Nie ma cząstek. Są pola

Nie ma cząstek, są pola – taki wniosek wynika z książki Arta Hobsona „Kwanty dla każdego”.
Jak to nie ma cząstek? Przecież właśnie przed chwilą wykryto nową (no… quasi-cząstkę). Wszyscy uczyliśmy się w szkole o protonach, elektronach, słyszeliśmy o kwarkach… Einstein dostał Nobla za wyjaśnienie efektu fotoelektrycznego: będący cząstką foton uderza w inną cząstkę elektron i wybija go z atomu.
Autor zwraca jednak uwagę na kilka innych istotnych zjawisk, przede wszystkim znane szeroko doświadczenie z dwoma szczelinami. Zademonstrowano je dla światła, elektronów, atomów, a nawet cząsteczek. Przepuszczamy cząstki przez dwie wąskie szczeliny i obserwujemy, w jakich miejscach uderzają w ekran. Punktowe cząstki, podobne do małych piłeczek, zmierzałyby po linii prostej i uderzały w ekran naprzeciwko szczelin. W rzeczywistości obserwowano charakterystyczny wzór podłużnych prążków, tzw. interferencyjny. Podobny układ tworzą nakładające się fale na wodzie dochodzące z dwóch różnych miejsc.

Tak więc elektron czy foton to fale… Fale czego? Fala na wodzie jest pewnym zaburzeniem ośrodka, czyli samej wody, polegającym na pionowym ruchu poszczególnych cząsteczek. Co jednak miałoby się ruszać w przypadku światła czy elektronu, przemierzających próżnię niewypełnioną żadnym ośrodkiem?
Sławetny eter, niby to wypełniający przestrzeń, wyrzucono z teorii dekady temu. Co więc faluje? Czego zaburzeniem są fale materii czy promieniowania? Wydaje się, że samej przestrzeni, pewnych jej właściwości ujmowanych w formie pól.
Hobson litościwie ogranicza matematykę w swojej książce. Więcej o polach można znaleźć u innych autorów, choćby w serii „Teoretyczne minimum” Leonarda Susskinda. Okazuje się, że pole jest pewną funkcją przyporządkowującą do każdego punktu w przestrzeni pewien obiekt matematyczny. Słowo funkcja oznacza po prostu relację przyporządkowującą każdemu elementowi pierwszego zbioru dokładnie jeden element drugiego zbioru. Tak więc w Polsce noszone przez każdego obywatela nazwisko jest funkcją (każdy Polak ma tylko jedno, choć niekiedy złożone nazwisko; tworzone w niewiadomym celu przydomki literackie pewnych kandydatów na urzędy pomijamy), a Wielkiej Brytanii (gdzie nazwisk można nosić kilka) już nie.
Najprostsze pole skalarne przyporządkowuje dla każdego punktu pojedynczą liczbę, przykładem temperatura. Bardziej skomplikowane są pola wektorowe. Weźmy wiatr. By go opisać, nie wystarczy podać jednej liczby. Poza prędkością ma kierunek, może też się w pewnym stopniu wznosić bądź opadać. Analogicznie możemy podać, jak szybko wieje w kierunkach północ-południe, wschód-zachód i góra-dół. Możemy opisać go czymś w rodzaju strzałki, wektorem o trzech współrzędnych. Rozmaicie dobierać sposób opisu, czyli układ współrzędnych, ale zawsze będzie to tyle samo niezależnych liczb, jak informuje nas twierdzenie o bazie przestrzeni wektorowej.
Jeszcze trudniejsze do pojęcia są pola tensorowe, gdy do każdego punktu przypisujemy tensor. To skomplikowany obiekt matematyczny opisywany przez tabelkę liczb, które zmieniają się w określony sposób przy zmianie układu współrzędnych.
Po co to komu? Rozważny pole elektryczne i magnetyczne. Na nieruchomy ładunek elektryczny działa siła elektrostatyczna, podczas gdy na ładunek ruchomy działa już także siła magnetyczna (Lorentza). Problem polega na tym, że ten sam ładunek porusza się bądź nie zależnie od wybranego układu odniesienia, wobec czego oddziaływanie wyłącznie elektrostatyczne w jednym układzie współrzędnych będzie magnetyczne w innym układzie odniesienia. Przechodzenie z jednego do drugiego umożliwia wyrażenie jednego zunifikowanego pola elektromagnetycznego tensorem właśnie, chociaż najprostsze obliczenia w bagnie współrzędnych kowariantynych i kontrawariantnych oraz pochodnych takich, śmakich i owakich są dramatyczne.
