Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców

5.06.2011
niedziela

Soliris na E. coli O104:H4

5 czerwca 2011, niedziela,

Śmiertelne zatrucia bakterią Eschericha coli O104:H4w Niemczech nie są niczym nadzwyczajnym. Niezwykłe jest, że choroba przybrała rozmiary epidemii. A jeszcze bardziej dziwi, że nastąpiło to w Niemczech – kraju o wysoko rozwiniętej służbie zdrowia. Czy przyczyną może być właśnie nadmierna higiena Niemców?

Pałeczka okrężnicy typu O104:H4 występuje w przewodzie pokarmowym bydła i innych przeżuwaczy. Jej zjadliwość dla ludzi bierze się z obecności plazmidu, którego nie posiadają prawie identyczne bakterie E. coli zasiedlające nasz układ pokarmowy.

Wszędzie na świecie dochodzi od czasu do czasu do zakażeń ową bakterią u ludzi. Najczęściej wektorem jest niedogotowane albo surowe (tatar) mięso wołowe, które znalazło się w kontakcie z fekaliami krowy. Bakteria może również zakazić inne produkty, jeśli np. na tej samej desce, na której krojono skażone mięso po chwili pokrojono pomidory czy ogórki wchodzące w skład sałatki zjadanej na surowo.

Dlatego tak ważne jest, aby deski używane do krojenia mięsa (najlepiej plastikowe, które o wiele łatwiej skutecznie umyć niż drewniane) dobrze wyszorować przed krojeniem innych produktów. A jeszcze lepiej używać specjalnych – tylko do mięsa. Do zakażeń ludzi E. coli O104:H4 wprost z mięsa dochodzi rzadko, bo zwykle gotowanie czy smażenie go skutecznie zabija bakterie. Dlatego właśnie na początku epidemii w Niemczech upatrywano źródła zarazka w ogórkach.

Oczywiście nie wchodziło raczej w grę, aby bakteria żyjąca w jelicie bydła nagle zalęgła się we wnętrzu ogórka. Owe słynne „hiszpańskie ogórki” mogły być jedynie nośnikiem zarazka, a mógł się on na ich powierzchni znaleźć w każdej chwili od zbioru, w trakcie transportu czy w restauracji np. wraz z wodą, którą były polewane, lub równie dobrze poprzez nóż lub deskę kucharza.

I w tym właśnie problem, albowiem tego typu „klasyczne” zakażenie nie może doprowadzić do epidemii na skalę, którą obserwujemy. Jedna, a nawet kilka kuchni, w których popełniono by opisane wyżej błędy nie mogłyby stać się źródłem hekatomby, która trwa już od dłuższego czasu. Polanie ogórków skażoną wodą też ma swoje szybko wykrywalne limity.

Powodem tak skutecznego rozprzestrzeniania się O104:H4 może być tylko nieprzewidywalny, nowy sposób transmisji. Nad przyczyną głowią się najtęższe głowy. Jedno wydaje się pewne: O104:H4 musiała znaleźć jakiś nieznany dotąd wektor. Ponieważ Niemcy są znane z wysokiego poziomu służby zdrowia i higieny, nie można wykluczyć, że tam właśnie tkwi nierozpoznane dotąd słabe ogniwo łańcucha.

Pocieszające wieści przynosi prestiżowy „New England Journal of Medicine”. W internetowej wersji tego czasopisma naukowego z 25 maja umieszczono publikację opisującą bardzo skuteczne działanie leku o nazwie Soliris.
W związku a niemiecką epidemią podjęto decyzję o wcześniejszym opublikowaniu tego artykułu, tak, aby mogli zapoznać się z nim lekarze biorący udział w ratowaniu zagrożonych epidemią O104:H4 pacjentów. Soliris to przeciwciało monoklonalne, które modyfikuje działanie systemu odpornościowego człowieka, w którym udział bierze obecny w naszej krwi system białek zwany dopełniaczem.

Epidemia O104:H4 okaże się zapewne przykładem pojawienia się nowego wektora przenoszącego zarazek. Oczywiście ciągle nie można wykluczyć innej niespodzianki, jak np. pojawienie się szczególnej mutacji szczepu O104:H4, która umknęła uwadze naukowców. Ale ta hipoteza wydaje się mało prawdopodobna i wytłumaczenie epidemii będzie zapewne bardzo trywialne.

Jacek Kubiak

Fot. akseabird, Flickr (CC BY-NC 2.0)

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 59

Dodaj komentarz »
  1. dowiaduje sie wlasnie, ze nie ogorki a „sprossen”(kielki?) z przedsiebirstwa ogrodowego w okolicach hamburga, sa przyczyna tej epidemii…
    wbrew pozorom to dopiero poczatek schodow, bo okazuje sie,
    ze firma ta sprowadzala kielki z prawie calego swiata
    (m.in. chiny, wietnam, kolumbia)

  2. Oczywiscie, to nic nie wyjasnia. Co za roznica czy kielki czy ogorki? Chodzi o to zeby zrozumiec skad w jednym czy drugim biora sie te bakterie. Przeciez bakterie kalowe nie beda zyly w srodku w takim kielku czy ogorku.

