Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

3.02.2013
niedziela

Jak zamrozić monitoring

3 lutego 2013, niedziela,

Dzień Mokradeł, w tym jezior, minął. Zima już raczej bliżej końca niż początku (choć co się jeszcze stanie w tym zakresie, trudno przewidywać). Z obiema tymi rzeczami zupełnie przypadkiem zbiegło się mi ostatnio natknięcie na publikację Sziwy i Jańczaka Extreme values of ice cover thickness and ice phenomena duration on lakes in Poland w „Limnological Review” z 2009 r. będącej przeglądem monitoringu zjawisk lodowych na polskich jeziorach.

„Limnological Review” to polskie pismo o nie najwyższej punktacji (wg listy ministerialnej z 2012 r. – 5 pt, lista B, a więc JIF=0, choć są starania o miejsce na liście A), a sam artykuł nie niesie przełomowych dla nauki treści. Po prostu zebrano dane gromadzone przez IMGW dotyczące dat pojawienia się i zaniku pokrywy lodowej oraz jej grubości w poszczególnych miesiącach. Najbardziej spójne dane dotyczą lat 1971-2005 i 40 jezior. Najdłuższy ciąg dotyczy Gopła, gdzie rozpoczęto stałe obserwacje już w 1929 r.

Wnioski nie odbiegają od tego, czego można oczekiwać. W wieloleciu 1971-2005 uśrednione polskie jezioro  mogło zaczynać zamarzać 14 listopada (trwała pokrywa od 21 listopada), największą grubość tafli (średnio 56 cm) osiągało w marcu i rozmarzało najpóźniej 14 kwietnia (nietrwałe pokrywy 19 kwietnia). Im dłużej trwało zlodzenie, tym większa była maksymalna grubość. Długość zlodzenia (i jego grubość) zmieniały się skokowo z roku na rok i chociaż aż w przypadku 16 jezior na 40 maksimum osiągnęły w 1996 r., to trendy wyraźnie wskazują, że w ciągu tych kilkudziesięciu lat wartości obu parametrów maleją. Mówiąc wprost – są dowody na ocieplenie klimatu (przynajmniej w tym okresie). Inne niezaskakujące obserwacje, to to, że jeziora mazurskie (włączając w to polską część Pojezierza Litewskiego) i kaszubskie zamarzają na dłużej niż jeziora zachodniopolskie. Mniej oczywiste jest to, że jeziora przymorskie zamarzają jako jedne z pierwszych. Tu decyduje nie tyle klimat, który nad Bałtykiem przecież jest łagodniejszy, ale ich płytkość. Położone w ich pobliżu głębokie jeziora kaszubskie (Charzykowskie i Wdzydze) np. w ogóle nie zamarzały przed grudniem, podczas gdy Łebsko i Gardno mogły zaczynać już 1 listopada, podobnie jak Śniardwy czy Wigry (ale za to tajały nie później niż już w pierwszym lub drugim tygodniu kwietnia). Rekord grubości (75 cm) należy do Gopła z 1929 r., ale należy pamiętać, że w tym okresie nie badano innych jezior.

Parę innych danych zaintresowani sami mogą wyciągnąć, bo publikacja jest dostępna w Internecie. Mnie nie chodzi o referowanie tego artykułu, tylko o podanie przykładu pracy polegającej na zestawieniu danych monitoringowych. Użyję ich w swojej pracy i nie tylko ja. I mimo że jej wykonanie nie wymagało przebłysku geniuszu, to jest ona pożyteczna. Natomiast jak zaznaczyłem wcześniej, jest zupełnie niedoceniona przy zastosowaniu punktacji. Żadna instytucja dająca granty naukowe nie da pieniędzy na tak nieinnowacyjne projekty, jak monitoring. Może i rzeczywiście naukowcy powinni zajmować się wysoką nauką, a monitoring zostawić służbom niemalże technicznym. Akurat do zaobserwowania zlodzenia nie trzeba nawet magistra hydrologii. Do zmierzenia grubości tafli też nie. I owszem, ten monitoring robi IMGW nie tyle jako placówka naukowa, ile jako Państwowa Służba Hydrologiczna.

Gorzej, gdy pieniędzy brakuje nie tylko dla naukowców, ale i dla służb. Wśród różnych monitoringów wykonywanych na publiczne zlecenie jest np. monitoring ptaków lęgowych. Jego wyniki można obejrzeć w publikacjach Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, częściowo też na jego witrynie. Monitoring ptaków jest tak monumentalnym zadaniem, że nie wykonują go służby ochrony środowiska czy inspekcji środowiska, tylko zlecane jest to instytucjom/organizacjom ornitologicznym, których członkowie (ptakoluby, niekoniecznie ornitolodzy), w dużej mierze na zasadzie wolontariatu, zbierają dane z całego kraju. W roku 2012 jednak będzie luka w danych. Otóż system przepływu pieniędzy z jednej szuflady budżetu do drugiej za pośrednictwem paru ministrów i funduszy celowych sprawił, że przetarg na wyłonienie wykonawcy można było ogłosić dopiero jesienią 2012, kiedy ptaki już przymierzały się do migracji. W ten sposób system promowania z jednej strony badań innowacyjnych kosztem badań „staroświeckich”, z drugiej zaś system zabezpieczania przed niekontrolowanym wydatkowaniem środków publicznych rozbiły się o prawa natury. Pieniądze zostały zamrożone w budżecie, dane odleciały do ciepłych krajów.

Poprzedni akapit to realizacja pewnego czarnego scenariusza, na szczęście fikcyjnego. W praktyce odbyło się nieco inaczej. Przepływy, a później czas trwania przetargu rzeczywiście groziły takim skutkiem, ale wykonawcy, mimo że nie byli pewni, czy ostatecznie dostaną za to wynagrodzenie, zbierali dane w odpowiednim czasie. Zatem mogli stanąć do przetargu z częściowo już zebranymi danymi. Jeśli jednak system monitoringu ma się opierać na wolontariacie z jedynie wizją przyszłego wynagrodzenia, to nie można uznać go za właściwie działający.

Piotr Panek

Fot. Piotr Panek

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 44

Dodaj komentarz »
  1. Największą słabością każdej pracy badawczej, jest pozyskiwanie i wstępna obróbka danych. Różna jakość obserwacji lub ankietowania, a potem statystyka mogą istotnie wypaczyć dane. A że tak podstawowa i rzutująca na dalsze prace czynność ich zbierania nie jest nadzbyt ceniona w rankingu naukowym? No, cóż..

