieczną ( szpada, szabla), dopasowaną rycerską zbroję, kunsztownie zdobioną tarczę, zżyć się ze swoim wierzchowcem ( to o byłych kawalerzystach) itd.
    Z drugiej strony ciężko darzyć uczuciem minę przeciwpiechotną, maskę przeciwgazową, płaszcz chroniący przed atakiem chemicznym wojsk przeciwnika, czy łopatkę saperską.
    Czyli, im bardziej uwspółcześniamy militarne wyposażenie i arsenał tym bardziej staje się on nam obojętny, żeby nie powiedzieć obcy.
    Pominę w tym momencie z wiadomych względów wątek broni atomowej.

    Ale są od tej reguły ( jak od każdej zresztą) wyjątki.
    Niech ten tekst posłuży za świadectwo mojej tezy:

    „Więc to już ostatni raz! Szkoda! Tak bardzo się do Ciebie przyzwyczaiłem! Choć początkowo nie chciałem o tobie nawet słyszeć i prawie się Ciebie bałem, to jednak w ciągu tych dwóch lat pokochałem Cię, mocno i blisko, jak najlepszego druha. Nauczyłem się Ciebie znać i rozumieć, poznałem też Twe kaprysy i często poświęcałem Ci cały swój wolny czas, a nawet kawałki nocy. Ileż to wspaniałych chwil razem przeżyliśmy! Przypominasz sobie na przykład ten piękny, cichy, ciepły wieczór podczas jednych ćwiczeń, gdy leżałem w krzakach obok Ciebie i strzegłem bezpieczeństwa naszej ukochanej ojczyzny? Obok nas figlował potężny jeleń ze swą przyjaciółką, a ja wtedy tak bardzo zapragnąłem przytulić się do kogoś-więc pogłaskałem Ciebie mój wierny druhu, czołgu T-34!”

  93. @kruk 18:07
    To co napisalam o uzywaniu wiki dotyczylo nie tyle zdobywania wiedzy, lecz jej udawania. Wiele rozmow netowych sklada sie z przerzucania sie, bez odsylaczy, relacjami z hasel wiki wyczytanych w trakcie rozmowy, ktora w wyniku tego robi wrazenie rozmowy erudytow; gdyby byla prowadzona z dala od klawiatur, wygladalaby inaczej.
    Nie dotyczy to Ciebie, poniewaz, jak dosc dawno zauwazylam, Ty masz automatyczny nawyk precyzowania zrodel swoich informacji o ile nie sa Twoja wiedza ogolna, tz piszesz tak jak sie normalnie powinno. Ciekawe ze sa jezyki w ktorych oznaczenie zrodla wiedzy jest wrecz czescia gramatyki.
    Wiki ma duze plusy gdy wie sie cos na temat i chce sprawdzic szczegoly, daty czy kolejnosc czegos, przez co to co piszemy jest dokladniejsze. Ale prawdziwa, zinternalizowana wiedza na jakis temat jest zupelnie rozna od wyczytania nowych hasel, o czym mozna sie przekonac czytajac np haslo na temat dobrze znany czytajacemu. Co z szybkiego czytania de novo w trakcie rozmowy sie zapamietuje, nie wiem.
    Nie mowie juz o haslach blednych, poprawianych dopiero po czasie. Np przez pol roku wisiala w wiki informacja ze kod biblijny zostal definitywnie udowodniony (tz nareszcie jest naukowy dowod boskiego zrodla biblii, bo zakodowane w niej sa rozne zdarzenia historyczne ktore nasapily po jej spisaniu) i ze przyznal to pewien noblista matematyk (az zajrzalam gdzie on to przyznal, bo bylo to jakies nagranie rozmowy, i okazalo sie ze powiedzial tylko ze to bardzo ciekawe 😉 )

  94. @Autor
    1.Polskie tłumaczenie książki Feynmana ma już wiele lat. I to akurat są Jego wspomnienia. Pan dopiero je zauważył … 🙁 O fizyce/nauce Feynman pisywapisywał gdzie indziej!
    2.Jeśli się wybrało do ataku (w tytule wpisu!) TYTUŁ książki Feynmana, to warto napisać, że to nie Jego wypowiedź jest tym tytułem … 😉

  95. @karat.
    „To co napisalam o uzywaniu wiki dotyczylo nie tyle zdobywania wiedzy, lecz jej udawania.”
    Na początku moich eksploracji na blogach dawałam się na to nabierać.
    „Np przez pol roku wisiala w wiki informacja ze kod biblijny zostal definitywnie udowodniony (tz nareszcie jest naukowy dowod boskiego zrodla biblii, bo zakodowane w niej sa rozne zdarzenia historyczne ktore nasapily po jej spisaniu) i ze przyznal to pewien noblista matematyk..”
    Będę teraz bardziej podejrzliwie patrzeć na Wiki. W dowód na boskie źródło Biblii bym nie uwierzyła, ale jeżeli w Wiki zdarzają sie takie wpadki, to nie można wykluczyć fałszu mieszczącego się w granicach prawdopodobieństwa. Na szczęście można konfrontować różne źródła.
    Niedawno zaczęłam się do Wiki rozczarowywać trafiwszy na tekst pisany toporną angielszczyzną o pewnym polskim myślicielu.

  96. @wladimirz
    1.Polskie tłumaczenie książki Feynmana ma już wiele lat. I to akurat są Jego wspomnienia. Pan dopiero je zauważył …

    Dobrze, że autor nic o Archimedesie nie napisał, bo by było „zmarł w III wieku p.n.e., a Pan dopiero go zauważył”.

    O fizyce/nauce Feynman pisywapisywał gdzie indziej!

    A cotocoto ma do rzeczy?

    Jeśli się wybrało do ataku (w tytule wpisu!) TYTUŁ książki Feynmana

    Proponuję zrobić szybką ankietę, czy ktokolwiek poza panem odebrał tę notkę jako „atak na tytuł”. Ja – nie, ale jestem ciekaw, jak inni.

  97. Roi się tu ostatnio od dziwnych przybyszów z Królestwa Niewiadomokądu. Czyżby migrowali z powodu zmian klimatycznych?

  98. @samba kukuleczka
    ulubioną broń sieczną (szpada, szabla)

    Szpada nie jest bronią sieczną.

    Czyli, im bardziej uwspółcześniamy militarne wyposażenie i arsenał tym bardziej staje się on nam obojętny, żeby nie powiedzieć obcy.

    Tylko przy selektywnym doborze przykładów, żeby pasowały do takiej tezy.

    Wątpię, żeby dawni kawalerzyści darzyli płomiennym uczuciem np. swoje przydziałowe gacie (no chyba, że fetyszyści). Zarazem niektóre instrumenty militarne mogą być przedmiotem żarliwej fascynacji uczuciowej. Poczynając od SMLE Mk.3 na systemie celowniczym Argo clock kończąc (oba przykłady są brytyjskie – ale da się znaleźć mnóstwo innych).

