Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

27.05.2008
wtorek

Twarde „landowanie” w Bydgoszczy

27 maja 2008, wtorek,

0lando450.jpg 

Były premier, a obecny prezes PiS, bawiąc na uniwersytetach, wpływa ożywczo na studencką brać i dostarcza wielu ciekawych tematów do dyskusji.

Choćby wczoraj, w Bydgoskim Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego, dowiedzieliśmy się od Jarosława Kaczyńskiego, że decentralizacja jest bardzo zła dla Polski. Tę kuriozalną tezę ubrać raczył prezes w niemieckie szatki. Przekazanie samorządom nowych uprawnień miałoby bowiem prowadzić do „landyzacji” Polski. Najbardziej intryguje dlaczego prezes opowiada to studentom w trakcie spotkania właśnie na uniwersytecie bydgoskim.

Prawdopodobnie gdyby spotkanie odbywało sie w Warszawie, Rzeszowie czy Krakowie, to taki temat by się nie pojawił. Bydgoszcz, ze względu na liczne polsko-niemieckie, jakże często krwawe, problemy z przeszłości wydać musiała się prezesowi miejscem szczególnym dla podkręcenia antyniemieckich nastrojów.

Trzeba naprawdę wiele złej woli, aby kwestii zwiększenia samorządności nadać nie tylko negatywny wydźwięk, ale jeszcze zalać ją gęstym nacjonalistyczno-antyniemieckim sosem. Czym bowiem, jeśli nie wzbudzaniem niechęci miało być porównanie złego – według prezesa – w skutkach rozszerzenia zakresu samorządności z organizacją państwa niemieckiego?
Prezes PiS sądzi chyba, że bydgoscy studenci, jak psy Pawłowa, na hasło „Niemcy” zareagują ślinieniem się i ujadaniem. Taki sposób robienia polityki jest po prostu żałosny.

W lipcu ubiegłego roku były premier Kaczyński miał dalekosiężne plany budowy „Uniwersytetu Tysiąclecia”. Z projektów tych oczywiście nie wyszło nic. I nie ma co opowiadać, że winne temu są media, które przyczyniły się do przerwania najlepszych od 1989 roku rządów w Polsce i oddania władzy w ręce PO. Rząd premiera Kaczyńskiego, poza słowami, nie zrobił wiele by poprawić sytuację polskich uczelni.

To też zapewne tłumaczy dlaczego prezes PiS wolał w Bydgoszczy straszyć Niemcem niż wdawać się w dyskusje na temat reform nauki i szkolnictwa wyższego. Można było spodziewać się, że przywódca największej partii opozycyjnej na spotkaniu ze studentami powie jak taką reformę sobie wyobraża. Zamiast tego mieliśmy pochwałę swoistego centralizmu demokratycznego – bo chyba tak można nazwać bliskie sercu prezesa pomysły centralnie sterowanego państwa.
A w rzeczywistości to właśnie rozwinięta decentralizacja może być dla wyższych uczelni zbawienna. Samorządom bardziej niż biurokratom z Warszawy zależy na rozwoju lokalnych placówek. „Landowy” system wspierania nauki w Niemczech nie ma tylu wad, co polski, centralny.

Do „landyzacji” Polski i tak nie dojdzie, gdyż Polacy nie mają tradycji tak daleko posuniętej autonomii regionów-landów jak Republika Federalna – spadkobierczyni Rzeszy wielu zjednoczonych państw niemieckich. A więc Niemcy to bardzo zły przykład, z czego prezes musi jasno zdawać sobie sprawę.

Lepszym wzorem dla Polski może być Francja. Od czasów Napoleona panowała tu wręcz gloryfikacja centralizmu i dość fałszywie zresztą pojmowanej  państwowej jedności sterowanej ręcznie z Paryża. Już przed około 20 laty Francuzi doszli do wniosku, ze dynamiczny rozwój w takich warunkach jest niemożliwy i decentralizują się na potęgę.

