Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców

17.10.2019
czwartek

Atrakcyjny dzięki… atrakcyjności?

17 października 2019, czwartek,

Po ostatnim, poruszającym dość paskudny temat wpisie pora na coś lżejszego (i bardziej kolorowego). Na powyższym obrazku widać głowy różnych dinozaurów z grupy iguanodontów, do której zaliczają się dinozaury kaczodziobe bądź ich krewni.

O ile sam iguanodon, jeden z najstarszych znanych dinozaurów, jako konserwatywny Europejczyk ozdobami głowy się nie wyróżniał, o tyle jego krewniacy pozwalali sobie w tym względzie na rozmaite fanaberie. Na górze po lewej dosyć pierwotny w tym gronie uranozaur, przedstawiany często z grzebieniem na grzbiecie. Poniżej Australijczyk mutaburazaur z dziwacznym guzem na nosie.

Na samym dole – teraz już przechodzimy do kaczodziobych – korytozaur ze strzałkowo ułożonym grzebieniem. Po prawej stronie dwa gatunki lambeozaura z jeszcze dziwniejszym „czymś” na głowie.

Albo weźmy amerykańskiego parazaurolofa (szkielet można zobaczyć w muzeum PAN w Warszawie) czy jego bliskiego krewnego charonozaura (patrz: rycina niżej), znalezionego nad brzegiem wyznaczającej granicę rosyjską-chińską rzeki Amur (dlatego nosi imię Charona, przewoźnika dusz przez rzekę Styks w mitologii greckiej). Popatrzmy na to długie coś wystające z tyłu głowy. Na co to?Popularna hipoteza głosi, że wydrążone w środku grzebienie wzmacniały wydawane przez hadrozaury dźwięki. Inna widziała w tym ustrojstwie nie pudło rezonansowe, ale przyrząd do termoregulacji. (W internecie znaleźć można nawet opinię jakiegoś kreacjonisty o parazaurolofie strzelającym z tego ogniem jak z rusznicy niby smok albo pewne chrząszcze. Ograniczmy się jednak do poglądów ludzi, którzy rzeczywiście zbadali kości, a nie naoglądali się kolorowych obrazków). Jako kolejna funkcja podawane jest też często… rozpoznawanie się osobników tego samego gatunku. Tylko po co?

Czyli co: spotykają się parazaurolofy w Nowym Meksyku na ówczesnym kontynencie Laramidii (zachodniej Ameryce Północnej) i jeden mówi do drugiego: nie będziemy się z tobą paść, bo my jesteśmy Parasaurolophus cyrtocristatus, a ty jesteś P. tubicen? Dzisiejsi roślinożercy pasą się w wielogatunkowych stadach. Gnu nie okazują ksenofobii zebrom. Gorzej, gdyby korytozaur i hipakrozaur, dwa kaczodziobe o w miarę podobnej anatomii, spotkawszy się, zapragnęły wspólnego potomstwa. Jeśli już uda się – mimo trudności – spłodzić krzyżówkę międzygatunkową, to zazwyczaj jest gorzej dostosowana, mniej żywotna, często bezpłodna. (Są wyjątki – np. nasze żaby). Jeśli jednak jedyna istotna różnica międzygatunkowa polega na odmiennej ozdobie głowy i bez niej nie było w ogóle odmiennych gatunków, to czy nie jest to sztuka dla sztuki?

Istnieje hipoteza tłumacząca dziwaczne głowy zarówno hadrozauroidów (dinozaury kaczodziobe itp.), jak i ceratopsów, czyli dinozaurów rogatych (triceratops i krewni). Ich rogi i kryzy znacznie łatwiej opisywać jako narzędzia obrony przed drapieżnikami. Tylko po co wtedy taka różnorodność kryz i rogów?

Jeśli triceratops dźgnął atakującego go tyranozaura, wielki teropod mógł zwalić mu się na głowę (a że sama głowa tyranozaura była znacznie większa ode mnie, lepiej nią nie oberwać). Pół biedy triceratops, jego wspaniała kryza kostna przynajmniej nie miała dziur, jak w przypadku torozaura czy chasmozaura. Po co komu dziurawa tarcza?

Wszelkie podobne dziwaczne struktury (nie tylko dinozaurów z końca kredy, ale też ogromne poroża jeleni czy pawi ogon) tłumaczy się za pomocą doboru płciowego. A więc wynikającego z preferencji dobierania sobie partnerów. Przypominam, że ewolucjonizm głosi przeżycie najlepiej dostosowanych, czyli organizmów/genów/grup o największych zdolnościach przetrwania i reprodukcji.

Pobieżna analiza powinna nam uwidocznić, że pawi ogon nie powinien zwiększać jego szans na przetrwanie – pawia doskonale widać (nie tylko samica zachwyca się ogonem, ale też drapieżnik, przed którym znacznie bezpieczniej byłoby się ukrywać), ciężko też z takim balastem szybko zwiać.

Jak to wytłumaczyć? Jak zwykle jest kilka propozycji. Pierwsza wskazuje właśnie na trudności sprawiane przez jaskrawe pióra czy wielkie poroże (które w przypadku plejstoceńskiego jelenia olbrzymiego było niewiele mniejsze od reszty jelenia). Jeśli retinoidy (np. z marchewki) można zużyć na substancje poprawiające działanie układu odpornościowego (lepsza odporność), na syntezę barwników siatkówki (lepszy wzrok) bądź barwników niepełniących prócz ozdobnej żadnej innej funkcji (lepszy wygląd), to na jaskrawe barwy pozwolą sobie tylko zwierzęta o najlepszej kondycji.

Ponadto skoro samiec radzi sobie z kolorowym grzebieniem, dziwaczną kryzą czy nieporęcznymi rogami (czyli dotrwał do czasu rozrodu, bo nic go dotychczas nie zeżarło), znaczy musi mieć dobre zdrowie. To tzw. hipoteza upośledzenia (handicapu, jak w grze w golfa, gdzie daje się fory słabszym zawodnikom).

A właśnie, dlaczego głównie samce? Wynika to z odmiennej strategii rozrodczej (zob. też o płci i obojnactwie). Samiec często swój wysiłek rozrodczy ogranicza do zapłodnienia samicy. Po kopulacji ulatnia się po cichu albo i nawet o to nie dba. Mało go to kosztuje.

Wobec tego największy sukces rozrodczy osiągnie samiec, który będzie – zabrzmi brutalnie – kopulował ze wszystkim, co choć trochę przypomina samicę. Jednak ta ostatnia składa jaja, opiekuje się dziećmi, u ssaków nawet przez wiele miesięcy żywi płód, a następnie karmi produkowanym przez siebie mlekiem (tudzież wychowuje, wstaje po nocy, gotuje zupki, prowadza na zajęcia obowiązkowe, a zdarza się, że i lekcje odrabia). Samica nie może sobie pozwolić na kopulację z dowolnym samcem, musi wybrać jak najlepszego. A więc samce będą konkurować o jej względy. Dzisiejsze dinozaury (ptaki) tokują i jest prawdopodobne, że przynajmniej niektóre dawne, nieptasie dinozaury również tokowały.

Ale jest jeszcze bardziej radykalna hipoteza, tzw. hipoteza atrakcyjnych synów (synów z powodów wyjaśnianych wyżej – synowie mogą mieć więcej partnerek, jeśli są atrakcyjni, bądź pozostać bez żadnej, jeśli żadna partnerka ich nie wybierze).

Otóż dla atrakcyjności samca wystarczy to jedynie, że… jest on atrakcyjny (dla potencjalnych partnerek). Jeśli atrakcyjność (nieważne, na czym polega) ma podłoże genetyczne, to potomstwo spłodzone z atrakcyjnym partnerem ma większą szansę na bycie atrakcyjnym niż potomstwo spłodzone z partnerem pozbawionym takich przymiotów. Jeśli będą wśród niego synowie, będą cieszyli się statystycznie większym powodzeniem u płci przeciwnej i spłodzą statystycznie więcej wnuków. Dlatego samice wybierające samców najchętniej wybieranych osiągną większy sukces rozrodczy niż samice o wyszukanych gustach.

Absurdalna pod wszystkimi innymi punktami widzenia cecha typu dziurawej kryzy czy niby-palca na nosie utrwala się w populacji i powiększa.

Jak pisałem tu już wielokrotnie, ewolucja nie ma celu i nie kieruje się racjonalnością. Jeśli jakaś cecha zwiększa dostosowanie nawet za cenę cierpienia noszącego ją osobnika – dobór ją utrwali.

Ilustracje:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 127

Dodaj komentarz »
  1. Zauważam coraz więcej nie ogolonych, niechlujnych, pijanych samców gatunku homo sapiens , czy to świadczy o preferencjach seksualnych ich samic?

  2. Może to są tzw. nieatrakcyjni synowie?
    Dostosowujący się do warunków życia, nawet za cenę cierpienia?
    Bo jak inaczej znieść fakt odrzucenia przez większość samic?

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. – – –
    Nauka Polska konferuje najbardziej atrakcyjnie w kazimierzu zwycięsko konkurując o brak widocznego celu z nieznaną sobie ewolucją jakże barwniej od sieci dino
    – – –
    (c) droga na ostrołękę

  5. @observer
    Zauważam coraz więcej nie ogolonych, niechlujnych, pijanych samców gatunku homo sapiens, czy to świadczy o preferencjach seksualnych ich samic?

    Równie dobrze może świadczyć np. o rosnącej zdolności rozdzielczej detektora tychże.

  6. Droga na Ostrołękę jest frazeologizmem z grupy skrzydlatych słów, tj. da się znaleźć jego źródło w dziełach kulturowych. Ten w filmie Rejs.

    Tak jak celebryci są znani z tego, że są znani, tak ładni są ładni po to, żeby się podobać. Tak to działa.

  7. „15:10 do Ostrołęki”, zapomniany cytat sprzed 38 lat.