  2. „Otóż system przepływu pieniędzy z jednej szuflady budżetu do drugiej za pośrednictwem paru ministrów i funduszy celowych sprawił, że przetarg na wyłonienie wykonawcy można było ogłosić dopiero jesienią 2012,”

    Najwazniejsze wszakze ze projekt koncowy bedzie mial oprawe odpowiedniego koloru a logo sponsorujacej instytucji bedzie przylepione w odpowiednim miejscu

  3. @AL.
    Trafione w sedno.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zbieranie danych jest wazne, ale po pierwsze to trzeba je zbierac dlugo, aby mialy one jakas wartosc, a po drugie, to trzeba tez rozumiec, czym sa owe zebrane dane. Np. nie mozna wyciagac wnioskow o tzw. globalnym ociepleniu na podstwaie danych zebranych w bardzo krotkim czasie, jelsli chodzi o zmiany klimatu.

  6. @Kagan
    Oczywiście. Właśnie dlatego to dobrze, aby takich danych było dużo i niewyrywkowo. W tym świetle dane z polskich jezior z 2 połowy XX w. dokładają cegiełkę do w miarę spójnego obrazu zmian klimatu globalnego.
    Monitoring ptaków polskich z kolei trwa już coś koło dziesięciu lat. Samo stwierdzenie, że skoro przez te 10 lat populacja gawrona spadła o jedną trzecią nie pozwala na wiarygodną ekstrapolację, że za sto lat już go nie będzie, ale pozwala zastanawiać się, się czy taki spadek to zwykła fluktuacja, czy objaw czegoś, co może niepokoić.

  7. @panek – zgoda, dane trzeba zbierac, ale ekstrapolacja obecnych trendow w przyszlosc nie ma nic wspolnego z nauka. Na podstawie danych z ostatnich 10 lat mozna tylko stwierdzic, ze gawron moze rownie dobrze zniknac za rok jak tez i za milion lat, gdyz tempo jego znikania moze rownie dobrze przyspieszyc jak tez i zwolnic. Zas aby wiedziec, czy taki spadek to zwykła fluktuacja, czy objaw czegoś, co może niepokoić, to nie wystarczy sama analiza danych (tu szeregu czasowego, czy jak to sie inaczej tlumaczy na polski „time series”).

  8. @Piotr Panek
    Jak bardzo szalonym naukowcem być trzeba, żeby się zajmować takim tematem (to ironia). Smutno się robi bo dotyczy to wszystkich innych dziedzin życia i działalności. Problem polega także na tym, że do prawidłowego prowadzenia działalności – tu obserwacji – potrzebne jest odpowiednie wyposażenie, np samochody (banał), lunety, itp. To kosztuje i ma wpływ na cenę. Zawsze się znajdzie ktoś, kto ma starsze, tańsze, kombinowane, zużyte, akurat zbędne wyposażenie i policzy za nie mniej wygrywając z miejsca przetarg. To działa na początku tyle, że poziom usługi jest gorszy. By podnieść poziom trzeba zainwestować, co skutkuje wyższymi kosztami i grozi przegraniem przetargu. I tak dookoła.
    Czy nie uważa Pan, że szaleni naukowcy/czyni powinni zająć się skutkami tak prymitywnego myślenia o społeczeństwie, gdzie nie liczy się nic historycznego, doświadczenia i dostarczana jakość pracy a tylko aktualne koszty. Było takie przysłowie: tanie mięso psy jedzą.

  9. @Vera – a czego innnego jak ciecia kosztow „za wszelka cene” mozna oczekiwac w systemie, w ktorym najwazniejszy jest pieniadz a nie czlowiek?

  10. „za pośrednictwem paru ministrów i funduszy celowych”

    Niedawno przypadkowo natknąłem się w sieci na pracę habilitacyjną zrobioną na jednej z tradycyjnie uważanych za „dobre”, polskich uczelni technicznych. Była dużo gorsza niż przeciętny raport powstały po jednym z kilkunastu DOE, jakie robi – bo jak inaczej? – zwykły inżynier „na produkcji” za kałużą. Gorzej zebrane dane, mniej danych i dziecinne błedy w czymś co miało udawać analizę statystyczną. Technicznie tragedia ale karierowo – sukces!
    Nie wyobrażam sobie, aby w polskim przemyśle, nawet jeżeli jest to tylko montaż lub produkcja według cudzych projektów, był możliwy tak niski poziom eksperymentów czy analiz. Ekonomicznie było by to zabójcze i dla każdego oczywiste. W związku z tym mam pytanie.

    Czy badania albo chociażby synteza istniejących danych na temat owych zalodzeń jezior nie ma jakiegoś komercyjnego odbiorcy, który mógłby dopomóc nie tylko dokładając się do „paru ministrów i funduszy celowych”
    ale także wymusić pewien minimalny poziom naukowy?
    Jeżeli w tym akurat przypadku żadne przedsiębiorstwo (rybackie? turystyczne?) nie miałoby ekonomicznego interesu, to czy znaczy to, że mój pomysł włączania przedsiębiorstw „w ogóle” nie ma sensu?
    Tamta habilitacja ciągle stoi mi przed oczami i straszy…

    Inne spostrzeżenie – bardzo dużo polskich politechnicznych prac magisterskich to nic innego jak tylko przetłumaczona kwerenda biblioteczna. Kilkadziesiąt cudzych arykułów czy innych publikacji przedstawione jako „przegląd” albo „aktualny stan” czegoś tam. Zero intelektualnego wkładu własnego. Niegdysiejsze prace dyplomowe wymagane w dobrych technikach elektronicznych stały na poziomie dzisiejszych doktoratów, gdyż przynajmniej dokumentowały fizycznie wykonane urządzenie, analizowały jego działanie i postulowały możliwe przyszłe ulepszenia. PLUS zawierały przegląd literatury tematu i aktualnego stanu techniki. Z punktu widzenia rozwoju nauki, szczególnie na świecie, dalej było to zero, ale na technikum więcej niż bardzo usprawiedliwiało bycie dumnym z (dawnego) poziomu.
    Dzisiaj to „zero” to doktorat na polskiej uczelni. Znam osoby, które wyemigrowały właśnie z tego powodu, iż groził im taki poziom doktoratu.

  11. kagan: „ekstrapolacja obecnych trendow w przyszlosc nie ma nic wspolnego z nauka.”

    Wydaje mi sie ze prognozowanie („forecasting”) jest calkiem dobrze zdefiniowana i szacowna dziedzina nauki

  12. zza kaluzy: „Dzisiaj to ?zero? to doktorat na polskiej uczelni. Znam osoby, które wyemigrowały właśnie z tego powodu, iż groził im taki poziom doktoratu.”

