Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców

1.09.2007
sobota

Model niczego

1 września 2007, sobota,

mlotek_200.jpgZrób to sam: komputerowy model układu

Układ, jak wiadomo, trzyma się mocno. Ostatnio premier Kaczyński oświadczył, że istnieje już jego komputerowy model i naukowcy badają jego sieć, węzły i, jak się domyślam, zapewne również powiązania z innymi układami. Takie badania muszą być bowiem prowadzone z rozmachem. W „Niedowiarach” staramy się być na bieżąco z największymi naukowymi osiągnięciami, nie mogliśmy więc nie zareagować na doniesienie o tym przełomowym odkryciu.

Zachęcony rewelacjami premiera postanowiłem samemu zbudować własny komputerowy model układu. Użyłem do tego celu programu Power Point. Na pierwszy rzut oka wydawało się to dziecinnie proste (za chwilę zobaczymy jednak, jak to pozory mogą mylić).

Po umieszczeniu w węzłach układu nazwisk wskazanych przez samego premiera (Kaczmarek, Netz, Krauze, Kornatowski) sieć powiązań zaczęła się szybko i niemal automatycznie – jak na komputer przystało – zagęszczać. O dziwo, w kompletnym już niemal modelu bardzo blisko centrum układu znalazły się takie nazwiska jak Kaczyński (pierwszy), Kaczyński (drugi), mama Kaczyńska, a nawet i sympatyczna żona Kaczyńska (zwana w niektórych kręgach zakonno-kościelnych Czarownicą). To był pierwszy krąg węzłów sieci. Dalej pojawili się panowie o imionach Zbigniew, Edgar, Ludwik, Zdzisław etc…

Spoglądając na mój model dochodziłem jednak do coraz bardziej niepokojących wniosków. W jego konstrukcji musiał znajdować się jakiś błąd, gdyż jedna polska rodzina (a nawet jej liga wraz z rodzinami panów Edgara, Ludwika etc…) żadną miarą nie mogła stanowić centrum układu. Jednym słowem wyszło na to, ze stworzyłem, owszem komputerowy, ale fałszywy model układu.

Zresetowalem więc komputer i podjąłem dalsze prace badawcze nad układem. Kolejne próby konstrukcji komputerowego modelu kończyły się podobnym fiaskiem, a właściwie fiaskami, bo każdy stworzony przeze mnie model okazywał się fałszywy i za każdym razem jakaś czarownica wyskakiwała w nim jak chochlik z butelki w samym centrum układu. Zdenerwowany wyrzuciłem mój komputer na śmietnik i dokończyłem pisanie tego blogowego wpisu na zwykłej maszynie do pisania.

Z mojej pracy naukowo-badawczej wynika jeden niepokojąco brzmiący wniosek. Mianowicie, może i ów model, o którym mówi premier, a na którym pracują niezmordowanie liczni naukowcy i powstają nawet na tej podstawie doktoraty (nie mówiąc o magisteriach), jest fałszywy. Może więc należałoby zachować ostrożność w wyciąganiu wniosków nawet z modeli komputerowych? Ta drogą chciałbym dotrzeć do najwyższych władz państwowych i zwrócić uwagę, że przed wyciągnięciem dalszych wniosków (a nie daj Panie Boże naukowcom też wyskoczyła w centrum układu jakaś czarownica, i co wtedy?) należałoby może ten słynny już na całą Polskę komputerowy model zweryfikować. Sugerowałbym komputerowo-informatyczną ustawę lustracyjną, choć trudno wyobrazić sobie, aby dzisiejszy Sejm był w stanie szybko taką ustawę uchwalić (może więc Sejm nowej kadencji?).

A teraz nieco bardziej poważnie. Premier padającego rządu chwyta się różnych brzytew. Najnowszą brzytwą okazał się komputerowy model układu. Jarosław Kaczyński od dawna porozumiewa się ze swoim elektoratem ponad głowami elit i ludzi jako tako wykształconych używając własnego kodu. Teraz, wyciągając jak królika z kapelusza ów komputerowy model, postąpił dokładnie tak samo. Komputerowy model układu to bowiem oko puszczone po raz kolejny do, jak nazywa tę część społeczeństwa poseł Kurski, „ciemnego ludu, który wszystko kupi”. Otóż powagę modelu ma tu gwarantować komputer, a komputer, jak wiadomo wśród gawiedzi, to magiczne „ustrojstwo”, coś, co zawiera w sobie wszelkie możliwe mądrości. Skomputeryzowanie przyświecającej Kaczyńskiemu i PiS-owi od dawna idei układu ma przenieść tę sztucznie podtrzymywaną przy życiu ideę na grunt naukowy – przynajmniej w pojęciu owego „ciemnego ludu”.

W gronie komputerowych blogowiczów, oczywista (sic!), chyba, jest wiedza, że komputer jest takim samym narzędziem jak młotek czy hebel, z tą drobną różnicą, że jest trochę bardziej skomplikowany. Tworzeniem komputerowych modeli czegokolwiek zajmują się ludzie. Model komputerowy wcale nie musi być lepszy (patrz: bardziej prawdziwy) od modelu nagryzmolonego na kawałku serwetki w kawiarni (wiedzą o tym doskonale matematycy).