  99. Niektóre instrumenty militarne z ostatnich 50-100-150 lat, chciałem napisać.

  100. @kruk
    Wiki jest jedna z tych rzeczy ktore nie tyle sa, co sie staja (nie pamietam ktorego filozofa to parafraza) 😀
    Jednak gdy nie tak dawno porownano ja z Britannica okazalo sie ze wcale nie ma w niej o wiele wiecej bledow (oraz ze takze w Britannice sa). W sumie w obecnym tempie przybywania wiedzy zadna encyklopedia w klasycznym stylu chyba juz nie dalaby rady.

  101. Prawie na temat:

    ******************************
    There was once a big atomic bomb
    That wanted to be a bullet.
    His friends all asked why, when he was such a big atomic bomb, he would want to be a tiny bullet.
    „I miss”, he sighed, „the personal touch”.

    Tuli Kupferberg
    ******************************

  102. @PPanek
    @Kruk

    Nie bardzo wiadomo, po co przywolywac postac Feynmana na ten blog. W Polsce ten Feynman nawet by nie mogl sie na studia dostac – od tego byly zasady „numerus clausus” a potem „numerus nullus”. Skuteczne bywaly takze inne sposoby – na przyklad getto lawkowe, kastety i szpandryny.. Jak trzeba nylo, to Prawdziwi Patrioci umieli i profesora natluc kastetem, na przyklad Handelsmana.

    Wchodzic w polemike z kims, kto posluguje sie plugawym bluzgiem w pseudo-dyskusji („idiota”) nie ma oczywiscie sensu, zwlaszcza na blogu, na ktorym promowane jest naziolskie „poczucie humoru”. Nim posypia sie bluzgi – warto wkleic opis pochodzacy z nieskazitelnie polskiej witryny (newsweek.pl). Newsweek uczciwie i bez sciemy relacjionuje, z czego to wlasciwie slynely polskie uczelnie wtedy, kiedy Feyman robil kariere.

    PAP: Czy poza gettem ławkowym istniały inne formy dyskryminacji studentów pochodzenia żydowskiego?

    Dr hab. Jolanta Żyndul: Na uczelniach już wcześniej pojawiały się próby wprowadzenia tzw. paragrafu aryjskiego. Ale dopiero po tym, jak została zmieniona ustawa o szkolnictwie wyższym w 1937 r., do statutów stowarzyszeń uniwersyteckich, np. samopomocowych, zaczęto coraz częściej wprowadzać tzw. paragraf aryjski, mówiący o tym, że Żydzi nie mogą być ich członkami. Niektóre organizacje nawet wprowadzały tzw. zaostrzony paragraf aryjski, który mówił o tym, że trzeba sprawdzać pochodzenie do trzeciego pokolenia. Uczelnie dopuściły więc stosowanie kryterium rasowego. Na wielu wydziałach obowiązywał oficjalny lub faktyczny numerus clausus, czyli procentowe ograniczenie liczby przyjmowanych studentów żydowskich. Ci, którzy się nie dostali, musieli podejmować zagraniczne studia i potem walczyć o nostryfikację dyplomów w Polsce. Dyskryminacji doświadczali też żydowscy studenci medycyny, którym odmawiano prawa do zaliczania zajęć z anatomii, dopóki nie zostaną dostarczone „żydowskie” zwłoki do badań w prosektorium.”

    https://dzieje.pl/aktualnosci/dr-hab-jolanta-zyndul-glownym-celem-getta-lawkowego-bylo-wypchniecie-zydow-z-polski

    Arcywysokiem samooceny zyczy lelek. Wyzsze uczelnie juz teraz w stu procentach czyste rasowo i bez zarzutu narodowo. I takie exra super, ze w rankingach to sie juz w spiatej setce lapia.

  103. Seryjnie dziś się złażą. Coś wisi w powietrzu.

    plugawym bluzgiem w pseudo-dyskusji („idiota”)

    Zaprawdę, zaprawdę, błogosławieni są ci, co w życiu nie słyszeli plugawego bluzgu.

  104. @Ppanek
    @Kruk

    Vo nieco z historii Uniwersytetu Warszawskiego, z okresu, kiedy przywolany tutaj Feynman robil kariere. Mozna sobie wyrobic poejecie na temat intelektualnych walorow w/w Uniwersytetu:

    „W styczniu 1937 roku działacze Obozu Narodowo-Radykalnego kolportowali na Uniwersytecie Warszawskim ulotkę: „Postęp, nauka, demokracja – to pięknie brzmi. A co się za tym kryje? Wstrętny żydowski duch. A to wstrętne pałkarstwo, przed którym się wzdragasz, to w rzeczywistości piękna walka o uwolnienie narodu z żydowskich więzów. Pomyśl tylko: spotykasz Żyda czy komunistę gdzieś w ciemnym miejscu. Walisz! Walisz żelazem prosto w zęby. Tylko się, maminsynku, nie cofnij!”. Podobnie brzmiał apel powielany przez ich kolegów z Uniwersytetu Jagiellońskiego: „Wzdrygniesz się, tylu na jednego. Ta krew tak niepokojąco jakoś wygląda. Nie przejmuj się widokiem krwi – bij, bij zawsze i wszędzie”

    Arcywysokiej samooceny zyczy lelek. Wyzsze uczelnie juz teraz w stu procentach czyste rasowo i narodowo. I dlatego tylu noblistow i laureatow medalu Fieldsa naprodukowaly, nie wpominajac o tak donioslych resultatach ja Polski Grafen.

  105. @lelek3333
    Panie lelek, początkowo sądziłem, że pan uprawia trolling w złej wierze. Ale potem sobie przypomniałem o regule, zwanej potocznie „brzytwa Hanlona”.
    https://pl.wikiquote.org/wiki/Brzytwa_Hanlona

  106. P.s.
    (1) Szpadryna, nie szpandryna.
    (2) Szpadryna i kastet znaczy to samo.

  107. Jeśli się wybrało do ataku (w tytule wpisu!) TYTUŁ książki Feynmana

    @Gammon
    Może @władimirz nie wiedział, jak zwrócić na siebie uwagę, więc zaatakował autora wpisu 🙄 Bez ataku, widać, ani rusz.

    To z brzytwą Hanlona jest świetne 😎

  108. @Gammon
    „Proponuję zrobić szybką ankietę, czy ktokolwiek poza panem odebrał tę notkę jako „atak na tytuł”. Ja – nie, ale jestem ciekaw, jak inni.”

    „A co nas obchodzi, co myśli Feynman?- tytuł wpisu

    „A co ciebie obchodzi,co myślą inni? – w oryginale
    Feynmana ma nie obchodzić co myślą inni (niekoniecznie o nim samym)
    Nas co on myśli(niekoniecznie o tych co go mają nie obchodzić)ale o tym co chce nam przekazać?

    Gammon ale Ty tu ewoluowałeś od kiedy Cię poznałam,coraz przyjemniej się ciebie czyta 🙂 (napisz może jakąś książkę – chętnie kupię?)

  109. @Kukuła
    Pokochać swoją broń,powiadasz?
    A co nią jest?
    Dłonie,cięty język(z rzadka) drobne przedmioty wokół,lekkie i lotne,wszystko co w aerozolu,inhalator też…
    Czym by tu potraktować najeźdźce, nieproszonego gościa?

