Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

30.08.2013
piątek

Niewyspany wróbel na sęku

30 sierpnia 2013, piątek,

Wróble są bardzo towarzyskie. W okresie godów samce walczą zaciekle o terytorium i przepędzają intruzów, ale przez resztę czasu wróble tworzą chmary. Czasem nawet mieszają się w nich z mazurkami (to takie nieco mniejsze wróble z plamką na policzku). Przed snem też zbierają się w kupę i obsiadają jakieś krzaki, wspólnie ćwierkając. Wspólnie biorą piaskowe kąpiele, czasem wspólnie odganiają wroga.

Niestety, czasem wróbel trafi w miejsce, gdzie nie ma towarzyszy. W sytuacji, gdy ich populacja spada, takich sytuacji może być coraz więcej. Oczywiście, gdy wróbel trafi w taką samotnię, że nigdy nie spotka już nawet kogoś do pary, jego geny przepadną. Może jednak mieć szansę na przybycie większej liczby towarzyszy albo powrót w swojskie miejsce. Co jednak do tego czasu?

Naukowcy z międzynarodowego zespołu (Henry, Landeta Salgado, Paucar Munoz i Wikelski) niedawno zbadali grupę wróbli przeniesionych w obcy teren, gdzie pozostawały samotne, żeby sprawdzić, jak się zachowują w tej sytuacji. Porównano je z wróblami, które przeniesiono również w obce miejsce, ale zasiedlone przez inne wróble. Okazało się, że wróble samotne gorzej śpią. Idą spać później niż wróble w towarzystwie i wstają wcześniej. Ponadto w samotności straciły ochotę na wieczorne ćwierkanie. Zatem samotność zdecydowanie nie służy wróblom. Stres z nią związany wpływa na zachowanie i może utrudniać aklimatyzację w nowych warunkach. Autorzy pracy sugerują, że jest to ważny czynnik przy próbach reintrodukcji gatunków – w przypadku gatunków podobnie towarzyskich jak wróbel – wypuszczanie zbyt małej liczby osobników na nowym terytorium może nie przynieść oczekiwanych rezultatów.

Piotr Panek

fot. Marie-Lan Nguyen, licencja Creative Commons uznanie autorstwa (CC BY 2.5)

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Samotny wróbel, samotny człowiek, samotny Petrarka….
    Wszyscy nieszczęśliwi i niewyspani 🙁

    Żaden samotny wróbel na kominie
    Bardziej samotny nie był ni zwierz w lesie
    Niż ja, gdy blisko nie przebywam przy niej,
    Niż gdy jej słońce światła mi nie niesie.

    Łzy nieustanne – są w smaku przyjemne,
    Śmiech – to ból dla mnie, co jem – gorzkie wszystko,
    Noc – rozpacz, niebo jasne – dla mnie ciemne,
    A łoże – twarde to pobojowisko.

    Sen bratem śmierci jest, tak mówią ludzie,
    Bo we śnie serce zwalnia się od męki,
    Co je w życiowym utrzymuje trudzie.

    Wy skarb ten macie, strzeżcie go zawzięcie,
    Wzgórza cieniste, łąki w trawach miękkich,
    A ja go nie mam, opłakuję szczęście.

  2. A tak sie ladnie zapowiadala dyskusja na watku DIALOG…. 🙁

  3. „Autorzy pracy sugerują, że jest to ważny czynnik przy próbach reintrodukcji gatunków ? w przypadku gatunków podobnie towarzyskich jak wróbel ? wypuszczanie zbyt małej liczby osobników na nowym terytorium może nie przynieść oczekiwanych rezultatów.”
    Autorzy są hm, jakby to ująć, mało oryginalni. Wyrzucam właśnie stare gazety. „National Wildlife”, numer June/July 2002, strona 38. Na zdjęciu siedzi sobie młoda kobieta i maluje sztuczne maskonury. Otoczona jest „stadem” gotowych modeli, każdy wygląda jak żywy. Gotowe, sztuczne maskonury zostały użyte do „zaludnienia” małej wysepki w stanie Maine, opuszczonej przez ten gatunek wiecej niż 100 lat temu. Na stronie 39 widzimy zaś żywego maskonura pomiędzy dwoma sztucznymi „krewniakami”. Żywy jest wyraźnie zainteresowany jednym z modeli i albo przymila się do niego albo przynajmniej chce zwrócić na siebie jego uwagę. Autor artykułu Laura Helmuth, „The Murre the Merrier” pisze, że podobnie do nurzyków i wielu innych morskich ptaków, maskonury rozmnażają się i gniazdują tylko w otoczeniu swoich krewniaków.
    Jak się okazuje, niekoniecznie żywych… 😉

css.php