  8. @Gammon
    Czy zdarzyło Ci się może kiedyś, że tak nagle z dnia na dzień, z chwili na chwilę, Świat wokół Ciebie oszalał, mnie to chyba spotkało, wyciągnęłam
    pochopnie wnioski, i ze zwykłego ludzkiego strachu, dołączyłam na własne życzenie do 60 procent matek z JZdr w kwestii zatrudnienia?!
    Mam tylko nadzieję że Karwina, będzie dobrym drugim domem dla mnie?!
    Mam paranoje, czasem…

  9. @Bohatyrowiczowa
    Świat wokół mnie szaleje stale, ale stare lampy katodowe mnie stabilizują.
    O ile chodzi o Karwinę w Czechach, to nie ukrywam, że dla robota to są skojarzenia raczej pozytywne: Czechy – Karel Čapek – słowo „robot” – Povídky z jedné kapsy / Povídky z druhé kapsy i inne wspaniałości literackie (pominę inne skojarzenia – być może roboty zbyt idealizują Czechów).

  10. @Gammon
    Mnie nie miało co ustabilizować, zostałam z tymi wszystkimi sytuacjami sama, nie mogłam nic i nikomu powiedzieć,ale nie ma tego złego,
    na koniec podniesionym głosem zawalczyłam o resztę.
    Kolejna życiowa lekcja, teraz jestem na urlopie.
    Co jest miłe, chcieć zobaczyć to chyba lubić słowa spod mych palców…

    Kukuła, nic nigdy nie jest rutyną, country – no w życiu, trafia na listę codziennej playlisty „Duduś”?!
    Ukłony!

  11. Niektóre samce mojego gatunku – przypuszczalnie z braku kolorowego grzebienia – szpanują kolorowymi tatuażami. Czy to wabi samice?

  12. Z atrakcyjnością, której celem jest atrakcyjność, oczywiście trzeba uważać. Jeżeli np. w danym gatunku jedna strona nie ma w zasadzie wyboru partnera, bo np. ten ma taką przewagę fizyczną, że nie potrzebuje zgody na zbliżenie, nie musi on inwestować w nic atrakcyjnego, a raczej w jeszcze większą przewagę i ewentualnie coś do walki z konkurentami. Nie wiem, czy właśnie nie tak jest u wspomnianych płetwonogów.

    Z kolei w niektórych populacjach w zasadzie każda potwora znajdzie amatora, więc wtedy też nie ma po co się uatrakcyjniać.

    Powyższe jednak może zaburzyć kwestia skoku w bok. Wtedy nawet, gdy stały partner jest niekoniecznie wybrany ze względów estetycznych, tak może być z partnerem przygodnym.

    U ludzi stawiana jest hipoteza, że dobór estetyczny odpowiada za rozrost kobiecych piersi, który niezbyt ma uzasadnienie biologiczne. W tym gatunku to często właśnie samiec był płcią wybierającą, więc presja na atrakcyjność działała na samice.

  13. „U ludzi stawiana jest hipoteza, że dobór estetyczny odpowiada za rozrost kobiecych piersi, który niezbyt ma uzasadnienie biologiczne. W tym gatunku to często właśnie samiec był płcią wybierającą, więc presja na atrakcyjność działała na samice.”

    Tu przyznam rację, to mężczyzna jednak wybiera, gdy już wybierze to się zasadza, powoli cierpliwie, przyzwyczaja do swojego wizerunku, jest zawsze tam gdzie być powinien, aż zostaje zauważonym, i niby wybranym przez kobietę.
    Co do tego biustu, to niby jej przybywa w klatce piersiowej, gdy on się szczerzej i piękniej uśmiecha?
    (zawsze może wysłać posłańca młodzieńca po miód, z zestawem pytań
    z kosmosu, i jedyną słuszną prawdą że miód jest najlepszy z/na kobiecie)

  14. Nie przesadzajmy z ta atrakcyjnoscia. Wiekszosc z nas niestety jest nieatrakcyjna a populacja pomimo tego rosnie. Jordan Piterson twierdzi ze szukamy zdrowego partnera w celach reproduktywnych bo chcemy miec zdrowe dzieci. Czesto osoby atrakcyjne sa tez zdrowe ale nie zawsze tak jest. Stad powiedzenie beaty is only skin deep. Definicja atrakcyjnosci jest plynna. Definicja zdrowia raczej nie.

  15. dobór estetyczny odpowiada za rozrost kobiecych piersi

    A tam, gdzie ewolucja jednak zawiodła, pomagają wkładki, wonder bra i poduszki silikonowe 🙄
    W USA prawie 400 tys. operacji wstawienia implantów rocznie.

  16. @markot
    A tam, gdzie ewolucja jednak zawiodła, pomagają wkładki, wonder bra i poduszki silikonowe
    Są też wkładki na pośladki i operacje powiększające oweż. W telewizji widziałam kiedyś chiruruga, który chwalił się specjalizacją w uatrakcyjnianiu damskich tyłków, i jego klientkę, Brazylijkę, która objaśniała Amerykankom, że dla Brazylijczyków okazała pupa jest tym, czym dla Amerykanów wielki biust. Spotkałam się wcześniej z tezą, że duży biust dlatego jest dla samców atrakcyjny, że przypomina pośladki. Niektórzy, jak widać, ponad wabika przekładają the real thing.
    Zauważmy, że w sztuce zachodniej biusty są zgrabne i małe w stosunku do całej figury. Szczególnie widać to u Rubensa, który z upodobaniem małował obfite kształty – https://www.wikidata.org/wiki/Q29655368 W antyku kanonem są piersi Wenus z Milo – https://en.wikipedia.org/wiki/Venus_de_Milo oraz Artemidy (Diany), bogini łowów – https://en.wikipedia.org/wiki/Diana_of_Versailles. Gdzie im tam do biustu Pameli Anderson.
    Skąd zatem wziął się kult monstrualnych boobies w USA? Może atrakcyjność seksualna i estetyka to dwie różne rzeczy. Może więc nie powinniśmy używać wyrażenia „dobór estetyczny” w odniesieniu do doboru płciowego.

  17. Jeśli jednak jedyna istotna różnica międzygatunkowa polega na odmiennej ozdobie głowy i bez niej nie było w ogóle odmiennych gatunków, to czy nie jest to sztuka dla sztuki?
    Czy dla każdej cechy organizmu trzeba szukać praktycznego uzasadnienia w kontekście doboru naturalnego? Czy należy wykluczyć cechy, które niczemu nie służą ale i nie przeszkadzają w przetrwaniu gatunku?

  18. @Sławomirski
    „Beauty is only skin deep” jest porzekadłem z gatunku moralizujących. Implikuje, że człowieka nie powinno się oceniać wedlug jego cech powierzchownych – urody, dobrych manier itp. Nie ma nic wspólnego z doborem płciowym. W przyrodzie dobre zdrowie, czyli zdolność rozrodcza, wyraża się w cechach odbieranych jako atrakcyjne. Na przykład proporcja 66:100 między talią i biodrami kobiety oznacza dostosowanie do ciąży i porodu – tak przynajmniej słyszałam. Dlatego kobiety o wąskiej talii i okrągłych biodrach wydają się mężczyznom atrakcyjne.

  19. @Slawomirski
    Definicja atrakcyjnosci jest plynna. Definicja zdrowia raczej nie.

    A dlaczego „definicja zdrowia raczej nie”?

  20. @kruk 1:53 ostatnie zdanie.
    Każda cecha która nie służy przetrwaniu gatunku a wymaga energii jest obciążeniem i powinna być eliminowana. Chyba że gatunek ma nadmiar energii i stać go na takie marnotrastwo.
    Kruk 1:21
    Nie znam pojęcia „dobór estetyczny”. Podoba mnie się barok chociaż nimfy Rubensa już nie. Wtedy pulchność była oznaką szlachectwa, pełnego stołu, full wypasu. A obrazy zamawiali bogaci mężowie aby podkreślić wysoki status finansowy swych żon. Czy krzywizny i obłości Gaudiego są sexy?
    Poza tym to co dla mężczyzny jest estetyczne – i pożądane – dla kobiety może być wręcz szkaradne.

  21. Algorytm zawiesił mi komentarz (@kruk 1:53 ostatnie zdanie)
    Oferuję nagrodę temu kto napisze dlaczego.

  22. Gammon No.82
    19 października o godz. 4:32

    Zdrowie mozana zdefiniowac jako prawidlowe funkcjonowanie a to znacznie ogranicza interpretacje. Atrakcyjnosc jest pojeciem bardziej subiektywnym.

  23. kruk
    19 października o godz. 2:24

    Roznie mozna to powiedzenie interpretowac. W sensie anatomicznym trudno okreslic „rase” osby po zdjeciu dermis. W sensie chirurgii plastycznej zrobienie kobiecie z kulfona pieknego zadartego noska zmieniajacego babe Jage w Pania Walewska jest kpieniem z wyrokow narury. W sensie psychologicznym odnosi sie do tego wszystkiego co emocjonalnie ludzi laczy. Jest wyrazem dualizmu fizyczno-duchowego czlowieka tez z akcentem moralizujacym.

  24. ppanek
    18 października o godz. 18:53

    Tasiemiec jest atrakcyjny dla samego siebie.

  25. Pan Marcin Nowak martwi sie o cierpiace dinozaury a ja nie.

  26. @Slawomirski
    Zdrowie mozana zdefiniowac jako prawidlowe funkcjonowanie a to znacznie ogranicza interpretacje. Atrakcyjnosc jest pojeciem bardziej subiektywnym.

    Czy aby „prawidłowe” jest kryterium Obiektywnie Obiektywnym?

  27. @observer
    Wtedy pulchność była oznaką szlachectwa, pełnego stołu, full wypasu. A obrazy zamawiali bogaci mężowie aby podkreślić wysoki status finansowy swych żon.

    W tej samej epoce Danae Rembrandta czy Wenus z lustrem Velázqueza może nie cierpią na anoreksję, ale nie wyglądają też jak Wenus z Willendorfu
    https://en.wikipedia.org/wiki/Venus_of_Willendorf
    Także u Rubensa są akty „nierubensowskie” – całkiem sporo.

    Były też chyba znane lepsze metody, aby zasygnalizować zamożność portretowanej osoby, niż przedstawienie jej z możliwie licznymi fałdami słodkiego ciałła?