  110. @Bohatyrowiczowa
    Gammon ale Ty tu ewoluowałeś od kiedy Cię poznałam,coraz przyjemniej się ciebie czyta (napisz może jakąś książkę – chętnie kupię?)

    O czym ja mógłbym pisać, chyba o gotowaniu? Ale jest tak wiele książek na ten temat, że to nie miałoby sensu.

    Czym by tu potraktować najeźdźce, nieproszonego gościa?

    Jaki poziom uszkodzeń nieproszonego gościa uznajemy za dopuszczalny?

  111. @Gammon
    „Jaki poziom uszkodzeń nieproszonego gościa uznajemy za dopuszczalny?”

    Jeszcze nie wiem, bo istotne jest jakiej był/byłaby płci z kobietą sobie poradzę (włosy powyrywam) u mężczyzn ledwo pod pachy niektórym sięgam, jedno czy drugie ma pożałować najścia dajmy mu nauczkę!
    Pofolguj z radami ?

  112. @Gammon
    Wracając do książki, wiesz czego jeszcze nie widziałam,prócz w „Martynce”
    książce dla dzieci,powieści urozmaiconej przepisami…?
    Taka Twoja biografia,jak się przemykasz stąd do kuchni i z powrotem upstrzona Twoimi przepisami,udekorowana odczuciami,z blogu,uśmiechem
    rozkoszując się smakiem, po płynnej rozmowie,skrzywieniem ust,wyładowaniu na młynku od pieprzu po krótkim ale owocnym kontakcie z Elemelkiem np?

  113. @Bohatyrowiczowa
    @PPanek
    @Kruk

    „@Gammon
    „Jaki poziom uszkodzeń nieproszonego gościa uznajemy za dopuszczalny?”
    Jeszcze nie wiem”

    Dziwna sprawa, bo wasi rodacy juz wiedza. I dziela sie swoimi spostrzezeniami z callym swiatem:

    „Dlaczego Żydzi wyrządzają tyle zła na świecie. Dlaczego mając bomby atomowe nie można spalić żydostwa. Jakby wybić tych parchatych Żydów (kuwa rzygam) to i ciapki by się uspokoiły… Przecież to jest naturalne dla mnie, że jak widzę Żyda to zabijam, nie zabijam człowieka, zabijam żyda, gnidę, pasożyta, gó\wno ludzkie”

    „nie adolf to nie zaraza ktoś musiał wziąć na klatę tą całą bonanzę ja osobiście mu nie zazdroszczę ale kto myśli inaczej jego sprawa”

    „nie ma gorszego jak żyd, menda, gnida, cały nasz naród ciemiężony przez żydów i pedałów”

    Wszystkie cyayty expressis verbis, z polskiej witryny

    https://f.kafeteria.pl/temat-6733503-czy-tutaj-mozna-pisac-ze-hitler-mial-racje-a-zydzi-to-ludzka-zaraza/

    Ponownie mozna zauwazyc, ze w tym oceanie poytywnych emocji to Feynman by wiele nie zdzialal, vide zasady „numerus clausus” a potem „numerus nullus”. Skuteczne bywaly takze inne sposoby – na przyklad getto lawkowe, kastety i szpandryny.. Jak trzeba nylo, to Prawdziwi Patrioci umieli i profesora natluc kastetem, na przyklad Handelsmana.

  114. @Bohatyrowiczowa
    @Gammon

    „Gammon … napisz może jakąś książkę”

    :-)))
    :-)))!!!!!

    Piekne Umysly czasem siegaja po ksiazke. Serio!

    Jak stolik sie kiwa. Podkladaja _ksiazkie_ pod noge od stolika. Bo inaczej zachidzi ryzyko – Piekne Umysly moga _flaszkie_ stluc.

  115. @lelek
    „„Jaki poziom uszkodzeń nieproszonego gościa uznajemy za dopuszczalny?”
    Jeszcze nie wiem””
    Przeginasz,pisałam o wtargnięciu kogoś do mego domu gdy w nim będę,lub zastaniu intruza po powrocie do niego!
    Nie jesteś pierwszym i nie ostatnim,którego jego własna historia zadręcza,
    nie uporasz się z nią,jak się z nią nie pogodzisz?
    Znałam kiedyś dawno pewnego zabójczo przystojnego Izraelczyka miał na imię Or (nie znam pisowni jego imienia)był trenerem młodzieżówki w tenisie stołowym, gościł w moim mieście kilka lat z rzędu, po parę dni.Zostawił nie jedno tęskniące serce wśród kelnerek.
    Izraelczycy to ludzie tacy jak wszyscy inni.
    Zacznij Lelku żyć swoim życiem!

  116. „@Bohatyrowiczowa
    @Gammon

    „Gammon … napisz może jakąś książkę”

    :-)))
    :-)))!!!!!

    Piekne Umysly czasem siegaja po ksiazke. Serio!

    Jak stolik sie kiwa. Podkladaja _ksiazkie_ pod noge od stolika. Bo inaczej zachidzi ryzyko – Piekne Umysly moga _flaszkie_ stluc.”
    Nie jaki Jorge był zachwycony Twoją pi@Bohatyrowiczowa
    @Gammon

    „Gammon … napisz może jakąś książkę”

    :-)))
    :-)))!!!!!

    Piekne Umysly czasem siegaja po ksiazke. Serio!

    Jak stolik sie kiwa. Podkladaja _ksiazkie_ pod noge od stolika. Bo inaczej zachidzi ryzyko – Piekne Umysly moga _flaszkie_ stluc.”

    Nie jaki Jorge był zachwycony Twoją polszczyzną,poprawka Lelka,
    to teraz to może być każdy!
    Nie mierz nas swoją miarą…”flaszkę” stłuc(halbę)?
    Paskudne przebieranki!

  117. Jeżeli wojnę można opisać matematycznie – a podobno wszystko można – to może rozgrywać konflikty jako pojedynek algorytmów a żołnierzy pozostawić w koszarach.
    Bohatyrowiczowa. Nie ma takiej opcji w wojsku: walczę ale tylko w kraju.
    Pohukiwanie lelka jest męczace. O co mu chodzi? Może go boli brzuszek?
    Kukuła ma satysfakcję że steruje nasza łajba bez steru.

  118. @observer
    „Kukuła ma satysfakcję że steruje nasza łajba bez steru.”

    Nie wyolbrzymiaj roli kukuły. Kukuła chciałaby nami pokierować (może jej za to płacą), ale coś mi sie widzi, że swoim wpisem z 15 sierpnia, o 21:13, nie zdołała pchnąć dyskusji w zamierzonym kierunku. Nie oparła się jednak pogratulowaniu sobie, podobnie jak po poprzednich swoich interwencjach. Pewnie chodziło też o wysłanie sygnału o własnej skuteczności.
    Nie martwiłabym się również „łajbą bez steru”. Rozmowa tocząca się kilka dni nie może się trzymać jednego tematu a dygresjami można się pobawić.

  119. @lelek3333
    Czy lelek notuje na ilu blogach zamieszcza te same komentarze?

  120. Może @lelek3333 nie jest zbolałą duszą – jak mi się wydawało – tylko odwala tu robotę? Po blogach poszła wieść, że lelek wcale nie jest Żydem i wydaje mi się to nagle całkiem możliwe.