W każdym razie foton, czyli kwant światła, jest zaburzeniem tego właśnie pola. Nie jest więc punktem, tylko pewną rozciągłą w przestrzeni zmianą, zaburzeniem, któremu można przypisać długość fali. Ponieważ jednak kwanty mogą przekazać energię tylko w całości albo w ogóle, po uderzeniu w ekran całość energii fotonu przekazana zostaje pojedynczemu atomowi. To wywołuje wrażenie punktowej cząstki uderzającej w jedno miejsce. Analogiczne rozumowanie dotyczy elektronu i wszystkich innych cząstek będących z zaburzeniami pól materii.
Czy taka wizja nie stoi w sprzeczności z teorią względności Einsteina zakazującą poruszania się z prędkością większą niż prędkość światła? Oto mamy przed sobą rozciągły przestrzennie, a niekiedy wielki kwant oddający całą energię, czyli zmieniający się w całości (ulegający dekoherencji), w jednej chwili. Podobnie niekiedy znacznie oddalone od siebie dwa splątane kwanty jak jedna całość momentalnie zmieniają formę, gdy jeden w coś uderzy. Czy nie można by w ten sposób przesłać sygnału szybciej od światła?
W rzeczywistości teoria Einsteina nie mówi, że nic nie może poruszać się szybciej od światła. Zabrania tego obiektom posiadającym masę bądź informacjom.
Załóżmy, że pewien eksperymentator, nie musi być nawet fizykiem, dajmy na to, jest humanistą i ma na imię Karol, przesyła informacje do innego badacza, też humanisty, imieniem Tadeusz. Ponieważ, rzecz jasna, Tadeusz jest inną od Karola osobą, przebywać może w innym miejscu, teoretycznie nawet w odrębnej galaktyce. Jeśli Karol napisze tekst, np. o tematyce historycznej, Tadeusz dopiero po pewnym czasie będzie mógł go odczytać, a następnie odesłać odpowiedź, jak bardzo okazał się on dla niego inspirujący.
Jeśliby jednak Karol wysłał Tadeuszowi informację zakodowaną w kwantach światła splątanych z fotonami pozostawionymi we własnym mieszkaniu, a następnie dokonał pomiaru, fotony uległyby dekoherencji dokładnie w tej samej chwili u Karola i w apartamencie Tadeusza, nieważne, jaka dzieliłaby ich odległość, kilkaset metrów czy lata świetlne. Obaj mieliby tę samą wiedzę w tym samym momencie, tak jakby byli w istocie jedną osobą (którą oczywiście nie są).
Czy można w ten sposób rzeczywiście przekazać informację? Po trafieniu w ekran kwant światła lokalizuje się w przypadkowym miejscu. Nie ma żadnych praw fizyki, które pozwoliłyby zawczasu wyznaczyć wynik pomiaru. Jakakolwiek próba odczytu informacji da nam kompletnie losowe wyniki, cóż z tego, że takie same po obu stronach zarówno Karola, jak i u Tadeusza. Gdyby więc trzeci eksperymentator, niechaj mu na imię Jarosław, próbował przekazać im obu instrukcje, mogliby rzeczywiście otrzymać te same dane, tylko że całkowicie losowe i o niczym nieinformujące.
Nie ma więc żadnych przeszkód, by stwierdzić, że to, co uznawaliśmy za cząstki i wyobrażaliśmy sobie jako punktowe obiekty, takie małe piłeczki pingpongowe zderzające się z innymi piłeczkami pingpongowymi, w istocie stanowi rozciągłe zaburzenie wypełniających cały wszechświat pól.
Rozciągłe, a więc zdolne przejść jak każda fala przez dwie szczeliny. Zmieniające się nie lokalnie, a w jednej chwili w całości, bo mimo rozciągłości niepodzielne. Ulegające splątaniu, które jest po prostu mieszaniem rozchodzących się zaburzeń.