Największym osiągnięciem naukowym w sferze modeli komputerowych byłby zapewne model „niczego” (filozofowie woleliby zapewne model Nietzschego, może Grzegorz Pacewicz w tej sprawie zabierze głos w tym blogu;) ). O ile bowiem „coś” można zawsze jakoś zmodelować, to chyba do tej pory nie wymyślono jeszcze modelu „niczego” (tu zdaje się na wiedzę i doświadczenie blogowiczów).

Wygląda więc na to, ze komputerowy model układu, o którym opowiada premier, okazał się tak doniosłym odkryciem właśnie dlatego, że jest pierwszym modelem niczego.

Jacek Kubiak

PS. Bardziej fachowo nt. komputerowego układu pisze w swym blogu Edwin Bendyk.

Fot. Jeff Kubina, Flickr (CC BY SA)

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Prawda, jak trudno zachować zdrowy rozsądek słysząc takie brednie? Ale gratuluję, z powyższego wpisu widać, że jest to możliwe.

  2. Czlowiek uczy sie na bledach. Moze zatem przedwczesnie wyrzuciles nieudane wersje ukladu? Aby go jednak odtworzyc potrzebne sa dane faktyczne. Mazwiska obiektow oraz kryteria oddzialywan. Jak jest to przyjete w badaniach naukowych aby uwiarygodnic Twoje stwierdzenia trzeba by mogli takie doswiadczenie powtorzyc rowniez inni badacze. Inaczej bedzie to tylko jeszcze jedno naukowe oszustwo, o ktorych tak lubisz pisac.

  3. A znacie powiedzenie „nie ma rady na układy” ? 😆

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. To wszystko przez te wymyślne urządzenia !

    Premier zapomniał , że wystarczy iść do magla ( chyba jeszcze jakieś istnieją na Żoliborzu ? ).

  6. Od razu przypomina mi się stary dowcip: dyrektor do nowo przyjętej pracownicy:
    – Ach, pani Zosiu, pani w pracy to nie zastąpi żaden komputer.
    – A dlaczegóż to panie dyrektorze?
    – Bo jeszcze nie wynaleziono maszyny która by nic nie robiła.

    A tak na bardziej poważnie. To po pierwsze: udowodniono że do każdego człowieka na świecie dzieli nas najdalej sześć skoków poprzez znajomych (http://en.wikipedia.org/wiki/Six_degrees_of_separation). Więc w układzie tak rozumianym jest nie tylko „wiedźma” ale literalnie wszyscy. Łącznie z dablju buszem.

  7. LeszkuT;

    Blad modelu, o ktorym wspominasz lezy w zalozeniu jednakowego a’priori wiezu pomiedzy dowolnymi obiektami systemu. Wiezy miedzyludzkie sa bardzo ograniczone i co wiecej nie sa tej samej jakosci pomiedzy elementami populacji.

  8. Marcin :

    Fajny wpis w twoim blogu. Masz tez czytelnikow we Francji. Nie poslucham cie jednak i wracam, tzn. przelotnie, ale jednak. Nie uwazam, jak na poczatku, kadencji rzadow PiSu aby Kaczory byly zagrozeniem dla demokracji w sensie przejscia do dyktatury. N.B. zagrozneniem sa i to ogomrnym, bo psuja wszystko wokol siebie, demokraje, panstwo, standardy, sploeczenstwo obywatelskie….
    Kaczynski jest jednak eksperymentatorem i ma taka zachcianke, ze chce zbadac pogranicze demokracji i dyktatury. Nie wierze jednak aby przekroczyl te delikatna linie dzielac oba swiaty. Dowod: jego reakcja na proby zaostrzenia ustawy antyaoborcyjnej. Ten facet jest cynikiem i hipokryta do szpiku kosci, ale pewnych granic nie przekracza. Dlatego, w tym ekstremalnym wydaniu, haslo nt. zasad jest dosc prawdziwe. Roznica pomiedzy zasadmi Kaczynskich i wszystkich innych (poza Giertychem i Lepperem – to zupelnie osobne swiaty) jest taka, ze ich zasady sa po prostu baaaardzo wysoko zawieszone i latwo mozna pod nimi przejsc. Uwzglednajac wzrost obu braci jest to szczegolnie latwe. A wiecz zasady tak, ale jakie i jak zwieszone. Tego bracia na wszelki wypadek nie mowia.

  9. Oczywiście, jest to ten sam chwyt, który swego czasu tak pospolicie był wykorzystywany w marketingu. Każdy z nas spotkał się przecież z „komputerowym mieszaniem lakierów”, „komputerowym dobieraniem fryzury”, czy nawet „komputerowym czyszczeniem dywanów”. A że słowa te brzmią śmiesznie w ustach osoby, która ma problemy z założeniem słuchawek? Trudno, „ciemny lud” pewnie nie zauważy tego drobnego szczególiku.