    Otoz, sasiedzie zza kaluzy, jakis czas temu wyladowalem jako Visiting Professor na pewnym amerykanskim uniwersytecie. Nie byl to MIT, ale tez nie byl University of Kalabambuko.

    Po paru dniach polazano mi z duma pakamere gdzie stalo duzo manuskryptow oprawnych w okladki. Przekartkowalem kilka i zauwazylem ze jak na prace magisterskie to niezbyt ambitne. „Jakie magisterskie?” oburzono sie. „To nasze najlepsze parce dokltorskie!’.

    Zrozumialem ze dlugo tam miejsca nie zagrzeje. I mialem racje.

    Sluze roznymi innymi dykteryjkami na temat taki ze w USA TEZ nei wszystko sie swieci. Ale jak idzie o prace polskie w dziedzinie inzynierii, to w zasadzie ma Pan racje. Oczywiscie, sa wyjatki, i to nie takie zupelnie wyjatkowe wyjatki. Sa „szkoly naukowe” ktore produkuja wyroby calkiem niezle. Lepsze niekiedy od tych amerykanskich. Niestety, raczej nie z Panskiej dziedziny…

  13. Pewnie gdyby jakiś ośrodek rekreacyjny albo gmina chciały się zareklamować „Nasze jezioro najpóźniej/najwcześniej zamarza w Polsce/w województwie/na Pojezierzu Koziowólskim” (nawet jeśli by nie miało to żadnego wymiaru praktycznego, ale zwykły ciekawostkowy), to może i jest jakiś pomysł na sponsoring. No ale przed badaniem sponsor nie miałby pewności, że jego jezioro akurat okaże się w jakikolwiek sposób nieprzeciętne, więc czemu miałby sponsorować badania (które musiałyby parę lat potrwać i objąć duży obszar, żeby ten rekord miał jakiś sens) o niepewnym wyniku? Skoro już zaś i tak IMGW badania zrobił, to mógłby je wykorzystać i już. Hm… może to dlatego IMGW tak niechętnie dzieli się danymi. Może liczy na zyskowną sprzedaż. 😉
    Tyle że tego typu reklama chyba przekracza poziom naszego przemysłu turystycznego….

  14. @A.L. – prognozowanie (?forecasting?) nie polega na ekstrapolacji obecnych trendow! I zgoda, moja praca magisterska z PRLu, na temat celowosci substytucji metali przez tworzywa sztuczne w przemysle samochodowym, byla by dzis w Polsce calkiem niezla praca habililitacyjna jak nie profesorska. Nie tylko dokumentowała ona fizycznie wykonane urządzenia (tu samochody), analizowała ich działanie przed i po owej substytucji oraz postulowała możliwe przyszłe ulepszenia PLUS zawierała ona przegląd literatury tematu i aktualnego stanu techniki, a takze zawierala analize ekonomiczna owej substytucji . I, co ciekawe, mialem z tego powodu pewne klopoty przy jej obronie, gdyz biorac pod uwage takze spadek jakosci pojazdu oraz to, ze metale latwiej sie odzyskuje ze zuzytych pojazdow, to oszczednosci polegajace na zamianie metali na tworzywa sztuczne okazaly sie w mojej analizie dosc iluzoryczne.

  15. kagan: @A.L. ? prognozowanie (?forecasting?) nie polega na ekstrapolacji obecnych trendow! ”

    Nie wiem skad Pan czerpie swoja pewnosc. Proponuje otworzyc dowolna ksiazke na temat MATEMATYCZNYCH metod prognozowania i poszukac rozdzialu Trend Analysis. Jako przyklad spod uzego palca proponuje

    The Statistical Analysis of Time Series (Wiley Classics Library), T. W. Anderson

    Jest to absolutna klasyka; na 700 stron tekstu pierwsze 160 stron to wlasnie Trend Analysis; podobnie ostatnie 60 stron

    Gdyby sie Panu chcialo poglebic temet, proponuje lekture (uwaga – tam jest matematyka)

    http://www.econ.cam.ac.uk/faculty/harvey/trend.pdf

    autotstwa faceta z Faculty of Economics and Politics w Cambridge

    Nie ma problemow ze znalezieniem na sieci wiekszej ilosci materialow na temat trendow w szeragach czasowych, ekstrakcji trendow, ich zastosowania do prognozowania oraz papierow na temat oceny wiarygodnosci prognoz wykorzystujacych analize trendow. Trzeba tylko poszukac.

  16. kagan: „to oszczednosci polegajace na zamianie metali na tworzywa sztuczne okazaly sie w mojej analizie dosc iluzoryczne”

    No to Pan sie pomylil, niestety

  17. kagan: @A.L. ? prognozowanie (?forecasting?) nie polega na ekstrapolacji obecnych trendow! ?

    Nie wiem skad Pan czerpie swoja pewnosc. Proponuje otworzyc dowolna ksiazke na temat MATEMATYCZNYCH metod prognozowania i poszukac rozdzialu Trend Analysis. Jako przyklad spod uzego palca proponuje

    The Statistical Analysis of Time Series T. W. Anderson

    Jest to absolutna klasyka; na 700 stron tekstu pierwsze 160 stron to wlasnie Trend Analysis; podobnie ostatnie 60 stron

    Tu byl link

    Nie ma problemow ze znalezieniem na sieci wiekszej ilosci materialow na temat trendow w szeragach czasowych, ekstrakcji trendow, ich zastosowania do prognozowania oraz papierow na temat oceny wiarygodnosci prognoz wykorzystujacych analize trendow. Trzeba tylko poszukac.

  18. @A.L.
    1. Czesci ‚plastykowe’ ida na wysypisko smieci, a czesci metalowe do huty. Stad tez nie ma sensu substyctucja metali przez tworzywa sztuczne, gdyz te tworzywa produkuje sie z nieodnawialnych zasobow takich jak np. ropa naftowa, po czym wyrzuca na smieci. Tak wiec to ja mialem racje.
    2. Szeregi czasowe (time series) mialem na studiach. Wiem wiec, ze mozna je uzywac tylko do interpolacji i analizy przeszlosci, a nie do ekstrapolacji. Dobre podreczniki do tego przedmiotu sa zreszta pelne ostrzezen co do bledow wynikajacych z ekstrapolacji obecnych trendow w przyszlosc (klasyka to Paryz XXI wieku pograzony po czubek wiezy Eifla w konskich odchodach, gdyz kto mogl nawet pod koniec XX wieku przewidziec koniec dorozek, skoro nawet maz naszej jedynej prawdziwej noblistki zginal w roku 1906 pod kopytami paryskich koni).