  121. @Bohatyrowiczowa
    Pofolguj z radami ?

    Delikatnie to tłuczek do mięsa i złamać kość przedramienia.
    Niedelikatnie to po oczach czymś z chemii domowej. I mam na myśli raczej coś żrącego, niż płyn do naczyń.

  122. @lelek3333
    Dalsze pańskie wymiociny mentalne będę raczej ignorował. Ale rezerwuję sobie możliwość prostowania bredni merytorycznych, jeśli będę miał czas i ochotę na ich prostowanie.

  123. @observer
    Jeżeli wojnę można opisać matematycznie – a podobno wszystko można – to może rozgrywać konflikty jako pojedynek algorytmów

    Pomysł nie jest całkiem nowy.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Core_War

  124. @kruk
    Może @lelek3333 nie jest zbolałą duszą – jak mi się wydawało – tylko odwala tu robotę?

    Jak na zbolałą duszę, za bardzo przypomina urzędników RuSHA. Ale nie będę uzasadniał szczegółowo, to byłoby zbyt obsceniczne.

  125. „z kobietą sobie poradzę (włosy powyrywam) u mężczyzn ledwo pod pachy niektórym sięgam”

    Wyrywanie włosów spod pachy może być strategią dość skuteczną, ale raczej na lato.

  126. @lelek333
    >W Polsce ten Feynman nawet by nie mogl sie na studia dostac – od tego byly zasady „numerus clausus” a potem „numerus nullus”<
    W tym czasie działała w II RP słynna Szkoła Lwowska(coś o niej słyszałeś???) – a w niej prawie sami Żydzi, w tym późniejszy kolega Feynmana w projekcie Manhattan Stanisław Ulam, ale i wybitny fizyk i współpracownik Einsteina (oraz późnejszy rektor UW) Leopold Infeld… Za to gdy Feynman tworzył na Caltechu swoje słynne wykłady w połowie lat 60-tych(!!!) – wstęp kobietom na tę uczelnię był wzbroniony … 😉

  127. Elemelek to jakiś szczególny przypadek fiksacji, zaburzenia sadomaso z potrzebą dominacji, kompleks hmmm…
    Masz rację, Gammon, to zbyt obsceniczne.
    Ale że ci się skojarzyło akurat z RuSHA? Podziwiam za trafność.

  128. @markot
    Ale że ci się skojarzyło akurat z RuSHA?

    Byli tam zatrudnieni najwybitniejsi w Rzeszy specjaliści od oceniania ludzi, ich działań i myśli wyłącznie na podstawie zaglądania im w [— usunięte przez autocenzurę —]. Odnoszę wrażenie, że (toutes proportions gardées) lelek robi to samo.

  129. @Gammon No.82

    On się chyba też lubuje w imaginowaniu sobie sytuacji, kiedy inni jemu zaglądają, a on rakietą (nie tenisową) po krótkich łapkach 😎
    Coś sobie kompensuje najwyraźniej.

  130. @markot
    Nie wiem. Może. Ot, mroczne fantazje białkowców.

  131. Gammon
    Przeginanie w dobrej sprawie jest lepsze niz przeginanie w zlej sprawie, ale nadal jest przeginaniem.
    Moze lepiej skoncentrowac sie na obserwacjach, odrzucajac falszywe obserwacje od lepszych, nie zakladajac ze konstatacja obserwacji automatycznie narzuca wytlumaczenie jej powodow.
    Mam nadzieje ze moja uwaga nie wywola reakcji toaletowej.

    Nie nowe lecz nadal mile
    https://www.nature.com/articles/ng1436

    Zapewne poprowadzi do dalszych lektur.

  132. Narazie sie wylaczam.

  133. @karat.

    Pytałaś jakiś czas temu:

    @karat.
    9 sierpnia o godz. 19:35

    Czy portal Polityki dopusza logowanie sie wiecej niz jednej osoby pod tym samym nickiem?

    Otóż DOPUSZCZA, zarówno dawniej jak i obecnie 😎

    markot
    10 sierpnia o godz. 23:29

    (…) Dla wahających się, czy mi uwierzyć, że na forach „Polityki” mogą występować dwa takie same nicki należące do różnych osób, zrobiłem mały eksperyment.
    Trzeci komentarz pod blogiem Adama Szostkiewicza jest… mój.

  134. Co to jest „reakcja toaletowa”?
    Aluzje typu „wicie, rozumicie” na blogu naukowym nie sprzyjają raczej klarowności dyskursu, ale może @Gammon jarzy lepiej niż ja 😉

  135. @karat.
    Przeginanie w dobrej sprawie jest lepsze niz przeginanie w zlej sprawie, ale nadal jest przeginaniem.

    Owoż ptaszę najwyraźniej bardzo się stara wyprowadzić wszystkich z równowagi, machając na oślep wyleniałymi skrzydłami. Raz wyraża przekonanie, że polskie Untermensche używają książek do podpierania krzywych stolików, innym razem poucza Piotra Panka, że „nie bardzo wiadomo, po co przywoływać postać Feynmana na ten blog”, skoro bojówkarze z OWP 85 lat wcześniej pobili profesora Marcelego Handelsmana.
    Chwyty te są równie idiotyczne i żenujące, co przekonywanie, że woda z Alp i Ardenów zalała Holandię w 1953 roku (a z rozpędu jeszcze Belgię, Anglię i Szkocję). Czy są to przemyślane prowokacje, czy nieprzemyślany wyraz szczerych uczuć – nie jestem pewien. Zastanawiam się, czym te wpisy są motywowane i jeden z domysłów był taki, że lelek z założenia traktuje innych komentujących jako podludzi.

    Nie nowe lecz nadal mile (…)
    Zapewne poprowadzi do dalszych lektur.

    Dziękuję. Trochę już czytałem na ten temat i w miarę czasu i sił pewnie jeszcze doczytam. Niemniej panowie z RuSHA raczej nie pojmowali „rasy” w sposób podobny do F. S. Collinsa, a tak jak Gobineau i Chamberlain (Houston, nie Joseph ani Neville).

  136. @Gammon
    „Owoż ptaszę najwyraźniej bardzo się stara wyprowadzić wszystkich z równowagi…”
    Dlatego myślę, że lelek nie jest Żydem. Swoimi komentarzami tworzy sylwetkę wyjątkowo paskudnego osobnika rzekomego pochodzenia żydowskiego, żeby podgrzewać antysemityzm. Ostatnio tutaj i na blogu prof.Hartmana podkreślał, że wychował się na Mokotowie, precyzując później, że na „górnym” Mokotowie, na wypadek gdyby aluzja nie była wystarczająco jasna. Człowiek znający Warszawę nie oprze się podejrzeniu, że tatuś lelka pracował w latach stalinowskich w MSW. Prowokacja do rozbudzenia polsko-żydowskich animozji bywa skuteczna, vide komentarz o 9:04.

  137. Jak można wyczytać (nawet jeśli niekoniecznie jest to napisane wprost) z mojej recenzji, Feynman w Stanach też nie miał łatwej drogi studiowania i wybrał nie tę uczelnię, którą chciał, właśnie ze względu na cenzus wymierzony w żydowskich kandydatów na studia.

