Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców

7.07.2010
środa

Rio Anaconda

7 lipca 2010, środa,

Rzadko mi się zdarza przeczytać książkę w kilka dni, chyba że jest krótka. Jednak „Rio Anaconda” Wojciecha Cejrowskiego („Rio Anaconda. Grino i ostatni szaman plemienia Carapana”, Wydanie II, Kolumbia – Pelpin – Poznań 2006) liczy ponad 400 stron. Fakt, że jest w niej sporo zdjęć, ale mimo wszystko szybkie tempo czytania może świadczyć tylko o jednym: jest to książka bardzo ciekawa i wciągająca.

Czytałem kiedyś opinię kogoś, że w swoich książkach Cejrowski nieco zmyśla, czasem coś naciąga, i że ogólnie „to nie tak”. Nie umiem tego sprawdzić i nie wiem, na ile etnolodzy potwierdzają prawdziwość zwyczajów i wierzeń plemion opisanych przez Cejrowskiego, a na ile nie. Nie ma to dla mnie znaczenia. Powód jest prosty – tematem tej książki nie jest opis „dzikich”, lecz spotkanie z innością. W jego wyniku to, co „inne” przestaje takim być, a staje się „swojskie” i zrozumiałe.

Bardzo szybko okazuje się, że to co inne jest w gruncie rzeczy takie samo, że poczucie inności płynie z nieznajomości. Cejrowski wkłada ogromny trud w przełożenie kategorii tamtego świata, na sposoby naszego myślenia o nas i o świecie. Wykazuje się przy tym niezwykłym talentem, bez którego taki zabieg musiałby się nie powieść. Ponieważ chodzi o translację tamtego świata na nasz świat, w książce dominują nieustanne rozmowy. Zaś rozmowa wymaga dwóch stron gotowych siebie słuchać. I Cejrowski słucha, a potem opowiada to, co usłyszał w swojej książce.

Okazuje się, że ludzie tam żyjący, są w gruncie rzeczy tacy sami jak my, a ich świat mimo pozorów niewiele się różni od naszego. Na przykład: wódz to po prostu szef. Szaman to ktoś łączący cechy terapeuty i lekarza. Rada plemienia to rada nadzorcza. I tak dalej.

Może dlatego ta książka tak mi się podoba. O to też często chodzi w mojej pracy. Człowiek czyta i czyta dywagacje jakiegoś filozofa, próbując je zrozumieć. Często przy tym wiedzie go to na manowce, nie wie, czy rozumie dobrze czy źle. Co jest problemem, a co rozwiązaniem? Dlaczego takim, a nie innym? Czy są rozwiązania lepsze lub gorsze? Dlaczego takie są? I tak dalej. Koniec końców wszystko to musi komuś opowiedzieć – albo pisząc artykuł lub książkę, albo głosząc wykład. Szczególnie ta ostatnia forma jest bardzo wymagająca, bo jak opowiedzieć o trudnych i subtelnych sprawach posługując się słownictwem prostym i nieodbiegającym daleko od potoczności. Widzę w tym wyraźną analogię, do tego co robi Cejrowski.

Czego mi zabrakło? Wyraźnej strony emocjonalnej. Jest ona obecna, chociaż autor jej nie eksponuje. „Normalna” komunikacja między ludźmi dokonuje się w dużej części na poziomie emocjonalnym. I Cejrowski często sygnalizuje, że jego rozmowy z Indianami toczyły się w dużym stopniu na tym poziomie, ponieważ Indianie kiepsko znali hiszpański, a był to jedyny język, w którym mogły się dokonać.

Jeśli więc brak strony emocjonalnej, to chodzi mi tutaj o stosunek autora do tamtego świata. Powodów mogę się tylko domyślać. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze tej świetnej książki.

Grzegorz Pacewicz

Fot. auldhippo, Flickr (CC SA)

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 34

Dodaj komentarz »
  1. Bo Cejrowski gawędziarzem jest znakomitym. A ze nieco konfabuluje, od czasu jak przeczytałem ze Kapuściński tez konfabulował obniżyłem standardy. Do Ameryki Południowej mnie nie ciągnie z racji ogólnego braku higieny pewnie bym nie wytrzymał 5 minut ale książki Cejrowskiego oswajają mi ten kontynent trochę bardziej. Podobnie jak programy w TV czy radio (wciąż czekam na płyty z muzyka z audycji). A że z poglądami autora się nie zgadzam? Cóż nie z nim pierwszym i nie ostatnim.

