Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

26.02.2013
wtorek

Horror filozoficzny (2)

26 lutego 2013, wtorek,

Według mitu Syzyf był spryciarzem, który chciał oszukać śmierć. Szczegóły są tutaj różnie podawane, w każdym razie Syzyf namówił żonę do tego, by ta nie dopełniła obowiązków pogrzebowych. Z powodu tych zaniedbań Syzyf nie mógł przekroczyć bramy Hadesu. Namówił więc władcę świat podziemnego, by ten wysłał go z powrotem, by Syzyf przypilnował spraw pogrzebowych i mógł spokojnie przekroczyć bramy świata podziemnego. Jednak gdy tylko wrócił z zaświatów, uwięził swojego opiekuna, a sam żył dalej na ziemi, bawiąc się i ciesząc życiem. Oczywiście bogowie zorientowali się w całej sytuacji. Karą za chęć życia wiecznego ma być to, co wiemy o Syzyfie z kultury współczesnej – wysiłek wpychania głazu na szczyt, który nigdy nie może być zakończony.

Mit Syzyfa, a w zasadzie mit o jego karze, jest dobrą parabolą horroru metafizycznego opisanego przez Leszka Kołakowskiego. Horror ten, podobnie jak to jest z Syzyfem, polega na poszukiwaniu, które nigdy nie może być spełnione. Poszukiwaniu metafizycznym, bo chodzi o metafizyczną podstawę wszystkiego. Chodzi tutaj o metafizykę w sensie klasycznym, o czym już pisałem.

Poszukiwanie to nie może być spełnione, bo metafizycznej podstawy wszystkiego (cokolwiek to znaczy), która ostoi się wszelkim filozoficznym wątpliwościom nie ma. W tradycji filozoficznej podstawy tutaj upatrywano albo w Absolucie (czyli Bogu), albo w ego (czyli „ja”). W obu przypadkach filozofowie ponieśli fiasko. Absolut, jako podstawa wszystkiego, nie wytrzymuje krytyki nie tylko ze względu na zawodność tak zwanych dowodów na istnienie Boga, ale także na to, że w języku filozoficznym, Absolut nie daje się wypowiedzieć. Pozostaje nam język mitu, lecz nie jest to język filozoficzny. Ego zaś nie wytrzymuje takiej krytyki głównie ze względu na swój zasadniczo nieempiryczny charakter. Po szczegóły analiz Kołakowskiego w obu przypadkach odsyłam do jego książki.

Na czym więc polega horror filozoficzny, jeśli wolno tak to ująć? Polega on na zasadniczej niemożliwości spełnienia przez filozofię w ogóle potrzeby, z której ona wypływa. Pragnienie to, to stworzenie wszechobejmującego systemu, który byłby podstawą zrozumienia sensu rzeczywistości, czyli takiego, który odpowiadałby na wszelkie możliwe pytania. Jest ono niemożliwe do spełnienia.

Kołakowski ujmuje to mniej więcej w ten sposób: czyniąc któryś z możliwych języków zdatnym do użytku i zrozumiałym nigdy nie zaczynamy od początku. Usiłując wyrazić to, co ich gryzie, filozofowie chcą nie chcąc tworzą lub też uruchamiają nowe języki. Lecz żaden język nie jest uprzywilejowany przed innymi. Tkwimy więc w sytuacji dwuznacznej. Trwamy przy określonym języku, czy perspektywie poznawczej, a jednocześnie jesteśmy świadomi tego, że pokłady rzeczywistości wymagają dla swego opisu wielu niezależnych języków. Języki te nie są przekładalne na siebie, nie istnieje też język wyższego rzędu, który byłby wszechobejmujący.