  19. Errata – mialo byc oczywiscie ‚pod koniec XIX (dziewietnastego) wieku’.

  20. kahan: „Czesci ?plastykowe? ida na wysypisko smieci, a czesci metalowe do huty”

    czesci plastykowe ida do „recycling”. Serwisy samochodowe maja taki obowiazek

    kagan: „Szeregi czasowe (time series) mialem na studiach. Wiem wiec, ze mozna je uzywac tylko do interpolacji i analizy przeszlosci, a nie do ekstrapolacji”

    Na Monash tak ucza?

    Niech Pan sobie pogogluje pod time series forecasting i poszuka na Amazonie ksiazek majacych w tytule Time Series Forecasting. Wikipedia tez moze byc.

  21. @A.L.
    1. Tyle, ze separacja tworzyw sztucznych jest bardzo trudna, a wiec bardzo kosztowna, a ich ‚recycling’ jest jeszcze drozszy niz np. gumy. Poza tym, to co sie dzieje z czesciami ‚plastykowymi’ z tych licznych obecnie porzuconych samochodow? Najczesciej sa one spalone na miejscu porzucenia, a na zlom, a pozniej do ‚recyclingu’ trafia tylko to, sie w nich nie spalilo, czyli glownie czesci metalowe.
    2. Rownie dobrze mozna polecic tak liczne ksiazki na temat astrologii… A na dobrych uniwersytetach ucza zas, ze nie mozna ekstrapolowac bieazacych badz dawniejszych trendow w przyszlosc, gdyz nie ma zadnych gwarancji, ze przyszle tredy beda podobne do biezacych badz dawniejszych trendow, gdyz wynalazki techniczne oraz wydarzenia polityczne moga je w kazdej chwili radykalnie zmienic. Pamietam, jak to w latach 1950. i 1960. a nawet 1970. synonimem postepu w technice samochodowej bylo w USA produkowanie coraz to wiekszych, wygodniejszych i szybszych samochodow z coraz to wiekszymi silnikami, ktore zuzywaly oczywiscie coraz wiecej paliwa. A pozniej przyszedl kryzys energetyczny…

  22. Oczywista, że mogą zajść czynniki niespodziewane. Może np. spaść kometa i zmienić znienacka warunki. Niemniej, mimo pewnej niesprawdzalności, rolnicy np. widząc nadciągającą ciemną chmurę na pół horyzontu po upalnym dniu, ekstrapolują to i składają suszące się siano w stogi. A przecież wiatr może nagle zmienić kierunek i posunąć chmurę w inne miejsce. Jadąc zaś krętą drogą, kierowcy ekstrapolują, że bezwładność utrzyma ich kierunek (zwrot, hehehe) jazdy i przeciwdziałają jej, kręcąc kierownicą. Oczywiście pomiędzy taką ekstrapolacją, a ekstrapolacją umiejscawiającą Wieżę Eiffela w kupie gnoju jest różnica we wiarygodności. Ekstrapolacja losu gawrona w Polsce na podstawie dziesięcioletniej obserwacji jest bliższa temu drugiemu końcowi, ale po to są badania naukowe, żeby zwiększać przewidywalność.

  23. Przewidywanie – przepraszam za wypisywanie oczywistości – to nie tylko przykładanie linijki czy krzywika do papieru milimetrowego z naniesionymi punkcikami reprezentującymi przeszłe wydarzenia i ciągniecie kreski w przyszłość. To czasami używanie mózgu i dostrzeganie praw fizyki. Bez równań Arrheniusa czy Eyringa nie mógłbym rozumnie analizować psujących się podzespołów ani rekomendować właściwych testów dla nowych elementów składowych takich systemów. Istnieje wiele takich, bardzo ścisłych narzędzi, np. teoria mechaniki i propagacji pęknieć czy teoria korozji chemicznej. Być może zresztą zamiast pisać te moje oczywistości powinienem wystosować kondolencje dla rodziny kagana, gdyż jest całkiem możliwe, że zginął on porażony prądem podczas uruchamiania komputera. Przycisk ze złego plastyku stał się nagle świetnym przewodnikiem prądu i poraził.

  24. kagan: „Tyle, ze separacja tworzyw sztucznych jest bardzo trudna, a wiec bardzo kosztowna, a ich ?recycling? jest jeszcze drozszy niz np. gumy. Poza tym, to co sie dzieje z czesciami ?plastykowymi? z tych licznych obecnie porzuconych samochodow? Najczesciej sa one spalone na miejscu porzucenia, a na zlom, a pozniej do ?recyclingu? trafia tylko to, sie w nich nie spalilo, czyli glownie czesci metalowe”

    Byc moze w Nowej Zelandii czy innej Tasmanii samochody wycofane z uzytku sie porzuca i pali. Tu gdzie mieszkam, za porzucony samochod mozna pojsc siedziec, a samochody wycofane z uzytku poddaje sie procesowi skomplikowanego recyclingu. Ktory okazuje sie doskonalym biznesem. Podobnie jak recykling urzadzen elektronicznych, czy po prostu domowych smieci.

    Niezaleznie od wszystkiego, udzial tworzyw sztucznych w produkcji samochodow systematycznie wzrasta, bo ich produkcja jest tansza, czesto sa bardziej wytrzymale i dlugowiecznie niz metal i kosztuja mniej. No i samochod z takimi czesciami wazy mniej, co pzreklada sie wprost na zuzycie paliwa.

    W sieci jest sporo informacji na ten temat; linkow nie podaje bo spam filter nie przepuszcza

    kagan: „Rownie dobrze mozna polecic tak liczne ksiazki na temat astrologii? A na dobrych uniwersytetach ucza zas, ze nie mozna ekstrapolowac bieazacych badz dawniejszych trendow w przyszlosc, gdyz nie ma zadnych gwarancji, ze przyszle tredy beda podobne do biezacych badz dawniejszych trendow”

    Mamy widac inne definicje „dobrych uniwersytetow”

    Prognozowanie jest dwojakiego rodzaju. Pierwsze to prognozowanie przy pomocy szklanej kuli, fusow od kawy, wnetrznosci kurczaka, lania wosku itede. Oraz glebokiego przekonania.

    Drugie to prognozowanie przy pomocy modeli matematycznuch. Efektywnie rozni sie od tego pierwszego tym, ze wraz z prognoza podaje sie jakosciowe oszacowanei rzetelnosci prognozy, to znacy, z grubsza, prawdopodobienstwo tego ze moze sie ona zrealizowac. Nikt nie bedzie publikowal prognozy na 10 lat, jezeli interwal rzetelnosci wynosi 3 miesiace.

