Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

4.08.2017
piątek

Wikiwakacje

4 sierpnia 2017, piątek,

Swoje wpisy staram się ilustrować grafikami na wolnych licencjach. W tym celu przeglądam różne repozytoria starych publikacji, w przypadku których wygasły majątkowe prawa autorskie. Czasem znajduję też zdjęcia udostępnione na licencji Creative Commons. Stąd całkiem dużo moich wpisów ilustruję grafikami ściągniętymi z repozytorium Wikimedia Commons. Nie zawsze to zaznaczam wprost, bo ważniejsza jest informacja o autorze grafiki niż to, z którego akurat serwisu jest ściągnięta. Nieraz zresztą jest tak, że na Commons znajdują się zdjęcia wcześniej wgrane na wolnych licencjach na Flickra albo Panoramio lub też ilustracje zeskanowane ze starych książek.

Repozytorium Wikimedia Commons jest powiązane z Wikipedią. Początkowo miało ono być bazą ilustracji dla wszystkich wersji językowych Wikipedii, ale szybko jego zasoby rozrosły się znacznie ponad te potrzeby. Po pierwsze, kryteria encyklopedyczności są w Wikipedii – wbrew pozorom – dość rygorystyczne. Na przykład nie każda ulica ma swój artykuł i niejeden taki artykuł wyleciał. Natomiast na Commons zdjęcie każdej ulicy świata raz wrzucone raczej nie zostanie zdeletowane (ale zdjęcie legitymacyjne kogoś nieencyklopedycznego już raczej tak).

Po drugie, nawet encyklopedyczny byt mający swój artykuł potrzebuje jednej lub kilku ilustracji, tymczasem na Commons niektóre kategorie mają po kilkaset zdjęć. Im więcej zdjęć, tym bardziej szatkowane są kategorie. Na przykład zdjęć w kategorii „Royal Castle, Warsaw” jest tyle, że każda fasada ma swoją kategorię po kilkadziesiąt zdjęć. Jak łatwo się domyślić, niektóre z tych zdjęć praktycznie niczym się nie różnią. Po trzecie, niektóre z tych zdjęć są stosunkowo kiepskiej jakości.

Z drugiej natomiast strony, nadal są artykuły w Wikipedii, które nie mają ilustracji albo mają ilustracje nie najlepsze. Dotyczy to chociażby wielu artykułów o organizmach trudniejszych do sfotografowania przez laika. Do niedawna dotyczyło to też różnych obiektów, które jednak nie wymagają bardzo wiele zachodu – jakichś kościołów, pomników, stacji kolejowych, charakterystycznych obiektów danej miejscowości itd. Stąd od czasu do czasu poszczególni wikipedyści zabierali aparat i wyjeżdżali w teren, żeby uzupełnić takie braki. W Polsce odbyło się ponadto kilka wikiekspedycji, kiedy to wikipedyści zebrali się w kilku-kilkunastoosobowe grupy i pojechali obfotografować jedno czy drugie województwo.

W 2010 r. w Holandii wikipedyści wpadli na pomysł, żeby wyjść z tym jeszcze szerzej i ogłosili konkurs na najlepsze zdjęcie zabytku. Pomysł się przyjął i w 2011 r. ruszył międzynarodowy konkurs Wiki Loves Monuments (Wiki Lubi Zabytki), który trafił do księgi rekordów Guinessa jako największy konkurs fotograficzny. Wzięło w nim udział 5,5 tys. osób, przysyłając prawie 170 tys. zdjęć, a rok później trzy razy więcej osób przysłało dwa razy więcej zdjęć. To między innymi z takich akcji wzięła się tak duża liczba zdjęć praktycznie tego samego.

W Polsce napłynęły liczne zdjęcia gdańskiego Neptuna czy żurawia albo kolumny Zygmunta. W ramach zdjęć zabytkowego ogrodu botanicznego UW nadesłano zdjęcia rosnących tam dyni itd. Jednak oprócz takich zdjęć były też zdjęcia mało znanych lokalnych zabytków rozrzuconych po całej Polsce i ogólnie dzięki tej akcji udało się zebrać zdjęcia tak dużej liczby zabytków, o jakiej Narodowy Instytut Dziedzictwa nie mógłby sam długo marzyć. Przy okazji też okazało się, że rejestry NID i rejestry wojewódzkich konserwatorów zabytków wcale nie są spójne.

