Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców

14.07.2018
sobota

Nietoperzem być

14 lipca 2018, sobota,

Czy zastanawialiście się kiedyś Państwo, jak to jest być nietoperzem?

To pozorne głupie pytanie ma pewną wagę w filozofii umysłu. Dawno temu naukę tworzyło się, pisząc zapadające w pamięć traktaty, dzisiaj pisze się raczej krótkie publikacje, których jest od groma – i nikt nie jest w stanie przeczytać wszystkich (a w popularniejszych wśród naukowców dziedzinach wiedzy zdarza się, że życia by na przeczytanie samych tytułów nie starczyło).

Jednak zdarzają się wśród nich na tyle ważne, by przejść do historii, tak jak dawne „De revolutionibus”. W fizyce sprzed stu lat wymienić można taką pracę Plancka wprowadzającą pomysł kwantów energii, kilka prac Einsteina, doktorat de Broglie’a. W filozofii umysłu istotną rolę odegrało pytanie z pracy Thomasa Nagela z 1974 r. pod tytułem „What Is It Like to Be a Bat?” (Jak to jest być nietoperzem?) obok drugiego, podobnego w tej samej materii: czego Mary nie wiedziała?

Pytanie Nagela stanowi głos w dyskusji na temat umysłu. Tak jak kiedyś widziano umysł jako coś odrębnego od ciała, mówiono o dualizmie ciała i umysłu (które miała tworzyć zupełnie inna substancja), dzisiaj taki pogląd spotkać można głównie wśród teologów. Dualizm psychofizyczny rodził liczne problemy. Na przykład jak odrębne ciało i umysł współdziałają, że umysł kieruje ciałem i odbiera bodźce ze zmysłów? Kartezjusz mówił: przez szyszynkę. To taki mały pypeć nad komorą w mózgu, zwany przez starożytnych niekiedy penis cerebri (prąciem mózgu) – zaiste wspaniały awans niewielkiego gruczołu!

A dlaczego akurat szyszynka, czemu nie ciała kolankowate? A bo jest jedna. Jeśli nie rozumiecie Państwo tego rozumowania, nie jesteście sami. W każdym razie dziś wiemy, że szyszynka produkuje melatoninę regulującą sen, odpowiada (swego czasu pisałem o homologiach) oku ciemieniowemu gadów, dualizm psychofizyczny filozofowie w większości porzucili, a w ostatnich czasach prym wiodą różne materialistyczne ujęcia umysłu. Nie jest więc ten ostatni jakąś odrębną substancją, jest co najwyżej funkcją ciała. Jelita zapewniają trawienie, mózg zapewnia umysł.

Jest to pewien redukcjonizm – redukujemy mentalne do tego, co fizyczne, do funkcji – różnie zależnie od wielu różnych ujęć. Niektórzy mówią, że zjawiska mentalne istnieją, ale nie odgrywają żadnej roli (jak epifenomenalizm), inni uznają je wręcz za coś w rodzaju złudzenia, pisząc kolokwialnie. I tu właśnie wchodzi Nagel i pyta: no dobrze, ale co te materialistyczne wyjaśnienia mówią nam o tym, jak to właściwie jest być nietoperzem?

Otóż żadna wiedza fizyczna czy fizjologiczna nie powie nam, jak to jest. Wrażenia towarzyszące byciu nietoperzem (qualia – mówią filozofowie, także ci, którzy mówią o qualiach tylko to, że odmawiają im istnienia) są nieopisywalne, nie ma ich w teoriach tworzonych przez nauki szczegółowe, wobec czego umysł jest do nich niesprowadzalny. No dobra – zapyta oponent – ale czy nie możemy sobie po prostu wyobrazić bycia nietoperzem?

Pośród opowieści spisanych przez Tolkiena w Silmarillionie (tej akurat niedawno poświęcono odrębną książkę) znajduje się historia Berena i Lúthien, nieszczęśliwych kochanków ciągnących do siebie mimo rozdzielających ich rasy, porządku świata, ojca dziewczyny, władcy ciemności i w końcu śmierci. Jadąc po jeden z trzech Silmarili, jaśniejszych od młodych jeszcze Słońca i Księżyca klejnotów, w których elf Feanor zamknął światło Dwóch Drzew, skarbów będących w posiadaniu władcy zła Melkora Morgotha (tak, Tolkien lubił wymyślać dziwne nazwy w tworzonych przez siebie językach), przebierają się w skóry pokonanych potworów, tworów Morgotha – Beren w skórę wilkołaka Draugluina, Lúthien zwana Tinúviel, czyli Słowikiem, w skórę nietoperzycy Thuringwethil. Królewna elfów była tak przekonująca w tym przebraniu, że podstęp rozpoznał dopiero sam władca ciemności Melkor. Lúthien jednak tylko podszyła się pod nietoperzycę, nie zmieniła się w nią naprawdę. Pozostała sobą i postrzegała świat jako Lúthien. Jej wrażenia były wrażeniami Lúthien w skórze nietoperza, jej myśli – myślami półelfki.