  3. @jk:
    jestes pewien?
    mozna je n.p. wstrzyknac…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Chodzi o to zeby zrozumiec skad w jednym czy drugim biora sie te bakterie. Przeciez bakterie kalowe nie beda zyly w srodku w takim kielku czy ogorku.

    A to nie jest tak, że bakterie siedzą na kiełku a nie w nim, a biorą się tam z nawozu?

    Ironiczne jest także, że przynajmniej wg polskich mediów źródłem zakażenia było gospodarstwo „ekologiczne”, czyli źródło pożywenia, według mądrych inaczej fanatyków „zdrowej żywności”, zapewniające zdrowie.

    A jakby nawozili „chemią”, czyli np prostymi solami, a nie jakąś krowią kupą, byłoby lepiej…

    P.S. Czy „Polityka” kiedyś wreszcie dorobi się takiej funckjonalności systemu blogowego, by po błędzie w zadaniu antyspamowym nie kasowało całego komentarza?

  6. Ja tam od zawsze trzymam sie z daleka od tzw. „zdrowej zywnosci” wlasnie ze wzgledu jej szkodliwosci dla zdrowia. Wole transgeniczne i ewentulnie pedzone nawozem sztucznym. Przynajmniej jest czyste, wiec zdrowe.

  7. @miskidomleka
    Tu nawet nie trzeba wyjątkowo szczególnego nawiedzenia zdrowożywnościowego. Też w jakimś Dzienniku widziałem jegomościa, który raczej wyglądał na miłośnika „krakowskiej jak za Gierka” niż kiełków niemodyfikowanej soi, wypowiadającego się mniej więcej w poetyce: „Kiedyś nie było tyle chemii, to było jedzenie zdrowe”. A właśnie kiedyś zatruć pokarmowych mogło być wiele więcej (już taki młody nie jestem, żeby nie pamiętać corocznych doniesień w Dzienniku Telewizyjnym o salmonellach na koloniach itp., które teraz są przecież rzadsze) przez niedobór „chemii”. Z drugiej jednak strony właśnie „za Gierka” to nawozów sztucznych sypano więcej niż teraz, kiedy na roli liczy się każdą złotówkę.

  8. Kiełków się niczym nie nawozi, nasiona + woda.

  9. @ magister.sianko :

    W tym wypadku chyba bylo jeszcze jakies „cus”.

  10. Ano, może można ich nie nawozić bo i tak wyrosną, ale jak się podleje gnojówką rosną szybciej, i jest szybciej profit…

  11. Drobny przyczynek do desek kuchennych do krojenia miesa i warzyw: wbrew pozorom, to wlasnie deski wykonane z drzewa, ktore choc trudniej sie myje, maja lepsze wlasciwosci bakteriobojcze – patrz: Ak, Nese O.; Cliver, Dean O.; Kaspari, Charles W. – „Cutting Boards of Plastic and Wood Contaminated Experimentally with Bacteria”, opublikowany w „Journal of Food Protection?, Volume 57, Number 1, January 1994 , pp. 16-22(7)”.

    Pozdrawiam.

  12. @ Werbalista :

    OK. Wierze na slowo i wyrzucam swoja plastykowa.
    Wedlug Le Figaro niemieckie kielki zostaly uniewinnione i znowu nie ma dobrego winnego epidemii.

  13. @panek
    @miskido…

    Warto jeszcze dodać, ze gnojówka w wodzie i duża ilość nawozów a la saletrzak w „kiełbasie wiejskiej za Gierka” prawdopodobnie była przyczyną dużej zachorowalności na raka żoładka.

    Odkąd zaczęła się rozpowszechniać „zła żywność” i te okropne wędliny, których wytwarza się 2 kg z kilograma mięsa – zachorowalność na raka żołądka zaczęła znacząco spadać.

    Prawdopodobnym wektorem przenoszenia bakterii może być właśnie swoiście rozumiana ekologia i jej rytuały.

  14. wyjaśnieniem tak masowych zarażeń jaki i niemożliwości albo „niemożliwości” odkrycia źródeł, może być użycie genów E coli w żywności GMO. Sadze ze UE i media zamiotą to pod dywan podobnie jak w Kalifornii kilka lat temu ze szpinakiem

  15. Absolutna bzdura!!!! Uzycie jakich genow? Plazmid E. coli O104:H4 przeszczepiono ogorkom albo pomidorom? Prosze takich bzdur na tym forum nie wypisywac, bo to uraga zdrowemu rozsadkowi.

  16. @miskidomleka

    „Ano, może można ich nie nawozić bo i tak wyrosną, ale jak się podleje gnojówką rosną szybciej, i jest szybciej profit?”

    Bredzisz. Poza tym kiełki zdaje się zostały uniewinnione.

  17. @magister

    Przesadzasz z „bredzisz”, tam był znak zapytania na końcu.

    Oraz kiełki nie zostały na 100% uniewinnione, nie znaleziono patogenu w przebadanych jak dotąd próbkach, ale zastrzegają się, że mogło upłynąć za tyle czasu od momentu powstania problemu, by można było wykryć bakterie. W końcu nawet na fermach eko czasem się sprząta.

    A kiełki bywała w przeszłości źródłem najrozmaitszych zakażeń pokarmowych, w tym E.coli, pochodzącej na przykład z brudnej wody użytej do podlewania.

