Paradoks bytu


Od jakiegoś czasu zmagam się z logicznymi problemami związanymi z nazwą byt. Ostatnio przyszedł mi do głowy pewien problem, który chciałbym tu przedstawić.

Jeśli weźmiemy dowolną nazwę, to w podręcznikach wyróżnia się dwie zasadnicze cechy związane z nazwą. Pierwsza z nich to znaczenie danej nazwy, czyli sposób jej rozumienia. Można też powiedzieć, że chodzi tu o pojęcie danej nazwy albo o jej konotację. Druga własność nazwy dotyczy tego, do czego dana nazwa się odnosi. Przedmiot, do którego dana nazwa się odnosi, który dana nazwa oznacza, to jej desygnat. Zbiór takich przedmiotów to jej zakres albo, według innego określenia, denotacja danej nazwy.

Znaczenie danej nazwy i desygnat danej nazwy to są rzeczy całkowicie różne. Znaczenie danej nazwy nie może być wcale jej desygnatem i odwrotnie – desygnat nie jest znaczeniem.

Wiem, że to są terminy bardzo techniczne i dla niewyrobionego użytkownika dosyć kłopotliwe, ale nie da się ich uniknąć. Tyle ich wystarczy, teraz problem.

Potoczna intuicja mówi, że wszystko jest bytem, a więc że zakres (denotacja) tej nazwy jest taki, że można ją odnieść do wszystkiego. Może to być obiekt fizyczny i realny, na przykład zegarek na mojej ręce, może to być obiekt potencjalny, na przykład dom, który wkrótce zostanie tu postawiony, może być to coś jedynie pomyślanego, na przykład Pegaz. W szczególności bytem mogą być słowa, czy też nazwy, a także znaczenia tych nazw.

Słowo byt ma określone, chociaż mgliste znaczenie – najpowszechniejsza definicja mówi, że bytem jest to, co jest. Dla porządku kiedy mam na myśli znaczenie słowa byt, będę pisał po prostu „byt”, a gdy samą nazwę lub to, do czego dana nazwa się odnosi (czyli jej desygnat) będę pisał byt.

Problem z nazwą byt jest taki, że skoro znaczenie słowa nie może być jego desygnatem, to znaczenie słowa byt, czyli „byt”, nie może być traktowane jako desygnat tego słowa.

Innymi słowy znaczenie słowa byt może być jest jedynie jego konotacją, ale nie denotacją. A więc w zbiorze przedmiotów oznaczonych słowem byt nie znajdziemy „bytu”. Co podważa przynajmniej potoczną intuicję związaną z tym słowem, mianowicie taką, że słowo to może być odniesione do wszystkiego, co tylko sobie pomyślimy. Właśnie sobie myślę o znaczeniu słowa byt, czyli o „bycie” i wiem, że nie może być ono bytem, bo znaczenie słowa nie może być jego desygnatem.

Źródeł tego problemu i sposobów jego uniknięcia lub rozwiązania może być kilka. Jeden z nich może być taki, że odróżnienie znaczenia od oznaczania w przypadku bytu prowadzi do trudności. A wobec tego, być może należałoby dopisać do koncepcji wprowadzającej to rozróżnienie jakieś reguły ograniczającej jej stosowanie.

Drugi może być taki, że potoczne rozumienie słowa byt należy zawęzić, ponieważ to wynika z obostrzeń narzucanych przez logikę. W takim wypadku nazwa byt nie byłaby nazwą, której zakres jest taki, że mieści się w niej wszystko, bo nie mieści się w niej np. znaczenie nazwy byt.

Trzeci może być taki, że należy za denotację nazwy byt uznać jedynie realnie istniejące przedmioty, a resztę potraktować jako nienależącą do tego zbioru. Rozwiązanie to nakazywałoby słowa i znaczenia słów traktować jako coś różnego od bytu.

Wniosków może być wiele i trudno orzec mi teraz, który z nich jest właściwy. A może sam gdzieś w swoim rozumowaniu popełniłem błąd?

Grzegorz Pacewicz

Fot. Przemysław Wierzbicki