Samorządy regionalne bywają w opozycji do rządu, ale nie zdarza się by były w opozycji do miejscowych uczelni i innych instytucji. Dotacje pochodzące z regionu lub departamentu mają spory udział w budżecie stypendiów i subwencji na działalność naukową. Nawet prywatne fundacje, jak choćby „La Ligue contre le Cancer” zbierająca środki na badania związane z rakiem, praktykują obecnie rozdawanie stypendiów i grantów regionalnych z pieniędzy zebranych właśnie w danym regionie. To zupełnie naturalne, że darczyńcy z Bretanii są hojniejsi wiedząc, że ich pieniądze wydadzą owoce na miejscu, a nie gdzieś w odległym Paryżu.

Obudzenie społecznej aktywności to niezwykle ważne zadanie m. in. dla polityków i rządu. W tym kierunku zmierzają plany PO i PSL. Nie da się dokonać zmian w tej dziedzinie sterując centralnie wszystkim z Warszawy, jak za PRL. Trzeba oddać po prostu część władzy samorządowcom.

Wizja scentralizowanego państwa jaką roztacza prezes Kaczyński jest typowa dla jego XIX-wiecznej logiki politycznej. To prawda, że nowoczesność sama w sobie nie musi być wielkim dobrem, ale zacofanie wielkim złem jest zawsze. Decentralizacja Polski to trudne zadanie, między innymi dlatego, iż samorządy muszą walczyć ze starymi, złymi zwyczajami i układami, którymi straszy prezes PiS. Wyłonienie dobrych samorządowców też musi potrwać i będzie okupione wieloma wpadkami. Ale trzeba rzucić się jak najszybciej na głęboką wodę i utrzymać się na powierzchni zamiast trwać w proponowanym przez PiS letargu oczekując na dyrektywy z Warszawy.

Polska bez wątpienia powinna pójść tą właśnie drogą. A najwięcej zyskać na tym mogą właśnie szkoły – tak te niższe, jak i wyższe, żłobki, przedszkola, również, co jest oczywistą oczywistością, i szpitale. Bo najlepsze decyzje administracyjne podejmuje się znając dokładnie swój własny teren i ludzi i dysponując własnymi pieniędzmi.

Prezes PiS wyraźnie boi sie nowoczesności. Woli straszyć niż pobudzać do samodzielności. Bo jaki interes ma PiS w zwiększeniu zakresu samorządności, gdy wyłącznie na samym szczycie państwa zasiada wywodzący się z szeregów tej partii i ślepo jej sprzyjający urzędnik państwowy? 

Jacek Kubiak   

Fot. Witold Rozbicki / REPORTER   

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 33

Dodaj komentarz »
  1. Tu jest krótkie sprawozdanie z pobytu J. Kaczyńskiego: http://wyborcza.pl/1,76842,5247545,Polska_dzielona_na_landy__a_uklad_trwa.html Kilka dni temu w Rzepie ukazał się artykuł M. Szułdrzyńskiego, w którym chyba są wyłożone racje dlaczego JK jest przeciwny decentralizacji: http://www.rp.pl/artykul/137989.html

  2. Tak, ale ta analiza jest oparta ciagle na tych samych pisowskich przeslankach, ze panstwo jest slabe i w rozpadzie, i ze tylko PiS moze z niego zrobic potege, czyli oslawiona IV RP. Sorry, ale moim zdaniem to sie nie trzyma kupy. PiS bowiem mowi, ze chce budowac silne panstwo po to zeby je potem oslabiac. Smiechu warte.

  3. Po prostu tak sobie Jarek K. wyobraża demokrację – jako trzymanie wszystkiego za mordę. I nie piszmy że to jakiś tam PiS bo „mówimy Partia, myślimy Lenin” 🙂

    Jarek jest po prostu nieuleczalnie chory na władzę.
    I tyle.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. JK,

    Ja po prostu szukam motywów. Sam mam inne zdanie – chcący czy nie chcący (raczej to drugie) samorządy mają coraz większe uprawnienia, co jest raczej dobre. Dobre jest też to, że zakres ich władzy powiększał się stopniowo. I oby tak dalej.