    Z tego co czytam, dla uniknięcia zakażeń trzeba „ekologiczne” kiełki chlorować, napromieniować, lub w inny sposób dezynfekować.

    https://attra.ncat.org/attra-pub/sprout.html

  18. W sumie nie wiem, jak z tymi kiełkami. Ostatecznie powinny być samowystarczalne, tzn. pobierać wszystko z materiałów zapasowych nasienia, ale ja na embriologii roślin się nie znam. Tym bardziej mogą się nie znać rolnicy (choć mogą mieć wiedzę praktyczną z obserwacji, a nie nauk) i mogli nawieźć i tak.

    Oczywiście, że GMO nie ma tu nic do rzeczy, ale jeśli za zjadliwość odpowiada plazmid, to czy możliwe, żeby zainfekował on komórki jakichś warzyw i to był właśnie ten nieznany wektor? Rozumiem, że komórki eukariotyczne to nie najlepszy gospodarz plazmidów (DNAzy powinny je zaraz strawić), ale chyba tego typu poziomy transfer genów z rzadka się zdarza? Coś tam słyszałem o plazmidach albo plazmidopodobnych tworach u orzęsków (ale one to z kolei w ogóle mają dziwną genetykę molekularną), ale wiem o tym tylko strzępki. Z kolei czy transpozony mogłyby powodować zjadliwość?

    A swoją drogą, kiedyś mi wpadły w ręce spekulacje, że np. weganie witaminę B12 biorą właśnie (niekoniecznie świadomie) z nie do końca domytych warzyw korzeniowych, gdzie trafia ona z gnojem. Może być tak, że raz się trafi witamina, a raz jajo glisty albo przetrwalnik E. coli i świat się kręci…

  19. …no tak, ale kiedy słyszę, że zakażenie przenosi się z człowieka na człowieka, to jednak wizja transpozonów itp. staje się jeszcze bardziej nierealna.

  20. @ panek :

    Sek w tym, ze do takiej choroby potrzeba bakterii, ktore sie w organizmie namnoza i wydziela duza ilosc toksyny. Jesliby nawet jakims cudem plazmid przeniosl sie na komorki ogorka, soi czy pomidora, to byloby w nich tak malo toksyny, ze i tak nic by to czlowiekowi nie zrobilo. No, a z przeniesieniem plazmidu na komorki czlowieka, tak zeby sobie sam wydzielal toksyny w duzych ilosciach i sie zatruwal, to bajki jak z helem pod Smolenskiem.

  21. Obawiałem, się, że moje przymiarki do publikacji w „Lancecie” były przedwczesne… ;-/

  22. @jk Taka nadzwyczajna to ta epidemia O104:H4 chyba jednak nie jest. Od lat 80-tych zeszłego wieku atakuje nas jej bliska kuzynka czyli E. coli O157:H7. Największa epidemia w Japonii dotknęła ponad 12 tysięcy osób. Bakteria siedziała sobie wtedy na kiełkach, ale poprzednio w Kanadzie i USA była w hamburgerach, wodzie pitnej, wodzie w kąpielisku i niepasteryzowanym soku jabłkowym. Przy okazji tych epidemii spowodowanych przez O157:H7 okazało się, że istotnym problemem epidemiologicznym jest scentralizowany przerób i przechowywanie wielkich ilości żywności. Jak Amerykanie zaczęli chorowac po spożyciu zakażonych hamburgerów to od razu w czterech stanach, a jak FDA te hamburgery wytropiła w magazynach to trzeba było zniszczyć jakąs koszmarną ich liczbę. Jeśli dobrze pamiętam to chyba ponad 200 mlionów sztuk.

  23. @ Jarek :

    Dzieki za informacje. Jak widac to normalka w krajach wysoko rozwinietych. Kiedy E. coli atakuje w Burundi albo Sri Lance, to nawet nikt o tym nie pisze w mediach i nie liczy nieboszczykow.

  24. może po prostu woda użyta do produkcji kiełków fasoli była skażona przez krowie kupy z pobliskiego pastwiska ?? Kiełkowanie przeprowadza się w temperaturze 37C, więc dla bakterii to też optymalna temperatura.

    Zakażona mogła być np. tylko jedna duża partia tych kiełków, która już dawno została rozprowadzona. IMHO trudno będzie ustalić źródło bakterii.

    Widać też, że miały miejsce infekcje wtórne, tzn. osoby z najbliższego otoczenia chorych uległy zakażeniu najprawdopodobniej przez nie zachowanie higenicznych standardów (np. mycie rąk itp.)

  25. Ale przecież o tym samym leku Forbes bodaj rok temu napisał, że jest on „najdroższy na świecie”. Czy aby ktoś nie chce sobie zwiększyć sprzedaży niechodliwego preparatu? Muszę powiedzieć, że od początku ta sprawa nieładnie mi zalatuje, i nie jest to woń krowiego placka, tylko raczej smród mamony, która w związku z kryzysem przestała może dostatecznie zasilać ten czy ów koncern farmaceutyczny…

  26. @ AnnaP :

    Dzieki za infromacje. Nie wiedzialem o tym.

  27. panek pisze:
    2011-06-06 o godz. 09:46

    sprawdź i porównaj ile dzieci jeździło wtedy i teraz na kolonie.