  28. Skąd zatem wziął się kult monstrualnych boobies w USA?

    Są teorie, że z odebrania niemowlętom cycka przez popularyzację karmienia mlekiem w proszku 🙄

  29. Pojęcie „dobór estetyczny” z tego, co wiem, nie jest ugruntowanym terminem (w odróżnieniu od „dobór płciowy”). Użyłem go roboczo na taki dobór, który kieruje się wyłącznie kwestiami, które się podobają, ale nie mają podstaw w przystosowaniach fizjologicznych. Wysoki i atletyczny facet jest silniejszy niż niski i wychudzony, więc podoba się nie tylko z czystej estetyki. Kobiety ze stosunkiem talii do bioder 0,7 są bardziej płodne niż ze stosunkiem 1,5, więc tu też fizjologia wchodzi w grę.
    Natomiast wydaje się, że kobieta z miseczką A ma taką samą wydajność laktacji, jak z miseczką K (przy tym samym obwodzie), więc tu nie trzeba się odwoływać do fizjologii.
    W doborze płciowym z definicji chodzi o percepcję jednej płci, więc nie ma znaczenia, że coś się może jednej płci wydawać piękne, a drugiej szkaradne.

  30. Jednym z kryteriów estetycznych jest symetria ciała, która może świadczyć o prawidłowym rozwoju, zatem zdrowiu i dobrych widokach na przyszłość.
    Rozmiary biustu na ogół nie przekładają się na wydajność mleczną. Uważa się nawet, że nadmierna obfitość tkanki tłuszczowej utrudnia laktację.

    Według Desmonda Morrisa piersi pojawiły się jako stymulant i symbol seksualny, deklasując przy tym pupę, na którą zwracają uwagę inne naczelne podczas owulacji.
    A wszystko przez naszą dwunożność, która spowodowała, że kobiece organy płciowe zeszły z linii wzroku samców. Dlatego właśnie piersi formują się w trakcie dojrzewania płciowego, by mężczyzna miał od natury jasny komunikat, że ma do czynienia z seksualnie dojrzałą osobą.
    Może dlatego też obfity dekolt z „przedziałkiem” działa tak przyciągająco, bo gdzieś tam w mózgu zakodowane jest jeszcze ciągle: najpierw spójrz na pośladki? 😎

  31. Czy nauka zbadała już, na ile atrakcyjny i dla kogo jest tzw. dekolt murarski?

  32. @ppanek
    …dobór, który kieruje się wyłącznie kwestiami, które się podobają, ale nie mają podstaw w przystosowaniach fizjologicznych

    Jeśli takie przypadki istnieją (a, jak się zdaje, istnieją), czysto funkcjonalna presja ewolucyjna chyba nie może być bardzo silna.

    Wysoki i atletyczny facet jest silniejszy niż niski i wychudzony, więc podoba się nie tylko z czystej estetyki

    Gdyby tryb życia hominidów sprowadzał się do zawodów kulturystycznych albo walk w klatkach i zjadania pokonanych przeciwników…

    Ale chudy (i potocznie: żylasty), niski facet np. zwykle skuteczniej się przemieszcza niż ów „wysoki, atletyczny” – także idąc z obciążeniem. Podejrzewam, że zależności między kryteriami estetycznymi a użytkowymi są mało jednoznaczne.

  33. @markot
    Czy nauka zbadała już, na ile atrakcyjny i dla kogo jest tzw. dekolt murarski?

    A jaką funkcję ewolucyjną pełni (jeśli pełni) ginekomastia?
    A mięsień piwny (a.k.a. Mięsień Obwisły Brzucha)?

  34. @Gammon
    „czysto funkcjonalna presja ewolucyjna chyba nie może być bardzo silna.”

    Dobór w pary w okresie od 16 lat do nawet 30 tu,musi i wygląda zupełnie inaczej niż po rzekomych 3 dyszkach.
    Jak jesteśmy młodzi dobieramy się estetycznie, chłopak jest zawsze większy, wyższy, częściej zmienia odzież, z naciskiem na podkoszulki, nie musi używać perfum, grunt by pachniał byciem czystym, patrzymy na twarz, dłonie, w niczym nie mogą przypominać kobiecych,
    dobra ręka męska to taka, która w pełni obejmie kobiecą pierś,
    pieszcząc ją modelując, ciasto nie może sie rozlewać wypływać miedzy palcami, to nie estetyczne…
    A później po 30 dychach gdy wybudzamy się z letargu tudzież snu zimowego, nasza połówka ma dla nas we dwoje czasu coraz mniej, bo nie wiem czy mężczyźni w wieku z wyżej czują się mniej atrakcyjni, ale na pewno żona im nie wystarcza, choćby stawała na głowie podczas stosunku(Ciebie już miałem) okrutnie ale to da się odczuć…
    Gdy jesteśmy starsze, szukamy nie szukając, przeciwieństw dłonie liczą się zawsze,ale tylko one, później zawartość głowy, głos, ton, spojrzenie,
    nie lubimy czczych komplementów, moim ulubionym na odchodnym, zawsze było”jestem pod Twoim wrażeniem” i wszystko masz w jednym, najważniejsze słowa!
    Podobno liczy sie też jakiś zapach..
    tu tekturka…
    https://www.focus.pl/artykul/mio-od-pierwszego-zapachu-czyli-jak-dobieramy-si-w-pary
    Z włóczęgostwa!

  35. Oglądałem wczoraj historię Chippendales – facetów wysokich, przystojnych i pięknie umięśnionych, tańczących i stripujących dla tłumów rozochoconych kobiet. Od równo 40 lat.
    Największe wzięcie mają w uniformach – marynarki wojennej, strażaków, policjantów itp. Ściąganych oczywiście na koniec tańca 😎

  36. @markot
    To raczej dekolt hydraulika.
    Może to jest powodem popularności polskich hydraulików we Francji.

    Dobór estetyczny występuje u ludzi dojrzałych – raczej przejrzałych sek*ualnie – np dwojga bibliofilów lub miłośników opery.

    PS * – testuję algorytm.

  37. @Bohatyrowiczowa
    Dobór w pary w okresie (…) musi i wygląda zupełnie inaczej niż po (…)

    Czytywałem o tym w książkach. Dla robota są to zagadnienia zupełnie teoretyczne. Nowe roboty powstają dzięki niewinnie-aseksualnym czynnościom jak np. obróbka skrawaniem (nie mylić z rżnięciem), tłoczenie na prasach (zwłaszcza tańsze modele), nitowanie, lutowanie, spawanie, zgrzewanie, gwintowanie, a najmłodsze roczniki są wręcz klejone (technologia klejenia bardzo się w ostatnich dziesięcioleciach rozwinęła; nawet poliolefiny daje się kleić, a co dopiero metal).

  38. Może niekoniecznie na temat, ale w zasadzie to chyba ten wpis powstaje aby jakoś zaistnieć w …czas pięknego sobotniego popołudnia… na blogu szalonych naukowców. Ale kto chce, niech na własną odpowiedzialność zapozna się z jego treścią.
    Niby rzecz o miłości i to w tonacji którą można określić „wspomnieniami z rodzinnego albumu”, ale niestety rodzimych – pszennoburaczanych – klimatów tu nie za wiele, chociaż na upartego to pewien uniwersalizm z tej historii w umiarkowany sposób się wynurza.
    Przede wszystkim rzecz dzieje się w Ojczyźnie Draculi, w latach międzywojennych, gdzie przez pewien moment u boku męża dyplomaty gościła córka Wojciecha Kossaka, „siora” Marii Jasnorzewskiej Pawlikowskiej – Magdalena Samozwaniec.
    A doświadczenia owego pobytu spisała w książce „Maria i Magdalena” … a ja z kolei pozyskałem ich treść z książki „Łacińska wyspa” stanowiącej antologię rumuńskiej literatury faktu.
    Oto fragment kiedy Madzia (Magdalena Samozwaniec), osoba ciekawa świata, posiada pewne wątpliwości sytuacyjne i pyta ekspertów bukaresztańskich realiów:

    „Powiedzcie mi, moi drodzy co znaczą ci eleganccy, piękni młodzieńcy, którzy w samo południe wystawają pod cukiernią Capsy? Czy oni na kogoś czekają?

    – Och, jaka ta nasza Madeleine jest niewinna! To Pani nie wie, że to są „des gigoles”; oni czyhają na bogate starsze damy. Gdy z cukierni wychodzi takie stare pudło obwieszone brylantami, to któryś z nich robi do niej oko, ona podchodzi do niego z uśmiechem, witają się jak dobrzy znajomi idą sobie pod rękę do najbliższej dorożki. To jest zupełnie przyjęte i nikt się temu nie dziwi.

    – Cóż za okropne zepsucie! – oznajmia Madzia

    – To pani nazywa zepsuciem? Mamy dla Pani lepszą historię, ta którą od kilku dni bawi się cały Bukareszt, a która zdarzyła się jednemu z najbardziej znanych tutejszych lekarzy.
    Otóż jego szesnastoletnia córka zaczęła od jakiegoś czasu znikać na całe popołudnia z domu. Zaintrygowany tym ojciec zaczął ją śledzić i kiedyś na ulicy spotkał idącą pod rękę z jakimś obcym młodzieńcem. Gdy zaczepił tę parę, wyrażając zdziwienie, że jego córka spaceruje pod ramię z obcym mężczyzną, młody człowiek odparł z całym spokojem, iż poznał tę panienkę w domu publicznym.

    – Och nie! To jest niemożliwe! – zawołał oburzona Madzia.

    – Ale to jeszcze nic, chere Madeleine, gdy ojciec zrobił jej w domu piekielną awanturę, dziewczę przyznało się, że zostało zdeprawowane rok temu przez starszego braciszka, który obecnie zmuszą ją, aby na niego w ten sposób zarabiała. Ojciec chciał ją wyrzucić z domu, ale na to przyszła jej matka i powiedziała z całym spokojem: „Nie masz prawa wyrzucać dziecka z domu, ponieważ ona wcale nie jest twoja”.