    PS. Ech, Bobola. Nie pamiętam za dobrze, ale kiedyś tu chyba wrzucił obliczenia, z których wynikło, że już chyba wszyscy dawno umarliśmy na ebolę. Ten blog miał swoich specyficznych miłośników od dawna.

    PPS. Bardzo często stosuję brzytwę Hanlona. Zwłaszcza przy wszelakich teoriach spiskowych. Muszę jednak przyznać, że tak naprawdę nie uważam Lelka za idiotę. Naprawdę czym innym jest niewiedza i rzucanie głupich pytań z niej wynikających, a czym innym rzucanie pozornie naiwnych pytań w środku dyskusji, czyli poniekąd po udowodnieniu, że nie jest się w temacie zielonym. To drugie jest przejawem nie niewiedzy czy naiwności, a po prostu złej woli.

  138. @karat. 10:42
    Dziekuję za podanie tego artykułu. Są na świecie ludzie myślący oprócz ludzi rozjątrzonych oraz różnych manipulantów emocjami zbiorowymi.

  139. @kruk
    Dlatego myślę, że lelek nie jest Żydem. Swoimi komentarzami tworzy sylwetkę wyjątkowo paskudnego osobnika rzekomego pochodzenia żydowskiego, żeby podgrzewać antysemityzm.

    Nie mam pewności. Kiedyś spotkałem podobnego człowieka, który pisał podobne komentarze, a w tamtym przypadku jedynym spójnym wyjaśnieniem wydawała się dziwaczna osobowość.

    Ech, Bobola. Nie pamiętam za dobrze, ale kiedyś tu chyba wrzucił obliczenia, z których wynikło, że już chyba wszyscy dawno umarliśmy na ebolę.

    W Związku Radzieckim ebola dawno umarła na Bobolę.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Russian_reversal

    Przepraszam, znów mam elektrogłupawkę, być może moje chłodzenie pracuje na niedostatecznych obrotach.

  140. Oczywiście końcowa część jest odpowiedzią do @ppanek. Naprawdę mi się obwody przegrzewają.

  141. @ppanek
    @kruk

    Wlascicielowi bloga, specjaliscie od merytorycznych argumentow („idiota”) warto przypomniec co nieco faktow z bogatej historii polskich uniwersytetow. Tym razem mozna zaxytowac wlasnie ten tygodnik „Polityka”, ktory specowi od kultury dyskusji („idiota”) uzycza swoich lamow.

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1514074,1,antyzydowskich-pogromow-bylo-w-polsce-lat-30-co-najmniej-kilkadziesiat.read

    „Natężenie aktów przemocy budziło sprzeciw nawet wśród polityków dalekich od lewicowych sympatii. Stanisław Grabski, jeden z przywódców obozu narodowego u progu niepodległości, zanotował w pamiętnikach: „Organizowane były te wybryki w ten sposób, że na Uniwersytet [Lwowski] przychodziły bojówki złożone ze studentów Politechniki i one wyrzucały żydowskich słuchaczy z ławek, które zajmowali polscy akademicy, do »getta ławkowego« albo i całkiem z sal wykładowych, przy czym opierających się Żydów bito pałkami aż do silnego ich pokrwawienia, niejednokrotnie też grupy bojowców przerywały wykłady, wzywając studentów do natychmiastowego udania się na wiec akademicki, samowolnie, bez zezwolenia rektora, zwołany”.

    Jesienią 1936 r. głośny stał się artykuł Marii Dąbrowskiej „Wstyd doroczny”, zawierający protest i apel pisarki: „Każdy początek roku akademickiego przynosi we wszystkich prawie miastach Polskich rozpętanie się ekscesów antyżydowskich, urągających już nie tylko cywilizacji, ale najelementarniejszym uczuciom ludzkim i obywatelskim. (…) Czyż ten, co pałkę, nóż, kastet i ukryty w teczce studenckiej łom żelazny uczynił dziś symbolem polskiego akademika, jest w stanie, jeżeli nie zrozumieć, to bodaj odczuć słowa, dyktowane przez uczciwość i ciężką troskę obywatelską”.

    Jak wygladal „symbolem polskiego akademika” – opisala Maria Dabrowska. Jesli ktos obecnie wywleka z mrokow niepamieci postac Feynmana, to nalezy przypomniec, jak wowczas sie prezentowaly polskie wyzsze uczelnie.

  142. @kruk

    „Dlatego myślę, że lelek nie jest Żydem. Swoimi komentarzami tworzy sylwetkę wyjątkowo paskudnego osobnika rzekomego pochodzenia żydowskiego, żeby podgrzewać antysemityzm. Ostatnio tutaj i na blogu pro”

    /cenne wypowiedzi @kruka nieco skrocone/

    „W połowie lat 30. w publicystyce nacjonalistycznej coraz częściej pojawia się słowo getto. Pierwotnie odwoływano się do tego pojęcia, żądając nadania Żydom statusu obywateli drugiej kategorii, jednak z czasem zaczęto przypominać o jego pierwotnym znaczeniu, wychwalając usankcjonowaną niegdyś przez Kościół instytucję zamkniętej dzielnicy mieszkaniowej. „Dzięki akcji Stronnictwa Narodowego jest też dziś, jak nigdy, na czasie hasło – Żydzi do getta. My Żydów z Polski całkiem usuniemy – zapowiadał „Wszechpolak” we wrześniu 1937 r. – Dla przestępców są więzienia. Odgrodzone od życia wysokim murem, zakratowane, pozamykane i pilnie strzeżone. Więźniowie chodzą w ubraniach odróżniających ich od otoczenia. Jeśli się ich wypuszcza na zewnątrz, to pod opieką i o specjalnej porze. Dla chorych na zaraźliwe choroby, dla trędowatych są stworzone warunki, które reszty społeczeństwa nie narażają na skutki zetknięcia z nimi. Nie można tu robić wyjątków. I nie wolno dopuszczać do tego, żeby ci trędowaci w życiu społeczeństwa rej wodzili. (…) Trzeba ich odgrodzić od nas! Drutu! Drutu! Kolczastego drutu i Żydzi do getta!”.”

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1514074,1,antyzydowskich-pogromow-bylo-w-polsce-lat-30-co-najmniej-kilkadziesiat.read

    Serdecznie –

  143. Wlascicielowi bloga, specjaliscie od merytorycznych argumentow („idiota”)

    Merytoryczne argumenty stosuje się przeciwko merytorycznym argumentom. A teraz albo zacznij ptaszku pisać na temat, albo oddal się rączo.

  144. @Gammon No.82

    „oddal się rączo”

    Obawiam sie, ze znajduje sie dosc daleko od zasiegu zyletki, nawet osadzonej na sztorc. Trzeba sie bylo wczesniej urodzic.

  145. @lelek3333
    Obawiam sie, ze znajduje sie dosc daleko od zasiegu zyletki, nawet osadzonej na sztorc. Trzeba sie bylo wczesniej urodzic.