  2. „Powód jest prosty – tematem tej książki nie jest opis ?dzikich?, lecz spotkanie z innością. ”

    Troche mnie razi „dziki” nawet uzyty w cudzoslowie. Nie poruszalbym tej kwestii gdyby nie to ze sam Cedrowski uwaza Indian za dzicz przedchrzescijanska. Widzialem go w TV i programy sa calkiem fajne, choc chwilami przebija poczucie wyzszosci wobec ludnosci rdzennej. Jest to wrecz smieszne.

    Tutaj probka pogladow:

    http://www.dziennik.pl/opinie/article123980/Wole_dzikusow_od_parady_gejow.html

  3. Chcialem powiedziec Cejrowski oczywiscie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. jacekp,

    „sam Cedrowski uwaza Indian za dzicz przedchrzescijanska”

    Ja mam zupełnie inne wrażenie i Twoja opinia mocno mnie dziwi. Jakieś senswone źródło, czy tylko tak sądzisz?

  6. No to przeczytaj ten link ktory podalem wyzej. Facet ma narabane w glowie.

    „Oburza Pana zabijanie nienarodzonych dzieci w Polsce. Czy oburza pana kwestia zabijania tam?

    Oburza mnie mniej, dlatego że tamte plemiona żyją w zupełnie innych warunkach kulturowych. To są wszystko kultury przedchrześcijańskie i nie mają w sobie przykazania nie zabijaj. To są ludzie, którzy żyją trochę jak dzikie zwierzęta w puszczy, jak drapieżniki. Inaczej oceniamy drapieżnika, a inaczej oceniamy wykształconego człowieka, który mógłby nie zabić, a zabija. „

  7. Z takimi pogladami Cejrowski bylby skazny na banicje w kazdym kraju Europy Zachodniej, gdzie sa duze mniejszosci rodem z dalekich stron. Sadze, ze nawet moglby skonczyc w kiciu. W Polsce oczywiscie nic mu nie grozi. Moj nastepny wpis bedzie na nieco podobny temat.

  8. Nie czytałem Cejrowskiego i nie mam ochoty. Oglądałem jakieś programy w tv i zraziła mnie jego maniera opowieści. Wolę oglądnąć coś w diskowerach.
    Z poważaniem W.

  9. Co do maniery dyskowerów i narodowych geografików to jest ona często jeszcze gorsza. Pomijam już to, jaki udział w popularno-naukowych ponoć programach mają programy o UFO i nawiedzonych domach. Nawet jeśli jednak tematyka jest poważna, hipoteza frapująca (choć, jak to w popularno-nauce, hipoteza jest zwykle przedstawiana jak niepodważalna teza), to system teledyskowego wrzucania obrazków i sloganów, z zajawką treści na początku i powtarzaniu jej kilkakrotnie sprawia, że w półgodzinnym programie znajduje się treść, w istocie zajmująca kilka minut.

  10. Ależ tak. Zgoda z tobą w 99%. Bo tyle tych programów jest do d. Ale… Znam kilka cykli frapujących lub choćby ładnie fotografowanych. Kiedyś to były takie wędrówki pana (Atenboro) bo nie wiem już jak się pisze (starcza demencja). A całkiem niedawno cykl „Ushuaia” w którym niektóre odcinki były fotografowane pięknie. Polska tv też niekiedy pokazuje rano w niedziele coś zrobione dla BBC i czyta pani Czubówna. Nie pamiętam oczywiście tytułu ale całkiem fajne. No może nie zawsze to jest o ludziach. Pewnie wolę o ptakach. Tak.
    Z poważaniem W.

  11. He, he. Pamietam jak w PRLu Polska TV uruchomila drugi program. To musial byc jakis rok 1971 albo 1972. Ogladalem czarno-biala TV z tego mainstreamu, czyli PR1, i nagle okazalo sie, ze na drugim programie moge obejrzec, tez w czarno-bialych barwach, jakis program krajoznawczy (chyba bylo to o Pustyni Bledowskiej). Bylem zachwycony wizja, ze w telwizorze bede teraz mogl wybrac, to co chce ogladac. A teraz grymasimy, bo nam sie nie podoba „geografic”… O tempora, o mores!

  12. Z jednej strony uwielbiam ksiazki o podrozach, literature faktu i kontrowersyjne wypowiedzi Cejrowskiego tylko zwiekszaja moja ciekawosc. Z drugiej strony, nie che nabijac kasy czlowiekowi ktory szerzy nienawisc.