    A wszystkim tym, których zainteresowały komputerowe analizy układu, polecam stronę planarity.net. Polega to na tym, aby sprowadzić zadany graf do takiej postaci, w której widać, że jest on grafem planarnym. A po ludzku: „trza tak te kropki poprzesuwać, coby się kreski nie przecinały” ;-).

  10. Miałem zamiar zająć się analizą sieci ekonomiczno-społecznych i niestety wielki strateg mnie uprzedził 🙂 Czy ktoś może jeszcze potraktować na poważnie moją pracę badawczą 🙁

    Przy okazji dobre oprogramowanie do badania SNA znajduje się tu:
    http://vlado.fmf.uni-lj.si/pub/networks/pajek/default.htm

    Najgorsze jest to, że nasz rząd niszczy to co powinien wzmacniać – kapitał społeczny, czyli zaufanie oraz zdolność kooperacji. Niestety coraz częściej walka z układem zmienia się w destrukcje kapitału społecznego. Zaczynamy się bać innych ludzi.

  11. Obawa to moze za wiele powiedziane, ale ostroznosc w obcowaniu ze swierzymi „przyjaciolmi” jest zawsze wskazana. Zwlaszcza teraz gdy obowiazuja wilcze prawa kapitalizmu. Czujnosc i rezerwa to cechy wojownika o lepsze jutro.

  12. puk! puk!
    Kto tam ?
    Abw.
    W jakiej sprawie ?
    Prosze otworzyc.
    ????
    Gratulacje! Nasz komputer wysymulowal Pana jako element Ukladu. Jest Pan zatrzymany. Prosze zabrac ze soba szczoteczke do zebow i cos cieplego na zmiane. Noce sa coraz chlodniejsze….

  13. Niestety podobne rzeczy zdarzają się także gdzie indziej, np. w Holandii wśród statystyków głośna jest sprawa pielęgniarki Lucii de Berk, pielęgniarki wytypowanej jako podejrzana o morderstwa na podstawie analizy statystycznej, która na dodatek została podważona przez specjalistów. Pierwszą analizę przeprowadził bodajże ordynator szpitala (przy pomocy Excela) i na podstawie prostego modelu stwierdził, że prawdopodobieństwo, że zdarzy się to co się zdarzyło przy założeniu, że ona jest niewinna jest bardzo małe (problem w tym, że prawdopodobieństwo, że w totolotka wygra właśnie ta osoba, która wygrała też jest bardzo małe, ale to nie świadczy, że zakłady były ustawiane). Potem ekspert sądowy, który jak się okazało próbował się kiedyś doktoryzować ze statystyki ale nigdy mu się to nie udało, przedstawił inne argumenty, prowadzące do zbliżonych wniosków o winie oskarżonej. Ale jego wyliczenia zostały zakwestionowane przez kilku uznanych holenderskich statystyków (błędy były już na bardzo elementarnym poziomie), podobnie jak sama idea, by stosować metodę statystyczną w indywidualnej sprawie sądowej. Były też inne dowody (medyczne), ale część została zakwestionowana przez niektórych ekspertów, nie jest nawet jasne ile z rozpatrywanych przypadków śmiertelnych (chodziło o zgony pacjentów podczas dyżurów w szpitalach) było spowodowanych przyczynami naturalnymi. Ostatecznie wyrok to dożywocie.

    Nie znam sprawy na tyle, by się wypowiadać, jest dość złożona, bo kontrowersje są tam na każdym kroku, ale myślę, że obrazuje ona do czego może prowadzić niewłaściwe użycie nauki w systemie prawnym.

    Dla zainteresowanych: http://en.wikipedia.org/wiki/Lucia_de_Berk

    oraz z bardziej statystycznego punktu widzenia artykuł kilku statystyków analizujące argumenty oskarżenia:

    http://arxiv.org/abs/math/0607340

  14. A może prezydent po prostu za dużo się naoglądał serialu Wzór? 🙂

  15. Taki model to dobry początek. Po kilku modyfikacjach będzie z tego model całej naszej III/IV RP (niewielkich: przecież układ jest wszechobecny). Może wtedy Kaczyńscy zajmą się zarządzaniem modelem i zostawią mój kraj w spokoju?

  16. Zdaje mi się, że był tu jeszcze jeden komentarz do wpisu, ale gdzieś przepadł…

  17. Uwaga, uwaga. Po nowosciach dla informatykow mamy teraz cos i dla botanikow. Otoz pan premier oswiadczyl, ze jest nie tylko uklad (ktorego to model komputerowy uzyskano), ale rowniez i ‚bluszcz ukladow’.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4454470.html

    Jak tak pojdzie dalej to skonczymy w ukladowej puszczy… Pan premier znow puscil oko.

  18. Autor skupia się na nieistotnej w tropieniu układu sprawie tj. oprogramowaniu (modelu).

    Dal zapewnienia wiarygodności działania systemu najważniejszy jest moim zdaniem wygląd komputera: powinien być okazały, strzezony przez uzbrojonych i zamaskowanych funkcjonariuszy i mieć dużo mrugających lampek.

    Co do samego modelu (skoro Pan nalega) to algorytm powinien byc mozliwie prosty, np.: wprowadza się wynik, a komputer dostarcza odpowiednich obliczeń:-)

css.php