  6. @ GP :

    A juz myslalem, ze bedziemy mogli sobie podyskutowac. 😉
    A tak powaznie, to naprawde myslalem, ze w tej Bydgoszczy bedzie cos o reformie nauki. A tu tylko ideologia i ideologia…

  7. Ideologia i chec posiadania mozliwie najwiekszej wladzy to chyba jedyne co kieruje tym nadetym ludzikiem (J. Kaczynski)!

  8. Ciekawe, co powiesz o Tusku i jego ekipie.

  9. Ze niezle sobie radzi w tych warunkach 🙂 54 proc. poparcia po 6 miesiacach rzadzenia to istny cud.

  10. @jk Czy wiesz może jak ta gloryfikacja centralizacji została przyjeta przez bydgoskich studentów? No bo tak na zdrowy rozum to jechać do miasta, które ma ambicje bycia niezależnym osrodkiem naukowym i administracyjnym i ciągle tych ambicji nie moze zrealizować przegrywając czesto rywalizcję o względy Centrali z Toruniem i tłumaczyć jego mieszkańcom zalety centralizacji. To chyba tak jakoś mało politycznie. Czyż nie?
    Z drugiej strony rozumiem Kaczyńskiego bo on po prostu wie, że wszyscy prawdziwi polscy inteligenci mieszkają na Żoliborzu. No a trudno, żeby Polską rządził prowincjonalny, wykształcony na podwórkach gmin. Dlatego jesteśmy skazani na centralizm „/’

  11. O jakiej decentralizacji autor pisze? Tajemniczej i niewidocznej decentralizacji Kuleszy? Tej decentralizacji w której dziewięćdziesiąt kilka % dochodów gmin to dotacje i subwencje? I w dodatku same gminy nie chcą tego zmieniać. Bez złudzeń jak nie będzie własnej kasy to nasza samorządność pozostanie samorządnością na pół gwizdka. Za to z kosztownym aparatem zarządzającym (po co nam powiaty? dla szpitali?) mnóstwem radnych etc…

    Teraz znowu prof. Kulesza sobie wymarzył metropolie tylko nie wpadł na to że to kolejny pomysł na podział Polski na A i B. Teraz metropolią będzie Rzeszów (170 tyś mieszkańców) to czemu nie Kielce (207 tyś). I kolejne wybory do następnych rad w perspektywie.

  12. @ Jarek :

    Nie wiem. Moze ktos z Bydgoszczy nam powie jak to widzi.

  13. @ Marchewa :

    Oczywiscie gminom podwarszawskim jest o wiele latwiej wybic sie na samodzielnosc z wielu powodow. Ale ludzka zaradnosc nie jest ograniczona do Polski A. Kasa samorzadow pochodzi w duzej mierze z budzetu centralnego i tak wlasnie ma byc. Centralne wladze oddajac srodki oddaja rowniez czesc wladzy i dokladnie o to chodzi. Jesli nie pobudzi sie samorzadowcow do szukania dodatkowych zrodel dochodu to oczywiscie taki projekt nie bedzie funkcjonowal, bo tych doatcji zawsze bedzie malo. Ale od czego jest demokracja jesli nie od wyrzucania nieudolnych administratorow?
    Pomysly PiS sa rownaniem do dolu. To myslenie: skoro jest wiele gmin, ktore sobie nie radza, to zostawmy wszystkie w gestii Warszawy. Takie propozycje sa sposobem na zdobycie poparcia przestraszonych wlasna wolnosci, niezadowolonych, malkontentow i zwolennikow wszelkich teorii spiskowych (UKLAD was zje jesli nie bedzie nad tym czuwal jakis Wielki Wodz). Dla mnie to zwykla demagogia, wyrachowanie obliczone na ludzka naiwnosc i slabosc i jak najbardziej szkodliwa konserwa starego systemu. PiS wyraznie wraca do taktyki z roku 2005 i skrzykuje frustratow wszelkiej masci. Roznica z rokiem 2005 jest jednka taka, ze ludziska juz widzieli jak wyglada realizowanie projektu rewolucji moralnej i IV RP bez ukladow w praktyce – czyli tworzenie nowych ukladow (vide serial ‚Zorro IV RP’, tarcia na szczycie wladzy, czyli odsuwnaie Marcinkiewicza, sledzenie Leppera, ba, samo powolywanie i odwolywanie Leppera + wpuszczenie niedolegow z LPR do rzadu – a to tylko najbardziej spektakularne przyklady). Kazdy wyciaganl z tych doswiadczen swoje wnioski. A jakie wyciagnela wiekszosc? A no jak widac takie, ze pomimo wielu brakow i ciagle nierozwiazanych problemow 54 proc. po 6 miesiacach rzadow milosci popiera Tuska. Widac Polacy wola milosc od moralnosci. 😉

