Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców

26.11.2018
poniedziałek

Lisowickie olbrzymy

26 listopada 2018, poniedziałek,

Jak wyobrażacie sobie Państwo trias? Pierwszy okres ery mezozoicznej zdominowanej przez gigantyczne dinozaury, w triasie jeszcze raczkujące. Grupa olbrzymów, którym nie dorównywały żadne inne zwierzęta lądowe, zauropodomorfów, powstała w triasie późnym, oddzielając się od dinozaurów drapieżnych, też w triasie niezbyt dużych. Średniej wielkości teropod w rodzaju dilofozaura to już jura wczesna. A kto by tam słyszał o innych gadach?

Jeśli już, to rolę statystów w książkach o dinozaurach grają synapsydy, dawniej zwane gadami ssakokształtnymi. W wyobraźni laika pojawia się wczesnopermski (a więc znacznie wcześniejszy) Dimetrodon z grzebieniem na grzbiecie, który dorastał 4,5 m długości i ćwierć tony masy, a czasem jeszcze Dicynodon porównywany w tekstach popularnonaukowych do takiej późnopermskiej świni.

W rzeczywistości gady ssakokształtne były bogatą i zróżnicowaną grupą zwierząt. Obejmowały formy małe i zwinne, powolnych roślinożerców oraz drapieżniki o wielkich zębach. To właśnie ze ssakokształtnych rozwinęły się ssaki (w szkielecie widać to po budowie stawu skroniowego i kosteczek słuchowych). Zwierzęta te kojarzy się głównie z permem, to synapsydy były wtedy największymi roślinożercami. Wymienić tu można parejazaury czy dinocefale („straszne głowy”), jak Moschops czy tapinocefal, sięgający 3 m długości i ważące ze dwie tony. A potem mamy mezozoik i ssaki, wśród których taki półmetrowy uchodził już za dużego.

Od środkowego permu do późnego triasu wśród gadów ssakokształtnych prym wiodły dicynodonty, wydawałoby się niepozorne, „świniopodobne” stworzenia, których główną zaletą było to, że zżerały, co tylko znalazły, bez specjalnych wymagań, dzięki czemu przetrwały największe wymieranie w dziejach Ziemi pod koniec permu. Okazuje się, że i w tej grupie zdarzały się większe zwierzęta, sięgające 3,5 m i dwóch ton (choćby taki Placerias). Dicynodonty znajdowano w Afryce, Ameryce (a nawet dwóch), Azji, z Europy podawano pojedyncze kości. Aż do teraz.

Wykopaliska w Lisowicach na Śląsku przyniosły już pewne ciekawe odkrycia. Swego czasu znaleziono tam szczątki archozaura nazwanego Smok wawelski (to jest nazwa naukowa, zwana „łacińską”). Jeszcze przed jego opisem, w 2006 r., natknięto się na szczątki dicynodonta, o czym Dzik, Sulej i Niedźwiedzki wspomnieli w 2008 r. Paleontolodzy obcują ze znaleziskami sprzed milionów lat i chyba mają trochę inne poczucie czasu, bo formalny opis zwierzęcia pojawił się niedawno, w 2018 r. (w medycynie odkrycie zdążyłoby się już dwa razy zdezaktualizować). Sulej i Niedźwiedzki nadali zwierzęciu nazwę Lisowicia bojani, odwołując się do miejsca znalezienia szczątków oraz honorując Bojanusa, anatoma i paleontologa niemieckiego pochodzenia działającego na Uniwersytecie w Wilnie.

Kości znajdowały się w piaskowcach sprzed jakichś 211 mln lat, a więc z epoki triasu późnego, z przełomu pięter zwanych norykiem i retykiem. Jak na tamtejszy czas zwierzę było gigantyczne. Już sam tytuł publikacji w „Science”, jednym z najlepszych czasopism naukowych świata, zwraca na to uwagę: „An elephant-sized Late Triassic synapsid with erect limbs” („Późnotriasowy synapsyd o wyprostowanych kończynach wielkości słonia”).