  13. jacekp,

    Kluczowe jest następne zdanie, którego nie wkleiłeś:

    „Indianin raczej nie ma wyjścia, bo żyje w świecie, w którym się zabija, żeby przetrwać. ”

    A kto szerzy nienawiść i kto ma co w głowie, to zostawmy. Dla mnie dwie jego ksiażki, które ostatnio przeczytałem – bo w miedzyczasie jeszcze przeczytałem Gringo… – były bardzo ciekawe, wciągające i pouczające przez otwartość na inność.

  14. @jacekp
    „Z jednej strony uwielbiam ksiazki o podrozach, literature faktu i kontrowersyjne wypowiedzi Cejrowskiego tylko zwiekszaja moja ciekawosc. Z drugiej strony, nie che nabijac kasy czlowiekowi ktory szerzy nienawisc.”

    Radzę wobec tego w ogóle kultury unikać. Bo tu co drugi twórca albo pierze żonę, albo pije na umór zdarzają się pedofile i skazani mordercy. A mimo wszystko ludzie czytają, słuchają, oglądają…

    @jk
    „Z takimi pogladami Cejrowski bylby skazny na banicje w kazdym kraju Europy Zachodniej, gdzie sa duze mniejszosci rodem z dalekich stron. Sadze, ze nawet moglby skonczyc w kiciu.”

    Na jaka banicję? Tu nie średniowiecze. Góra na publiczny ostracyzm. Na który zresztą Cejrowski przez jakieś 10 lat był skazany. Co do aresztowania to szczerze wątpię żeby nawet radykalne nawoływania do działań pro life mogły gdziekolwiek w Europie grozić więzieniem. Troszkę umiaru.

    @jacekp
    „No to przeczytaj ten link ktory podalem wyzej. Facet ma narabane w glowie.”

    Niekoniecznie. My europejczycy małżeństwo z 12 latka nazywamy pedofilią. Jednak kiedy w grę wchodzą mniejszości etniczne to już tylko kulturowa norma (cyganie czy kurdowie by daleko nie szukać). Ten relatywizm Cejrowskiego nie jest więc ani specjalnie dziwny ani szokujący. Mamy go na co dzień. Jednak prościej sięgnąć do intelektualnego schematu „oszołom” bo to wymaga mniej wysiłku.

  15. Cóż, z całym szacunkiem do doświadczenia Pana Cejrowskiego chciałbym wyrazić swoją krytyczną opinie.
    Opowiadania Pana Cejrowskiego mogą wydawać się zdolnym przełożeniem Inności na nasze ale niestety NIE są tym co się wydaje autorowi tego postu. Z prostego powodu. Pan Cejrowski w ogóle nie opisuje „tamtej inności” Pan Cejrowski opisuje NASZE wyobrażenia o tamtej inności. Gdzie Indianie są „dzicy” itp, itd, i pewnie nie byłoby z tym problemu poznawczego gdyby to wszystko się działo jakieś 100lat temu…dziś mamy już antropologie kulturową z całą jej debata na temat „tworzenia innego”…

    To co opowiada Cejrowski nie wiele ma niestety wspólnego z rzeczywistością a porównania w stylu:
    Okazuje się, że ludzie tam żyjący, są w gruncie rzeczy tacy sami jak my, a ich świat mimo pozorów niewiele się różni od naszego. Na przykład: wódz to po prostu szef. Szaman to ktoś łączący cechy terapeuty i lekarza. Rada plemienia to rada nadzorcza. I tak dalej. są rażące z punktu widzenia wiedzy antropologicznej. Chociaż w ostatecznym rozrachunku ludzie na całym świecie są podobni do siebie…to nie odbywa się to w sposób jaki próbuje nam sprzedać Pan Cejrowski.

  16. pragmatysta,

    Chyba ocenia Pan Cejrowskiego przez pryzmat mojego wpisu. Ale rzeczywiście chodzi o nasze wyobrażenia na temat „tamtego świata” – nie widzę możliwości przełożenia „tamtych” kategorie na „nasze” jak tylko z wykorzystaniem „naszych” kategorii. Cejrowski nie jest naukowcem.

  17. @GP
    czy mnie się wydaje czy ty zostałeś w jakimś sensie zaskoczony obrazem „innych” tak podobnym do obrazu nas? Poprzez Cejrowskiego odkryłeś wspólne cech gatunku? Co by było przesłanką do twierdzenia, że gatunek ludzki nie dzieli się na rasy bowiem różnice w obrębie gatunku wynikają raczej z wpływów środowiska.
    Z poważaniem W.