  14. @JK

    „Ze niezle sobie radzi w tych warunkach 🙂 54 proc. poparcia po 6 miesiacach rzadzenia to istny cud.”

    Cud nad sondażem. 😉 Wiesz dlaczego Tusk jeździ na 6 rano do pracy?

    A na serio. Pytanie moje dotyczyło, czy to samo, czyli „Ideologia i chec posiadania mozliwie najwiekszej wladzy to chyba jedyne co kieruje tym nadetym ludzikiem (J. Kaczynski)!” może użytkownik, który to napisał, odnieść do PO i Tuska. Bo chęć posiadania władzy to rzecz, która właśnie polityków wyróżnia i jest wśród nich normą. Dziwi mnie w tej sytuacji oskarżanie jednej strony o takie chęci i zupełne przemilczenie, że i druga strona chce tego samego.

  15. @jk

    „Kasa samorzadow pochodzi w duzej mierze z budzetu centralnego i tak wlasnie ma byc. Centralne wladze oddajac srodki oddaja rowniez czesc wladzy i dokladnie o to chodzi.”

    A guzik z pętelką. Urok dotacji i subwencji polega właśnie na tym ze samodzielność decydowania o przeznaczeniu środków pozostaje iluzoryczna. To samorządność nadal programowana w Warszawie. Co z tego że samorządy mają szkoły jkak zatrudnienie reg. karta nauczyciela. Co z tego że mają szpitale jak Sejm może dać lekarzom podwyżki nie oglądając się na stan samorz. kasy (ustawa 202). To a i owszem jest decentralizacja ale już nie samorządność.

    @jk
    „Pomysly PiS sa rownaniem do dolu. To myslenie: skoro jest wiele gmin, ktore sobie nie radza, to zostawmy wszystkie w gestii Warszawy. Takie propozycje sa sposobem na zdobycie poparcia przestraszonych wlasna wolnosci, niezadowolonych, malkontentow i zwolennikow wszelkich teorii spiskowych (UKLAD was zje jesli nie bedzie nad tym czuwal jakis Wielki Wodz).”

    Raczej formą politycznej gry. PiS zawsze był słaby w samorządach PO silna. Stąd dążenie do przejęcia max. administracji przez „swoje” samorządy i zabezpieczenie partyjnego aparatu w wypadku oddania władzy. PiS nie zdołał tego aparatu w samorządach umieścić stąd woli centralne rozwiązania.

    @jk
    „Roznica z rokiem 2005 jest jednka taka, ze ludziska juz widzieli jak wyglada realizowanie projektu rewolucji moralnej i IV RP bez ukladow w praktyce – czyli tworzenie nowych ukladow (vide serial ?Zorro IV RP?, tarcia na szczycie wladzy, czyli odsuwnaie Marcinkiewicza, sledzenie Leppera, ba, samo powolywanie i odwolywanie Leppera + wpuszczenie niedolegow z LPR do rzadu – a to tylko najbardziej spektakularne przyklady).”

    Ach ta pewność stachanowca. Zobaczymy. Trzy lata to sporo czasu a na razie w merytoryce Tusk nie błyszczy. PRowe chwyty kiedyś się wyczerpią czego znakiem ostrzegawczym byłą „podróż życia” do Peru. A jedyna pozostałą alternatywą dla ludzi którzy po raz kolejny poczują się oszukani będzie…. no zgadnij. Pamiętam takich którzy w 2001 roku traktowali Kaczyńskich jak oszołomów (sam do nich należałem) a potem życie ich zadziwiło. I na pewno zadziwi jeszcze nie raz.