Z sytuacji tej zaś wynika ponury wniosek, że każdy punkt widzenia jest tak samo ważny. Czy w takiej sytuacji jest sens mówić o prawdzie i wiedzy? Ptolemejska kosmologia jest tak samo dobra jak kopernikańska; kreacjonizm podobnie jak darwinizm; liberalizm tak samo dobry jak konserwatyzm; sprawiedliwość według zasady wszystkim po równo tak samo dobra jak każdemu proporcjonalnie do jego wysiłku. I tak dalej. Filozoficzny horror.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, zdaje sie mówić Kołakowski. Horror metafizyczny jest napędem filozofii. Jak długo trwa, tak długo jest ona zasilana krwią nowych pokoleń. Spełnienie filozoficzne w tym względzie, czyli budowa doskonałego systemu filozoficznego, oznacza jej śmierć. Jeżeli znalibyśmy wszystkie odpowiedzi na wszystkie pytania, nie byłoby sensu już pytać.

Grzegorz Pacewicz

Fotografia: autor

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 27

Dodaj komentarz »
  1. Osobiście mnie samego podobne rozważania doprowadziły do zrozumienia istoty Wiary.
    Filozofia i metafizyka swoją drogą, pytamy, szukamy i dzięki temu żyjemy. Ale co z „Ludem”? Lud nie zniesie niewiedzy.
    Nasuwa mi się sugestia, że niektóre jednostki „intuicyjnie” (ale nie tylko) doszły do wniosku, że „to wszystko jedno”, lub inaczej, że „nikt z nas nie ma racji” i w tym wypadku najsensowniejszą odpowiedzią jest Wiara i to z punktu widzenia psychologi człowieka, który potrzebuje sensu aby się lepiej czuć, aby żyć w zdrowiu i iść do przodu (C.G. Jung).
    Dopisać więc mogę do tego takie stwierdzenie:
    Filozofia (a nawet Alchemia, Mistycyzm i Teologia) jest dla jednostek. Kolektywnie, wspólnoty na chwilę obecną przypominają bardziej małe dzieci i wspólnocie jest już potrzebna wiara, dogmat a nawet system organizacyjny czyli religia/ideologia. Oczywiście to się wzajemnie nie wyklucza, ale tak uogólniając to dzięki temu spojrzeniu chyba można lepiej zrozumieć te bardziej „zawstydzające” karty Naszej historii.
    Co więcej, można wpaść na trop, jak sobie poradzić z przyszłością, czyli jak traktować systemy, religie i ideologie ktore sobie wymyślamy i chyba będziemy jeszcze długo wymyślać.

  2. Może filozofia stawia sobie zbyt ambitne zadania?
    Jej rola zaczyna się wraz z „reifikacją” tj etapem wyłaniania się formy, na której można zidentyfikować przedmiot i podmiot oraz nadać im nazwy. Tym co wydarza się zanim nazwiemy rzeczy, filozofia się nie zajmuje, jest więc skazana na niepełność. To jednak nic złego, i tak filozofowie rozwiązują dziesiątki małych i dużych problemów etycznych i metodologicznych we współczesnym świecie. Przydają się:)

    Nb horror metafizyczny martwić może osoby pragnące „posiąść” wszechwiedzę. Dla miłośników wiedzy bez takich ambicji fakt, że w nieskończoność będziemy odkrywać i nazywać nowe zjawiska oraz że zawsze więcej nie wiemy niż wiemy to raczej dobra wiadomość.

  3. @Art63
    Szczerze to wątpię, że będziemy sobie zadawać te same pytania w nieskończoność. Uświadomienie sobie tej nieskończoności robi z nas praktycznych hedonistów, to po pierwsze. Po drugie, czy słońce będzie świecić w nieskończoność? Kiedyś zgaśnie i cały wszechświat zmieni formę. Skoro mamy początek to mamy i koniec a jak wiemy ewolucja organizmów trwała miliony lat, my jako ludzie cywilizowani żyjemy jakieś 10tyś lat, jako gatunek trochę więcej ale za milion lat to ja widzę nadczłowieka i nasze skamieniałości.
    Jakbym się miał bawić w fantastykę to bym powiedział, że ludzkość to jeden człowiek, który zbliża się do oblewania swojej 18-nastki. Gówniarz któremu się wydaje, że świat leży u jego stup, a do tego lubi wypić i jeździć bez trzymanki:)
    Cierpliwości, kiedyś się dowiemy wszystkiego ale ostatnim pytaniem będzie – i co dalej?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. To jest zajęcie pozycji filozoficznej, jakiejś wersji sceptycyzmu, który zresztą w skrajnej wersji sam siebie obala. Postawienie absurdalnego wymagania, aby filozofia odpowiadała na wszystkie pytania z góry skazuje taki wysiłek na niepowodzenie. Można oczywiście tak patrzeć na filozofię, ale jest to podejście wyjątkowo złośliwe. Kołakowski jest ofiarą, w pełni świadomą zresztą, założeń które poczynił.

