Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

16.11.2015
poniedziałek

120 lat temu

16 listopada 2015, poniedziałek,

brozekWszystko ma swój początek i koniec. Czasem początek i koniec są łatwe do ustalenia, na przykład początek i koniec książki. Czasem trudny. Parę razy już tutaj pisałem o Kazimierzu Twardowskim i Szkole Lwowsko-Warszawskiej, i tak się szczęśliwie składa, że wczoraj można było uczcić początek istnienia tej formacji intelektualnej.

Historyczne ramy istnienia Szkoły Lwowsko-Warszawskiej: pierwszą jest przyjazd Kazimierza Twardowskiego 15 listopada 1895 r. do Lwowa. Do miasta przybył wcześniej, chociaż dostępne mi źródła nie precyzują dokładnie, kiedy. W każdym razie 20 października, w swoje 29. urodziny, otrzymał nominację na katedrę filozofii Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, którą formalnie objął 1 listopada. A 15 listopada o godzinie 17.00, czyli dokładnie 120 lat temu, wygłosił pierwszy wykład. I wtedy zaczęła się Szkoła.

Oczywiście cała formacja Szkoły nie powstała od razu, nie była też sprawą tylko Twardowskiego. Ale to on był jej inicjatorem, czuwał nad nią i świadomie starał się taką formację stworzyć. Już kilka lat po objęciu katedry wypromował pierwszych doktorów, których udział w tym dziele był niebagatelny: Władysława Witwickiego, Jana Łukasiewicza i Zygmunta Weryhę. Kilka lat później do tego grona można było dopisać Tadeusza Kotarbińskiego. Jak i wielu innych, których już tu nie będę wymieniał. Wszyscy oni zaczęli siebie później nazywać „twardowszczykami”, a formację intelektualną, którą stworzyli, Szkołą Lwowsko-Warszawską, wskazując na jej dwie zasadnicze „odnogi”.

Na pytanie, kiedy ta formacja zakończyła swoją działalność, odpowiedzieć już trudniej. Ostatni wykład Twardowski wygłosił 30 kwietnia 1931 r. Niektórzy proponują wybuch II wojny światowej. Wydarzenie to poprzedza śmierć Kazimierza Twardowskiego 11 lutego 1938 r. Z pewnością gdyby nie wojna, Szkoła przetrwałaby śmierć swojego twórcy. Jednakże straty osobowe, jakie dotknęły filozofów z kręgu Szkoły, oraz emigracja wielu jej przedstawicieli, a także przemiany polityczne, jakie zachodziły w owym czasie – sprawiły, że Szkoła przestała istnieć. Po wojnie w sposób naturalny zaczęto uważać sprawę za zamkniętą, mimo że ci z naukowców, którzy szczęśliwie przetrwali okres wojny, nie przestali publikować, a co więcej, niektóre ich prace były co najmniej równie znaczące jak prace najwybitniejszych przedstawicieli Szkoły wydane przed wojną.

Grzegorz Pacewicz
Zdjęcie: Grzegorz Pacewicz (CC BY-ND 2.0)

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Można wkleić do Wikipedii. Co tu komentować?

  2. A to proszę wkleić? I nie komentować jak się nie ma nic do powiedzenia?

  3. Zanim się wklei, może drobna poprawka?
    „cała formacja Szkoły nie powstała od razu, nie była też sprawką tylko Twardowskiego”
    Sprawką?
    Sprawka = drobny występek, figiel, psota, wybryk, mało ważna sprawa

    Może jednak: dziełem, sprawą, dokonaniem, efektem pracy…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @markot
    Dziękuję za zwrócenie uwagi. Zmienię na „sprawę”.

  6. „Zdjęcie: Grzegorz Pacewicz (CC BY-ND 2.0)”

    Nie no, wiem że można sfotografować cudze dzieło, ale prawa autorskie osobiste są niezbywalne, a zdjęcie z epoki jest raczej w domenie publicznej.

  7. Chodzi o to, że zrobiłem zdjęcie książki, na której jest zdjęcie archiwalne. Nie czerpię zysków ze zdjęcia i sam już nie wiem, jak te sprawy się mają w tym wypadku.

css.php