    @jk
    „Widac Polacy wola milosc od moralnosci. ;)”

    Tylko jak długo można żyć samą miłością 😉 Proza życia prędzej czy później człowieka dogania 😀

  16. Tak jak myslalem pan byly premier czaly czas mysli ze jest premierem ale to nie tak to juz koniec i mysle ze nie bedzie juz nastepnego razu
    straszyc niemcami to juz robi sie bardzo nudne uklad i nie dobzy niemcy trzeba obudzic sie z szoku po przegranych wyborach i z mienic styl albo partia pana kaczynskiego zostanie tylko silno opozycio

  17. @ Marchewa i szwe:

    No wlasnie nie jestem pewien, czy nie bedzie nastepnego razu. Vide Berlusconi. A jest wiele podobienstw miedzy premierem B i bylym premierem K.

    Marchewa: o ile dobrze zrozumielme, to Tusk chce jednak przerzucic troche wiecej forsy dla samorzadow.

    Zgoda co do politycznych tendecji PiS i PO wzgledem samorzadu.

    Podroz zycia itp jak tez wybieranie sie do pracy na 6 rano nie ma zadnego znaczenia. Przeciez wszyscy wiedza, ze politycy musza latac po swiecie i pracuja czesto do poznej nocy (chocby slynne spotkania premiera z prezydentem). Ludzie sie z tego smieja, ale dobrze wiedza, ze to tylko dowcipy. I bardzo dobrze, ze takie dowicpy sa, bo to wlasnie przybliza wladze do ludu. Niektorzy twierdza, ze czesc kawalow nt. komunistycznej wladzy byla zatwierdzana na posiedzeniach Politbiura PZPR. Nikomu to nie szkodzilo, a dawalo ludziom poczucie wolnosci. Taki wentyl bezpieczenstwa (dodam, ze ja w takie bajki nie wierze).

    Ale, wiesz Marchewa, w czym upatruje glowny czynnik tak dlugiej stabilnosci pozytywnych ocen rzadu Tuska? W panu prezydencie. Dlaczego? Wszyscy widza, ze dla Tuska to skaranie boskie. Wszyscy widza, ze premier ma przez prezydenta zwiazane rece i w dodatku nie bardzo moze sie odgryzc. I po prostu wiele osob zadaje sobie pytanie co oni by zrobili gdyby mieli nad soba takiego szefa, ktory moze wszystko zawetowac, a sam nie uczestniczy w podejmowaniu decyzji. No i taki czlowiek oczywiscie dochodzi do wniosku, ze za zadne skarby nie chcialby byc w takiej sytuacji. Stad jednoznaczny wniosek, ze ten Tusk musi miec anielska cierpliwosc, znaczy dobry czlowiek itd.. i gosc kibicuje Tuskowi, a nie prezydentowi. To oczywisty mechanizm rozumowania, a w dodatku wielu przypadkach dziala on podswiadomie. Najsmieszniejsze, ze taka frajde Tuskowi sprawili sami bracia Kaczynscy. 🙂
    Sadze, ze Tusk dobrze zdaje sobie z tego sprawe i potrafi wykorzystac te sytuacje. W dodatku ta kohabitacja daje mu wolna reke wyboru startowac czy nie w wyborach prezydenckich. Jesli zdecyduje sie to zrobic (czego wedlug mnie nie powinien robic) to bedzie oczywiste dla wielu Polakow, ze chce pokazac, ze jednak jego na wierzchu i bedzie to w pelni zrozumiale. Jesli tego nie zrobi, to wykarze sie w oczach wielu wielka wspanialomyslnoscia. I dlatego sadze, ze laba bedzie trwala jeszcze dlugo. Oczywiscie to co napisalem to czynnik wazny, ale nie jedyny. Wiec cos jednak ten rzad zrobic musi. Ale… czym wiecej ustaw tego rzadu Kaczynski zawetuje, tym wieksza stabilnosc dobrych ocen bedzie mial Tusk. Tak czy owak, to prezydent (i jego brat) sa (na wlasne zyczenie) glownymi wiezniami kohabitacji, a Tusk tylko w malym stopniu i musi po prostu czekac i dobrze rozgrywac kolejne spiecia. Prezydent Kaczynski powinien byl zrezygnowac po przegranych przez PiS wyborach. Teraz rzad Tuska mialby ze 20 proc. poparcia, jak poprzedni rzad PiS/LPR/Samoobrona. Zuzywalby sie w normalnym tempie. A tak, to czas dziala na jego korzysc.