    Próba oderwania filozofii od nauki albo postawienia jej w opozycji do tejże zawsze skończy się jakąś groteskową męczarnią.

    Część pytań i problemów matematycznych postawionych przez starożytnych rozwiązano dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Do dziś nie rozwiązane są pytania fizyków sprzed tysięcy lat, np. czy istnieją atomy tj. niepodzielne cząstki? Zagadnienia te przestają być zrozumiałe podane w formalno-matematycznym sosie, ale przypuszczenie, że grecki lud żywo interesował się tymi zagadnieniami, a nie nieliczna grupka myślicieli jest mocno oderwane od rzeczywistości.

    Zawsze można znaleźć pytania na które nie znaleziono jeszcze zadowalającej odpowiedzi albo tak je sformułować, że logicznie przestają mieć sens, czy odpowiedź jest niemożliwa. Potem zaś publicznie biadać nad nędzą dziedziny, która się rzekomo nimi zajmuje. Kto się zajmuje ten się zajmuje, a kto chce dostarczyć rozrywki czytelnikom ten zyskuje.

  6. @vps,

    Jeśli trzymać się Twojego porównania ludzkości do człowieka, to w wieku 40-60 lat wie się już sporo i nic z tego nie wynika. Potem się więdnie i umiera wiedząc, że tyle zostało jeszcze do odkrycia. Taką przepowiadasz przyszłość ludzkości?:) Całkiem prawdopodobne.

  7. @
    Skoro wszędzie obserwujemy rozkwitanie a potem obumieranie i nawet kamień musi się najpierw uformować a następnie zostaje starty przez czas to dlaczego całościowo miałby być wyjątek? Życie i wszechświat to chyba proces który się powtarza i może nawet odtwarza czyli jest cały czas tak samo a nam pozostaje tylko żyć, cieszyć się chwilą i kontemplować. Jak sobie wyobrażam koniec postępu i wszechwiedzę człowieka to nasuwają mi się właśnie takie wnioski 🙂 Człowiek jest Absolutem i sam to wszystko stwarza…z samotności.

  8. Syzyf musi toczyć kamień jako karę za grzeszną chęć życia wiecznego.

    A za co cierpią filozofowie swój horror?

  9. „Ce qui reste, c?est un destin dont seule l?issue est fatale. En dehors de cette unique fatalité de la mort, tout, joie ou bonheur, est liberté. Un monde demeure dont l?homme est le seul maître.” Albert Camus, Le mythe du Sisiphe

  10. Horror filozoficzny nie jest obowiązkowy. W rozważaniach metafizycznych najlepiej zacząć od początku – ustalić, kim się jest samemu, czym jest moja własna świadomość. Poza tym – dużo czytać, nie tylko filozofów; dużo obserwować; dużo rozmyślać i wiązać myśli w spójny system wiedzy o rzeczywistości. Aha, jeszcze przejść na wegetarianizam i jeść raz dziennie (albo jedzenie, albo myślenie..).