  18. Problem polega na tym, że Cejrowski nie przekłada =tamtych kategorii=, on przekłada nasze wyobrażenia (sprzedając je jaką tamta rzeczywistość).

    Przykład.
    Jedziemy do wioski Indian gdzie na co dzień chodzą oni ubrani w jeansy, koszule i czapeczkę „nike”. Na potrzeby filmu przebierają się w „tradycyjne stroje” jak to nazwać? To nie jest ich rzeczywistość, to nasze wyobrażenie na temat tych ludzi.

    Rzeczywiście Cejrowski nie jest naukowcem, gdyby był, zainteresowałby się dlaczego Ci ludzie tak chętnie przyjeli nasze stroje i jak to u nich funkcjonuje, ale tym interesują sie juz antropolodzy, z tym ze nie jest to tak efektowne i spektakularne (jak dziki Indianin) i wymaga od czytelnika trochę wysiłku.

    O ile ktoś rozumie, że Cejrowski nie jest naukowcem i nie relacjonuje „jak tam jest” to wszystko jest ok. Oceniam Cejrowskiego na podstawie jego książek, sam czytałem i uważam, że pisarzem jest dobrym. Co nie zmienia faktu, że mam krytyczną opinię na temat jego (zdaje się) misji.

  19. wiedzialem, ze cejrowski to znakomity agent i zawodowy prowokator,
    a teraz i pisarzem i specjalista od „dzikich” zostal ho,ho…

  20. Zaraz tam specjalista – dobry gawędziarz.

  21. @GP

    „Kluczowe jest następne zdanie, którego nie wkleiłeś:
    ?Indianin raczej nie ma wyjścia, bo żyje w świecie, w którym się zabija, żeby przetrwać. ?”

    Po pierwsze po to podalem link aby kazdy sobie poczytal. Po drugie,nie o to mi chodzi. Ja komentowalem propozycje Cejrowskiego ze spoleczenstwa dziela sie na przedchrzescijanskie (dzikie) i post-chrzescijanskie (nie-dzikie).

    „A kto szerzy nienawiść i kto ma co w głowie, to zostawmy.”

    No to zostawcie ale ja nie zostawiam. Bede twierdzil ze ktos kto nawoluje do strzelania do ludzi ktorzy decyduja sie na aborcje ma niepokolei w glowie i ociera sie o przestepstwo (jk ma racje).

    „Dla mnie dwie jego ksiażki, które ostatnio przeczytałem – bo w miedzyczasie jeszcze przeczytałem Gringo? – były bardzo ciekawe, wciągające i pouczające przez otwartość na inność.”

    A to moze i prawda, nie wiem bo nie czytalem i komentuje na temat autora. Jestem sklonny uwierzyc ze w jego pisarstwie jest sporo sprzecznosci.

  22. jacekp,

    Ok, rouzmiem.

    Ująłbym to tak, że on umie w swoim pisarstwie odfiltrować swoje poglądy od tego, co opisuje, przez co mało jest tam Cejrowskiego, jakiego znamy z tv czy prasy, a jest za to sporo miejsca na opis tego, co widział.

  23. @ pragmatysta
    Zawsze film dokumentalny robi się w ten sposób, że sie go choćby częściowo inscenizuje. To nigdy nie był absolutny zapis tego co sie wydarza. Realizator bierze sie do roboty z gotowa tezą i z gotowym scenariuszem a nawet scenopisem. Często ma to tylko w głowie ale ma. Film rejestracja wydarzeń byłby nie do oglądania. Chodzi o dramaturgię i takie tam duperele. Może najbliższe temu są sprawozdania sportowa acz i tam realizator ingeruje w sposób pokazywania na żywo. Dysponuje kilkoma obrazami i decyduje jaki obraz kiedy pokazuje. M. in. dlatego ogląd w tv jest bardziej precyzyjny od oglądu w realu bo więcej można zobaczyć, czasem. No i jeszcze bezpośrednie filmy z wydarzeń dramatycznych. Widok wierz w NY rozbijanych przez samoloty jest dokumentem. Zacz to dokument bardzo cząstkowy i ograniczony. Zatem zarzut przebierania występujących byłby zasadny gdyby przebrał indian za eskimosów. Jeśli przebrał górali z górali to można usprawiedliwić. To miał być film dla widzów tv opisujący jakąś egzotykę a nie dokumentujący badania etnograficzne lub antropologiczne.
    Z poważaniem W.
    A i tak nie lubię tego pana.