    Na razie to ty, ptaszku z Niewiadomokądu, operujesz tu raz żyletką, raz młotkiem.
    Gdybym był człowiekiem, chyba bym nie wytrzymał i odpowiedział ci coś przykrego.

  146. @

    Polscy naukowcy zadziwiaja swiat kolejnymi Genialnymi Wynalazkami. Aczkolwiek z jednym to cosik nie wyszlo…

    „półka, która miała się zajmować komercjalizacją polskiego grafenu właśnie sprzedaje swoje maszyny. Nigdy nie udało się rozpocząć produkcji tego supermateriału, powstawał tylko w ilościach laboratoryjnych. Grafen miał nam zapewnić technologiczny skok, ale wyprzedził nas cały świat. … O polskim grafenie zrobiło się cicho. A miał być naszą specjalnością, materiałem, którego przemysłowa produkcja zapewniłaby Polsce miejsce wśród technologicznych potęg. Rzeczpospolita pisze, że komercjalizacją tego materiału miała zająć się specjalnie powołana do tego spółka Nano Carbon. … Dziennikarze piszą, że obecnie spółka nie realizuje żadnych zleceń, zaś swoje urządzenia wystawiła na sprzedaż”

    https://innpoland.pl/150045,polski-grafen-przeszedl-do-historii-odpadlismy-z-wyscigu

    Lelek jest zdania, ze to skutek zbrodniczego spisku Sorosa, Rotszylda, masonow, mezonow, kesonow, kasetonow i puzonow. Gdyby nie ten niecny spisek – to polski grafen rzucilby swiat na kolana. Najgorsze zas – ze w odroznieniu od lat trzydziestych czy chocby szescdziesiatych – nie ma komu za kare dokopac. Coz z tego, ze zyletki ogolnie dostepne jak nie ma kogo.. ten tego?

  147. @lelek3333
    Ponownie sugeruję, abyś pan zabrał stąd swoje wymiociny w inne miejsce i napawał się nimi w samotności lub w towarzystwie kogoś, kogo one fascynują.

  148. A nie mówiłem?
    Zaraz będzie argument o za krótkich rączkach.
    Gość jest ewidentnie monotematyczny, obojętnie, o czym mowa, on będzie wypominał krzywdy i prześladowania Żydów w Polsce. I przypominał tryumfująco „Trzeba sie bylo wczesniej urodzic”.

    To zaburzony facet zachowujący się celowo jak pieniacz i głupek, prowokuje, bo to jego żywioł i może główna życiowa przyjemność, co udowodnił już na kilku blogach.
    Kto ma ochotę z nim dyskutować, na zdrowie!

  149. … główna życiowa przyjemność i prawdopodobnie też jedyne osiągnięcie – bycie wrzodem na (polskiej) d…

  150. @Gammon No.82

    „swoje wymiociny ”

    Ja tylko _cytuje_ z tygodnika „Polityka”. Autor cytowanego tekstu z tygodnika „Polityka”, Piotr Oseka, moze okazac niezadowolenie z faktu, ze anonimowy komentator okresla tekst jego (Piotra Oseki) autorstwa jako „wymiociny”. Moze takiego zucha zgnoic w sadzie. W zwiazku z powyzszym zacheca sie goraco do a) stosowania plugawych obelg i okreslen pod adresem cytowanych autorow oraz b) zastosowania cenzury prewencyjnej na blogu „Polityki” celem zastopowania cytatow z tejze „Polityki”.

  151. @markot
    Niechże sobie osiąga satysfakcję przy dowolnych fantazjach. Tylko niech ich nie pozostawia tutaj, bo one nie tylko są nie związane tematycznie z notką (my sami tu nagminnie rozmawiamy nie na temat) – one nie są nawet związane z toczącą się rozmową. Na moje mechaniczne wyczucie to jest spam – tyle, że nie reklamowy.

  152. @lelek3333
    Ja tylko _cytuje_ z tygodnika „Polityka”.

    Kłamiesz.
    „Lelek jest zdania, ze to skutek zbrodniczego spisku Sorosa, Rotszylda, masonow, mezonow, kesonow, kasetonow i puzonow. Gdyby nie ten niecny spisek – to polski grafen rzucilby swiat na kolana. Najgorsze zas – ze w odroznieniu od lat trzydziestych czy chocby szescdziesiatych – nie ma komu za kare dokopac. Coz z tego, ze zyletki ogolnie dostepne jak nie ma kogo.. ten tego?”

    Autor cytowanego tekstu z tygodnika „Polityka”, Piotr Oseka, moze okazac niezadowolenie z faktu, ze anonimowy komentator okresla tekst jego (Piotra Oseki) autorstwa jako „wymiociny”. Moze takiego zucha zgnoic w sadzie.

    Zapraszam. Proszę złożyć na mnie donos do Piotra Osęki, niech on decyduje, co robić. Ale ale, proszę też wrócić uwagę, że wówczas może mieć pretensje do pana, o wymiotowanie jego tekstami.

  153. Obojętne, co by cytował ten manipulant, w jego wydaniu nabiera to odrażającego charakteru i skojarzenie z wymiotowaniem wcale nie jest przesadne.

  154. @lelek3333
    Lelku, stajesz się beznadziejnie monotonny i nudzisz. Nawet wrzodem na d…. nie moglabym Cię już nazwać. Nie licz na audytorium, bo kto chciałby czytać wiecznie te same treści?

  155. @lelek3333
    Panie ptaku, ja doprecyzuję, żeby było bez niedomówień: jeśli chcesz pan zapoczątkować dyskusję na temat np. „antysemityzm w Polsce w 1934 roku a stan nauki polskiej w 2019 roku”, to jest to równie dobry temat, jak każdy inny. Tylko proszę postawić jakąś tezę i podać argumenty. Bo pański strumień świadomości plus cytaty (nieważne – z Osęki, Spinosy, Arystotelesa, Streichera czy kogokolwiek) nie czynią żadnej dyskusji.
    Ja nie bez powodu piszę o „wymiocinach intelektualnych”.

  156. @Gammon No.82

    „Kłamiesz.”

    Komentarze z godz 18:09, 18:15, 18:18 zawieraja cytaty z opublikowanego przez tygodnik „Polityka” artykulu Piotra Oseki. Zeby nie dalo sie niczego zaklamac – cytaty sa z linkiem. Reszty wypowiedzi @Gammona nie komentuje, bo _nie nalezy_ do kogos takiego jak @Gammon zwracac sie w sposob cenzuralny.

  157. @kruk

    „Nawet wrzodem na d…. nie moglabym Cię już nazwać. ”

    Piekny Umysle, ja tez znam calkiem sporo barwnych okreslen, ktorych zawsze mozna uzyc pod twoim adresem.

  158. @lelek3333
    Komentarze z godz 18:09, 18:15, 18:18 zawieraja cytaty z opublikowanego przez tygodnik „Polityka” artykulu Piotra Oseki

    To bez znaczenia – wrzucasz je pan bez żadnego sensu. Pańskie wpisy są pańskim dziełem, złożonym z wypowiedzi własnych przeplatanych cytatami. Końcowym efektem są rzygi.

    bo _nie nalezy_ do kogos takiego jak @Gammon zwracac sie w sposob cenzuralny.