  11. @Meruńka

    Oj, przypomnij sobie Franca Fiszera: metafizyk, a bynajmniej nie był wegetarianinem ani nie jadł tylko raz dziennie…

  12. @Meruńka
    I do tego wylegiwać się dużo na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Koniecznie latem, zimę najlepiej przespać 🙂

  13. @VPS
    1. Slonce nie bedzie swiecic wiecznie. Nie ma bowiem nic wiecznego, albowiem nasz Wszechswiat jest skonczony w przestrzeni i czasie.
    2. Za milion lat to ludzi najpradopoodbniej nie bedzie – albo zgina oni z powodu glodu i chorob spowodowanych wojnami albo „cywilna” dewastacja srodowiska (np. wydobywanie gazu kupkowego mwtoda szczelinowania hydraulicznego),
    3. Filozofia, Alchemia, Mistycyzm i Teologia to sa rozne nazwy dla tego samego zjawiska, ktore ma z nauka tylko tyle wspolnego, ze mozna (i trzeba) je badac naukowo.
    4. Ja bardzo lubie zime, szzczegolnie w alpejskich kurortach. Plaze mnie nudza, ale jazda na nartach nie.
    @Art63
    1. Racja, ze dla miłośników wiedzy bez ambicji poznania „wszystkiego”, to fakt, że w nieskończoność będziemy odkrywać i nazywać nowe zjawiska oraz że zawsze więcej nie wiemy niż wiemy to jest zdecydowanie dobra wiadomość. Po prostu swiat, o ktorym bysmy wszystko wiedzieli bylby swiatem nudnym a zycie w nim nie mialo by sensu, gdyz znalibysmy w nim np. nie tylko powod swej smierci, ale tez i dokladna jej date, co do ulamkow sekundy…
    @Bantus
    1. Atomy niewiatpliwie istnieja. Poza tym, to nie ma dzis watpliwosci, ze istnieja czastki elementarne, ktorych podzielic sie nie da, np. elektrony czy tez kwarki. Fizyka zajmuje sie dzis ‚tylko’ wlasciwosciami owych elektronow czy kwarkow (i tak powstala np. teoria superstrun), gdyz wiemy doskonale, ze materia i rownwazna jej energia nie sa ciagle..
    2. Oczywiste jest, ze atomami interesowal sie w starozytnej Grecji najwyzej jakis promil jej mieszkancow. Olbrzymia wiekszosc Grekow byla bowiem wtedy niewolnikami, a ich to raczej interesowalo to, jak sie wymigac od roboty i jak uzyskac wolnosc (np. jak uciec od swego wlasciciela).

  14. @J.Ty.
    Za co cierpią filozofowie…?
    Za ciekawość. Może poprzestać lepiej jak Wisława Szymborska na „zdziwieniu”.

  15. @kagan
    1. No właśnie są wątpliwości. Nie zbudowano kompletnej teorii oddziaływań. Poza teoriami strun (bliżsi prawdy byliby pewnie wówczas pitagorejczycy, a nie atomiści), proponowane są różne modele, m.in. z preonami jako cząstkami składowymi kwarków i leptonów.

    Są też naukowcy postulujący ciągłość na bardziej podstawowym poziomie i mają poważne argumenty (Świat Nauki, Styczeń 2013).

    Ponieważ żaden z postulowanych modeli nie został przetestowany eksperymentalnie kwestia jest otwarta.

    Jakby do tego dodać pytania o naturę czasu, wielkość Wszechświata, czy jest skończony czy nieskończony, czy jest jednym z nieskończonej ilości, jaki będzie jego koniec itd. To wciąż nie mamy odpowiedzi na zadziwiająco wiele fundamentalnych pytań.

    2. Miałem na myśli oczywiście obywateli, którzy zajmowali się uprawą ziemi, handlem, zażywali rozrywek, dyskutowali obyczajowe skandale, emocjonowali się bardziej sportem i polityką bardziej niż sztuką (defraudacja kasy na rozbudowę Akropolu) czy nauką (Sokrates przypłacił to głową, kilku innych filozofów prawie, ewentualnie wygnaniem).

    Jakbyś wyszedł na ateński plac i pogadał z przeciętnym Grekiem to raczej nie na temat etyki i mechaniki nieba, ale kto wygrał ostatni mecz pięściarski, o pijackiej imprezie z kolegami, ploty o kochankach polityków, nowej modzie, a u bardziej kulturalnych o ostatnim hicie komediowym z teatru.

