Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców niedowiary - blog (szalonych) naukowców

27.05.2013
poniedziałek

Kant dla początkujących

27 maja 2013, poniedziałek,

Są takie książki, które czekają na to, żeby je przeczytać. Czasem okres oczekiwania trwa krótko, czasem dłużej, nawet rok. Tak było z „Kantem dla początkujących” Mirosława Żelaznego. Pożyczyłem ją rok temu powodowany moją słabością do tekstów prostych i krótkich. No i tak jakoś leżała ona sobie na półce, czekając w kolejce, wyprzedzana przez inne prace. W końcu upomniała się o nią biblioteka, więc przymuszony okolicznościami w końcu ją zacząłem czytać. A jak zacząłem, to w ciągu jednego wieczoru skończyłem.

Autor – profesor Mirosław Żelazny – jest filozofem z Torunia, pracownikiem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, tłumaczem i wydawcą pism Kanta.

Jest to bardzo dobra książka wprowadzająca w filozofię Kanta, o czym świadczy tytuł. Jest tutaj trochę anegdot o Kancie, co nieco o jego życiu, ale w przypadku tego typu kwestii autor odsyła do innych prac, skupiając się na filozofii Kanta. I cóż mogę powiedzieć – każdy, kto chciałby coś się dowiedzieć o filozofii Kanta powinien do tej książeczki (blisko 130 stron!) sięgnąć. Wykład jest systematyczny i tak prosty, jak się da. To ogromna sztuka o trudnych rzeczach – a do takich należy filozofia Kanta – mówić w sposób zrozumiały dla kogoś nieprzygotowanego.

By to uzasadnić wystarczy, że powiem czego, w tej książce nie ma – nie ma w niej ani słowa na temat słynnego przewrotu kopernikańskiego Kanta, czyli słynnego stwierdzenia, że podmiot poznania jest warunkiem przedmiotu poznania. O tym zdaniu nie ma ani słowa, mimo to zasadnicza myśl Kanta na te kwestie jest przedstawiona kompletnie.

Chciałem jeszcze napisać, że nie ma też w tej książce trudnych terminów, takich jak „transcendentalny”, „transcendentny”, „imperatyw kategoryczny”, „imperatyw hipotetyczny”, „metafizyka”, „filozofia pierwsza”, „substancja”, „antynomia” i tak dalej. Ale nie! – właśnie, że są i autor ich nie unika, wcześniej na prostych przykładach tłumacząc ich sens.

Mówiąc krótko, bardzo mi się ta książka podobała i polecam ją każdemu.

Grzegorz Pacewicz

Foto: Grzegorz Pacewicz,  licencja CC-BY (uznanie autorstwa)

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Nie będzie nic o Kancie.

    To, że istnieje filozof Mirosław Żelazny odkryłem szukając niedawno publikacji hydrochemika Mirosława Żelaznego. Taki to przyczynek do tego, że wszelkie bazy naukowców i ich publikacji typu Scopus czy Google Scholar jednak potrzebują ludzkiej weryfikacji…

  2. Myślałem o tym, pisząc ten tekst. Tylko nie zapamiętałem, że nawet imiona obaj panowie mają takie same.

  3. Na własny użytek ukułem sobie nawet teorię, że prawdziwy znawca trudnego i skomplikowanego tematu jest w stanie o nim powiedzieć w sposób prosty i zrozumiały, a nawet często dowcipny, nie bojąc się jego spłaszczenia i strywializowania. Bo on po prostu wie.
    Do takich filozofów należał Leszek Kołakowski, a z poetów Wisława Szymborska.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Można też dopisać Herberta.

  6. Trudno nazwać prof. Żelaznego filozofem. Jest bardzie apodyktycznym umysłowym starcem. Co do zachwytu Kantem, cóż, każdy ma swój zachwyt choć, każdy w odniesieniu do współczesności zdaje się nie ma już zastosowania, kiedy w modzie jest „czytanie Kanta” zapominając że istnieją inni, a filozofia nie jest dziedziną ścisłą. Ja dla odmiany zaproponuję Artura Schopenhauer’a i czy Tadeusza Kotarbińskiego.

  7. Profesor K. Twardowski napisał niegdyś rozprawkę w której dowodził iż nie ma sensu czytanie tekstów mętnych bowiem jeśli sam autor nie potrafi jasno wyrazic co o czymś sądzi to czemu my mamy tego dochodzić. To się troszkę wiąże z poprzednim tematem czyli związłością. Bo zwięźle to najczęściej jasno. To nie musi być krótko byle nie zawile i rozwlekle.
    Z poważaniem W.

  8. Jeżeli ktoś chce mieć przyjemność z czytania to Kotarbińskiego nie polecam. Wyjątkowo „naukowe” dzieła.

  9. pod tym wzgledem(scislosci przekazu)jezus chrystus tez byl niezly,
    chociaz kiepsko go cytuja, nie mowiac o interpretacji 😉

  10. nawet najprostszy przekaz trzeba zrozumiec, a z tym sa chyba najwieksze problemy;
    moze mi ktos wyjasnic dlaczego niemcy, skladaja dziesiec razy wiecej patentow niz polacy?

css.php