    Pierszy sposob uprawiany jest przez politologow, ekonomistow, specjalistow od global warming i podobnych.

    Drugi, przez matematykow, inzynierow, statystykow, i ogolnie – naukowcow

    P.S. rekomenduje uwagi zza kaluzy z ktortmi sie w 100 procentach zgadzam

  25. @Panek – zgoda, ekstrapolacja ma sens w technice, kiedy znamy zasady na jakich dziala dane urzadzenie, a wiec na podstawie danych zebranych np. o silnikach spalinowych, mozemy „przewidziec” jak dlugo bedzie taki silnik prcowac bez smarowania. Ale cio innego jest w biologii, a szczegolnie naukach slolecznych (ekonomia, socjologia), gdzie te nechanizmy fnkcjonowania sa slaboznane (biologia) albo praktycznie nieznane (ekonomia, socjologia) i wowczas to prognoowanie oprte na analizie znanych z przeszlosci trednow nie ma sensu.

  26. Errata – mialo byc oczywiscie naukach SPOLECZNYCH.

  27. @zza kałuzy – nie ma strachu!. Moj komputer ma zasilanie niskim napieciem, a wiec porazic sie pradem elektrycznym moglbym tylko, gdyby uszkodzil sie np. kabel doprowadzajacy prad o napieciu 230V do transformatora polaczonego z prostownikiem, ktory jest w osobnej obudowie niz moj komputer (tzw. laptop). Tak wiec moze i jestes, kałuzy, dobrym inzynierem, ale zarty to masz na bardzo marnym poziomie. Poza tym, jak to juz pisalem, ekstrapolacja ma sens tylko w technice i naukach scialych, kiedy znamy zasady na jakich dziala dane urzadzenie (system), a wiec na podstawie danych zebranych np. o silnikach spalinowych, mozemy ?przewidziec? jak dlugo bedzie taki silnik pracowac bez smarowania. Ale co innego jest juz w biologii, a szczegolnie w naukach spolecznych (ekonomia, socjologia), gdzie te nechanizmy fnkcjonowania sa slabo znane (biologia) albo praktycznie nieznane (ekonomia, socjologia) i wowczas to prognozowanie oparte na analizie znanych z przeszlosci trednow nie ma praktycznie zadnego sensu.

  28. @A.L. czesc I
    Wszedzie w krajach OECD jest NIElegalne porzucanie starych samochodow, ale tez wszedzie sie tam ono zdarza, szczegolnie w przypadku pojazdow skradzionych. Chyba nie twierdzisz, A.L., ze w USA nie kradna samochodow, ale jedno jest pewne – to, ze nie bywasz, ze zrozumialych powodow, w dzielnicach do ktorych policja tez raczej nie zaglada, a wiec nie masz pojecia, ile to samochodow konczy swoj ‚zywot’ w USA wlasnie poprzez spalenie, ew. utopienie w glebokiej wodzie. Zas separacja czesci ‚plastykowych’ jest procesem pracochlonnym, a wiec nie ma z nia wiekszego problemu w USA, gdyz tam zatrudnia sie do niej na ogol nielegalnych imigrantow (w tym tez i z PL, ale na ogol to z Meksyku), ktorym sie placi nedzne centy za godzine ich pracy, stad ten ‚recykling’ jest w USA doskonalym biznesem, gdyz gdy trzeba by bylo uczciwie placic pracownikom przy nim zatrudnionym, to by to sie zupelnie nie oplacalo bez olbrzymich subwencji rzadowych, czyli z kieszeni podatnikow.
    I zgoda, udzial tworzyw sztucznych w produkcji samochodow systematycznie wzrasta, bowiem ich produkcja jest tansza niz metali (przynajmniej do czasu kolejnych podwyzek cen ropy naftowej), ale oznacza to na ogol spadek jakosci samochodow. Doskonaly przyklad, choc nieco z innego poletka, to plastykowo-kompozytowy B787 (dawniej Dreamliner, obecnie Nightamareliner). ktory jest oczywiscie supernowoczesny i sliczny, bo amerykanski, tyle ze ci tepi urzednicy z Europy nie pozwalaja mu, niewiadomo czemu, latac, mimo iz ma on najnowoczesniejsze, czesciowo „plastykowe” oraz amerykanskie, czyli najlepsze, akumulatory litowo-jomowe!
    Poza tym, to aluminium nie jest o wiele ciezsze (wl. ‚gestsze’) niz tworzywa sztuczne – gestosc Al to 2,7 g/cm3 a gestosc np. politetrafluoroetylenu (PTFE) to 2.1 – 2.25, a tylko Polietylen (PE) 0.92 – 0.96 oraz Polipropylen (PP) 0.89 – 0.91 (te same jednostki czyli gramy na centymetr szescienny) sa wyraznie ‚rzadsze’ a wiec i lzejsze, zas korzysci z mniejszego zuzycia paliwa na skutek zamiany metali na ‚plastyki’ sa w duzej czesci zmniejszone przez zwiekszone zuzycie ropy naftowej do produkcji owych tworzyw, zas ‚dlugowiecznosc’ owych tworzyw jest raczej dzis ich wada, a nie zaleta, gdyz porzucony przedmiot metalowy niejako sam sie rozklada (rdzwieje), a porzucony kawalek plastyku jest praktycznie niezniszczalny i latami zasmieca srodowisko. I na koniec tego tematu – w Australii raz czy dwa razy do roku odbywa sie zbiorka tzw. gabarytowych smieci, ktore sa wystawiane na trawniki przed domami. Poniewaz na antypodach tez jest dzis recesja, i to potezna, a wiec i wysokie bezrobocie, to wiele osob zajmuje sie zbieraniem owych ‚gabarytowych’ smieci. Jednakze nikt z tych ‚zbieraczy’ nie zabiera ‚plastykow’ ani opon gumowych – powodzeniem ciesza sie zas metale (skup zlomu) oraz drewno (jako surowiec do wyrobu np. mebli albo jako paliwo).

    W sieci jest sporo informacji na ten temat; linkow nie podaje bo spam filter nie przepuszcza

    kagan: ?Rownie dobrze mozna polecic tak liczne ksiazki na temat astrologii? A na dobrych uniwersytetach ucza zas, ze nie mozna ekstrapolowac bieazacych badz dawniejszych trendow w przyszlosc, gdyz nie ma zadnych gwarancji, ze przyszle tredy beda podobne do biezacych badz dawniejszych trendow?