    @Witold
    „Za ciekawość. Może poprzestać lepiej jak Wisława Szymborska na ?zdziwieniu?.”

    Naukowcy jakoś takiego horroru nie przeżywają.

  16. @bantus
    1. Superstruny sa zapewne owymi „najmniejszymi czastkami materii”, a to ze nie ma ona ciaglego charakteru dowiedziono juz dawno temu, kiedy to stwierdzono, ze energia (ktora, jak wiadomo, jest rownowazna materii) wystepuje tylko w postaci kwantow.
    2. Nasz wszechswiat jest skonczony w czasie i przestrzeni – pytanie jest tylko czy skonczy on na skutek tzw. smierci termicznej (olbrzymie rozrzedzenie materii co oznaczac bedzie m. in. koniec zycia biologicznego) czy tez zacznie sie on w pewnym momencie kurczyc i dojdzie do tzw. big crunch, czyli „samozgniecenia” sie naszego wszechswiata.
    3. Tak wiec mamy dzis calkiem rozsadne odpowiedzi na te fundamentalne pytania, co oczywiscie nie wyklucza tego, ze w przyszlosci poznamy odpowiedzi jeszcze dokladniejsze.
    4. Na atenskiej agorze przechadzali sie tylko ludzie wolni, a ich byla wtedy mniejszosc. Rownie dobrze mozna by dzis tworzyc sobie opinie o zyciu przecietnego Polaka na podstawie literatury pism typu „Sukces”.
    5. Pania Szymborska pamietam z ponizszych wierszy:
    Wisława Szymborska o Stalinie:
    Ten dzień
    o śmierci Józefa Stalina

    Jaki rozkaz przekazuje nam
    na sztandarach rewolucji profil czwarty?
    – Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
    Wzmocnić warty u wszystkich bram!
    Oto Partia – ludzkości wzrok.
    Oto Partia: siła ludów i sumienie.
    Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.
    Jego Partia rozgarnia mrok.
    Niewzruszony drukarski znak
    drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,
    nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
    A to słusznie. A to nawet lepiej tak.

    O Leninie

    ..że w bój poprowadził krzywdzonych
    ..nowego człowieczeństwa Adam…

    Wstępującemu do Partii

    Pytania brzmią ostro
    Ale tak właśnie trzeba
    Bo wybrałeś życie komunisty
    I przyszłość czeka
    Twoich zwycięstw
    Jeśli jak kamień w wodzie
    Będzie twe czuwanie
    Gdy oczy zamiast widzieć
    Będą tylko patrzeć
    Gdy wrząca miłość
    W chłodne zamieni się sprzyjanie
    Jeśli stopa przywyknie do drogi najgładszej

    Partia. Należeć do niej
    Z nią działać z nią marzyć
    Z nią w planach nieulękłych
    Z nią w trosce bezsennej
    Wiesz mi to najpiękniejsze
    Co się może zdarzyć
    W czasie naszej młodości
    Gwiazdy dwuramiennej
    Pozdrawiam!

  17. @kagan:
    coz, nie kazdy intelektualista to filoksenos, albo herbert;
    przewaza raczej postawa woltera, czy szymborskiej
    – flirt z tyranem 😉

  18. syrakuzy, p.n.e.
    w zwiazku z ukonczeniem nowego poematu slynny z okrucienstwa
    tyran dionizjusz ma dobry humor;
    oglasza amnestie i zaprasza, zeslanego na roboty do kamieniolomow,
    krytyka jego tworczosci, filoksenese na uroczysty odczyt…
    amfiteatr nabity do ostatniego (24 tys miejsc) , cisza jak makiem zasial,
    ledwie wladca (najpotezniejszego wowczas panstwa greckiego) zdanie wyglosil,
    slychac gwaltowny rumor…
    dioniziusz oniemieje, patrzy – to filoksenos:
    a ty gdzie? – wrzeszczy
    – do kamieniolomow.