  28. @Autor
    Nareszcie rozsądny artykuł. Nie szuka winnych i nie donosi do prokuratury. Polskie nie jest zdrowe bo polskie. I Polakom nie należą się odszkodowania za Wojnę. Ten artykuł to pierwszy rozsądny tekst na ten temat. Dziękuję.

    @jarek, @jk
    W 80% źródła takich epidemii nie udaje się ustalić. To, co się dzieje w Niemczech jest warte serialu w 3 odcinkach. Ze względu na owo centralne przerabianie żywności nie należy się dziwić zwariowanym przepisom higienicznym. To jest nauka na przyszłość.

    Chyba jednak te kiełki. Okazało się, że do najwcześniej zarażonych należały 3 zatrudnione na pół etatu pakowaczki. Problem tylko, kto kogo: pakowaczki od kiełków czy odwrotnie.

    W Polsce. Nowa wiadomość
    Z grupy 36 dzieci, które parę dni temu były w Niemczech na turnieju piłkarskim, zachorowało 10 chłopaków. Mnie dotyczy to rodzinnie. Pytanie, czy tworzyć już kordon sanitarny wokół własnego mieszkania?
    Pozdrawiam jeszcze nie ze szpitala.

  29. @ Vera :

    Dzieki za mile slowa. Nie przyszlo mi do glowy zeby kogokolwiek oskarzac, bo sadze, ze tego typu epidemie maja zwykle swoje korzenie w jakims przypadkowym bledzie. Stad tez zapewne problemy z identyfikacja zrodla. Niepokojace jest, ze sa zakazenia wtorne. I to zapewne utrudnia znalezienie zrodla, bo nowe zakazenie moga z pierwotnym nie miec juz wiele wspolnego.

  30. @xymox
    Te kolonie były trochę symboliczne. Teraz ludzie pewnie mniej jeżdżą na kolonie, ale więcej jeżdżą na zwykłe wyjazdy i więcej jedzą poza domem (także nie na wakacjach). Nie w stołówkach i barach mlecznych tylko w restauracjach i fastfoodach, a tych zatruć jest chyba jednak mniej. Nawyki higieniczne, lepszy sprzęt chłodniczy (i brak wyłączeń prądu, które dobrze pamiętam), ale i więcej konserwantów (choć za to innej jakości niż saletra) zrobiły swoje.

  31. Zauwazylem, ze w czasie ogorkowej paniki we Francji wiele osob zrezygnowalo z jedzenia surowych warzyw, nawet kilka osob powiedzialo mi, ze wyrzucilo kupione juz ogorki, natomiast wcale nie spadla konsumpcja salatek w restauracjach (pytalem znajoma, ktora prowadzi polska restauracje) i np. w restauracji uniwersyteckiej (tak na oko). Jednym slowem takim gestem poprawiamy sobie tylko samopoczucie, choc to zupelnie irracjonalne, bo juz pewniejsze jest jak sie dobrze umyje i obierze w domu ogorka, niz jak sie zje jakiegos w salatce zrobionej przez kogos.

  32. A oto przyklad skrajnego debilizmu doniesien prasowych nt. epidemii i ogorkow:
    http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/339952,a-jednak-ogorki-eksperci-znalezli-mordercza-bakterie.html

    Tak wlasnie mozna wyniesc nieistotna informacje do rangi przelomu!

  33. @Vera Ja znam inne statystyki. W wypadku epidemii czy tez ognisk zakażeń spowodowanych E. coli O157:H7, o których pisałem, liczba przypadków, w których nie udało się ustalić źródła zakażenia była poniżej 10%. Te 80% o których mówia teraz niektórzy przedstawiciele niemieckich władz sanitarnych jest moim zdaniem wzięte z powietrza.

  34. @ Jarek :

    Pewnie jek sie doda nieistniejace dane z Trzeciego Swiata to wychodzi te 80 proc.

  35. @Jarku
    Nie dam sobie uciąć za te liczby ogona bo nie mam. Pewnie mają na myśli wszystkie drobne epidemie a przy takich nie warto się starać.
    Niemcy mają i tak problem: Nie pisać to awantura a pisać to histeria na całym świecie. Myślę, że pisanie jest jednak lepsze.

    Natomiast moje pytanie o kordon sanitarny wokół PiS, PO, SLD i mojego domu to nie żart. I dotyczy mnie na prawdę.

    Oczywiście, chodzi też o to, żeby nie histeryzować.
    Pozdrawiam wszystkich na tym blogu

  36. @Vera,

    jedyne przypadki infekcji kontaktowej jakie wystapily dotychczas, to sa nasze rodzime synek nosiciela i opiekunka tegoz chlopczyka.

    Przestrzegajac rygorystycznie podstawowych zasad higieny, nie ma powodu do obaw. Pisze podstawowych, bo wydaja sie byc one wystarczajace – wsrod chorych hospitalizowanych w Niemczech, wielu bylo jedymi zainfekowanymi w rodzinie.

    Oczywiscie mozna zostrzyc rezim, to nikomu nie zaszkodzi;-). Wazne jest, aby nie bylo zadnego kontaktu bezposredniego z kalem chorego – czyli osobna toaleta, posciel, reczniki itp. I bezwzgledne mycie rak po kazdym kontakcie z chora osoba.