Kolejną szkolną wizję świata czas pożegnać. Punktowe cząstki nie istnieją.
Marcin Nowak
Bibliografia
- Art Hobson: Kwanty dla każdego. Prószyński i S-ka, Warszawa 2018
- Leonard Susskind et al.: seria Teoretyczne Minimum. Prószyński i S-ka, Warszawa 2015-2024
Komentarze
Kolejną szkolną wizję świata czas pożegnać.
Pewno dlatego np. Trump zwalcza nauke. Bo pozbawia go mitow.
@mfizyk
Nie jest on niestety odosobniony
@Marcin
Dzięki za ten nowy esej!
Punktowe cząstki istotnie nie istnieją. Co więcej istnieje przejście od reprezentacji falowej do ‚ray like’.
Wiecej nic nie mówię, bo nie chce spalic publikacji.
To co Marcin napisał to warto zapamietac!
Mam nadzieje, ze bedzie sie dzialo 🙂 w fizyce i to niedlugo.
Nie ma więc żadnych przeszkód, by uznać, że to co uznawaliśmy za cząstki i wyobrażaliśmy sobie jako punktowe obiekty, takie małe piłeczki pingpongowe zderzające się z innymi piłeczkami pingpongowymi, w istocie stanowi rozciągłe zaburzenie wypełniających cały wszechświat pól.
Rozciągłe, a więc mogące przejść jak każda fala przez dwie szczeliny. Zmieniające się nie lokalnie, a w jednej chwili w całości, ponieważ jednak mimo rozciągłości niepodzielne. Ulegające splątaniu będącym po prostu mieszaniem rozchodzących się zaburzeń.
Kolejną szkolną wizję świata czas pożegnać. Punktowe cząstki nie istnieją.
Po co ? cd .
( Co ma barion do wiatraka ?)
1 kwietnia 13;24
„Odkrycie dokonane w Wielkim Zderzaczu Hadronów (LHC) w CERN niedaleko Genewy ujawniło, że krótkożyciowy kuzyn protonów i neutronów, barion lambda, rozpada się w innym tempie niż jego odpowiednik z antymaterii.
(…)
Efekt ten, nazywany naruszeniem parzystości ładunku (CP), odnosi się do cząstek o przeciwstawnym ładunku, takich jak materia i animateria, zachowujących się inaczej. Jest to kluczowe wyjaśnienie, dlaczego materia była w stanie dominować nad antymaterią we wczesnym wszechświecie – bez niej wszechświat byłby pustą pustką. ”
………..
Fotony emitowane przez materie sa częścią tej materii , jaka,ś jej forma która zamienia się w pole bo nie ma cząstek .
Barion lambda o ile zrozumiałem nie ma masy (?) , ale rozpada się co by znaczyło , ze ma . (?)
Fotony sa, polem czego , skoro podróżują miliardy lat i co najwyżej wydłuża „im sie ” fala . Tamte bariony gdyby przetrwały tez „emitowałyby fotony” a co potem i po co ?
A jeżeli ten wszechświat jest jednym polem (przestrzennym) energii, która jest w stanie neutralnym? I jedynie w nielicznych punktach występują zaburzenia o najróżniejszym charakterze i zasięgu? Ta energia pierwotna może przyjmować w obszarach zaburzeń najróżniejsze formy, również jako znana nam materia.
Ponieważ najczęstsza w naszym świecie jest energia cieplna, jest ona być może najbliższa formą energii pierwotnej. I być może istnieje potencjalny „elektres”, jako elektryczny odpowiednik magnesu, podobnie czerpiący energię bezpośrednio u źródła.
Z tego wynika, że nie ma się o co bić, bo energii jest …. Nie dziw więc, że Trump tak zwalcza naukę, bo kto kupi w USA ropę czy gaz?