  19. Ptolemejska kosmologia jest tak samo dobra jak kopernikańska; kreacjonizm podobnie jak darwinizm; liberalizm tak samo dobry jak konserwatyzm; sprawiedliwość według zasady wszystkim po równo tak samo dobra jak każdemu proporcjonalnie do jego wysiłku.

    Bez przesady, to są przykłady z całkiem różnych kategorii i nic im do siebie. Kosmologie są opisywane w tym samym języku – języku nauki (fizyki, matematyki) i w tym aspekcie kosmologia Ptolemeusza jest błędna (kopernikańska brana dosłownie zresztą też). Spór ewolucji z kreacjonizmem tez jest artykułowany w jednym języku, bo kreacjoniści starają się podważyć fakty empiryczne i chcą być w tym „naukowi”. Natomiast dwa dalsze przykłady to już inna bajka. „Prawda” jest własnością systemu pojęć i musi być w tym systemie jakoś zdefiniowana, a w naukach społecznych czy w etyce jest to nie do zrobienia.

  20. „Bez przesady, to są przykłady z całkiem różnych kategorii i nic im do siebie.”

    No właśnie. Nic innego nie zauważyłem.

  21. …a platona kazal dionizjusz zakuc w kajdany;
    moim zdaniem calkowicie slusznie 🙂

  22. @Hoko – tak, ale to sa, jak to zauwazyl GP, ‚przykłady z całkiem różnych kategorii i nic im do siebie’. A dokladniej:
    1. Ptolemejska kosmologia jest tak samo dobra jak kopernikańska, biorac pod uwage jej praktyczne mozliwosci przewidywania ruchow planet, np. zacmien slonca. Ale juz kosmologia Keplera, oparta na kopernikanskiej, tyle ze wprowadzajaca eliptyczne a nie kolowe orbity, bije kosmologie prolemejska o wiele dlugosci, jesli chodzi takze i o jej strone praktyczne, czyli tez i o dokladnosc przewidywania ruchow planet.
    2. Kreacjonizm jest przesądem darwinizm zas nauka, choc teoretycznie to mozna byc np. calkiem dobrym dentysta bedac jednoczesnie kreacjonista, ale wiara w kreacjonizm przeszkadza jednak w pracy naukowej.
    3. Liberalizm tak samo dobry jak konserwatyzm – tu racja, gdyz to sa ideologie burzuazyjne, nie majace z nauka wlasciwie nic wspolnego i oparte, jak kazda ideologia, na empirycznie niweryfikowa;nych przeslankach.
    4. Sprawiedliwość według zasady wszystkim po równo tak samo dobra jak każdemu proporcjonalnie do jego wysiłku – tez racja, tyle ze pierwsze to jest komunizm, a drugie to jest socjalizm. Kapitalizm, feudalizm i niewolnictwo opieraja sie zas na regule, ze im kto mniej pracuje, tym lepiej zyje, oczywiscie, jesli ma ta osoba odpowiedni majatek, a takze urodzenie (to ostatnie jest szczegolnie wazne w feudalizmie i niewolnictwie).

  23. @GP
    Generalnie – raz jeszcze powtarzam, ze nie widzę nic strasznego w tym, że nauka polega na poszukiwaniu, które nigdy nie może być spełnione ‚do końca’, a wręcz przeciwnie – horrorem jest dla mnie byt istoty (‚entity’), która wie wszystko, a więc też niczego zapomnieć nie może i na dodatek zna swoje przyszłe losy, a poza tym wie, że jej dalsze istnienie nie ma najmniejszego sensu, gdyż nic nowego już nie jest owa istota się dowiedzieć czy też nauczyć. Moim skromnym zadniem, to Kołakowski był dobrym historykiem filozofii (uczyłem się na jego książkach i skrpytach, szczególnie, że po roku 1968 byly one ‚owocem (przyynajmniej częściowo) zakazanym’, ale filozofem to był on raczej płytkim i mało innowacyjnym, gdyż w samodzielnym myśleniu przeszkadzał mu nadmierny bagaż wiedzy o przeszłości filozofii.