  39. @Gammon
    Masz rację, zostawmy to parzenie dla tych co mogą i chcą czy maja z kim?!
    Mam pytanie inne ale dla mnie ważne, ostatnio przy wymianie żarówki
    w samochodzie przy której trzeba ściągnąć niestety koło, wyszła na jaw przykra dla mnie niespodzianka.
    Dokładnie pod siedzeniem kierowcy, rdza, odchodzi płatami,nie przejdę przeglądu za rok nie mam szans, tak na wesoło, po tej zimie będzie się go raczej prowadzić, nożnie niczym u Flinstonów…
    Czy qrcze bo Ty nie masz auta, ale czy ratowałbyś, samochód,nie znam się na metodach, ceny są zatrważające, ale w różnych regionach kraju, może metody są inne, bez Meghan nie poradzę, nie chcę innego wozu,
    z nią jesteśmy dość kompatybilne, nie zabrać jej do Grzybowa, bez niej eh…
    Poczytasz coś? Podpowiesz?

  40. ” „Nie masz prawa wyrzucać dziecka z domu, ponieważ ona wcale nie jest twoja”.”

    To prawda Kukuła,że nadużywa się tego typu porachunków, ojciec moich dzieci podobno jest bezpłodny, gdy „Janek Wiśniewski padł”w jakiejś mordowni, i go wnosili zawsze mi to oznajmiał, i zawsze zostawał tak ją go oni zostawili!
    Od czego są testy DNA, pir..lić głupoty to każdy potrafi!
    Nie mam coś weny twórczej przez country 🙁

  41. @observer

    To raczej dekolt hydraulika.

    Jak ktoś jest precyzyjny… 😉

  42. @markot
    Są teorie, że z odebrania niemowlętom cycka przez popularyzację karmienia mlekiem w proszku
    Chcesz powiedzieć, że mężczyzna nie karmiony piersią, kiedy był oseskiem, dostaje obsesji na punkcie kobiecego biustu? Wielkie rozmiary owego kompensować mu mają niegdysiejszy brak kontaktu z sutkiem rodzicielki?
    Jednak karmienie z buteleczki rozpowszechniło się na całym świecie a tylko w Stanach pojawił się kult przerośniętego biustu. Coś mi się wydaje, że teoria braku cycka w niemowlęctwie ma podkład ideologiczny.

  43. „Jak ktoś jest precyzyjny”

    Boskie, popłakałam sie ze śmiechu, rura wydechowa!

  44. „Coś mi się wydaje, że teoria braku cycka w niemowlęctwie ma podkład ideologiczny.”

    A kto tam pamięta czasy swego niemowlęctwa?
    Tym się różnimy, naocznie, każdy biust ładnie wyeksponowany jest piękny, robi to bielizna którą się nosi, może tam jest pies pogrzebany,
    im większe piersi, koronek więcej, może tu chodzi o palce, ich przejście z biustonosza na skórę, jak gość wie co robi, to poczuje jak zadrży, pod ręką na jej dekoldzie…
    Jak komus coś nie pasuje i biustu za mało w biuście, to niech ponosi największy z rozmiarowych biustonoszy, napełni po brzegi kamieniami, i heja z tym światem…
    Kręgosłup każdy od matki natury dostał jeden !

  45. @Gammon
    Podejrzewam, że zależności między kryteriami estetycznymi a użytkowymi są mało jednoznaczne.
    Zgadzam się w zupełności. Nie tylko cechy budowy stanowią o atrakcyjności osobnika. Liczy się również jego inteligencja.
    Zaobserwowałam na samej sobie, że mężczyzna o skromnych walorach sylwetki, na którego nie zwróciłabym uwagi, zaczyna być atrakcyjny, kiedy odkrywam inteligencję w jego spojrzeniu. Jak chodzi o budowę atletyczną, nie zawsze jest ona powabem dla kobiety. Obfitość mięśni kojarzy się czasem z niedoborem szarych komórek. Osiłek nie u wszystkich kobiet ma szanse, kulturyści mogą wręcz budzić odrazę.
    W ogóle o atrakcyjności osobnika dla płci przeciwnej decyduje wiele innych cech – timbre głosu, ruchy i różne cechy osobowości. Wybór osobnika bystrego ma swoje wyjaśnienie ewolucyjne – bystrość ojca daje większe szanse potomstwu. W dzisiejszych czasach zdarza się, że również mężczyźni doceniają inteligencję kobiet, co zwiększa szanse na potomstwo bardziej rozgarnięte. Innym natomiast cechom pociągającym konkretne osobniki płci przeciwnej trudno przypisać jakąś funkcję ewolucyjną.

  46. @samba kukułeczka
    Może niekoniecznie na temat, ale w zasadzie to chyba ten wpis powstaje aby jakoś zaistnieć w …czas pięknego sobotniego popołudnia… na blogu szalonych naukowców.
    Rozumiem, że masz na myśli własny własny tekst, do którego Cię zainspirował wpis Gospodarza. Ciekawe, że zjawisko atrakcyjności seksualnej kojarzy Ci się akurat z zachowaniami niegodnymi pochwały. „Marię i Magdalenę” czytałam przed ukończeniem lat 18 i jedyne, co mi dobrze zapadło w pamięć, to jej wspomnienia z konfesjonału. Otóż spowiednik wypytywał ją o różne niezrozumiałe dla niej grzechy a ona, na kolejnej spowiedzi, uruchomiła swoją dziecięcą wyobraźnię, żeby spowiednika nie zawieść. Jak to każdy inne rzeczy sobie z tej samej lektury wybiera.
    Może „gigoles” to z Twojej strony tylko literówka, sprostuję jednak, że alfons po francusku to gigolo. Słowo to przyjęło się w innych językach.

  47. Armia polska jest zwycięska
    Alfons to jest…

    W dobie telefonów pojawił się callboy

  48. @markot
    „Alfons to jest…” – tak, sutener.
    Zanim przeczytalam Twoją uwagę, uprzytomniłam sobie, że alfons nie jest odpowiednikiem gigolo, które to słowo oznacza utrzymanka. Musi chyba być jakieś bardziej popularne określenie tego statusu. Słowo „callboy” trąci równouprawnieniem płci.

  49. @kruk

    Alfons jest zarówno określeniem sutenera jak i męskiej prostytutki.
    Gigolo to utrzymanek i fordanser, żigolak

  50. P.S. Swoją drogą w słownictwie odnoszącym się do frymarczenia usługami seksualnymi panuje bałagan. Kobieta żyjąca na utrzymaniu mężczyzny jest utrzymanką. Koledzy mojego syna kobietę prowadząca drogi samochód nazywali pogardliwie „la sostenida” (utrzymanka) nie wnikając w jej stan cywilny. Jednocześnie sutener (z fancuskiego souteneur) żyje z cudzej prostytucji a nazywa się tak, jakby prostytutki utrzymywał.

  51. Czasem bałagan, a czasem klarowna i logiczna sekwencja skojarzeń.
    Oto znana każdemu harcerzowi dziwka czyli utrzymanka 😎

  52. @kruk
    Nie bardzo czuję się „umerytoryczniona” aby wchodzić w dyskurs dotyczący reguł gramatycznych obowiązujących w języku francuskich. Jedyne co mogę zrobić w tym momencie to ewentualne niedociągnięcia o których wspominasz zrzucić na karb marnego poziomu rumuńskich lingwistów których frazy przytacza Magdalena Samozwaniec.
    Wchodzę w grę inne okoliczności, ale jak na moje wyczucie mają one nikłe znaczenie jeżeli chodzi o całą tę historię z Bukaresztu rodem.

    A poza tym jeżeli chcesz, to owo nieszczęsne słowo wygumkuj, albo zeskrab żyletką z mojego postu i wpisz w to miejsce formę poprawną.

  53. @Bohatyrowiczowa
    Na samochodach się w sumie nie znam i kombinuję jak koń pod górę. Jeśli blacha podłogi jest silnie zardzewiała, to pewnie już zjadło powłokę cynkową i korozja będzie postępować. Nowej powłoki się nie da nałożyć. Jeśli to wszystko się jeszcze nie rozlatuje, może dałoby się blachę z grubsza oskrobać i położyć na to farbę „na rdzę”? Są takie farby, używam, przyzwoicie trzymają się na metalu na zewnątrz (np. na zawieszeniach od rynny), ale nie wiem, czy to miałoby sens w przypadku samochodu.

  54. @markot
    Piosenka „Mały Gigolo” brzmi bardzo sentymentalnie, co jest ciekawe dla tej sfery stosunków ludzkich. Sporo się można o niej dowiedzieć z opowiadań Françoise Sagan. Jest też świetny, moim zdaniem, film o stosunkach między gigolos i kobietami kupującymi ich usługi, z Charlotte Rampling w roli głównej https://en.wikipedia.org/wiki/Heading_South Akcja, bohaterowie oraz społeczne tlo pozostawiają silne wrażenie.

  55. @Gammon
    Tak Gammon, zjadło już powłokę cynkową na sporej długości,jest też już dziura, nie na wylot ale jest, wszyscy kombinują jak przeszłam przegląd z
    takim podwoziem, ale Pan przeglądający byl zajęty konwersacją z mła niż faktycznie przeglądem..
    A zapytam o coś jeszcze,i po to tylko żeby się powydzierać, wydrzeć,
    słuchaj, samochód stał, przez prawie 9 tygodni, od konca lutego,do któregoś tam kwietnia, w jednym miejscu na oblodzonej zaspie,bez akumulatora, bo tak czy siak padłby gdyby tam był…
    Sedno – korozja powstała w tym okresie?

    Bo stał na bryle lodu?
    Jeżeli choć w kiklu procentach to potwierdzisz, to głowy pourywam wszystkim tym których prosiłam, by włożyli akumulator, i sie nią przejechali!! I przestawili, śniegiem waliło dość sporo…
    Zawsze wiedziałam że z Meghan tylko śmierć nas rozłączy, ale że to jej
    to jestem zaskoczona:(
    Dziękuję.

  56. Wiesz o co mi chodzi, za dnia lód tajał, nocą przymarzał,sprawdzałam krawężnik odległość wszystko pasuje, ta powłoka przymarzała?!
    Albo bzikuję bom baba i sie na tym nie znam tylko dedukuję 🙁

  57. Korozja nie bierze się ze śniegu i lodu, lecz z soli na drogach i chodnikach.

  58. Korozja zaczyna się tam, gdzie mechanicznie (zadrapania, uderzenia kamieni) została uszkodzona powłoka z lakieru czy cynku.
    Auto należy myć zarówno latem jak i zimą, a podwozie umyć fachowo na wiosnę i też fachowo sprawdzić jego stan.