  18. JK,

    Jest taki kawał, dlatego zadałem pytanie:

    Wiesz dlaczego Tusk jeździ na 6 rano do pracy?

    Żeby dłużej nic nie robić. 😉

  19. Wiem, wiem, ale to jest bardzo sympatyczny dla Tuska kawal, bo przeciez kazdy wie, ze zeby nie wiem jak sie lenil to i tak ma urwana glowe od rana do wieczora. 🙂 Kawaly jeszcze nikomu nie zaszkodzily. Chyba, ze sie zle na nie reaguje.

  20. Tak, kawały to dobra rzecz. Oglądam czasem kabarety w tv. Niestety większość z nich wciąż jest na etapie rządów PiS i to nawet w najnowszych numerach. Czekam, aż wreszcie wezmą się za Tuska i jego rząd.

  21. Ponoc na razie wzieli sie piosenkarze.

  22. jk ma wiecej wspolnego z Jaroslawem Kaczynskim niz tylko inicjaly. Obaj mezowie stanu wypowiadaja sie bowiem autorytatywnie na tematy, o ktorych nie maja wielkiego pojecia. Czy Kaczynski ma istotnie racje mowiac, ze wzrost znaczenia i samodzielnosci wladzy lokalnej oslabia panstwo jako calosc? Historia odpowiedziala juz dawno i twierdzaco na to pytanie. Rozdrobnienie dzielnicowe, Rzeczpospolita magnackich krolewiat czy ostatnio obserwowany u naszych sasiadow rozpad Wspolnoty Niepodleglych Panstw to przyklady, ktore powinny byc znane kazdemu kto ukonczyl szkole srednia. Tak to juz jest, ze pod-organizmy daza do usamodzielnienia sie jesli maja ku temu warunki.Na tym zas cierpi calosc organizmu panstwowego. Historia zna tez rozne sposoby podporzadkowywania panstw czy terytoriow roznym pomyslowym Dobromirom. To co obserwujemy obecnie w Polsce i Europie Wschodniej to powtorzenie strategii uzytej przez Anglikow do podboju Indii. Polska, czy regiony na jej obszarze, to odpowiedniki radzastanow w czasie pokojowego (w zasadzie ) podboju terytorium Indii przez administracje brytyjska. Lokalne wladze, radzowie, panuja ale nie rzadza majac coraz mniej do powiedzenia w sprawach dotyczacych nominalnie ich panstwa. Praktycznie cala wladza jest w rekach oficerow politycznych (tak, tak to Anglicy wymyslili takie stanowisko), ktorzy dysponuja funduszami (oczywiscie strukturalnymi i pomocniczymi) i doradzaja radzom ady lepiej nic takiego nie zrobili co mogloby zdenerwowac Wielka Biala Matke z Londynu. Zamiast lokalnej waluty wprowadza sie zunifikowana rupie brytyjska. Skad my to znamy?… Z drugiej zas strony trudno nie zauwazyc, ze to i na Wielkim Jaroslawie K. spoczywa czesc odpowiedzialnosci za doprowadzeni do praktycznego rozbioru ojczystego kraju. Bedzie on zle wspominany w polskiej historii nie za to co zrobil ale za to czego nie zdecydowal sie zrobic chociaz powinien byl to uczynic.

  23. @ Bobola :

    🙂

  24. „Ideologia i chec posiadania mozliwie najwiekszej wladzy to chyba jedyne co kieruje tym nadetym ludzikiem (J. Kaczynski)!”
    —————————————————————————————-
    Podkreslam, iz nie chodzilo mi jedynie o chec rzadzenia (cos naturalnego u ambitnego polityka), a o chec „najwiekszej wladzy” tzn. ciagotki do NADUZYWANIA tejze wladzy!