  24. PS: Piękno nauki polega dla mnie głównie na tym, że jest ona (praktycznie) nieskończonym procesem dochodzenia do prawdy ‚absolutnej’ metodą kolejnych, a coraz to dokładniejszych przybliżeń, której jednak prawdy ‚absolutnej’ (tzw. Ogólnej Teorii Wszystkiego) owa nauka nigdy nie osiągnie, choć zbliża się ona wciąż do niej, ale asymptotycznie (jeśli ten termin mówi cokolwiek filozofom, a szczególnie metafizykom).
    Pozdrawiam! 🙂

  25. @kagan
    „zapewne owymi”

    To wszystko są nieprzetestowane hipotezy.

    @Hoko
    „?Prawda? jest własnością systemu pojęć i musi być w tym systemie jakoś zdefiniowana, a w naukach społecznych czy w etyce jest to nie do zrobienia.”

    Ten cudzysłów oznacza jakąś tischnerowską prawdę? Proszę o doprezycowanie, bo prawda to własność zdania w sensie logicznym, a nie żadnego systemu pojęć. No i dlaczego nauki społeczne mają być jakoś fikcyjne? Że niby taka socjologia na przykład nie jest w stanie zweryfikować własnych tez?

    @kołakowski
    W XXI wieku też toczy się żywa dyskusja na temat filozofii. U nas wszyscy wywyższają i personifikują Historię, która wszystkich niby osądzi (ze szczególnym uwzględnieniem polityków), a fakt jest taki, że to fizyka wszystkich osądzi 😉 Historia filozofii jest ciekawa, ale to tylko historia.
    http://freethoughtblogs.com/butterfliesandwheels/2013/02/what-is-a-moral-good/
    http://www.npr.org/blogs/13.7/2012/05/01/151752815/blackboard-rumble-why-are-physicists-hating-on-philosophy-and-philosophers
    http://www.pausetowonder.org/2013/02/20/philosophy-versus-science-a-fight-where-we-all-lose/
    http://freethoughtblogs.com/pharyngula/2013/02/26/i-can-defend-both-lawrence-krauss-and-philosophy/
    itd. po linkach do kłębka

  26. @bantus
    1. Hipotezy naukowe sa testowalne a wiec weryfikowalne – jelsi nie dzis, to byc moze w przyszlosci – zas to, co twierdza filozofowie testowalne nie jest, a wiec filozofia nie ma zadnego sensu, gdyz bardzo latwo jest wypowiedziec zdanie nieweryfikowalne typu ‚istnieja tylko monady i lad przedustawny’, ale istnienia owych monad czy tez ladu przedustawnego nie da sie nijak zweryfikowac – mozna tylko w nie wierzyc, albo tez i nie.
    Podobnie jest tez z sądami estetycznymi i ogolnie wartosciujacymi typu ‚Swieta Bozego Narodzenia sa waznejsze (ladniejsze, przyjemniejsze, ciekawsze etc.) niz Wielkanoc’ (albo na odwrot), ktore tez nie sa weryfikowalne.
    2. Prawda oznacza zgodnosc danego twierdzenia z wynikami doswiadczen (w tym i obserwacji), a wiec zdanie ‚Ziemia krazy dookola Slonca’ jest zdaniem prawdziwym, a zdanie ‚dwa duchy to wiecej niz jeden duch’, choc logicznie niesprzeczne, jest zdaniem nieprawdziwym, gdyz nie da sie naukowo potwierdzic istnienia duchow.
    3. Fizyka nas tylko uczy, ze zycie na Ziemi ma swoj kres, a poza tym, to juz zaraz po smierci, jestesmy wszyscy sobie rowni.
    4. Tzw. dobro moralne jest rzecza wzgledna. Przykladowo: moralnosc katolicka broni tzw. zycie poczete, ale z drugiej strony nie miala ona nic przeciwko paleniu na stosie tzw. heretykow.

  27. Co bylo trefnego w mej dyskusji z VPS na horrorze filozoficznym numer 1, ze zostala ona odgornie zakazana?

  28. Trwałaby bez końca. Tu też zamykam.

css.php