Jedna z interpretacji prozy Tolkiena mówi, że Thuringwethil była w przeszłości jedną z Majarów, anielskich duchów powstałych z myśli Eru, stworzyciela świata, która tylko przybrała taką koszmarną postać. Jak jej było w tym ciele? Czy jej wrażenia były wrażeniami nietoperza?

Tak samo każdy z nas może wyobrazić sobie w najlepszym razie, jakby się czuł, gdyby zamienił się w nietoperza, a więc jak to jest być sobą w skórze, w ciele nietoperza. Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie, jak czuje się nietoperz, będąc nietoperzem. Jak w ogóle postrzega świat nietoperz, jak to jest nim być? Jakie są jego subiektywne wrażenia, których nie ma w teoriach obiektywnych? (Jeśli komuś rozważania te wydają się dość abstrakcyjne, to w swej pracy Nagel wspomina także o Marsjanach).

Poglądy te oczywiście spotkały się z krytyką (na czym innym polega filozofia?). Otóż z różnicy w wiedzy na temat dwóch pojęć nie wynika, że dotyczą one różnych bytów. Weźmy dinozaury – przeciętny człowiek powie, że wyginęły. Który człowiek powie, że najwęższa grupa obejmująca wróbla, triceratopsa, ich ostatniego wspólnego przodka i wszystkich jego potomków, wyginęła? No skoro zawiera wróbla, to nie wyginęła. A że to drugie sformułowanie to definicja dinozaurów… (Nagel podobnie powołuje się w swej publikacji na przykład wody i H2O). No i jak to w filozofii krytyka też spotkała się z krytyką.

Tutaj nie chodzi o różnice w wiedzy. Chodzi o brak możliwości obiektywnej wiedzy na pewien temat. Obiektywna wiedza, jak to jest być nietoperzem, jest po prostu niemożliwa. Dlatego wszystkie takie ujęcia problemu są niepełne, pełna redukcja problemu do opisu fizycznego, funkcjonalistycznego, fizjologicznego pomija istotne elementy.

Jak to jest być nietoperzem, najwyraźniej nigdy się nie dowiemy i nie jesteśmy w stanie się dowiedzieć. Będziemy musieli jakoś z tym żyć.

Ilustracja: Bryłonosek północnoamerykański (Corynorhinus townsendii), Ann Froschauer, U.S. Fish and Wildlife Service Headquarters, Wikimedia Commons, domena publiczna

Bibliografia

  • Jak to jest być nietoperzem?. W: Nagel T: Pytania ostateczne. Warszawa: Fundacja Aletheia, 1997, s. 203-219.
  • Tolkien JRR: Silmarillion. Wydawnictwo Amber, Warszawa 2006.
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Być nietoperzem…
    A jak to jest być krową, psem, kotem, mrówką? Też się nie dowiemy.
    Czy da się naprawdę dowiedzieć, jak to jest być choćby człowiekiem o odmiennej płci, innej orientacji seksualnej lub innym kolorze skóry?
    ONI nam mogą przynajmniej opisać, jak sobie wyobrażają, bycie NAMI i vice versa i te wyobrażenia możemy sobie porównać.

  2. @markot
    Ciekawe wnioski, pociągnijmy je dalej…

  3. Podobno nawet osobowości wielorakie (z zaburzeniem dysocjacyjnym tożsamości) nie wiedzą o swoich pozostałych wcieleniach i nie mogą opowiedzieć, jak to jest być różnymi osobami w jednym.
    Tu mógłby się wypowiedzieć specjalista.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @markot
    To akurat rzadka sprawa. Dysocjacja zazwyczaj przyjmuje mniej spektakularne formy.

  6. Ludzie nie znają nawet siebie. Głupek – uwaza sie za mędrca (jeżeli komuś przychodzi na myśl Prezydent USA to nie moja wina), prostak – udaje inteligenta (pewna posłanka do sejmu), a słoik – warszawiaka.

  7. Dobry artykul.

    „What Is It Like to Be a Bat?” Nagela, ‚Mary’s room argument’, ‚The Conscious Mind’ Davida Chalmersa i wiele innych pokazuja, ze dualism w takiej czy innej formie trzyma sie niezle, choc jego wyjasnienie byc moze nalezy do nieosiagalnych.
    ‚The intractable problems in philosophy’ jak np. ‚The Hard Problem of Consciousness’ pewnie beda zaprzatac umysly do konca ich istnienia.

css.php