  25. Ciągotki do nadużywania władzy ma każdy rządzący. Nie nadużywają oni władzy dla samego nadużywania, tylko po to by zrealizować jakiś cel. Zakładanie, że któraś z opcji tego nie będzie robiła, jest naiwnością. Nie dobra wola rządzących, ale skuteczne mechanizmy nacisku i kontroli na władzę ze strony obywateli są jedynym zabezpieczeniem przed nadużywaniem władzy.

  26. Czym nas pan Kaczynski jeszcze zaskoczy? Jakim haslem rzuci justro? Zydzi na Madagaskar??? Czy nie bylo zadnego weterynarza na sali, ktory moglby tego pana po prostu uspic zeby zabezpieczyc spoleczenstwo przed tym wscieklym stworzeniem? Ja wiem – poniekad nie powinienem sie temu dziwic – wszak to ludzie „ludziowi” zgotowali ten los… To wyborcy spowodowali pomieszanie zmyslow na ktore zdaje sie cierpiec prezes partii ktora jeszcze niedawno zdawala sie byc wielka sila, a teraz zmierza w kierunku wspolnym dla wczesniejszych ugrupowan prawicowo/narodowo/katolickich -> na kanape. A mialo byc tak pieknie. III Rzesza, IV RP, zamordyzm, inwigilacja, centralne sterowanie. A przyszedl wyborczy kopniak i wszystkie zamki z piasku runely. Teraz mozna kasac Zydow, Niemcow, Rosjan i innych rzeczywistych i urojonych wrogow.
    Czasami (niestety ostatnio coraz czesciej) ten pan budzi we mnie tylko odraze. Mozna szanowac kogos kto przegral i przyjal to z godnoscia. Kogos kto nie potrafi przegrywac, kto zachowuje sie jak dziecko ktoremu odebrano foremki szanowac nikt nie bedzie.

  27. Do : Bobola

    Ty rowniez masz wiele wspolnego z Kaczynskim. Podobnie jak ok znane fakty historyczne lubisz interpretowac tak jak Ci jest wygodnie w danej chwili. Obawiam sie ze nie zrozumiales kursu historii Polski piastowskiej. Nie wspominam juz nawet o zagadnieniach zwiazanych z ewolucja ustroju wladzy.
    Dla wyjasnienia – rozbicie dzielnicowe nie bylo przejawem samorzadnosci. Bylo przejawem traktowania panstwa jako wlasnosci jednej osoby – panujacego. A rozbicie dzielnicowe mialo w zalozeniu zapobiegac oslabianiu panstwa w wyniku wojen wewnetrznych, wojen o wladze. Gdzie tu jakakolwiek idea samorzadnosci? gdzie idea wladzy blizszej obywatelowi? Widze ze nie na darmo mowi sie o kryzysie szkolnictwa w Polsce…

  28. @ Misza z Albionu :

    Stad byl moj usmieszek.

  29. ad : Misza z Albionu;

    Samorzadowosc oznacza pewna autonomie wladz regionalnych. Czy sa to synowie krola dziedziczacy schede podzielona tak by kazdego z nich obdarzyc jakim terytorium czy tez obieralne przez ludnosc danego terenu wladze , to nie jest istotne dla zagadnienia. Z podanych zreszta przykladow powinno to byc oczywiste dla kazdego. Nie ma to tez nic wspolnego z ewolucja ustroju.
    Jesli nie odpowiada Ci przyklad 13 wieczny to rozejrzyj sie po swiecie aktualnym. Podsytemy maja naturalna tendencje do emancypacji. Ta tendencja wzmaga sie dodatkowo gdy istnieja sily zewnetrzne, ktore ja podsycaja. W naszej cywilizowanej Europie dobrym przykladem jest rozpad Jugoslawii, Czechoslowacji, rosnace tendencje do utworzenia niezaleznego kraju Baskow czy separatyzm polodniowej Hiszpanii.

    A wracajac do rozbicia dzielnicowego w Polsce to o ile sobie przypominam nie bylo ono stosownym lekarstwem na zatrzymanie wojen wewnetrznych. Natomiast bylo ono wykorzystane przez sasiadow do dalszego oslabienia kraju i aneksji terytorialnych.