    Mamy widac inne definicje ?dobrych uniwersytetow?

    Prognozowanie jest dwojakiego rodzaju. Pierwsze to prognozowanie przy pomocy szklanej kuli, fusow od kawy, wnetrznosci kurczaka, lania wosku itede. Oraz glebokiego przekonania.

    Drugie to prognozowanie przy pomocy modeli matematycznuch. Efektywnie rozni sie od tego pierwszego tym, ze wraz z prognoza podaje sie jakosciowe oszacowanei rzetelnosci prognozy, to znacy, z grubsza, prawdopodobienstwo tego ze moze sie ona zrealizowac. Nikt nie bedzie publikowal prognozy na 10 lat, jezeli interwal rzetelnosci wynosi 3 miesiace.

    Pierszy sposob uprawiany jest przez politologow, ekonomistow, specjalistow od global warming i podobnych.

    Drugi, przez matematykow, inzynierow, statystykow, i ogolnie ? naukowcow

    P.S. rekomenduje uwagi zza kaluzy z ktortmi sie w 100 procentach zgadzam

  29. @A.L. – czesc II
    PRIMO: Przepraszam, ale zapomnialem wykasowac z poprzedniego wpisu oryginalny tekst A.L.
    A teraz ad rem:
    SECUNDO: Definicja dobrego uniwersytetu jest dzis wszedzie ta sama – miejsca w uznanych rankingach. Tak wiec (przykladowo) Monash University is ranked in the top one per cent of world universities ? 99th in the world ? according to the Times Higher Education World University Rankings (2012-2013), the 61st university in the world according to the 2012 QS World University Rankings, in the top 150 world universities according to the Academic Ranking of World Universities compiled by Shanghai Jiao Tong University.
    The Times Higher Education World University Rankings (2012-2013) rates Monash as one of only six Australian universities in the world?s top 100 and as the 34th university in the world for Clinical, Pre-Clinical and Health.
    The QS World University Rankings (2012) rates Monash among:
    the top 40 universities in the world for Life Sciences and Medicine
    the top 40 universities in the world for Social Sciences and Management
    the top 50 universities in the world for Arts and Humanities
    the top 60 universities in the world for Engineering and Technology
    the top 80 universities in the world for Natural Sciences.
    The Academic Ranking of World Universities (2012) rates Monash as the best university in Australia and one of the top 75 universities in the world for Chemistry, the best university in Australia and one of the top 75 universities in the world for Engineering/Technology and Computer Science, the best university in Australia and among the top 100 universities in the world for Computer Science (as a standalone discipline) and in the top 150 for Life and Agricultural Sciences.
    TERRTIO: Modele matematyczne sprawdzily sie w naukach scislych i w technice, ale nie sprawdzily sie one w naukach spolecznych, szczegolnie w ekonomii, a to glownie z powodu niskiej jakosci danych. Np. nie ma dyskusji co do definicji temperatury w meteorologii – mierzy sie ja obiektywnie, t.j. zawsze w takich samych warunkach z roku na rok (czyli o tej samej godzinie, zawsze w cieniu, a dokl. w specjalnej ‚klatce’ etc.) zas definicja bezrobocia jest rozna, albo wedlug ILO (MOP), czyli ze jesli ktos przepracuje w tygodniu chocby godzine, to nie jest bezrobotnym, ale takze za bezrobotnych uwaza sie osoby zarejestrowane jako bezrobotne, choc czesc z nich ‚dorabia na boku’, a czesc w ogole nie jest zainteresowana podjeciem pracy (ma np. jakies oszczednosci, pozwalajace na przezycie) , a potrzebuje tylko papierka z urzedu aby np. miec prawo do bezplatnego leczenia. Ponadto, to b. duzo zalezy tez od metody zbierania danych o bezrobociu, gdyz np. w Australii, to w oficjalnych badaniach bezrobocia pomija sie regiony o bardzo wysokim bezrobociu, jako ‚niereprezentatywne’ oraz nie wlicza sie do bezrobotnych tych, ktorzy z checia podejma parce za przecietne wynagrodzenie ofiarowane na rynku pracy w danym zawodzie, ale w ostatnim tygodniu nie szukaly pracy, gdyz jej po prostu nie ma.
    Jesli do tych niskiej jakosci danych dodamy tez niskiej jakosci modele, oparte bardzo czesto na mocno nienaukowych zalozeniach i skrajnych uproszczeniach, to nic dziwnego, ze prognozowanie w ekonomii przypomina bardziej wrozenie z fusow niz nauke.
    I zgoda, ze im krotszy okres czasu obejmuje dana prognoza, tym bardziej jest ona dokladna, ale tez tym mniej jest ona warta. Ja np. wiem, z prawdopodobienstwiem popelnienia bledu praktycznie zerowym, ze jesli na niebie nie widze chmur i nie ma silnego wiatru, to prognozuje z praktycznie pelna pewnoscia, ze nie bdzie padac w ciagu najblizszej godziny i jesli biore ze soba na spacer parasol, to raczej dla ochrony przed sloncem. Tak wiec za prognoze pogody godzinna, jesli nie jestem np. rybakiem na morzu, to ja nie zaplace ani grosza (centa). Intresuje mnie zas to, czy bedzie padac jutro, gdyz nie wiem, czy isc jutro na plaze, w gory, czy tez raczej do kina. Ale taka prognoza pogody na 24 godziny na przod to czesto sie nie sprawdza, mimo, ze jest ona ‚dzielem’ zawodowych meteorologow, czesto z doktoratami z nauk scislych, poslugujacych sie bardzo zlozonymi modelami matematycznymi opartymi na najnowszej wiedzy, oraz najnowszymi i najszybszymi superkomputerami.
    Poza tym, to matematycy i statystycy biora udzial w opracowywaniu modeli matematycznych i ich weryfikacji w obu przypadkach, t,j, nauk scislych i technicznych oraz nauk spolecznych. Regula jest tu prosta jak budowa cepa – im bardziej zlozony system, tym mniej o nim wiemy, a wiec tym mniej bedzie do niego zblizony jego model matematyczny. Silnik spalinowy, o ktorym pisalem juz na tym blogu, jest systemem relatywnie prostym (sam niejeden taki silnik naprawilem, w tym rozbierajac go na czesci skladowe, wymieniajac uszkodzone czesci i skladajac go na nowo). Atmosfera ziemska, mimo iz ‚martwa’ jest zas systemem znacznie bardziej zlozonym, jeszcze bardziej zlozonymi systemami sa zas organizmy zywe, szczegolnie ssakow, a najbardziej zlozonymi systemami, jakie znamy, sa ludzki mozg (i ogolnie mozgi saakow, szczegolnie malp, psow czy kotow) oraz gospodarka w skali wiekszej niz rodzina oraz spoleczenstwo i jego, szeroko pojeta, kultura. Nic wiec dziwnego, ze prognozowanie sprawdza sie tylko w technice, szczegolnie prognozy krotkoterminowe, a zawodzi w naukach spolecznych, ktore zajmuja sie systemami znacznie bardziej zlozonymi niz nauki scisle i techniczne. Stad tez smieszy mnie to przekonanie „scislakow” o ich rzekomej wyzszosci nad przedstawicielami nauk spolecznych, gdyz nie jest sztuka wiedziec wszystko o silniku spalinowym, a sztuka jest wiedziec cokolwiek na temat gospodarki czy spoleczenstwa…