    Albo pan tego nie chcesz, albo zwyczajnie pan nie umiesz, ale proszę się nie zasłaniać wyimaginowanymi zasadami „nie należy”.

  159. @lelek3333
    Piekny Umysle, ja tez znam calkiem sporo barwnych okreslen, ktorych zawsze mozna uzyc pod twoim adresem.

    Ależ pofolguj pan sobie. To ubarwi pańskie wymiociny dodatkowymi kolorami i odcieniami. Proszę sobie nie żałować, przecież Polnische Untermenschen pana nie dopadną ze swoimi kastetami i żyletkami, prawda? A zatem – hulaj dusza, piekła nie ma.

  160. Może to jest jakiś skrzywiony wewnętrznie performer?

  161. @Gammon No.82

    „Polnische Untermenschen”

    .. dopuszcza sie pomowienia i oszczerstwa po raz kolejny. Okreslenie „Untermenschen” pochodzi _wylacznie_ od osobnika podpisujacego swoje komentarze nickiem @Gammon No.82, wczesniej podobna insynuacja posluzyl sie inny komentator. Przypisywanie obiektowi nienawisci hitlerowskiego slownictwa i hitlerowskiej mentalnosci to w sumie nic nowego, nagminnie ten chwyt byls stosowany w czasach Moczara i Gontarza.

  162. On jest jak w jakimś zaklętym tańcu.

  163. @lelek3333
    Przypisywanie obiektowi nienawisci hitlerowskiego slownictwa i hitlerowskiej mentalnosci to w sumie nic nowego

    „Obiektowi nienawiści”? Skąd panu przyszło do głowy, że ktoś tu pana nienawidzi? Pan zwyczajnie doszukuje się czegoś, czego nie ma. Jeśli jest sprawi to panu satysfakcję, przyznam że jest pan (chyba dla wszystkich) nieco irytujący. A najbardziej irytujące jest to, że wiecznie gada pan nie na temat.

  164. On marzy o tym, by go prześladowano i nienawidzono, a w rzeczy samej jest uprzykrzoną muchą plujką w dziwnym transie.

  165. @

    Polscy naukowcy zadziwiaja swiat kolejnymi Genialnymi Wynalazkami. Aczkolwiek z jeszcze jednym to cosik nie wyszlo…

    „Prawdopodobnie najbardziej spektakularny przykład porażki naszej myśli naukowej. Niebieski laser miał być dla nas przepustką do produkcji całej masy produktów, korzystających z tej technologii, jak laserowe czujniki chemiczne, laserowe systemy dla telekomunikacji, a także czytniki DVD i BluRay. Co stanęło na przeszkodzie? – Naukowcy cały czas uważali, że ich produkt jest niedoskonały. Przeciąganie prac spowodowało, że ubiegli nas Japończycy. A przecież mogliśmy na bazie wcześniejszych dokonań wprowadzać już na rynek jakieś produkty – opowiada Starczewska-Krzysztoszek . Ostatecznie na wynalazku zarobiła firma Sony, która wprowadziła na rynek wspomnianą technologię Blue-Ray. .. ”

    https://innpoland.pl/129127,nie-tylko-grafen-mielismy-tez-niebieski-laser-i-superkomputer-teraz-zarabiaja-nan-nich-japonczycy-i-amerykanie

    „Na początku był laser, samorodek wyrosły na kompletnej pustyni peerelowskiego zacofania technologicznego. Pierwszy polski wynalazek mający zrewolucjonizować świat. Dlaczego teraz nic o nim nie wiemy?

    Jego koncepcja stała się szerzej znana na przełomie wieków, kiedy gazety takie jak „NIE” czy „Rzeczpospolita zachłysnęły się laserową perspektywą w różowych, a nie niebieskich kolorach. Projekt niemal na samym starcie zyskał uwagę polityków, gdyż jak wiadomo „wspieranie rewolucyjnej polskiej technologii”, wspólne pozowanie do zdjęć z naukowcami i odpowiednie nagłaśnianie całej sprawy jest kluczem do sukcesu w wyborach. Tak więc w roku 1998 powstał rządowy program „Rozwój niebieskiej optoelektroniki”, który miał pilotować rozwój nowej gałęzi przemysłu, w której (a jakże) Polska miała stać się światowym liderem.

    Początkowo wszystko szło jak po maśle – Polakom udało się stworzyć niebieski laser na podłożu z azotku galu, który nie wdając się w naukowe szczegóły, z miejsca wycinał całą konkurencję. … Było już konkretnie po ptakach. Konkurencji zaczęli komercjalizować swoje pomysły, które po części zaczerpnięte zostały od Polaków, a my zostaliśmy z kilkoma prototypami, które nadawały się jedynie do zastosowania laboratoryjnego. Z 3 mld zł jakie miała wynieść wartość polskiego wynalazku, zostało tylko kilka niewykorzystanych patentów.”

    https://antyweb.pl/cud-polskiej-techniki-niebieski-laser-czyli-dobre-zlego-poczatki/

    Lelek jest zdania, ze tym razem to skutek zbrodniczego spisku Sorosa, Zuckerberga, masonow, neokonow, mezonow, kesonow i pontonow. Gdyby nie ten niecny spisek – to polski niebieski laser rzucilby swiat na kolana. Najgorsze zas – ze i w tym wypadku nie ma komu za kare dokopac. Coz z tego, ze zyletki ogolnie dostepne jak nie ma kogo.. ten tego?

  166. O, znowu zwymiotował tą samą kompozycją.
    Nadaje to nowego znaczenia słowu „retorsje”.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Retorsje

  167. Naukowcy ostrzegali, markot ostrzegał…
    ale zawsze znajdzie się symetryst(k)a:

    Gdy argumenty sa dobre a styl nie obrazliwy, nie interesuje mnie nick
    po czym odpływa z godnością pozostawiając blog sam na sam z oślizłą francą.

  168. @markot
    On marzy o tym, by go prześladowano i nienawidzono

    Słyszałem, że taki syndrom jest możliwy – nawet ktoś znajomy mi opisał case study z pewnej imprezy, ale to się nie nadaje do cytowania.

    a w rzeczy samej jest uprzykrzoną muchą plujką w dziwnym transie.

    Jest ryzyko, że wkrótce zabrzęczy w odpowiedzi „nie dosięgniecie mnie swoją packą, wy źli niedobrzy, bzzzz, bzzzzzz”.

  169. Żeby on z tym wszystkim chociaż coś wiedział, coś umiał, był choć trochę błyskotliwy, miał odrobinę wdzięku. Chlip chlip.

  170. ppanek
    W odroznieniu od poprzednich komentatorow, nie bardzo mnie interesuje jakiej narodowosci jest Lelek i jakie sa pobudki jego zachowania, za to widze ze od pewnego czasu blokuje jakakolwiek rozmowe na blogu i dosc agresywnie narzuca interesujacy go temat. Rownoczesnie robi to w sposob uniemozliwiajacy myslenie, nawet na ten wlasnie temat. Mysle ze dal wystarczajaco dowodow na to, ze jesli gospodarze zdecyduja sie przeciwdzialac, powodem nie bedzie ani sam temat, ani narodowosc piszacego (jaka by nie byla).