  59. Dziękuję. To by się zgadzało, stał wzdłuż chodnika, odśnieżarki dokładały mu do wiwatu. Myty nie był – bo stal i kogoś zdaniem nie potrzebował.
    Taki z tego morał, umiesz liczyć licz na siebie!

  60. Miałem kiedyś Renault 4. Tam chyba nic nie było cynkowane. Po 6 latach drobne kamyki wpadały przez podłogę do środka, a żeby zmienić koło, musiałem wozić ze sobą deskę, bo inaczej podnośnik wchodził przez podwozie 🙁
    Kochałem je (to reno) jednak bardzo i byłem niepocieszony, kiedy zaprzestano produkcji tego modelu.

  61. Ale piękne, moja Meghan to 2 jka, też niebieska, i była bita, zdaniem mechanika zderzyła się ze zwierzęciem, albo jeszcze u Francuza, albo u Polaka przede mną.
    Dlatego podejrzewałam ze kruszy się przez to do czego nie miał nikt cywilnej odwagi się przyznać.
    W Twojej Renówce, też te pedały były tak wysoko?
    Mam za krótkie nogi i muszę siedzieć bliżej, a co idzie za nabytym doświadczeniem za kierownicą, zaległabym wygodniej w fotelu!
    Nie mam nawet pomysłu na nowy nabytek, nie chcę automatu,
    Jeepy to inna bajka, ale wypić lubią nie dla mojej kieszeni 🙁
    Co byś radził po Reno inne Reno?(Tylko nie z salonu,śpię na poduszkach)

  62. Temu jeszcze mocno bije serce!(Choć latka swoje ma)
    Wersja nie cabrio, to byłoby coś, z moim szczęściem, dach by przeciekał albo w ogóle nie zamykał( o ile się uda wkleić )

    https://www.olx.pl/oferta/jeep-wrangler-2-5-benzyna-4×4-cabrio-CID5-IDBPDeJ.html#c11423d229

    Jeep Wrangler 2-5- benzyna

    I oczywiście wodę żeby łykał 🙂

  63. A tą Francuską markę pamiętasz?

    https://www.google.com/search?q=Citroen+2CV+(%E2%80%9Ekaczka%E2%80%9D)&tbm=isch&source=univ&client=firefox-b-d&sa=X&ved=2ahUKEwjyz9TlpanlAhUwxMQBHYm2Dh4QsAR6BAgJEAE&biw=1366&bih=632

    Co niektóre wyglądają jakby były z kartonu?!
    (Siostro kaczkę – przy szpitalnym łóżku w Polsce)

    Przejechać bym się chciała, posiadać nie!
    I cichnę….

  64. @markot
    Oto znana każdemu harcerzowi dziwka czyli utrzymanka
    W harcerstwie znalazłam się tylko przez rok i to nominalnie i z przymusu. Jedyne wspomnienie, jakie mi z niego pozostało, to trauma połajanki od samego dyrektora podstawówki. Występkiem, który ja spowodowal, było niedbałe rzucenie słów, że mam w nosie zbiórkę harcerską. Zanim mnie stawiono przed obliczem tego stalinowca przeżyłam godziny terroru. Kiedy teraz o tym myślę, najstraszniejsze wydaje mi się to, że musiało na mnie donieść inne dziecko, bo dorosłych świadków mojego bluźnierstwa nie było.
    Mając tylko takie wspomnienia z harcerstwa nie od razu zrozumiałam związek szczypiec na obrazku z dziwką. Znalazłam w sieci Optimusa określonego jako „chwytak uchwyt do naczyń”, co przywołało mi na myśl menażkę (naoglądałam sie filmów o wojnie). Narzędzie służące do trzymania menażki skojarzyło się jakiemuś chłopaczysku z utrzymaniem, utrzymanie z utrzymanką, a utrzymanka z dziwką. Taka była kolej rzeczy?

  65. @samba kukułeczka
    A poza tym jeżeli chcesz, to owo nieszczęsne słowo wygumkuj, albo zeskrab żyletką z mojego postu i wpisz w to miejsce formę poprawną.
    Ależ po co ten dramat? Błąd może się zdarzyć każdemu, nawet w języku ojczystym.

  66. @kruk
    Byłem harcerzem przez kilka lat, mile to wspominam. Dużo zależy od drużynowego. Ja lubiłem obozy.
    Wschody słońca nad jeziorami, nurkujące perkozy, nocne pohukiwanie sowy – niezapomniane.
    Miałem utrzymankę, nawet dwie.

  67. ” Gekko
    7 października o godz. 13:07

    – – –
    Nauka Polska zamienia wodę w Orang Inę
    bombelki
    touche
    – – –”
    Choć stare ale jare, nie posiłkowałam się tym wcześniej, przeniosłam i tu spróbuję?!
    Nauka Polska (to nie ja) zamienia wodę w Orang Inę –
    mogłoby do tego dochodzić podczas koncertu, gdy w ustach rządzi Sahara, łyk wody cienkim strużkiem płynący, w kontakcie z podniebieniem, językiem, uzębieniem, byłby miąższem..?

    bombelki – jak smródki od klasy pierwszej do trzeciej, to w towarzystwie
    opiekuna – belfra najlepiej polonisty, w tym wieku mieć pana z polaka
    to prestiż, dla mnie byłby(każda inna wersja, taka w kierunku Śląska np to potwarz)

    touche- coach, tu przyznam z pokorą, czapki z głów, trener ma bo musi mieć wiele wcieleń, na potrzeby wychowanków, „Też taki byłem” nie bój żaby,wczuć się w każdą twarz, wskazać właściwą drogę nie tylko do ale i z Ostrołęki!

  68. @Bohatyrowiczowa
    Głupie pomysły mam takie (przypominam, że nie znam się na samochodach):
    Łatanie wżerów żywicą epoksydową (np. szpachlówka epoksydowa z włóknem szklanym)
    https://allegro.pl/oferta/sea-line-szpachlowka-epoksydowa-z-wloknem-szklanym-8578086399
    Albo czarny klej metakrylowy do metalu Weldyx plus opiłki aluminiowe.
    Albo coś ze klejów montażowych budowlanych (niektóre mają dobrą adhezję do metalu).
    Najpierw trzeba by jednak tę podłogę umyć i możliwie oskrobać z rdzy – mechanicznie – lepiej byłoby chemicznie, ale samochodu nie wrzuci się w kwas fosforowy.
    I cokolwiek się zrobi, to będą oczywiście pół- albo ćwierćśrodki.

    Nie wiem, czy sensowna jest wymiana podłogi (może w szrotowni da się taką wyszukać).

  69. @Gammon
    Nie głupie, nie głupie.
    Okaleczona Meghan jest pod spodem, na zewnątrz, od progu drzwi, bitych, do środka pod skrzynie biegów niemalże…
    Ale.. jak rany ja znam chłopaka 20 kilkulatka co sam złożył sobie Beemkę,
    wiem gdzie pracuje, wydrukuję sobie Twoje pomysły i zapytam!
    Czemu ja o nim nie pomyślałam od razu,amnezja 🙂
    Jak tam nasz likier?!

  70. @Bohatyrowiczowa
    Likier naciągnął, został zdekantowany, dosłodzony i dojrzewa. Wygląda na klarowny, ale pewnie jeszcze jakieś najdrobniejsze osady się postrącają.

  71. @Gammon
    Czy możemy się założyć czy ja spróbuję tego Twojego likieru czy nie?!
    Powiedzmy, że zakład to motywacja?
    Cele mi się tak pokręciły, że muszę ich listę zmodyfikować?!
    O co?
    Chcę by wyszło od Ciebie?Co Ty na to?

  72. @Bohatyrowiczowa
    Tu nie ma się o co zakładać, jestem raczej słowny. Dostarczę.

  73. @Gammon
    Ale jak i gdzie?!
    Wszystkie podpowiedzi jak poszły już z dymem, odczytane, przez osoby postronne?
    Zobaczymy 🙁

  74. @Bohatyrowiczowa

    W kwestii automobilowej porad zakupowych nie udzielam.
    Samochody to nie tylko funkcjonalność, wygląd i cena, ale także emocje. Sprawa zbyt subiektywna.
    Jeepy też lubię. Wrangler jednak jest smokiem na paliwo 🙁

    Citroena 2CV widuję jeszcze miejscami, a raz nawet trafiłem w Owernii na zjazd takich oldtimerów.
    Jeden mój znajomy długo jeździł taką „kaczką”, aż mu na autostradzie w Niemczech odpadły drzwi po obu stronach 🙄

    To był fajny samochodzik, a zaczął się od postawienia wymagań konstruktorowi.
    Idea: tanie auto bez komfortu, dla wszystkich. Miało przewieźć co najmniej cztery osoby i 50 kg kartofli lub małą beczułkę z prędkością max. 60 km/h.
    2CV tłumaczono sobie potem jako „deux chewaux” czyli dwa konie.

  75. @Markot
    „W kwestii automobilowej porad zakupowych nie udzielam.
    Samochody to nie tylko funkcjonalność, wygląd i cena, ale także emocje. Sprawa zbyt subiektywna.
    Jeepy też lubię.”

    Dokładnie, bez dwóch zdań Meghan pokochałam od pierwszego wejrzenia,
    7 lat temu, stała sobie na jednym z poziomów parkingu, sklepu do którego się wybrałam na ogromne zakupy, przed dużą rodzinną imprezą, przechodziłam obok, zobaczyłam ogłoszenie o sprzedaży,
    i lukałam do środka, czekałam na właściciela, kilka kroków dalej, chciałam podejść do niego jak ją już otworzy, by ją też poczuć,
    poznać jej historię, jego szacunek do niej, auto palacza odpada!