Konkursy WLZ w końcu wyczerpały się, bo już zostało mało obiektów bez jakiegokolwiek zdjęcia. W zamian pojawił się konkurs Wiki Lubi Przyrodę, gdzie obiektami stały się formy ochrony przyrody. Przy tej okazji okazało się, że rejestry pomników przyrody firmowane przez różne instytucje są kompletnie niespójne między sobą.

Wreszcie i WLZ, i WLP przestały być organizowane, ale ich kontynuacją są Wikiwakacje. W ramach tego konkursu można wysłać do Wikimedia Commons zdjęcie zabytku, chronionego obiektu przyrodniczego albo publicznie udostępnionej formy sztuki. Regulamin jest na zalinkowanej wyżej stronie.

Wszystkie konkursy, o których tu wspomniałem, oprócz uzupełnienia zasobów Commons miały istotny wpływ na Wikipedię. Wcześniej zdjęcia na Commons wysyłali głównie wikipedyści, a dzięki konkursowi repozytorium to stało się bardziej znane ogółowi i wiele zdjęć przesłali zupełnie nowi ludzie. Część z nich (nie znam statystyk, jaka część) mogła się wciągnąć dzięki temu także w rozwijanie samej Wikipedii. Część niekoniecznie, bo, jak to w przypadku konkursów bywa, obraziła się na werdykt. Organizatorzy i pozostali wikipedyści z kolei przy okazji tych konkursów rozwinęli artykuły o zabytkach czy formach ochrony przyrody, zwłaszcza artykuły z ich wykazami. Oprócz klasycznych artykułów typu „Zabytki tego a owego miasta” czy „Rezerwaty przyrody w gminie takiej a owakiej” powstały specjalne wykazowe strony Wikipedii temu poświęcone, takie jak ta.

Na witrynie Wikiwakacji jest też interaktywna mapa pokazująca, gdzie są zabytki czy przestrzenne formy ochrony przyrody i pozwalająca na wysłanie ich zdjęć z tego poziomu. Dzięki niej uczestnicy konkursu mogą w ogóle nie znać systemu kategoryzacji na repozytorium Commons. Na przykład najeżdżają na mapie na zabytkowy ratusz w Skierniewicach i klikają „Prześlij”. System już sam doda zdjęcia do kategorii „Town hall in Skierniewice„. Niestety, system ten ma pewne ograniczenia wynikające m.in. z oddolnego i chaotycznego systemu tworzenia Wikipedii i Commons. Jak napisałem wyżej, organizatorzy konkursu zrobili listy z wykazami zabytków, ale same artykuły w Wikipedii i kategorie na Commons są tworzone ad hoc przez różnych użytkowników niekoniecznie w spójny sposób.

I w ten sposób, gdy ktoś zechce wysłać zdjęcie z rezerwatu Torfy Orońskie, system doda je do już pięciu zdjęć w kategorii „Nature reserve Torfy Orońskie”. Tu jest OK, ale jeżeli zechce wysłać zdjęcie z rezerwatu Wyspy Świderskie, to zdjęcie trafi do kategorii nazwanej z automatu „Nature reserve Wyspy Świderskie”, która jest teraz pusta i wisi osamotniona w przestrzeni. Tymczasem na Commons jest obecnie kategoria „Wyspy Świderskie„, będąca podkategorią kategorii „Nature reserves in Masovian Voivodeship” (i paru innych, ale mniejsza z tym teraz). W ten sposób zdjęcia wysłane przez aplikację konkursową będą w innej kategorii niż reszta zdjęć, a to jest sprzeczne z ideą Commons. Twórcy aplikacji konkursowej nie byli w stanie tego wszystkiego przejrzeć i dopasować, bo to wymagałoby już tysięcy osoboroboczogodzin. W nieco lepiej zrobionej części dotyczącej zabytków też może się zdarzyć, że ten sam zabytek będzie dwa razy na mapie, np. raz jako Castle in Kozia Wólka, a raz jako Zamek Koziowólski (nie podam autentycznych przykładów, bo wszystkie, które znalazłem, już poprawiłem).