Istotnie, potwór ten dorastał długości 4,5 m, wysokości 2,6 m i masy ciała 9 ton (choć, jak zauważają autorzy, szczególnie ciężkie słonie ważą 10). Czyni go to największym znanym dicynodontem świata i największym lądowym czworonogiem triasu prócz dinozaurów. Sama kość łopatkowo-krucza ma ponad 90 cm. Najpierw sądzono, że tak wielkie zwierzę musiało należeć do dinozaurów, zauropodów, dopiero dokładniejsze badania pozwoliły zrewidować ten pogląd. Wydaje się więc, że ewolucja ku wielkim rozmiarom nie była cechą dinozaurów, ale występowała w tym samym czasie również w innych grupach zwierząt. Być może większą, niż poprzednio sądzono, rolę odegrały w niej czynniki środowiskowe. Przeprowadzone badanie histologiczne kości wskazuje także na szybki wzrost zwierzęcia. Cóż, wielkim roślinożercom zagraża mniej drapieżników, sprawniej też pobierają i magazynują pokarm (choć potrzebują go więcej).

Ciekawą cechą zwierzęcia jest też położenie kończyn, ulokowanych mniej więcej pod ciałem. To jedna z cech, którym swój sukces ewolucyjny zawdzięczają dinozaury. Popatrzmy na dzisiejsze gady, np. jaszczurki czy krokodyle z łapami po bokach ciała. Wygodnie się biega, szurając brzuchem po podłożu? Niespecjalnie. Rozkład sił jest niekorzystny. Przemieszczenie kończyn pod tułów usprawnia poruszanie się i pozwala zaoszczędzić sporo energii, chociażby kiedy się ucieka przed drapieżnikiem.

Co takiego mogło polować na śląskie dicydononty? Smok wawelski, duży, osiągający nawet 5-6 m długości archozaur, przypominający dinozaury drapieżne (i nawet początkowo do nich zaliczany). Prócz niego na terenie dzisiejszych Lisowic żyły liczne mniejsze zwierzęta. W okolicy przemykały niewielkie dinozaury drapieżne nieokreślonego rodzaju. Nad wodą człapały duże (jak na płazy) płazy z grupy temnospondyli, jak Cyclothosaurus czy Gerrothorax, oraz niewielkie krokodylomorfy. Niebo przecinały pierwsze pterozaury. Do mniejszych zwierząt należeli bliscy krewni ssaków, jak Hallautherium.

Co się stało z tymi zwierzętami? Pod koniec triasu było kolejne wielkie wymieranie. Z synapsydów przetrwały małe, pokryte futrem ssaki. W trudnych warunkach świetnie poradziły sobie szybkonogie, sprawnie oddychające dinozaury, które będą rządzić światem aż do końca kredy i które do dzisiaj obfitują w gatunki. Jednak to z linii synapsydów pochodzi gatunek, którego przedstawiciele założyli Lisowice, urządzili tam wykopaliska i wykopali pozostałości dawnych olbrzymów.

Ilustracja: Lisowicia bojani, Dmitry Bogdanov, Wikimedia Commnons. Na licencji Creative Commons 3.0. Generalnie jest to tylko wyobrażenie twórcy; nie ma żadnych dowodów, jakoby zwierzę było owłosione (i pewnie nie było), zapewne miało też nieco krótszy ogon.

Podziękowania: dla osoby, która pomogła mi dotrzeć do bibliografii.

Bibliografia:

  • Tomasz Sulej, Grzegorz Niedźwiedzki. An elephant-sized Late Triassic synapsid with erect limbs. Science, 2018, wraz z Supplementary Material.
  • Jerzy Dzik, Tomasz Sulej, Grzegorz Niedźwiedzki. A dicynodont−theropod association in the latest Triassic of Poland. Acta Palaeontologica Polonica, 2008. 53 (4). 733–738.
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Gigantyzm tlenowy moze byc mechanizmem odpowiedzialnym za pojawianie sie coraz wiekszych zwierzat.

    Slawomirski

  2. Podziękowania: dla osoby, która pomogą mi dotrzeć do bibliografii.

    Trochę niejasne gramatycznie. Ale jak można pomóc to gdzie wysłać?

  3. Pomogła mi. Już poprawiłem. Jak widać, z bibliografię zgromadziłem przed napisaniem.
    M. Nowak

  4. ZWO
    24 listopada o godz. 9:31

    Wskazanie do leczenia thalidomidem nie byly bezwzgledne. Tym wieksza byla tragedia. Thalidomid podawany ciezarnym powodowal amelie u dzieci. Obecnie jest stosowany podobno w leczeniu tradu.

css.php