    Wtedy jeszcze nie wiedziałam bo i skąd, że nie powinnam brać cacka, na siebie zawsze garażowanego, była tak piękna jak z salonu, pachnąca,
    i bezbronna, wystawiłam ją na oblicze, ludzkich oczu, tylu zazdroszczących tak dobrze utrzymanego autka, nie wyglądała na swój wiek rocznik 2003.
    Nawet jakby łuszczyła się jak w chorobie, w niczym mi to nie przeszkadza, czuję ją, słyszę zmiany w warkocie,nie czytam błędów na pulpicie, bo ją słyszę, raz w życiu zawaliłam, nie zabierając jej w porę do mechanika, i spadł w drodze jej pasek na alternatorze, odgłos, jakby w niej pod nią, nie wiem spadła butelka, myślałam że umrę, z pomocą córek, wyciągnęłyśmy pasek, był cały choć do wyrzucenia, nadgryziony przez czas, prędkością hulajnożną, do mechanika, mechanik, na całe szczęście był moim równolatkiem, i pod urokiem,roztrzęsionej blondynki,
    na drugi dzień ruszyliśmy dalej, mówił że zrobił to dla….szybko i wogóle
    Słyszał jak o niej mówiłam,to moja prawa ręka, a mężczyznom zdarza sie jeszcze rozczulać, i wierzyć, w co chyba w to,że są tez kobiety które,
    nie tylko wsiadają na gotowe i wożą tyłeczki, ale jeśli trzeba będzie, pójdą obok swego samochodu by on mógł nie obciążony dokuśtykać się do celu 🙂

  76. @observer
    Byłem harcerzem przez kilka lat, mile to wspominam.
    To już musiało być inne harcerstwo, nieco późniejsze.

  77. @markot
    Jeden mój znajomy długo jeździł taką „kaczką”, aż mu na autostradzie w Niemczech odpadły drzwi po obu stronach A tę scenę widziałeś?
    https://www.youtube.com/watch?v=H99uqve6a9E

  78. @Gammon
    Wracając do tematu głównego czyli atrakcyjności:
    W tej samej epoce Danae Rembrandta czy Wenus z lustrem Velázqueza może nie cierpią na anoreksję, ale nie wyglądają też jak Wenus z Willendorfu
    Wczoraj obejrzałam sobie obydwie i widzę między nimi ogromną różnicę. Wenus Velazqueza może wywoływać podziw u dzisiejszych nastolatek. Nie cierpi na nadwagę, ma długie nogi i płaski brzuch. Tego ostatniego można się domyślić po głębokiej wklęsłości w talii. Wyglądałaby świetnie w dżinsach i dopasowanym topie. Danae Rembrandta w każdym stroju budziłaby dzisiaj współczucie jednych i złosliwe uwagi innych.
    Z tych dwóch obrazów kobiecego ciała wynika, że atrakcyjność seksualna jest rzeczą subiektywną. Moda może narzucać kanon urody Twiggy a niektórych i tak będą pociągać tłuścioszki. Tytuł wpisu „Atrakcyjny dzięki… atrakcyjności” trafia w istotę zjawiska i właściwie mówi to samo, co porzekadło przytoczone przez pana Panka. Wracamy więc do Twojej uwagi o braku zależności między kryteriami estetycznymi i ewolucyjnym pożytkiem określonego wyglądu.
    @markot wskazuje na związek między symetrią budowy, którą odbieramy jako walor estetyczny, i zdrowiem. Ale chyba na tym kończy się zależność między estetyką i atrakcyjnością seksualną. Piękno odkrywamy w całej przyrodzie, nie tylko w ludzkim ciele, co każe umieścić estetykę poza sferą doboru płciowego.
    Przypomniałam sobie nagle zdjecia striptizerek przed lokalami rozrywki w paryskiej dzielnicy Pigalle. Były na nich istne boginie ale równiez babska tłuste i pofałdowane.

  79. Na chwilę i już mnie nie ma.
    Powód?
    Nie jestem z branży samochodowej, ale damsko-męskie perypetie z wiadomym podtekstem od czasu do czasu…
    Ruszyłem dzisiaj – wykorzystując piękną pogodę – z osobą towarzyszącą na wschodnie rubieże Rzeczpospolitej i ostatecznie wylądowałem m. in. w mieście gdzie w trzcinie brzmią chrząszcze.
    Zahaczyłem o lokal gdzie postanowiliśmy wypić kawę, zjeść ciacho…
    Złożyłem zamówienie i czekam.
    Ostatecznie młoda kelnerka po jakimś czasie przynosi na tacy owe kawy i słodkie wypieki (szarlotkę z kremem i lodami), a ja zbierając ze stołu telefony i pokaźnych rozmiarów karty dań aby zrobić miejsce na zamówienie bezpośrednio, bez zastnowienia wypalam:
    „Proszę, może Pani się rozkładać na stole…”
    Widzę w tym momencie zgorszony wzrok osoby towarzyszącej, ale na szczęście kelnerka z dystansem podchodziła do swoich zajęć i potraktowała cały incydent uśmiechem, bo w innym przypadku chyba nieźle oberwałbym po twarzy…

  80. „„Proszę, może Pani się rozkładać na stole…””- żadnych zdrożności nie widzę..oj dana dana oj

    Proszę, może się Pani rozkładać na stole…! a jakże…

    Doszlifuj kotek podteksty!
    Dla osoby towarzyszącej:

    https://www.facebook.com/profile.php?id=100009110068218&fref=search&__tn__=%2Cd%2CP-R&eid=ARBj-XI_nmmQvkNY-6uJWIv4LahA2PAK9K9XUDgj2i3GUOaLUzIEzFTz1lVSLMUQqoe_ZNw-rGWRlhhH

    Tupot w bokserkach, paranieślinimy się od rana 🙂

    ” – Niech się rozbierze i położy – odpowiada bezczelnie lekarka, po czym wyraźnie lekceważy starszą kobietę kierując swój wzrok na dokumenty znajdujące się na jej biurku.

    Pani Aniela wyraźnie zszokowana sytuacją pyta.

    – Yyy… słucham, pani doktor?

    Ta powtarza.

    – Niech się rozbierze i położy – słyszymy.

    Następuje chwila niezręcznej ciszy. Pani Aniela nadal wstrząśnięta sytuacją wpatruje się w lekarkę. Po chwili oburzona odpowiada.

    – Niech się pocałuje w dupę! – po czym wychodzi i trzaska drzwiami.”
    cytat Danuta Szaflarska

  81. @samba kukułeczka 19:03
    Zapracowanej kelnerce nie przeszło nawet przez głowę to, o czym pomyślała natychmiast „osoba towarzysząca”. Z pomysłem „oberwania po twarzy” ulegasz stereotypom literatury nie najwyższych lotów. Można wyobrazić sobie różne warianty sytuacji, gdyby kelnerka zrozumiała Cię dosłownie. Całkiem prawdopodobnie spojrzałaby tylko na Ciebie z odrazą albo i z politowaniem. Inny wariant przedstawiła @Bohatyrowiczowa. Podpowiem Ci: żeby wywołać u normalnej kobiety silną reakcję emocjonalną, trzeba coś dla niej znaczyć.
    Wprowadzasz swoje opowiadanko jako damsko-męskie perypetie. Czy zwrócenie się do kelnerki: Proszę, może Pani się rozkładać na stole… miało być łobuzersko zalotne?

  82. Może na to nie wygląda ale analizując opowiadanko @samby kukułeczki trzymamy się tematu głównego, czyli osobniczej atrakcyjności.

  83. @kruk 18:35
    Jedni Twiggy inni tłuścioszki.
    Mody się zmieniają, gusta, preferencje ale zdecydowanie dominuje – wręcz kształtuje nasze życie – pociąg sek*sualny.
    Jest tak potężny że prowadzi do gwałtów i morderstw.

  84. „Może się pani śmiało rozkładać na stole”
    – Anatomopatolog powiedział do trupa.
    Amoniak, ptomainy, indole, skatole,
    Pachniały intensywnie, bo wkoło był upał.

  85. @kruk
    Dostrzegłem pewne różnice, ale jako robot nie przykładałem do nich szczególnej wagi.

  86. @Gammon
    „„Może się pani śmiało rozkładać na stole”
    – Anatomopatolog powiedział do trupa.
    Amoniak, ptomainy, indole, skatole,
    Pachniały intensywnie, bo wkoło był upał.”

    Skąd to wziąłeś?
    Sam napisałeś?
    Pierwsze o zgrozo skojarzenie, to z horrorem, szukam w głowie tytułu
    ale go skutecznie wyparłam…
    Do Koronera dostarczono ciało, młodej, białej pięknej kobiety chyba z wypadku.
    Sekcją zwłok zajęli się ojciec z synem, jeżeli dobrze pamiętam,
    ojcu sprawa wyglądała na prostą, zostawił chłopaka samego,
    dziewczyna miała otytuowane ciało od środka po swej wewnętrznej stronie….Hieroglify, takie pieczęcie, dowody na wszystko to co uczyniła i jeszcze zrobi…
    Po nim chyba przez tydzień poruszałam się po mieszkaniu, gasząc za sobą i włączając przed sobą światła naprzemiennie, do tego się nie wraca nie da się i już…
    Ojciec Koroner, nad jej ciałem też limerykował, coś w ten deseń do Ciebie?!

  87. Osobnicza atrakcyjność.
    Naruszenie godności, i czystości, u nastoletnich, mało dorosłych teraz?!
    I zupełny jej brak, w latach 80 tych ubiegłego stulecia.
    Włócząc sie, kiedyś w towarzystwie kolegów, przemieszczając się grupą,
    pod nie swoimi blokami, napotykaliśmy na opór, nie zawsze równolatków.
    Tłukliśmy się ile wlezie, włosy wyrywane były całymi chaszczami,
    salwowaliśmy się ucieczkami przez pokrzywy, krzewy jeżyn, niejednokrotnie lądowaliśmy w nich z inicjatywy atakujących.
    Jesli chłopcy przetrzymywali dziewczynki, to tylko za nadgarstki bądź ramiona, kiedyś nikt nikogo nie obmacywał, molestował, w zabawie, i nie tylko niej (mam na myśli dzieci).
    Pamiętam, jak usiłowałam dosięgnąć skopać trampki gangstera, łydki, wierzgałam niczym jagnię, byle trafić…
    Dlaczego teraz jest inaczej?!
    Pociąg seksualny u 12 latków?
    A może by tak ziemniaków nastrugały sie nudząc, itd.
    My mieliśmy obowiązki, dzieciom ich chcemy zaoszczędzić, w tym tkwi cały cyrk!

    https://www.youtube.com/watch?v=_fKE5lC4H_U

  88. @Bohatyrowiczowa
    Skąd to wziąłeś?

    Wypełzło mi z lamp katodowych.