  37. @marlena
    Dzięki za informacje
    Szczerze, to tak na prawdę nie boję się się zarażenia. Chodzi mi raczej o skierowanie dyskusji na rzeczowe tory. Dobrze byłoby, gdyby osoby znające się na rzeczy, jak Pani, więcej miały do powiedzenia.

    Bardzo mnie natomiast denerwują dyskusje o czyjejś winie. Jak zwykle w Polsce, gdzie po prostu pogardza się ludźmi, stawia się wyżej interesy jakiegoś lobby albo rządowe niż zdrowie ludzi. Mogę tylko powtórzyć, że to samo mamy i ze strony P. Minister Zdrowia dla której pieniądze ponad los społeczeństwa.

  38. Wedlug Le Figaro to jednak kielki…

  39. @ jk pisze: 2011-06-10 o godz. 13:49

    Wszysto wskazuje na kielki. Ciekawy artykul w Wall Street Journal, tu:

    http://online.wsj.com/article/SB10001424052702304778304576373650243960700.html

    Najbardziej podobaly mi sie statystyki, bo dosc czytelnie przedstawiaja sedno sprawy, czego brak bylo innym przekazom. Na prawie 3 tys. zachorowan az ponad 2,800 bylo w polnocnych Niemczech. Swiadczy to dla mnie o silnym zlokalizowaniu epidemii (raczej endemii) i wyklucza raczej mozliwosc pochodzenia tego szczepu E. Coli z jakiegos importu (ciekawe nb., ze w Hiszpanii nie zanotowano ani jednego przypadku zachorowania). Stad, niezaleznie od badan genetycznych, hipoteza o pochodzeniu tego szczepu z Dolnej Saksonii nabiera coraz wiecej cech prawdopodobienstwa.

    @ marlena pisze: 2011-06-09 o godz. 11:46

    Uklony za zdroworozsadkowe podejscie do problemu i oparciu sie panice, jaka staraja sie wywolac srodki przekazu. Zgadzam sie, ze zadnego niebezpieczenstwa nie ma gdy sie przestrzega podstawowych zasad higieny.

    Pozdrawiam.

  40. @ Werbalista :

    To w ogole wyglada tak jakby ta bakteria byla rasistowska i uwielbiala atakowac Niemcow, a inne nacje tylko przez przypadek. Moze ona jest w czyms, co jedza wylacznie Niemcy? Jest cos takiego?

  41. Zapewne, ktorys z gastarbaiterow narobil do transportu salaty czy kielkow przeznaczonych dla rasy panow i stad caly klopot. Pare lat temu w Kaliforni bylo tez podobne wydarzenie tylko z salata. Wtedy winni byli, o ile dobrze pamietam, pracownicy meksykanscy. Takie bomby biologiczne beda sie pojawiac zawsze gdy istnieje duza roznica w mikrobiologii jelit pracownikow pochodzacyhc z innych regionow swiata.

  42. bobola jak zwykle monotematyczny.

  43. @ jk pisze:
    2011-06-06 o godz. 19:58
    Absolutna bzdura!!!! Uzycie jakich genow? Plazmid E. coli O104:H4 przeszczepiono ogorkom albo pomidorom? Prosze takich bzdur na tym forum nie wypisywac, bo to uraga zdrowemu rozsadkowi.

    Sz.P Jacku
    komu mam wierzyć, panu czy informacji w linku ?

    „Forensic evidence emerges that European e.coli superbug was bioengineered to produce human fatalities”

    „This particular e.coli variation is a member of the O104 strain, and O104 strains are almost never (normally) resistant to antibiotics. ”

    „When scientists at Germany’s Robert Koch Institute decoded the genetic makeup of the O104 strain, they found it to be resistant to all the following classes and combinations of antibiotics”

    http://www.naturalnews.com/z032622_ecoli_bioengineering.html

  44. @ Adam 2222 :

    pan napisal tak: wyjaśnieniem tak masowych zarażeń jaki i niemożliwości albo ?niemożliwości? odkrycia źródeł, może być użycie genów E coli w żywności GMO. Sadze ze UE i media zamiotą to pod dywan podobnie jak w Kalifornii kilka lat temu ze szpinakiem.

    A ja zareagowalem na to „użycie genów E coli w żywności GMO”. I podtrzymuje, ze to niemozliwe. Natomiast oczywiscie jest teoretycznie mozliwe, ze bakteria O104:H4 byla „bioengineered”. To dwie rozne sprawy.

  45. @ Adam 2222 pisze: 2011-06-12 o godz. 04:34

    Szkoda, ze nie zapoznaje sie Pan z wiarygodnoscia zrodel, jakie Pan cytuje. NaturalNews nie jest zadna naukowa organizacja, ani tez nie moze wykazac zadnymi powaznymi naukowcami gloszacymi poglady NaturalNews. Sklania sie raczej ku panice i gloszeniem tez nie majacych nic wspolnego z nauka.

    W tym przypadku NaturalNews powoluje sie na wyniki analiz Instytutu Roberta Kocha na odpornosc E. Coli na roznego rodzaju antybiotyki i sulfonamidy. Wyniki te sa jak najbardziej wiarygodne, przeprowadzone bowiem przez swiatowej rangi instytut naukowy. Natomiast wnioski, jakie NaturalNews wyciaga z tych wynikow naleza juz tylko i wylacznie do NaturalNews i sa abolutnie bledne.