Czy pola mają masę? Takie naprzykład EM pole? Energię to to ma, ale masę? Znaczy czy próżnia pozostaje próżnią, gdy ją pole EM wypełnia? W high school byłem zdania próżnia masy nie posiada ponieważ żadna siła na nią nie działa. Magnesy mnie wówczas fascynowały. Powiesiłem taki jeden na nitce we flaszce „próżniowej”, znaczy zbiorniczku szklanym z którego powietrze wypompować było można. Wypompowałem, zbiorniczek na sznurku zawiesiłem i drugi magnes doń zbliżyłem. Co się od pionu odchyli? Magnes we flaszce czy cała flaszka z magnesem? That was the question. To samo, ale bez wypompowywania powietrza z butelki próżniowej. Wynik identyczny. Znaczy magnes na magnes jedynie działa, na odległość działa, czyli M pole na M pole. Tu problem powstał: Jak to M pole, które masy przecież nie ma, może inne, równie bezmasowe M pole odpychać lub przyciagać? Zastaniawaliście sie może nad czymś takim o Szanowni w 9-tej klasie? Od szkolnej wizji świata jaka się kiedyś miało zależy ta jaką się ma gdy czas pożegnania się z nim nadchodzi.
„Rozciągłe, a więc mogące przejść jak każda fala przez dwie szczeliny.”
To nie jest prawda. Pojedynczy foton (elektron) przechodzi _tylko przez jedną_ szczelinę. Ale dowcip polega na tym, że nie wiemy przez którą. Gdy skierujemy na szczeliny jedną cząstkę na ekranie pojawi się tylko jeden błysk (jeden piksel kamery CCD). Dopiero po wielu pojedynczych „strzałach” (jedna cząstka za drugą nie razem) piksle na ekranie ułożą się w prążki interferencyjne. A co jeśli ustawimy detektor fotonów przy jednej ze szczelin aby sprawdzić którędy przeszła cząstka? Wtedy interferencja znika. Nawet wtedy gdy detektor przy szczelinie nie „kliknął,” wystarczy sama jego obecność!
Rozważanie w trybie przypuszczającym jak książki napisane przy „pomocy ” futonów wpadających w oko ..a wędrujących dalej , po co ? W trakcie tej wędrówki raczej lecą na s’lepo .. tak przez pole na szagę ..
………….
Pole bigna,ce przez pole .. łatwiej będzie uwierzyć , ze to tylko ktoś wymyślił niechcący .. bo przez przypadek .
Pole jako obiekt matematyczny a przez to symetryczny ( jak to sie nazywał ten młody Francuz za (po) Napoleona (-nie).. Galois ? )bo zalane fotonami . .. wiatrak na tym polu ..jak barion .. kiedyś się rozpadnie .. jak było do przewidzenia . Pozostanie lambda ..
„Pole bigna,ce ” zamiast biegnącego dowodzi tego na szagę biegania .
Qba
Zupełna neutralność jest sprzeczna z zasadą nieoznaczonosci
@Calvin Hobbs
Skoro ma energię, to ma masę.
@Stary Profesor
Skoro przechodzi tylko przez jedną szczelinę, to co z czym interferuje? Skąd wzór interferencyjny?
Marcin,
jest z Tobą jakiś kontakt?
Masz otwarty interdyscyplinarny umysł i to mi się u Ciebie podoba!
Starszy jestem, więc nie obraź się za totumfackosc.
Marcin Nowak
2 KWIETNIA 2025
21:15
@Calvin Hobbs
Skoro ma energię, to ma masę.
…
Foton ma energie, ale nie ma masy Ma jej equivalent?
@Marcin Nowak
A może zasada nieoznaczoności jest wynikiem aktualnego braku możliwości pomiarowych? Czyli braku dojścia pomiarowo w pobliże energii pierwotnej? A może każdy pomiar na tym poziomie zaburza lokalnie energię pierwotną i stąd nieoznaczoność? A może od energii pierwotnej dzieli nas nieskończenie wiele poziomów energetycznych, z których każdy jest inny i każdy jest zmienny?
Przyjęcie energii jako podstawy/ bazy wszechświata pozwoli wyjaśnić wszelkie siły trzymające wszystko w kupie. Może.
@R.S.
Myślę, że tak. A o jaki rodzaj kontaktu chodzi?
@ahasverus
Ma masę w pewnym sensie. Nie ma masy spoczynkowej.
@Qba
Brzmi jak teoria zmiennych ukrytych, która obalono dzięki nierówności Bella.
Marcin Nowak
2 KWIETNIA 2025
21:42
Ale biedaczek nigdy nie jest w spoczynku.
@Marcin Nowak
Jeśli coś jak teoria brzmi,
To może coś w cosiu tkwi?