  30. Jesli Jugoslawia i Czechoslowacja rozpadly sie na skutek samorzadnosci, to ja jestem chinskim cesarzem. 🙂
    Takie kawaly to mozesz Bobola opowiadac w kabarecie.

  31. ad jk;

    Inteligencje poznaje sie miedzy innymi po tym, ze nia obdarzony potrafi znalezc wspolny element wielu, na pozor roznych, zdarzen. W wypadkach o jakich wspominam nie chodzi o partykularny mechanizm procesu ale jego istote, o ktorej pisalem wyzej. Jak zawsze nie lapiesz o co chodzi.
    Inna forma tego samego zjawiska dazenia do emancypacji podukladow jest, niedawno dyskutowana tutaj, skrocona droga awansu naukowego. Jak wiekszosc dziennikarzy przywiazujesz zbyt duza wage do nazw. W tym wypadku chodzi o samorzadnosc. Samorzadnosc jest tylko jedna z nazw procesu decentralizacji duzego ukladu. Ten proces zas zawsze oslabia wielki organizm, z ktorego wylaniaja sie poduklady. Rosja obecna jest slabsza organizacyjnie jako mocarstwo od ZSRR czy Rosji Imperialnej Romanowow. Austria obecna jest slabsza i mniej wplywowa w Europie niz Austro-Wegry. Turcaj zas ma mniej do powiedzenia na Bliskim Wschodzie niz Imperium Ottomanskie. Z reguly tez takie oslabienia sa wywolane wsparciem wewnetrznych sil odsrodkowych przez agencje zewnetrzne. Te zas robia to we wlasnym, dobrze rozumianym, interesie.

  32. No, ale ulubione Niemcy Kaczynskiego do tego sie nie stosuja, bo sa mocniejsze jako panstwo federalne niz jednolita Rzesza. Zalezy jeszcze co kto uwaza za moc. No jak mi powiesz, ze III Rzesza byla sprawniejsza od RFN, to dopiero skrece sie ze smiechu.
    A co do rouzmienia, to oczywiscie, ze nie rozumiem twojego rozumownia i zawsze mam wrazenie, ze sie zgrywasz. Po prostu ty rozumujesz w innym wymiarze.

  33. Zdaje się, że zdecydowana większość średniowiecznych państw europejskich przeszła przez okres rozbicia dzielnicowego jak my przechodzimy w dzieciństwie przez choroby zakazne. Proces ten (rozbicie dzielnicowe) wpisany był po prostu w ówczesną koncepcję państwa. Myślę, że wyciąganie przykładów ze średniowiecza do analizowania współczesnych zjawisk dotyczących organizacji państwa jest sporym błędem metodologicznym i nie świadczy dobrze o analizującym, biorąc pod uwagę wypowiedziane przezeń zdanie: „Inteligencję poznaje się między innymi po tym, że nią obdarzony potrafi znaleźć wspólny element wielu, na pozór różnych, zdarzen.” Problem w tym, że brakiem inteligencji jest również mieszanie pojęciowego grochu z kapusta.

    O ile się nie mylę Polska nie jest krajem wielonarodowościowym w takim sensie jak ZSRR, Rosja, Imperium Otomańskie, czy nawet nieboszczka Jugosławia, a więc tym bardziej wyciąganie tego typu przykładów i przykładanie ich do sytuacji we współczesnej Polsce jest… mieszaniem grochu z kapusta.

  34. No i prosze, kto by sie spodziewal? Naczelny Dziennika, Robert Krasowski, choc slowem nie wspomina o samorzadzie, mowi wiele z tego co napisalem w tym wpisie (np. o nowoczesnosci).
    Prosze przeczytac podstawiajac inne postaci pod nazwisko Wildsteina. Np. nazwiska politykow, ktorzy tym samym jezykiem przemawiaja (tyle, ze gorzej to formuluja).
    http://www.dziennik.pl/opinie/article183995/Nowoczesnosc_i_jej_mesjanistyczni_wrogowie.html

css.php