    NaturalNews zaslynelo miedzy innymi tym, ze promuje teze, jakoby szczepienia ochronne powiekszaly niebezpieczenstwo zachorowania na chorobe przeciwko ktorej bylo sie szczepionym.

    Inna teza, jest tak zwana „brudna elektrycznosc”, tj. emisje z roznego rodzaju urzadzen elektrycznych, ktore to emisje maja ni mniej ni wiecej – wywolywac cukrzyce.

    Jeszcze inna teza promowana przez NaturalNews jest teoria, ze radioterapia powoduje uszkodzenie mozgu. I tak dalej, i tak dalej.

    Panie Adamie, jesli Pan sie powoluje na jakies zrodla, to prosze zadac sobie trud sprawdzenia czy sa to zrodla wiarygodne, bo powolujac sie na NaturalNews moze Pan rownie dobrze powolywac sie na Super Express jako zrodlo naukowe.

    Pozdrawiam.

  46. @ Werbalista pisze: 2011-06-13 o godz. 00:41

    Kasa jest bytem niezbędnym wiec jej Brzytwa Ochman nie dotyczy.
    To widoczne jest choćby w Globalnym Ociepleniu, którego główny motorem był kolejarz z Indii, jako szef IPCC. (Naukowcy z IPCC przez lata nie brali pod uwagę w symulacjach komputerowych oceanów, które zajmują 3/4 powierzchni).
    To politycy, którym potrzebna jest „zabawa” w przyznawanie kwot CO2, dysponują kasa.

    Nie wiem czym zasłynęło NaturalNews bo zajrzałem tam dwa, trzy razy.

    Ale skoro pan uważa ze przebywanie w polach elektrycznych i radiacja nie maja wpływu na pana zdrowie/ciało to życzę panu wszystkiego najlepszego. Ja ich unikam, tak samo jak nie mam zamiaru mieszkać obok „ekologicznych” wiatraków generujących prąd.
    Nie używam tez „świńskich ogonów” (oświetlenie) których usuniecie resztek po stłuczeniu kosztuje ponad $2K, cena w USA. (Ze względu na toksyczne materiały w nich zawarte).

    Jeżeli informacja przedstawiana jest jak ta z zatruciami E-Coli, morderstwem Osamy czy szczepionkami (WHO „popisało się „) to wzbudza moja nieufność do oficjalnej wersji.

    Z poważaniem
    Adam 2222

  47. Niechęc do powszechnie znanych prawd naukowych, odrzucanie „oficjalnych wersji” ze względu na fobie i uprzedzenia i stojaca za nimi skrajna podejrzliwosc w stosunku do calych grup ludzi (IPCC, WHO, caly swiat nauki) i zwiazana z tym awersja do uwzgledniania we wlasnych sadach rzetelnych podstaw staly sie bardzo istotnym elementem naszego codziennego zycia. Pan Adam 222 jest dobrym przykladem tego typu postawy. Moze kiedys warto zrobic wpis na temat jak kompletne bzdury, sprzyjajace tego typu spojrzeniu na świat sie rozprzestrzeniaja w internecie, to bardzo ciekawe zjawisko. Ostatnio sledze z zapartym tchem kompletna bzdure powtarzana na lewo i prawo o
    ‚wybijaniu wielbłądów w Australii w celu walki z globalnym ociepleniem”:
    http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/swiat/australia-chce-wybic-swoje-wielblady,77988,1
    http://www.wprost.pl/ar/248303/Australia-chce-zabic-wielblady-By-walczyc-z-globalnym-ociepleniem/

  48. Sz.P. Ryzyk-fizyk pisze:2011-06-15 o godz. 12:16,
    pewnie pan słyszał/czytał, że kilka lat temu cześć naukowców cytowana przez IPCC że zgadzają się z Globalnym Ociepleniem zażądała wycofania ich nazwisk. Jak to żądanie nie zostało spełnione, zagrozili oni IPCC sprawa sądową. Dopiero wtedy wycofano ich nazwiska. Dziwne że panu nie przeszkadza kolejarz będący szefem Intergovernmental Panel on Climate Change. Czyby w tamtym czasie brakowało specjalistów od klimatu którzy chcieli by się podpisać pod GO ?

    Powinien pan również wiedzieć o udowodnionym oszustwie CRU, itp.

    Przy okazji proszę podać nazwiska ekspertów WHO którzy mieli wpływ na ogłoszenie fazy szóstej epidemii na świecie, i jednocześnie mieli finansowe powiązania z firmami produkującymi szczepionki przeciw świńskiej grypie.
    Nie zaszkodziłoby jakby pan podał zyski firm za te szczepionki.
    WHO zostało do tego zmuszone przez cześć naukowców.

    W tym kontekście zostawiam bez komentarza pańskie zdanie „skrajna podejrzliwosc w stosunku do calych grup ludzi (IPCC, WHO, caly swiat nauki”

    Pański pomysł na listę bzdur czy „bzdur” jest świetny, proszę ją zrobić.