  24. @ Wojtek
    I własnie z tego powodu Pan Cejrowski antropologiem nie jest i z tego też powodu nie przekłada „tamtych kategorii” na nasze…on nam pokazuje nasze wyobrażenia a nie to jak tam jest…nie mniej czyta się jego książki rzeczywiście lekko.

  25. tacy ludzie jak cejrowski sa wspolodpowiedzialni za epidemie aidsa w afryce(n.p.tylko w zambii 50% populacji jest obecnie nosicielem virusa hiv)
    m.in. za wieloletnie rozszerzanie falszywych informacji, ze zaraza ta dotyczy jedynie homosekualistow.

  26. Nie sądzę, żeby Afrykańczycy szczególnie dużą wagę przykładali do tez Cejrowskiego dotyczących AIDS…

  27. tak, wiem;
    tam dominuje postawa:
    niech sie dzieje wola nieba,
    z nia sie zawsze zgadzac trzeba…
    p.s.
    a moze polacy to murzyni europy?

  28. Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie taka myśl zainspirowana poglądami Cejrowskiego i wydarzenie sprzed kilku miesięcy. Redakcja „Gościa Niedzienego” miała przeprosić Alicję Tysiąc m.in. za nazwanie jej morderczynią. Sędzina uzasadniła wyrok mówiąc m.in, że „stwierdzenie, że osoba która dokonała aborcji dopuściła się zabójstwa jest dla kogoś o innym niż katolicki światopoglądzie nie do przyjęcia”. Abstrahując od moich poglądów, to naprawdę pachnie wieszczonym przez niektórych prześladowaniem katolików. Bo jak to możliwe, że nie wolno wygłaszać im swoich poglądów, dlatego, że ktoś się z nimi nie zgadza? To samo tyczy się homoseksualistów- WHO skreśliła homoseksualizm z listy chorób? a gdyby tego nie zrobiła, przeszkadzałoby Wam to w posiadaniu poglądów jakie macie? wiem, że od głoszenia poglądów do przejścia do czynów prowadzi wcale nie tak długa droga, ale mimo wszystko muszę uznać, że Cejrowski ma do swoich poglądów jak najbardziej prawo i martwiłoby mnie gdyby gdzieś był za nie „skazany na banicję”.
    A odnosząc się do tematu wpisu zawsze dziwiło mnie w jaki sposób Cejrowski potrafi łączyć swoją pogardę dla inności z pasją podróżniczą.

  29. Co do pogardy, to trudno mi powiedzieć, ale nawet pewna wrogość do obcych i jednoczesna ich ciekawość nie jest dziwna, jeśli ma się fetysz granic i wiarę w esencje (np. esencję narodu). Wtedy jak najbardziej można uważać, że to bardzo ciekawe, że za Odrą siedzą cycate piwosze knujące przeciw Słowianom, od czasu do czasu ich napadający, a ostatnio zajmujący się głównie strojeniem w lateksowe kostiumy na paradach techno-gejowskich. Można z ciekawością i poznawczą pasją pojechać za tę Odrę i pooglądać tamten styl, można od biedy przyjąć takich samych w swoim hotelu, ale to wszystko na zasadach – my tu, wy tam i się nie mieszamy: wy nam nie importujecie lateksowych parad, my wam nie eksportujemy śpiewania Gorzkich Żali.

    Mniej spójny jest imperialistyczny nacjonalizm (w ostrej postaci we frankistowskiej Hiszpanii, w lżejszej u endeków i ich pezetpeerowskich następców), który zakazuje mniejszościom narodowym kultywowania odrębności, wymuszając asymilację i jednocześnie odmawiając zasymilowanym Baskom czy Łemkom prawdziwej hiszpańskości czy polskości (odpowiednio).

    Równie niespójne jest lewackie zamazywanie wszelkich różnic i narzucanie wszystkim postępowego światopoglądu z alterglobalistycznym kultywowaniem odrębności mniejszości. Z tym paradoksem zachodni myśliciele już mają problem od kilkunastu-kilkudziesięciu lat.

  30. @ all

    G.P. napisal o talencie gawedziarskim W. Cejrowskiego, a nie o jego politycznym czy ideowym zaangazowaniu.

    Tak, W.C. ma i wykorzystuje talent gawedziarza. Zdrowo (bez cudzyslowu) przy tym konfabuluje, jak kazdy rasowy bajarz. Jego ksiazki to nie reportaze i nie prace z antropologii, na szczescie, tylko proza awanturniczo-przygodowa przycieta do percepcji przecietnego mieszczucha. Watpie przy tym, by prawdziwi stronnicy polityczni W.C. latwo przelykali jego popisy literackie i zapewniali sukces rynkowy wspomnianym przez G.P. ksiazkom.