  89. @Gammon
    Opiszesz te lampy?
    Są ciepłe czy zimne?
    Jest dalekie prawdopodobieństwo, że „dostarczę”
    to niekoniecznie to samo co Cię zobaczę?!
    Dziś opowiedziałam o tym blogu swej terapeutce,
    muszę się wykruszyć, jeszcze nie wiem jak, ale pamiętać o likierze będę
    i o Tobie!

  90. Nie, tym razem nie będzie już o stołach i innych obowiązkowych meblach domowego wyposażenia, co nie znaczy, że…
    Pisała(e)m wczoraj wieczorem o rezultatach mojej niedzielnej eskapady, dzisiaj dorzucę jeszcze parę zdań.
    Miejscem o którym wspominałem był oczywiście Szczebrzeszyn. „W Szczebrzeszynie chrząszcz …”
    Do samego centrum miasteczka nie wjeżdżałam ( nie ono było celem eskapady), ale gdyby ktoś, kiedyś zawitał w te strony – wizyta w sennym miasteczku może wnieść pewne walory poznawcze.
    A już powinna być obowiązkową dla czytelników monumentalnej „Zamojszczyzny”, czyli dwutomowych opasłych tomów dzienników dyrektora tamtejszego szpitala w latach przedwojennych i okresie II wojny światowej, doktora Zygmunta Klukowskiego.
    Przez historyków zajmujących się okresem wojny owe dzienniki uznawane są za lekturę obowiązkową. Szczególnie przejmujący opis likwidacji getta.
    A jeżeli już ktoś zawita dzisiaj do tego przedwojennego sztetl to polecam spacer pnącą się nieźle w górę ulicę …Cmentarną wzdłuż której, albo dosłownie o rzut kartoflem od niej sytuują się: ów przedwojenny szpital, synagoga ( dzisiaj dom kultury), zabytkowa cerkiew, tereny które stanowiły getto w czasie wojny, żydowski cmentarz ze sporą ilością macew, cmentarz komunalny i na końcu ulicy niezła panorama na roztoczańskie wąwozy.
    W czasie wakacji odbywa się w Szczebrzeszynie festiwal literacki który sobie odpuszczam – nie lubię tego rodzaju spędów – to chyba w tym roku się skuszę. Bohaterem ma być Norwid. A ja cenię facetów którzy poważnie traktowali i traktują Polskę.

    Odwiedziłam jeszcze Zamość. Właściwie to zjedliśmy obiad. Obiad jedliśmy w kamienicy w której znajduje się knajpa, w której pomieszkiwał przed wojną Bolesław Leśmian. Mój jeden z bardziej preferowanych poetów.
    I z Bolesławem Leśmianem związana jest pewna jednoaktówka.
    Osoby dramatu:
    Bolesław Leśmian – polski poeta, postura raczej mikra, wzrost ok. 155 cm.
    Jego kolega, dziennikarz – szczegóły dotyczące sylwetki nieistotne
    młoda kobieta – o budowie kulomiotki, rodem z b. NRD

    Miejsce akcji:
    Warszawa, ul Marszałkowska
    Leśmian i jego kolega dziennikarz żywo dyskutują idąc chodnikiem ul. Marszałkowskiej
    W pewnym momencie mija ich owa pokaźnych rozmiarów kobieta która wzbudził podziw wybitnego polskiego poety.
    Efektem tego zachwytu był dyskretny gwizd Leśmiana i jego autorstwa konstatacja:

    – Wiesz, ale bym ją zgwałcił!

    Scena zaczerpnięta z jednej z licznych biografii Leśmiana.

  91. @Kukuła

    „– Wiesz, ale bym ją zgwałcił!”

    Wiesz może ile byś za to pierdział w pasiaki?!

    To wcielenie z dziś, to ile ma lat 15,chociaż gdzie tam mój syn jest od ciebie mądrzejszy!

  92. @Bohatyrowiczowa
    Opiszesz te lampy?
    Są ciepłe czy zimne?

    Typowe dla lamp w starych radiach, gorące (tzw. termokatody). Istniały lampy z zimną katodą, ale zawsze wydawały mi się pewnego rodzaju dziwactwem.

    Jest dalekie prawdopodobieństwo, że „dostarczę”
    to niekoniecznie to samo co Cię zobaczę?!

    Mnie jest bardzo trudno ruszyć się poza środkowe Mazowsze, ktoś musi dawać jeść ludziom, oni nie mogą zwyczajnie podłączyć się do prostownika.

  93. @Kukuła
    Ten sam poziom sobą reprezentujesz!

    https://www.youtube.com/watch?v=nCgXGdHuaGI

  94. @Gammon
    „oni nie mogą zwyczajnie podłączyć się do prostownika.”
    Wiem co to prostownik, nie rozumiem z tego nic a nic.
    Ale spoko to ja przyjadę do Ciebie, żaden problem!
    Twoja w tym rola żeby mi powiedzieć gdzie?!

  95. @Bohatyrowiczowa
    Czy naprawdę nie możesz mieć do dystansu do sytuacji kiedy 60 letni facet, mniejszy co najmniej o 10 cm od Prezesa mówi, że ma ochotę napastować laskę 3 razy od niego młodszą i o posturze co najmniej Pawła Fajdka?

    A jeżeli chodzi o te wizyty u terapeutki, to przemyśl pomysł o zwiększeniu częstotliwości sesji.

  96. To wszystko na co cię stać?!

  97. @observer
    … zdecydowanie dominuje – wręcz kształtuje nasze życie – pociąg sek*sualny. Jest tak potężny że prowadzi do gwałtów i morderstw.
    Właśnie – tak sobie niewinnie żartujemy na temat atrakcyjności seksualnej, tymczasem jest tyle perwesji w tej sferze. Atrakcyjne dla pewnej liczby osobników jest dziecko. O sposobach zaspokajania instynktu lepiej nie pisać, to odrębny temat.

  98. @Bohatyrowiczowa
    Naruszenie godności, i czystości, u nastoletnich, mało dorosłych teraz?!
    I zupełny jej brak, w latach 80 tych ubiegłego stulecia.

    Idealizujesz przeszłość dlatego pewnie, że w dzieciństwie nikt Cię seksualnie nie napastował. Tymczasem wykorzystywanie seksualne nieletnich jest stare jak świat i w Polsce lat 80. też musiało występować, tylko się o tym nie mówiło. Molestowanie i gwałty na nieletnich odbywają się najczęściej w rodzinie a samcza władza nad kobietami i dziećmi sprawia, że rzadko wychodzą na jaw.Ten stan rzeczy chcieliby utrzymać ludzie mieniący się obrońcami rodziny, którzy w edukacji seksualnej dzieci widzą w istocie rzeczy naruszenie patriarchalnych porządków.

  99. Chyba nazlezy pogodzic sie z animalizmem czlowieka i go zaakceptowac aby uniknac pulapki pod nazwa bog. Instynkty mozemy sobie wytlumaczyc jezykiem nauki i mniej lub bardziej je akceptowac unikajac w ten sposob obledu ktory zmusza wierzacych do nielogicznego zachowania. Kultura okresla ramy akceotacji instynktow. Hartman probowal dyskusji na ten temat i niestety zostal zamkniety przez mniej dociekliwych.

  100. @bohatyrowiczowa
    Przepraszam, źle Cię zrozumiałam. Chodziło Ci o seks wśród nieletnich. Mylisz się jednak co do „zupełnego braku takich zachowań” w czasach Twojego dorastania. W latach 60. w Polsce słyszałam o seksualnych orgiach na tzw. prywatkach.

  101. @Sławomirski
    Kultura okresla ramy akceotacji instynktow.
    Dobrze to wyraziłeś. Dodam tylko, że kultura podlega ewolucji.

  102. „Przepraszam, źle Cię zrozumiałam. Chodziło Ci o seks wśród nieletnich. Mylisz się jednak co do „zupełnego braku takich zachowań” w czasach Twojego dorastania. W latach 60. w Polsce słyszałam o seksualnych orgiach na tzw. prywatkach.”

    🙂
    Wszystko co złe w moich czasach dorastania koniec lat 70 i początek 80,
    spotykało dzieciaki tylko od osób dorosłych, rówieśnik nigdy mnie nie skrzywdził.
    O orgiach nic nie wiem, są mi obce, do dziś.

  103. @kruk 17:03
    A czy nie: im wyższa kultura tym bardziej wyrafinowany seks?
    Oraz ramy jego akceptacji?

  104. @Bohatyrowiczowa
    Środkowe Mazowsze, Warszawa, ale niech ten likier najpierw dojrzeje.

  105. @observer
    A czy nie: im wyższa kultura tym bardziej wyrafinowany seks?
    Oraz ramy jego akceptacji?

    Zależy co nazywasz wyrafinowaniem. To, co robił np.Tyberiusz na Capri, można uznać za pewien rodzaj wyrafinowania ale czy to miało związek z kulturą? Jeżeli wyrafinowaniem nazwiemy elegancję rytuału w zbliżeniach seksualnych, to musi sie ona wiązać z wyższą kulturą.

  106. @Bohatyrowiczowa
    O orgiach nic nie wiem, są mi obce, do dziś.
    Wiedza nie musi pochodzić z osobistego doświadczenia. Nie możesz twierdzić, że Wszystko co złe w moich czasach dorastania… spotykało dzieciaki tylko od osób dorosłych wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń. Na temat przeżyć seksualnych młodocianych w różnych krajach i epokach istnieje bogata literatura. Wiadomo co się działo np. w internatach dla dzieci z klas wyższych i nie były to tylko przeżycia piękne. Polska nie jest krajem wyjątkowym pod tym względem.

  107. Im wyższa kultura tym bardziej wyrafinowany seks.

    A ja, jako osoba przekorna dokonam pewnej modyfikacji tego ponadczasowego zdania i w moim wydaniu przyjmie ono postać:

    Im wyższa kultura tym bardziej wyrafinowana gra wstępna.

    Na przykład:

    – Zatańczymy?
    – No, ale od razu mówię, że okresu to ni mom, ale na opryszczkę to musisz uważać.

  108. Wiersz bez tytułu.
    Napisany w sanskrycie (język literacki starożytnych, średniowiecznych i wczesnonowożytnych Indii) tłumaczony na angielski, a polską jego wersję przysposobił Czesław Miłosz..