  49. @Adam 2222
    „pewnie pan słyszał/czytał, że kilka lat temu cześć naukowców cytowana przez IPCC że zgadzają się z Globalnym Ociepleniem zażądała wycofania ich nazwisk”
    Czytałem i sprawdziłem, rzekoma informacja okazała okazała się nieprawdziwa.
    Czy zaglądał Pan do Raportów IPCC dostępnych Tu:
    http://www.ipcc.ch/publications_and_data/publications_and_data_reports.shtml
    i konfrontował Pan plotki z zawartością? Np. kto się i jak pd Raportem podpisał?

    „Powinien pan również wiedzieć o udowodnionym oszustwie CRU, itp.”
    Czy Pan zna wyniki WSZYSTKICH dochodzeń w sprawie CRU?
    http://en.wikipedia.org/wiki/Climatic_Research_Unit_email_controversy
    i podlinkowane tam materiały źródłowe.
    Wszystkie kończą się konkluzją ze żadnych oszustw nie było. Może zaciekaw Pana ze CRU nie mogło otwierać dostępu do danych np. z Polski bo nasz IMGW finansowany z Pańskich i moich podatków NIE UDOSTĘPNIA ich BEZ OPŁAT, co było jednym z rzeczywistych powodów kryzysu wokół CRU.
    Ja znam wiele plotek na ten i podobne tematy, widzę jak się rozlewają bezkrytycznie kopiowane i powtarzane. Łatwość rozpowszechniania nieprawdziwych oskarźeń mimo dostępu do informacji które pozwalają je zweryfikować jest jednym z poważnych problemów naszych czasów.

  50. Sz.P. Ryzyk-fizyk,
    dla rozweselenia podaje link jak prezydent Obama, viceprezydent Biden i speaker of House of Representatives, Pelosi śmieją się z Global Warming
    http://www.youtube.com/watch?v=q20cnn8vOfg&NR=1

    Źródła gazów cieplarnianych:
    95% – parowanie wody
    4.72% – biologiczna aktywność oceanów, wulkanów, rozkładanie się roślin itp
    0.28% – ludzka działalność

    o Globalnym Ociepleniu już w 1817r mówił do Admiralicji prezydent Royal Society w Londynie
    Potem Washington Post w 1922
    a w 1953, film
    http://www.youtube.com/watch?v=0lgzz-L7GFg&feature=player_embedded w 1953r

    W latach 70tych zaś straszono Era Lodowcowa. Jeden z głównych obecnych wyznawców Kultu Globalnego Ocieplenia mówił o nadchodzącej erze lodowcowej. W tym kontekście warto przypomnieć „objawienia” Klubu Rzymskiego.

    Kilka linków które miałem pod ręka

    An Inconvenient wyrok sadowy dla Al Gore
    http://abcnews.go.com/US/TenWays/story?id=3719791&page=1

    Jak Urząd Meteorologiczny zablokował pytanie dotyczące roli ludzkości w „hockey stick” wykresie
    http://www.dailymail.co.uk/news/article-1249035/How-Met-Office-blocked-questions-mans-role-hockey-stick-climate-row.html

    USA gov agencies invloved i data climet manipulation
    http://www.youtube.com/watch?v=AsQfr7wRZsw&feature=player_embedded

    http://www.climatechangedispatch.com//climate-reports/7491-official-satellite-failure-means-decade-of-global-warming-data-doubtful

    Nie znam i nie mam zamiaru grzebać się w … tzw. wszystkich dochodzę w sprawie przekrętu CRU, NWIA, Australijskiego Urzędu Meteorologicznego czy NOAA

    Wystarcza mi ujawnione emaile Philipa Jones dyrektora CRU, Keitha BRifa, jego asystenta Michaela Mann i innych.
    Ponizej email z CRU na temat „hockey-stick” grafiku opublikowany przez M. Manna w periodyku Nature:
    ” I’ve just completed Mike’s „Nature” trick of adding in the real temps to each series for the last 20 years (ie from 1981 onwards) amd from 1961 for Keith’s to hide the decline. Mike’s series got the annual land and marine values while the other two got April-Sept for NH land N of 20N. The latter two are real for 1999, while the estimate for 1999 for NH combined is +0.44C wrt 61-90. The Global estimate for 1999 with data through Oct is +0.35C cf. 0.57 for 1998″.

    Z poważaniem
    Adam 2222

  51. @Adam 2222
    Jak lubisz czytać internetowe opracowania na te tematy, możesz też zajrzeć tam: http://doskonaleszare.blox.pl/2009/11/Yet-Another-Nail-in-the-Coffin.html

  52. @Adam2222
    Zauwaz, prosze o czym piszę. Caly czas starasz sie oprzec swoje zdanie korzystajac z YouToBe University i blizej nieokreslonych stron www zamiast siegnac do bardziej wiarygodnych zrodel odleglych o takie samo klikniecie myszki (jakies np. .edu). To smutny znak naszych czasow.
    Uklony

  53. Teorie spiskowe maja to do siebie, ze: 1. sa proste, 2. tlumacza wszystko i 3. sie w nie wierzy. Dlatego nie udaje sie przekonac ich wyznawcow do czesto czastkowych alternatyw, ktore w dodatku trzeba przeanalizowac, przemyslec i skonfrontowac z innymi, czesto sprzecznymi wersjami. Wiara i rozum sa rozdzielne.
    A sila takiego myslenia bywa ogromna: http://www.rp.pl/artykul/676063_Francja_ostrzega_przed_fala_przepowiedni.html