    Talent gawedziarza to dar rzadki. W literaturze polskiej, tej powazniejszej, zdolnych gawedziarzy mamy jak na lekarstwo. Naszym literatom – przynajmniej od czasow ostatnich powaznych gawedziarzy: B. Prusa i H. Sienkiewicza – wydaje sie, ze to bez filozofii i psychologii nie ma literatury. I dlatego regaly z tzw. wspolczesna literatura polska to gotowe polki biblioteczne dla wydzialow filozofii podrzednych uniwersytetow.

  31. Nie chcę wchodzić na podwórko antropologów, ale z takimi przekładaniami „A u X to prawie jak B u Y” jest bardzo uznaniowa sprawa. Np. w biologii mówi się o płci. Pod robotą mam okaz miłorzębu. Okaz męski. Czy mówienie, o jego męskości nie jest bardziej mylące skojarzeniowo niż mówienie o radzie starszych jako o zarządzie? Kiedy człowiek słyszy „okaz męski” raczej kojarzą mu się relacje mężczyzny z kobietą, czy koguta z kurą niż dwóch drzew, z których jedno zapyla drugie.
    Z kolei anatomowie miewają tendencję do bardzo ścisłego rozróżniania podobnych struktur w stopniu przekraczającym zdrowy (czytaj: mój) rozsądek. Dla mnie, jako ekologa, istotne jest, że niektóre ssaki mają na głowie twarde wyrostki, którymi mogą ubóść wroga, rozgrzebać śnieg w poszukiwaniu pożywienia, imponować innym osobnikom itd. To, że jedne wyrostki są kostne, a drugie rogowe, ma dla mnie drugorzędne znaczenie, ale gdybym na poroże powiedział „rogi”, zostałbym zaraz poprawiony. Podobnie odnóża to coś podobno niebywale innego niż nogi (stawonogi w ogólności, a widłonogi czy liścionogi w szczególności, nie mają nóg), a z kolei robakolodzy nie mogą się dogadać, czy pajęczaki mają płuca, czy płucotchawki itd.
    Stąd mam dużą wyrozumiałość wobec podróżników, gdy „czynią niedopuszczalne skróty antropo- lub europocentryczne”.

  32. @panek

    MIlorzab (Ginkgo biloba) rodzaju meskiego jest jak najbardziej meski. Jest to jedyna grupa roslin wyzszych u ktorych komorka plemnikowa ma ruchoma wic (dokladnie taka jaka maja plemniki samca ludzkiego).

    Co do reszty komentarza, raz jestes przeciw uogolnieniom a raz za, trudno pojac o co chodzi. Dla mnie dostrzeganie konwergencji socjalnych w roznych kulturach ma sens i jest ciekawe.

  33. eee tam, jedyna, są jeszcze sagowce. Zresztą, równie dobrze mogłem napisać o pokrzywach, one mają plemniki nieuwicione – ale miłorząb był wdzięczniejszym modelem (i pod robotą nie mam pokrzyw). Nawet jednak te ruchome plemniki tak sobie się mają do naszego bagażu skojarzeniowego z samczością.
    Co do reszty komentarza, to nie mam nic przeciwko uogólnieniom dla niespecjalistów. Jeśli zechcę poważnej analizy antropologicznej (znając życie – nie zechcę), to sięgnę do literatury naukowej, a nie Kapuścińskiego, Fiedlera czy Cejrowskiego.

  34. „Nawet jednak te ruchome plemniki tak sobie się mają do naszego bagażu skojarzeniowego z samczością.”

    Choc zawsze sa wyjatki, najszersza definicja to taka ze samiec to taki osobnik ktory ma ruchome gamety, najczesciej posiadajace wic ale nie zawsze. U wspomnianych wyzszych roslin, gamety w sensie scislym nie maja wlasnej ruchliwosci ale znajduje sie wewnatrz rosnacej i bardzo ruchliwej cytoplazmy pylku. Tak wiec i tutaj gamety meskie sa ruchome choc mechanizm jest inny.

    http://www.youtube.com/watch?v=-uv9zI03UGo

  35. Ciekawa recenzja:-) Zapraszam do siebie – Recenzja książki „Rio Anaconda” Cejrowskiego już na moim blogu: http://podlupakrytyka.blogspot.com/2014/09/przeprawa-w-gab-swiata-indian.html

css.php