  30. kagan: Niestety, nie moge odpowiedziec w calosci bo jesem w podrozy.

    zas co do speawy „scislakow” i ” social science” proponuje udac sie do biblioteki i przelartkowac czasopismo Mathematical Social Science. To rtlko jedno z wiulu czasopism o zastosowaniu matematyki w social science.

    Niestety, czasy gdy w social sciences wystarczalo machanie rekami jakos powolo odchodza w niebyt

    A jak idie o silnik spalinowy… Doceniam Panskie umiejetnosci zlozenia i rozlozenia silnika. W charakterze dalszego treningu proponowalbym skonstruwanie modelu matematycznego spalania mieszanki w cylindrze, Tez proste

  31. @A.L.
    1. Matematyka ma takze zastosowanie w astrologi i teologii (ptarz dalej w tym wpisie). Niestety, ale dziala tu zasada GIGO, czyli inaczej „smieci na wejsciu oznaczaja smieci na wyjsciu”, a poza tym, to modelowanie zjawisk spolecznych, w tym gospodarczych, przy uzyciu tak prymitywnych narzedzi, jakie dostarcza obecnie nam znana matematyka, jest zajeciem jalowym, podobnie jak byla nim np. proba zbudowania elektronicznego komputera w sredniowieczu. A co do pism naukowych – sa tez takie jak np. Africa Journal of Evangelical Theology, American Journal of Biblical Theology, Anglican Theological Review, Dialogue: A Journal of Mormon Thought, Evangelical Missions Quarterly, Journal for the Scientific Study of Religion, Perspectives on Science and Christian Faith, Reviews in Science and Religion, Science and Christian Belief, Theology and Science az po Westminster Theological Journal i Zeitschrift für die alttestamentliche Wissenschaft oraz Zeitschrift für die Neutestamentliche Wissenschaft.
    Patrz takze: James Bradley, Theology and Mathematics: An Introduction we wspominanym ‚zurnalu’ Theology and Science.
    2. Po co mi takowy model? On sie do niczego nie przyda mi przy naprawie silnika. Poza tym, to on juz zapewne istnieje i jest wykorzystywany przez komputer sterujacy praca silnika, a obecny dzis w prawie kazdym samochodzie, ale mimo to samochody wciaz zuzywaja nadmierne ilosci paliwa (w znaczeniu, ze inny rodzaj napedu niz silnik spalinowy o wewnetrznym spalaniu moglby byc bardziej ekonomiczny). Po prostu takowy model nie jest w stanie przezwyciezyc praw fizyki, czyli inaczej zasady dzialania talowego silnika, ktora polega przeciez na wykorzystywaniu energii wydzielajacej sie podczas powtarzajacych sie okresowo wybuchow mieszanki paliwa z powietrzem (glownie tlenem).

  32. kagan: „?, a poza tym, to modelowanie zjawisk spolecznych, w tym gospodarczych, przy uzyciu tak prymitywnych narzedzi, jakie dostarcza obecnie nam znana matematyka, jest zajeciem jalowym”

    Problem polega na tym, ze jako politolog, a nawet technik-energetyk ma Pan zapewne znikome pojecie o „znanej matematyce”

  33. @A.L.
    Matematyke znam na tyle, aby stwierdzic jej praktycznie calkowita bezuzytecznosc, jesli mamy system prostszy niz przyslowiowy cep. Co wiecej, zaloze sie, ze bylyby spore problemy z matematycznym modelem cepa, gdyz cep moze byc wykonany z roznych gatunkow drewna, przy czym jego czesc robocza, czyli bijak, wykonywany jest najczesciej (ale niekoniecznie) z drewna dębowego. Co wiecej, to cieńsze końce dzierżaka (inaczej uchwytu) i bijaka połączone sa przegubem, ktory moze byc rzemienny, z wysuszonej skóry z węgorza lub z metalu. Jako ciekawostke podam, ze ow przegub zwany jest ósemką, gązwą lub gackiem a na Zamojszczyźnie kapicą, od nazwiska znanego radzieckiego uczonego Piotra Kapicy, odkrywcy m. in. zjawiska nadciekłości helu w roku 1937, za co otrzymał on nagrodę Nobla z fizyki w roku 1978, a ktory w ramach tzw. subotnikow m. in. udoskonalil takze szereg narzedzi rolniczych, a wsrod nich i cep, dzieki czemu kolchoznicy radzieccy, uzywajacy cepa kapicy, mieli wydajnosc o ponad 10% wyzsza niz ci, ktorzy poslugiwali sie cepem klasycznym.
    Wracajac od glownego tematu – matematyczny model cepa musialby wiec uwzgledniac rozne kombinacje drewna na dzierżak i bijak w polaczeniu z roznymi materialami na kapice. Ponadto powinienien on opisywac takze, teoretycznie mozliwy do wykonania, cep metalowy, z tworzyw sztucznych oraz materialow kompozytowych oraz rozne techniki mlocki, co wprowadza do tego modelu ow, jakze nieprzewidywalny, czynnik ludzki w postaci parobka…

  34. 1/ Czy jest dziedzina, na której się pan nie zna?
    2/ Czy gdyby wszyscy blogerzy i wszyscy czytelnicy blogów na całym świecie wypisali panu – z góry – certyfikat nieomylności ze wszystkich dziedzin ORAZ przyznali tytuł Cesarza Wszechświata to byłby pan wystarczająco usatysfakcjonowany aby zająć się uprawą marchewki w ogródku albo hodowlą królików? W każdym razie wyrzucił komputer do śmietnika?