Wszak wiemy, że język pasować musi do problemu,
Czyli musimy wiedzieć jak mówić po ichniemu,
Bo inaczej snujemy jeno opowieści,
W których problem rzadko się mieści.
Stary Profesor 20:51 – et al.
wie jak zrozumiec to:
‚a single photon can exhibit an interference effect, demonstrating the wave-particle duality of light, as shown in the double-slit experiment where a single photon appears to pass through both slits and interfere with itself.’?
wieC jak zrozumiec to….
Marcin,
masz mój e-mail to napisz proszę ,
jest w rejestracji do tego bloga
A jak nie masz to jest w LinkedIn
Radek Sobczynski, Ph.D.
Tu chyba wszyscy wiedzą, że nie jestem kobietą ha ha
Na wizji Donald Trump nakłada cła
Co za dzień!
Powtarzam, jeśli w kierunku szczelin poślemy tylko jedną cząstkę to na ekranie pojawi się tylko jedna plamka. Tu się chyba zgadzamy? Interferują amplitudy prawdopodobieństwa dla obu trajektorii bo mechanika kwantowa jest nielokalna i ta superpozycja funkcji falowych determinuje punkt w którym cząstka pada na ekran. Ale elektron czy foton wybiera losowo jedną z trajektorii a nie obie jednocześnie. Weźmy inny przykład – płytkę półprzepuszczalną. Pada na nią jeden foton i co? Otóż po prostu z prawdopodobieństwem 1/2 przechodzi albo z takim samym prawdopodobieństwem się odbija. To nie jest tak, że nagle zaczyna się poruszać w prawo i w lewo.
Bieganie na szagę .. w pewnym sensie cos tu nie gra ..
https://www.msn.com/en-ca/news/world/the-moon-illusion-has-been-baffling-scientists-for-thousands-of-years/ar-AA1qF7bZ?ocid=msedgdhp&pc=U531&cvid=a7b0ec4709a747eaa5eed6704ef233ab&ei=2
„Tak więc, dopóki ktoś nie zorientuje się, co dokładnie robią nasze mózgi, prawdopodobnie najlepiej jest po prostu cieszyć się iluzją Księżyca i nastrojowymi, atmosferycznymi, a czasem wręcz nawiedzonymi widokami, które tworzy”.
@Stary Profesor
2 kwietnia 2025
23:37
Czym jest ta „amplituda prawdopodobienstwa”? I jaki to ma zwiazek z „nielokalnoscia mechaniki kwantowej”?
Czyzby ci chodzilo o tzw. wave function collaps?
Tu sa 3 modele/wyobrazenia/mity. Ciekawe kiedy te prysna 😉
Various interpretations of quantum mechanics attempt to provide a physical model for collapse.[13]: 816 Three treatments of collapse can be found among the common interpretations. The first group includes hidden-variable theories like de Broglie–Bohm theory; here random outcomes only result from unknown values of hidden variables. Results from tests of Bell’s theorem shows that these variables would need to be non-local. The second group models measurement as quantum entanglement between the quantum state and the measurement apparatus. This results in a simulation of classical statistics called quantum decoherence. This group includes the many-worlds interpretation and consistent histories models. The third group postulates additional, but as yet undetected, physical basis for the randomness; this group includes for example the objective-collapse interpretations. While models in all groups have contributed to better understanding of quantum theory, no alternative explanation for individual events has emerged as more useful than collapse followed by statistical prediction with the Born rule.[13]
https://en.wikipedia.org/wiki/Wave_function_collapse#Physical_approaches_to_collapse
„Obaj mieliby tę samą wiedzę w tym samym momencie, tak jakby byli w istocie jedną osobą (którą oczywiście nie są).”
– wiedzę w tym samym momencie –
jakiś czas temu za pośrednictwem klawiatury itd tego całego gównianego
splendoru
kilka słów wsparcia, zareagowałam na podśmiechujki grupy
dałabym głowę że czułam co myśli ją odczytując
choć nie wiedziałam kiedy to robi, nie widziałam chwili, zegara, jak ja otwiera
myślę ze coś jak podziękowanie odczułam
napięcie rozchodzenie powłok cielesnych we wszystkich możliwych kierunkach
i naglą słabość, musiałam sie oprzeć o poręcz fotela bo zemdlałabym
https://www.youtube.com/watch?v=U6Uc38VuHGc
to są te pola?