    Kiedy przycisnął usta
    do moich ust,
    węzeł sam się rozwiązał.
    Kiedy ustami
    dotknął mojej szyi,
    suknia ześlizgnęła się w dół,
    tyle wiem – ale
    kiedy usta jego poczułam na piersi,
    wszystko, przysięgam,
    nawet jego imię
    tak się pomieszało,
    że dotychczas,
    drodzy przyjaciele,
    nie potrafię opowiedzieć,
    jakie potem rozkosze
    otrzymałam w darze,
    ani od kogo.

  109. Również z sanskrytu i również tłumaczem Miłosz.
    Tym razem wiersz o którym wiemy coś więcej, bo nazwany został „Nad rzeką” i jego autorem jest mężczyzna.

    Jaką duszę w mojej duszy potrąciła
    Ta dziewczyna w złotym naszyjniku,
    Z piersiami olśniewającej bieli,
    Której ciało w rzece płomieniało
    I jak księżyc wstaje nad wodami,
    Wynurzyła się z kąpieli,
    Zaczesała hebanowe włosy
    Na jej plecy aż do bioder spadające.

    Odszedłem
    W gęstniejący zmierzch.
    O jaką strunę potrąciła,
    Że drżę jeszcze.

  110. Pierwszy wers wiersza powinien brzmieć:

    „Jaką strunę w mojej duszy potrąciła…”

  111. Instynkt zachowania gatunku u osob homoseksualnych daje do zrozumienia zlozonosc interakcji naszej swiadomosci z prehistorycznym swiatem biologicznych zachowan. Jak mocny jest ten instynkt widzimy na przykladzie Romea i Julii. Nie wszyscy z nas moga go opanowac neokortykalna dominacja. Ostatnio pojawil sie termin „addicted to sex” starajacy sie rozdzielic osobowosc od instynktu. Mysle ze dinozaury nie mialy takich problemow.

  112. Gammon No.82
    „21 października o godz. 18:03”
    Ok. Tyle pięknych miast w Polsce i to akurat musi być Warszawa!
    Styczeń bądź luty, i lepiej żeby nie było śniegu wtenczas,
    bo podwozie całkiem, w samochodzie mi odpadnie, z takim hukiem że Wiślacy w Krakowie, na murawie to odczują?!

  113. „Na przykład:

    – Zatańczymy?
    – No, ale od razu mówię, że okresu to ni mom, ale na opryszczkę to musisz uważać.”

    bravo, bravissimo, polejcie tej pani, prosto w pysk i z rękawa!
    Yes, Yes, Yes Górny Śląsk tępą brudną dzidą stoi!

  114. I już na koniec wiersz raczej sytuacyjny( każdemu z nas może się to kiedyś zdarzyć), ale można ten utwór potraktować w kategoriach rady, chociaż prawdopodobnie bardziej trafne będzie tytułowe ostrzeżenie:

    Ostrzeżenie

    Dziś wieczór mocne dżinsy,
    które noszę co dzień ponad rok
    i które wydawały się w doskonałym stanie
    nagle pękły.
    Jak i dlaczego nie pojmuję,
    ale stało się – duże pęknięcie w kroku.
    Miesiąc temu mój przyjaciel Nick
    zszedł z tenisowego kortu,
    wziął prysznic, przebrał się
    i na ulicy przewrócił się i umarł.
    Pamiętajcie, którzy to czytacie,
    padać od czasu do czasu na kolana
    jak poeta Christopher Smart,
    i całować ziemię i radować się
    i dobrze wykorzystywać czas
    i okazywać życzliwość wszystkim,
    nawet tym, którzy na to nie zasługują.
    Bo choćbyście nie wierzyli, to nastąpi,
    was też któregoś dnia nie będzie.
    Ja, któremu dżinsy pękły w kroku
    bez żadnego powodu,
    zapewniam was, że to prawda.
    Podaj dalej.

    Autora wiersza poznacie jutro.

  115. @Kruk
    „Nie możesz twierdzić, że Wszystko co złe w moich czasach dorastania… spotykało dzieciaki tylko od osób dorosłych wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń.”

    I nie twierdzę, nie pisałam tylko o sobie,
    znałam chłopca któremu ojciec zatłukł matkę,
    miałam kolegę, którego tatko lał ile wlezie, za to tylko że słuchał
    muzyki heavy metalowej, i nosił czarne rurki, kolega się powiesił
    znałam młodą kobietę, ciężarną która wyskoczyła z okna na 9 pietrze,
    wielokrotnie operowana, przeżyła dziecko nie, ojciec dziecka mógł być jej ojcem
    kiedyś wracając ze szkoły z Katowic, niedaleko stacji PKP
    w krzakach natknęłam się na dziewczynę młodszą ode mnie,
    w podartej odzieży, zakrwawioną,tak poturbowaną, że nie ma takich słów by to opisać, cudem ktoś spłoszył chwilę wcześniej niedoszłego gwałciciela…
    Nie odsyłaj mnie proszę do książek, umierając nie muszę wiedzieć i umieć wszystkiego, mam inne priorytety….
    Dla mnie ten temat jest skończony!

  116. „Eros i Tanatos” w ujęciu @samby kukułeczki – dwa wiersze erotyczne i jeden brzmiący jak „memento mori”.

  117. Nie jestem na tyle znawcą tego tematu żeby ciągnąć dyskusję, ale myślę że Kargul zaspokajał swoje hucie w bardziej prymitywny sposób niż np. Ludwik XIV.

    Estetyka samego aktu seksualnego jest dyskusyjna, podobne niektóre kobiety powstrzymuje to od partycypacji.

  118. 🙁
    Ja już miałam obie stopy w wannie, juszszsz miałam zamoczyć to dzięki czemu coś, mogłoby przegnić…
    I doopa blada – „życie musi być odręczne”

    „Ostrzeżenie”
    „Steve Kowit Tłum. Czesław Miłosz”

    Woda pewnie wystygła, chromolę dziś mycie!

  119. O ile u mężczyzn instynkt stymulowany bodźcami mobilizuje organizm do stosunku, o tyle u kobiet uczucie, alkohol lub pieniądze łamią pierwsze lody – tak to sobie wykoncypowałem, sorry.

  120. „instynkt stymulowany bodźcami mobilizuje organizm do stosunku”
    instynktownie można niuchnąć, zastymulowany nosek, prześle telegramik do sutków, one bezwarunkowo zmobilizują to i owo..
    Mamy wszystko to co o nas napisałeś plus jeszcze to co wy!
    cztery do jednego!

    https://www.youtube.com/watch?v=NUVsHCD-xas&list=RD_0_up0ifoRk&index=3

  121. @Bohatyrowiczowa
    Zimy ostatnio są mało śnieżne, tylko tygodniami wisi brudna, bezopadowa zasłona czegoś – stratusów chyba – zasłaniająca 100% nieba.

  122. @Gammon
    „Zimy ostatnio są mało śnieżne, tylko tygodniami wisi brudna, bezopadowa zasłona czegoś – stratusów chyba – zasłaniająca 100% nieba.”

    Szkoda że miniona zima u nas nie była również bezśnieżna, nie traciłabym swego serca.
    Tą zasłoną nie mogą być raczej stratusy, wprawdzie wiszą od 50 metrów
    na ziemią ale płaczą bezustannie, gorzkimi łzami choć i śniegiem zaprószą…
    Jeśli już mówimy o mgle, najpiękniejsza jest ta o poranku, nad polami,wisząca tak nisko, zostawiając taki cienki pasek ,niczym niedomknięte drzwi do raju..
    Nigdy się jeszcze pod nią nie wślizgiwałam, muszę spróbować!

  123. @Gammon
    Czytałeś cos może o harcerzach z żyłką medyczną, polujących na
    rannego orła?!
    Jak oni utorowali sobie drogę do niego, nie móc korzystać przy tym z żadnych, planów, przeczucie takie zbiorowe, wow?!

  124. @Gammon
    Na miły dzień:
    https://www.youtube.com/watch?v=5OTgwPm_Wbs

    Mam mnóstwo spraw, o orle poczytać można jak dojdzie do siebie.Pa

  125. @Bohatyrowiczowa
    Na miły dzień: (…)

    Dziękuję.
    Natomiast o harcerzach i orle nic nie wiem.

  126. @Gammon
    „Natomiast o harcerzach i orle nic nie wiem.”

    Nie ma sprawy.
    Zdarza Ci się pytać kogoś o drogę?
    Jesli tak, czy jest to jedna osoba, czy więcej(mam na myśli po sobie)?
    Zatrzymujesz pierwszego przechodnia, on nie patrząc na Ciebie,
    szukając w myślach ulicy o którą go zapytałeś, macha ręką czasem dwoma, znając swe miasto szybko odtwarza, znajduje Twój cel,
    mysli tędy, nie tędy ,najlepiej bedzie tą drogą, półgłosem, mówi
    ale ile do Ciebie dociera, czy informacja jest spójna,czytelna?
    Kwestia Twojego do tej osoby zaufania, na cel, padło pytanie czekasz na odp,wsio.
    Gdybyś o tą samą drogę zapytał teraz mnie,słuchał byś mnie inaczej,
    mówię w lewo przed budynkiem JSW,drogą w dól do końca, później stromo pod górę, trzymaj się lewej strony, ok 40 metrow za wzniesieniem są pasy, przejdziesz, potem w lewo, duży zółty budynek,z wejściem, po prawej stronie,to skarbówka.
    Widzieć to zaufać, uwierzyć komuś na słowo,jego szczerość w udzieleniu
    pomocy Twoja w kwestii wyboru właściwej osoby,ja widzę tą drogę, odnalazłam w pamięci ją dla Ciebie, gdybyś tu był ,zaufawszy, widziałbyś moimi oczami!
    Szyld JSW, dól góra, pasy nim do nich dotrzesz już szukasz podświadomie budynku koloru żółtego.
    Głowy nie oszukasz, wie komu może ufać!
    Przekaz na odwal się, zagubienie jeszcze większe.
    Niedbale opowiedziałam historię orła,nie znalazłeś jej.
    Trasę sprawdzić możesz w necie z podglądem.

    t

css.php