  54. Sz.Panowie,
    jeżeli aktywność słońca spada to raczej można spodziewać się oziębienia. Poza tym zaliczanie NASA do wielbicieli Teorii Spiskowych to chyba przesada.
    http://solarscience.msfc.nasa.gov/SunspotCycle.shtml

    Panowie chyba już słyszeli wiadomo sc z 14 czerwca, ze trzech rożnych US solar physicists z US National Solar Observatory (NSO) and US Air Force Research Laborator ze siłą pola magnetycznego w sunspots cały czas obniża się

    Z poważaniem
    Adam 2222

  55. @Adam
    Owszem, można się spodziewać. Co więcej, od połowy XX w. nawet zaczęto to obserwować. Szkopuł w tym, że aktywność Słońca od tego czasu generalnie maleje (słabo, ale jednak), a średnia temperatura przy powierzchni Ziemi przestała maleć i rośnie. Przy powierzchni, bo temperatura wyższych warstw atmosfery podąża za 11-letnim cyklem.

    A co do sformułowań „95% procent to parowanie wody”, to piękny przykład na kwestie skali. Owszem, efekt cieplarniany Ziemi to przede wszystkim sprawka pary wodnej, ale oznacza to, że dzięki niej średnia temperatura oscyluje ok. 15 stopni na plusie zamiast ok. 15 stopni na minusie (jak ktoś znajdzie dane, że nie 15, a 17,5 albo i 30, to niech nie ogłasza, że znalazł u mnie kłamstwo, bo nie o konkretną liczbę mi chodzi, a o pewną skalę). Kwestia w tym, że nasz świat przyzwyczaił się do tych ok. 15 stopni i ten niewielki procent wywoływany przez dwutlenek węgla i metan, który oznacza zmianę tylko o kilka stopni, jest dla niego problemem.

  56. @Adam222
    Dobry komentarz z bezposrednimi odniesieniami do artykulow i danych naukowych oraz oryginalnych wypowiedzi naukowcow ktorzy badaja ostatni spadek aktywnosci Slonca jest tu:
    http://doskonaleszare.blox.pl/2011/06/Mala-epoka-lodowa.html
    Jak widac, wbrew powszechnemu przekonaniu, wplyw fluktuacji aktywnosci Slonca w obserwowanym zakresie na temperature globalna jest niewielki, znacznie mniejszy niz aktualne efekty antropogeniczne.
    Sama NASA pisze o tym od lat:
    http://science1.nasa.gov/science-news/science-at-nasa/2009/01apr_deepsolarminimum/
    NASA ma na temat przyczyn globalnego ocieplenia jasne zdanie:
    http://earthobservatory.nasa.gov/Features/GlobalWarming/
    http://climate.nasa.gov/causes/
    zgodne ze zdaniem współczesnej nauki.

  57. Dziękuję za linki i za czas poświęcony dla mnie, przeczytałem, ale wątpliwości zostały.

    Jeżeli jedni z najpotężniejszych ludzi na świecie, prezydent, vice, speaker Kongresu USA i kongresmeni, wyśmiewają teorie o Globalnym Ociepleniu.
    To jak mozna oczekiwać, ze przeciętny człowiek, który nie ma możliwości sprawdzić informacji podawanej przez media, uwierzy w to z czego oni się śmieją ?

    Z poważaniem
    Adam 2222

  58. @Adam
    Parlamentarzyści w USA to w pewnym sensie przekrój narodu. Jak i u nas. Naród ma wątpliwości. Interesy polityczne interesami, komisje parlamentarne komisjami, poglądy poglądami a wiedza naukowa wiedzą naukową. Zgodność nie zawsze występuje. Warto jednak w oficjalnych dokumentach stanowiska USA czy Chin są zgodne ze stanowiskiem nauki:
    http://www.state.gov/g/oes/climate/
    http://www.ccchina.gov.cn/WebSite/CCChina/UpFile/File188.pdf
    choć wpływa to tylko w pewnym stopniu na politykę która jest gra interesów.
    Jednak warto zdawać sobie sprawę że problem jest, a ponieważ jest trudny i różne próby rozwiązania go naruszają wiele interesów, jedni próbują go zakrzyczeć, a inni forsują niejasne rozwiązania, a jeszcze inni chowają głowę w piasek.
    Warto jednak pamiętać, że ani Kongres czy wiceprezydent USA ani polski Sejm, ani dziennikarze nie są w sprawie nauki autorytetami. Jest gorzej, nawet najlepszy naukowiec w swojej dziedzinie poza nią nie jest mądrzejszy od innych. Wielu głośno wołających nadużywa jej autorytetu czy wykracza poza ramy własnych kompetencji, warto mieć tego świadomość….Stad mój apel o ostrożne traktowanie różnych opinii i doniesień na temat nauki (e-coli, globalne ocieplenie i co wypłynie za jakiś czas) oraz o zaglądanie do źródeł, gdy sprawa wydaje się ważna.

    Ukłony i dziękuję za prawdziwą dyskusję . To nieczęste na forach internetowych i w mediach 🙂

css.php