    Ja w każdym razie wypełniam mój obowiązek wobec tej części ludzkości, która jeszcze nie zbzikowała i tytułuję pana Cesarzem. Cokolwiek pan napisze – ma pan rację. Z kimkolwiek wda się pan w internetowe śmiertelne boje – przyznaję panu bezapelacyjne zwycięstwo. Żeby nie było, że nie chciałem pomóc.

  35. Przepraszam za wypisywanie tu oczywistosci, ale tytuł Cesarza Wszechświata nalezy się panu kaganowi. Żeby żaden uzurpator nie ważył się tego kwestionować!

  36. zza kaluzy: proponuje pogoglowac troche 🙂

  37. kagan: Dziekuje za objasnienie cepa. Przyjemnie sluchac opinii prawdziwego eksperta. Cy to bylo gdzies publikowne?

  38. Kagan: Tak zupelnie na marginesie: zapuscilem google na Monash University modelling. Rezultat? Dostalem kupe linkow do bardzo zaawansowanych modeli matematycznyh, miedzy innymi modelu rownowagi gospodarki i modeli klimatu.

    Mysle ze jako godny szcunku profesor na Monash powinien Pan powstrzymac kolgow od podobnych szalenstw i wytlumaczyc in niestosowalnosc matematyki oraz modelowania matematycznego w ogolnosci

  39. @zza kałuży – jako iż jestem geniuszem (prawie takim jak Partyjnej Pamięci tow. Stalin), to z definicji znam się na wszystkim, nawet na smokach. Zgoda, smoków nie ma, ale gdyby były, to moja doskonała wiedza na ich temat okazałaby się bardzo przydatna. Przecież matematycy też znają się tylko na obiektach, których nie ma i nie może być w realnym świecie, np. na bezwymiarowych punktach czy też zbiorach o nieskończonej ilości elementów, ale ty ich nie atakujesz za tę oczywistą wadę! Bardzo mi się też podoba ta „naukowa” definicja zbioru nieskończonego, a więc „zbiór, który nie jest skończony nazywamy nieskończonym”, czyli inaczej np. człowiek, ktory nie jest biały jest człowiekiem niebiałym – inaczej: masło jest wtedy maślane, kiedy jest ono maślane, a niemaślane, kiedy jest ono niemaślane – prawda w 100%, tyle, że zupelnie bezużyteczna!
    Poza tym – odkąd to jesteś, zza kałuży, ekspertem od metody naukowej? Przed tem znałeś się, o ile dobrze pamiętam, na biznesie!

  40. @A.L.
    1. Zgoda, są matematyczne modele równowagi gospodarki, tyle, że pokaż mi realną gospodarkę będącą w równowadze (to jest taką, gdzie popyt=podaży, i to na wszystkich rynkach, a więc też i z zerową stopą inflacji i bezrobocia, bez deficytu ani nadwyzki budżetu i bez długu zagranicznego ani też nie będąca netto wierzycielem). I są też modele klimatu, tyle, że ja dawno przestałem słuchać przepowiedni pogody, gdyż w Melbourne to temperatura potrafi w krótkim czasie (poniżej godziny) spaść o prawie 20 stopni Celsjusza, czego metorologowie tutejsi absolutnie nie potrafią przewidzieć.
    2. Odnośnie cepologii – to są wyniki moich pionierskich badań na ten temat. Nie publikuję ich, wzorem np. Cavendisha, ze wrodzonej mi skromności.

  41. P.S. A propos Kapicy – on zajął się udoskonaleniem cepa po tym, jak mu nie pozwolono na powrót do Anglii, i zanim nie sprowadzono mu z owej Anglii aparatury niezbędnej do badania np. zjawiska nadciekłości helu. Oczywiście, gdyby Kapica się nie zajął ulepszeniem cepu, to z pewnościa zrobiły to iny wybitny radziecki uczony czyli najprawdobniej Cepow junior – syn Cepowa seniora, czyli inaczej wynalazcy cepu dwukijowego, choć podobno tym tematem interesował się tez inny radziecki Noblista, a mianowicie Lew Dawidowicz Landau.

  42. kagan: Panskie rozwazania dortczace zdiorow nieskonczonych pokazuja glebie Panskiej wiedzy na temat matematyki. Definicja zbioru nieskonczonego jest deko inna niz Pan byl uprzejmy podac.

  43. @A.L. Jeszcze raz powtarzam, że to NIE jest blog naukowy, ale tylko blog O nauce.
    Na razie powinno nam tu więc wystarczyć pojęcie tzw. nieskończoności potencjalnej, to wtedy zbiór jest nieskończony potencjalnie, jeżeli dla dowolnej liczby naturalnej ‚n’ zawiera on więcej niż ‚n’ elementów. Sam Gottfried Wilhelm Leibniz napisał przecież, iż nie ma nic bardziej namacalnego niż absurdalność idei liczby aktualnie nieskończonej. Dopiero w XIX wieku niemiecki matematyk, filozof i mistyk Georg Cantor poważnie potraktował ideę aktualnej nieskończoności, a więc nieskończoności istniejącej jako samodzielny i konkretny byt, ale wiemy też, że skończył on na tym, że w ostatnich latach swojej pracy naukowej odkrył on pewne paradoksy w swej teorii mnogości oraz że z tego powodu przez długie lata cierpiał on na ciężkie depresje (parokrotnie był z tego powodu hospitalizowany w szpitalach psychiatrycznych), a pod koniec swego niełatwego życia zajmował się on nawet czystym mistycyzmem ? rozwijał on koncepcję Absolutnej Nieskończoności, którą utożsamiał z żydowskim Bogiem Jehową (JHWH). Z powodu choroby i niemożności uniknięcia paradoksów zaprzestał on także publikowania prac naukowych.
    Tak więc nic dziwnego, że liczni matematycy zgłaszali zastrzeżenia do teorii mnogości wskazując na rozmaite paradoksy, związane zwłaszcza z koncepcją nieskończoności rozwijaną na jej gruncie. Doprowadziło to do rozwinięcia takich prądów jak konstruktywizm czy finityzm, których celem była przebudowa podstaw matematyki w sposób usuwający pojęcie nieskończoności aktualnej i przeformułowanie wszystkich twierdzeń w celu likwidacji paradoksów. Możesz mnie więc Acan uważać za konstruktywistę i finistę, jako iż uznaję istnienie obiektów matematycznych tylko o tyle, o ile są one dane ?bezpośrednio? (jak na przykład liczby naturalne), lub dają się skonstruować z takich obiektów za pomocą skończonej liczby kroków.

  44. kagan: Matematyka finitystow jest jak ser szwajcarski: pelna dziur

  45. @A.L.
    Za to matematyka Cantora prowadzi do obłedu!

css.php