Zasoby Commons rosną lawinowo. Ostatnio automatycznie wgrano tysiące zdjęć z serwisu Panoramio, które dzięki geokodowaniu udało się z grubsza zaklasyfikować do kategorii miejscowości. W tym momencie jest ich tyle, że tak naprawdę jest to już ciężkie do ogarnięcia. W samej kategorii Warsaw, która i tak ma setki, jeśli nie tysiące podkategorii, luzem (czyli bez żadnej konkretniejszej kategorii) obecnie wisi kilka tysięcy fotografii. Tego się nie da przeglądać i mozolnie niektórzy, przeglądając, przenoszą je do bardziej szczegółowych kategorii. W ten sposób najpopularniejsze turystycznie obiekty Warszawy czy Krakowa, jak PKiN, mają po kilkaset zdjęć. Dlatego obecne konkursy nie mają na celu uzupełnienia braków o zdjęcia jakiekolwiek, byle nadawały się na ilustrację, ale mają bardziej artystyczny charakter.

Ponieważ ja z Commons korzystam raczej dla ogólnych ilustracji niż dla walorów artystycznych, osobiście nie widzę sensu w obecnych wersjach konkursów, ale jeżeli jakiś czytelnik tego bloga poczuje chęć wzięcia w nich udziału, nie widzę problemu.

Piotr Panek
ilustracja: Silvia A. Torres/Halibutt, lic. CC-BY-SA 4.0

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Dzięki za te informacje. Nie wiedziałem że są takie „równoległe wszechświaty”.

  2. Niestety w Commons obowiązują ograniczenia związane z prawem autorskim, np. zakaz publikacji dziel wcześniej, niź 70 lat po śmierci autora. W niektórych krajach wolno publikować zdjecia np, pomników stojacych w przestrzeni publicznej, w innych, np, na Ukrainie – nie! Istnieje procedura OTRS pozwalajaca na ominiecie zakazów, ale wymaga współdziałania autora. Dlatego dzieła Mehoffera czy Okunia mogły się pojawić dopiero w tym roku, a Dunikowski nadal objęty jest klątwą.

  3. Właśnie po to też powstały Commons, żeby były tam pliki na licencjach wolnych w skali całego świata. Dlatego np. na anglojęzycznej Wikipedii są ilustracje z zasobów Fair Use, takie jak okładki płyt, a w polskojęzycznej nie, bo w Polsce nie obowiązuje Fair Use. (Dlaczego polskojęzyczna wersja Wikipedii przyjęła polskie prawo autorskie, to inna sprawa, wcale nieoczywista.)
    Zdjęcie ulicznej rzeźby Dunikowskiego stojącej w Polsce można publikować w ramach wolności panoramy, która obowiązuje w Polsce, ale owszem, w wielu krajach nie. Ale skoro obowiązuje w Polsce, to Ukrainiec może sobie ściągnąć takie zdjęcie na wolnej licencji i umieścić na swoim blogu. Gdyby jednak taka rzeźba stała na Ukrainie, nie można by było jej opublikować na wolnej licencji. Do niedawna wolności panoramy nie było w Belgii, przez co w Commons były stamtąd niemal wyłącznie zdjęcia starych rzeczy, a nie było choćby zdjęcia Atomium. W ramach protestu było np. takie zdjęcie: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Atomium_010-censored.png. We Francji też nie ma. Ciekawym przypadkiem jest Wieża Eiffela. Eiffel umarł ponad 70 lat temu, więc sama wieża jest już niechroniona prawem autorskim. Ale autor instalacji oświetleniowej na wieży żył później, więc świecąca Wieża Eiffela jest chroniona. Jeżeli ktoś na blogu wrzuci nocne zdjęcie z wycieczki do Paryża, teoretycznie może spodziewać się nalotu służb jako pirat.

  4. Aktualne na niedawny temat o rybkach

    „Skontrolowali do tej pory 26 punktów sezonowych i pięć całorocznych – w sumie nałożyli na ich właścicieli 10 mandatów. Co zwróciło ich uwagę? Głównie brud, złe przechowywanie produktów spożywczych, ich niechlujna segregacja, sprzedawanie jedzenia po terminie przydatności oraz pracownicy bez książeczek sanepidowskich.

    – Nie odnotowaliśmy miejsc, które zagrażałyby zdrowiu konsumentów.”

    – mówią inspektorzy gdyńskiego Sanepidu po kontrolach smażalni ryb.

    Jak to w Polsce – brud nie zagraża zdrowiu konsumentów 😎

css.php