Cieszą niejedną pannę
Myśli wczesnoporanne
Z wczesnoporannych okruchów myśli.
***
Gwar już wokół.
A we mnie
Trochę mroku.
Zarysy świata
Powoli dostrzegam.
Zaspana.
Nocna podróż
Przemknęła.
Trudziłam sie
Pod powiekami
Spotkaniami,
Słowami.
Niejasnością światów.
Odbić.
Przeczuć.
Ciało wciąż nieruchome.
Ciepłe.
Czeka na ruch we mnie
Swobodny.
Spod kołdry się wymykam
Chłód podłogi witam
Stopami.
Jeszcze (nie) gotowa
Ruszam na życia
Łowy.
(Fraszkownia czyli Fraszki Baszki)
@mfizyk
Mówiąc szczerze staram się unikać dyskusji o „interpretacjach” mechaniki kwantowej ponieważ „na koniec dnia” liczy się zawsze wynik eksperymentu. Tymczasem jednak sam wpadłem w pułapkę spekulacji „metafizycznych”. Ponieważ nie można sprawdzić którą szczeliną przechodzi cząstka (wszelkie próby tego typu niszczą interferencję), to pytanie czy przechodzi przez jedną czy przez obie szczeliny jest chyba rzeczywiście raczej kwestią językową.
Nie potrafimy korzystnie prowadzić inwestycji powiedział ekonomista w Radiu Wrocław i przywołał wydobycie rudy miedzi w Kongu przez KGHM co skończyło się plajtą.
Surowce strategiczne, krytyczne i metale ziem rzadkich są obecnie w cenie i o nie trwa walka mocarstw.
Chińczycy mają 35 procent światowych zasobów i 90 procent udziału w światowym handlu tymi surowcami.
Rosja i Ukraina też mają zasoby tych surowców, ale nie takie duże uważa ekonomista. Na Grenlandii jest problem z wydobyciem. Państwa tworzą grupy współpracujące ze sobą. Taką grupą jest BRICS z którą muszą się liczyć USA.
PS. W którą stronę człowiek nie pójdzie i tak wraca do punktu wyjścia. Dyskusję warto zaczynać od początku.
Czyli od stworzenia świata
@Stary Profesor
3 kwietnia 2025
8:56
Ponieważ nie można sprawdzić którą szczeliną przechodzi cząstka (wszelkie próby tego typu niszczą interferencję), to pytanie czy przechodzi przez jedną czy przez obie szczeliny jest chyba rzeczywiście raczej kwestią językową.
To jest wedlug mnie bardzo dobry argument! Dodatkowo wtedy model czastki jest nieprzydatny/niepotrzebny.
Ale pozostaje pytanie jak to sie dzieje, ze fala/pole lokalizuje sie w jednym „punkcie”. Czyli jak opisac w mechanice kwantowej „pomiar”. A nie tylko podac jego wynik (nawet z zadziwiajaca dokladnoscia!).
Wedlug mnie to jest ciekawy problem, ale raczej „akademicki”, ponieważ „na koniec dnia” liczy się zawsze wynik eksperymentu, ktory mozna dokladnie obliczyc 🙂
Ma? Nie, nie ma. Ma equivalent? Co to jest ten masy equivalent? Po pojęć w szkole wpajanych powrócę. Energia, to zdolność oddziaływania na coś. Masa to zdolność takiemu działaniu się przeciwstawić. Tak jedno jak i drugie, to pojęcia, które można do swoich upodobań naginać. Co to jest „masa spoczynkowa”? Jak sama nazwa wskazuje, jest to coś co się ze stanem „spoczynku” wiąże. Jeśli coś z natury rzeczy NIGDY w spoczynku nie pozostaje, to masy spoczynkowej nie ma.
Oczywiście można o naturę produktów wyobraźni się spierać, kopie kruszyć. W rzeczywistości nic nie jest takim jakim to sobie, każdy z osobna, wyobrażamy. Każdy sobie własną fantazję skrobie i tyle. Szkopuł w tym, że szkoła tego nie uczy, zaś Sapiący jeśli już skrobie, to w wiekszości cudzą.