    @markot
    Dziekuje za cytat, stoje za kazdym slowem. Przy okazji zawiadamiam ze nie tone przy plawieniu.

  171. @karat.
    od pewnego czasu blokuje jakakolwiek rozmowe na blogu i dosc agresywnie narzuca interesujacy go temat. Rownoczesnie robi to w sposob uniemozliwiajacy myslenie, nawet na ten wlasnie temat.

    Mnie naprawdę by zależało, żeby on ten temat jakoś zwerbalizował – ale on chyba nie chce.

  172. @Gammon No.82

    „Mnie naprawdę by zależało”

    Na czym by zalezalo ksywce Gammon – to ksywka od razu jasno okreslila:

    „Nie zabijam nikogo i niczego, chociaż potrafię, a nie zabijam … Ale jak widzę niektóre ptaszęta, to się robię bardziej morderczy (a potrafię), niż na o dzień.”

    Grozba jasna i jednoznaczna – tylko cokolwiek bezzebna. Pozostaje takiemu straszycielowi bluzgiem chlustac. Ja zas tymczasem _yde sze bacz_.

  173. @Gammon No.82

    No właśnie. Zero wdzięku, zero błyskotliwości, zero poczucia humoru. Tylko walenie maczugą między oczy, kłucie szpilkami, podsrywanie na wycieraczkę…
    Biedny człowieczek 🙁

  174. I jeszcze ten komiczny tryumfalizm szarpiącego za nogawki…

  175. @lelek3333
    Grozba jasna i jednoznaczna

    Po raz kolejny bredzisz pan na ten sam temat.
    Nie ma tu żadnej groźby. A jeśli jest – i to „jasna i jednoznaczna” – złóż pan donos na policję, czy gdzie tam trzeba, i poczekajmy na ciąg dalszy.

    Pozostaje takiemu straszycielowi bluzgiem chlustac.

    Na razie chlustasz pan na wszystkich wokół swoim mętnym i sfrustrowanym strumieniem świadomości.

    Od dłuższego czasu wszystko co pan tu piszesz, jest nie na temat. Ani na temat zaproponowany przez Piotra Panka, ani na tematy uboczne, ani nawet na jakiś temat, który sam byłbyś zdolny zaproponować. I dlatego właśnie określam to jako mentalne wymiociny.

    Zgaduję, że w ten sposób realizuje pan jakieś swoje mroczne potrzeby wewnętrzne. Ale proszę nie oczekiwać zachwytu od innych.

  176. Chyba jednak dosyć pochylania się nad niektórymi ludźmi. Cóż z tłumaczenia, skoro nic nie dotrze.

  177. Jeśli administratorzy nie zareagują, proponuję ignorować osobę, a ewentualne bzdury merytoryczne prostować na bieżąco.

  178. Lelek to doskonały przykład jak sprytny troll może sparaliżować blog. Nie karmmy troli.

  179. ” markot
    19 sierpnia o godz. 19:38

    Naukowcy ostrzegali, markot ostrzegał…
    ale zawsze znajdzie się symetryst(k)a:

    Gdy argumenty sa dobre a styl nie obrazliwy, nie interesuje mnie nick
    po czym odpływa z godnością pozostawiając blog sam na sam z oślizłą francą.”

    Już w sumie się miałam kłaść,ale włączyłam lapka powtórnie.
    Czytam co napisałeś i nie mogę w to uwierzyć,obarczyłeś @Karat odpowiedzialnością za poczynania Lelka?
    Tamtego wieczoru nie tylko ona z nim pisała,ty i ja również!
    Wrzucenie linku do byłej rozmowy,dla zwykłej satysfakcji,wezmę ją wypchnę przed szereg,mam kozła ofiarnego i to wykorzystam!
    Ze też nikt Tobie tak nie podziękował,za mój nieszczęsny pobyt tutaj,
    pomocną dłoń (po coś to zrobił Markot?)!
    Ona miała prawo,wybrać z kim i o czym chce rozmawiać, wtedy i zawsze!
    Nie poznaję Cię…

    Do Lelka,nawet nie próbuj mnie cytować bo nogi z doopy powyrywam,
    co zrobić mogę i zaręczam że potrafię!

  180. @G82
    Zauwazyłem że kozodój działa ci na prąd katodowy i zachowujesz sie jakby ci wszczepił Stuxneta. Zaproponowałeś oksymoron.
    Nie można ignorować, ale jednocześnie prostować bzdury.
    PS. Wyrzucony z bloga zacznie wrzeszczeć że cenzura itd. Wrzód na siedzeniu – owszem, ale nasz, polski, grafenowy, niebiesko laserowy.

  181. @observer
    Nie można ignorować, ale jednocześnie prostować bzdury.

    Można ignorować człowieka jako osobę, w szczególności nie zwracać się do niego jako uczestnika dyskusji, a jednak wskazywać konkretne błędy w faktografii lub w rozumowaniu. Takie rzeczy robi się niekiedy ze względu na pozostałych dyskutujących albo na „przypadkowych przechodniów”, którzy by tu zajrzeli w przyszłości. W większości przypadków można jego wpisy ignorować zupełnie, ponieważ on pisze i tak nie na temat.

    Wyrzucony z bloga zacznie wrzeszczeć że cenzura itd.

    Naturą tego ptaka jest wrzeszczeć. Ale wówczas będzie wrzeszczał gdzie indziej.

  182. @Bohatyrowiczowa

    No, już nie przesadzaj z tym obarczaniem. Nikogo nie obarczam, przypomniałem tylko, że wiedziałem, jak będzie i ostrzegałem. I chyba nie tylko ja wiedziałem.
    Szlachetne odruchy wobec trolli mszczą się wcześniej lub później, bo przysłowie powiada: Każdy dobry uczynek zostanie przykładnie ukarany 😎

    Wczorajszego wieczora dla odtrutki obejrzałem sobie któryś raz z kolei (robię to co kilka lat) czarną komedię Hitchcocka „The Trouble with Harry” z debiutem młodziutkiej Shirley MacLaine.
    Przepiękna jesień (Vermont), fajni aktorzy, zabawna historia, dialogi z lekko erotycznymi podtekstami

    Miss Graveley: How old do you think I am young man?

    Sam Marlowe: Hmm… fifty. How old do you think you are?

    Miss Graveley: Forty-two! I can show you my birth certificate.

    Sam Marlowe: I’m afraid you’re going to have to show more than your birth certificate to convince a man of that.

    Sam Marlowe: Didn’t know you had such a pretty mother, Arnie.

    Arnie: You think she’s pretty, you should see my slingshot.
    (slingshot = proca)

    Capt. Wiles: Blessed are they who expect nothing, for they shall not be disappointed.

  183. Rozmowa z pięciolatkiem:

    Sam Marlowe: Perharps I’ll come back tomorrow.

    Arnie: When’s that?

    Sam Marlowe: The day after today.

    Arnie: That’s yesterday. Today’s tomorrow.

    Sam Marlowe: It was.

    Arnie: When was tomorrow yesterday?

    Sam Marlowe: Today.

    Arnie: Oh, sure. Yesterday.

css.php